|

-------------------------------------------------------------------------------------
• tapety na pulpit •
dla Webmastera •
banery • rozrywka •
gry • SMS •
• Wyślij E-Kartkę •
Wyślij kwiaty •
blogi •
konkurs •
FORUM •
konta •
dziennik.pl / wiara.pl, 13.11.2007.
Karta Praw Podstawowych dyskryminuje wierzących
Abp Henryk Muszyński, który przez lata zajmował się problematyką integracji
europejskiej, zwraca uwagę, że traktat reformujący nie spełnia postulatów
Kościoła - czytamy w Dzienniku.
Trwa dyskusja, czy Polska powinna przyjąć Kartę Praw Podstawowych. Dokument ten
ma być podpisany 13 grudnia w Lizbonie wraz z traktatem reformującym Unię
Europejską. Rząd Jarosława Kaczyńskiego nie zgodzi się na przyjęcie karty, nowy
premier Donald Tusk jest jej zwolennikiem. Abp Henryk Muszyński, który przez
lata zajmował się problematyką integracji europejskiej, zwraca uwagę, że traktat
reformujący nie spełnia postulatów Kościoła - czytamy w Dzienniku.
Bogumił Łoziński: Kościół formułował liczne postulaty wobec traktatu
konstytucyjnego Unii Europejskiej. W grudniu szefowie państw mają podpisać
powstały na jego bazie traktat reformujący UE, nazywany traktatem lizbońskim.
Czy spełnia on oczekiwania Kościoła?
Abp Henryk Muszyński*: Według mnie nie. Ubolewam, że w dokumencie, który ma
określać sposób funkcjonowania Unii Europejskiej, nie znalazło się żadne
odniesienie do chrześcijaństwa. Nie ma w nim nie tylko odwołania do
chrześcijańskiego systemu wartości, ale nawet pokazania prawdy historycznej, że
nasza religia jest jednym z elementów tożsamości Europy.
Pozytywny jest artykuł 15., który nakłada na Unię obowiązek szanowania statusu
prawnego Kościołów i związków wyznaniowych, jaki mają w swoich krajach. Stwarza
im też możliwość uczestniczenia w konsultacjach i rozmowach prowadzonych w
instytucjach unijnych. Dzięki temu Kościoły mają zagwarantowane prawo do
prezentowania swojego stanowiska.
- Traktat lizboński ma charakter polityczny, problematykę wartości,
fundamentalnych praw człowieka zawiera Karta Praw Podstawowych z 2000 r., która
ma być aneksem do traktatu. Jak ksiądz arcybiskup ocenia ten dokument?
- W karcie też nie ma odniesienia do chrześcijaństwa. W zależności od wersji
językowej znajdziemy jedynie odwołanie do dziedzictwa duchowego i moralnego albo
duchowo-religijnego Europy. Jest w niej zapisane prawo do życia, ale nie od
poczęcia do naturalnej śmierci, co otwiera drogę do prawnego uznania aborcji i
eutanazji. Brak też jasnej definicji małżeństwa jako związku kobiety i
mężczyzny, co może otworzyć możliwość prawnego uznania związków homoseksualnych.
- Jednak regulacje karty nie są nadrzędne w stosunku do prawa danego państwa,
respektują ustawodawstwo krajowe. Czy to nie jest dostateczne zabezpieczenie?
- Mimo wszystko mam obawy, że prawa niezgodne z nauczaniem Kościoła będą w
Polsce wprowadzane. Nie tylko ze względu na nieprecyzyjne zapisy karty, ale pod
wpływem olbrzymich nacisków środowisk liberalnych, które w Europie są bardzo
aktywne. Mogą się na przykład powołać na artykuł karty, który zakazuje wszelkiej
dyskryminacji ze względu na orientację seksualną.
- Rząd Jarosława Kaczyńskiego zaakceptował traktat lizboński, ale nie zgodził
się na podpisanie Karty Praw Podstawowych. Traktat będzie ratyfikował w grudniu
rząd Donalda Tuska, który skłania się do przyjęcia karty. Czy Polska powinna
ratyfikować Kartę Praw Podstawowych?
- Nie jestem mentorem rządu. Uważam jednak, że ludzie wierzący nie mogą być
dyskryminowani ze względu na swoją wiarę, a Karta Praw Podstawowych może do
takiej dyskryminacji prowadzić. We wspomnianym artykule mowa jest także o
niedyskryminowaniu ze względu na wyznawaną wiarę. A przecież koncepcja rodziny
czy stosunek do życia należy do istoty wiary, dlatego próby wprowadzenia
aborcji, czy uznania prawnego par homoseksualnych można uznać za taką
dyskryminację.

• więcej aktualności
Więcej aktualności...
• archiwum
aktualności
• skrzynka
intencji
• zamów
Mszę Świętą
• ofiara on-line
|