|

-------------------------------------------------------------------------------------
• tapety na pulpit •
dla Webmastera •
banery • rozrywka •
gry • SMS •
• Wyślij E-Kartkę •
Wyślij kwiaty •
blogi •
konkurs •
FORUM •
konta •

Gazeta Wyborcza / wiara.pl, 4.01.2008.
Muzułmanie boją się nie wierzyć
32-letnia Brytyjka Hannah od 13 lat ucieka przed rodziną, która chce ją zabić za
porzucenie islamu. Szacuje się, że ponad półtora miliona muzułmanów w Europie
przestało wierzyć, ale boi się do tego przyznać - napisała Gazeta Wyborcza.
Hannah wyjrzała zza firanki. Ulicą w stronę jej domu zmierzało 40 rosłych
drabów. W rękach młotki, noże, siekiery, kije. Na czele groźnego pochodu szedł
jej ojciec, na co dzień szanowany imam z meczetu w hrabstwie Lancashire. W
tłumie poznała jeszcze wuja.
Ojciec podszedł do drzwi i przysunął twarz do otworu na listy. - Zabiję cię! -
krzyknął z całych sił. W mgnieniu oka pozostali mężczyźni otoczyli dom i zaczęli
się drzeć: "Zabijemy cię!", "Niewierna!". Wśród wściekłych okrzyków rozległo się
walenie i huk tłuczonego szkła.
- Byłam pewna, że za chwilę zginę - będzie opowiadać wiele lat później Hannah. -
Ale nagle, po jakichś dziesięciu minutach hałas ustał i mężczyźni sobie poszli
Od tamtej pory, czyli od 1994 r., Hannah nieustannie ucieka. Przez 13 lat
zmieniła miejsce zamieszkania 45 razy. Numer telefonu zmienia regularnie. W
czerwcu 2007 r. dostała SMS-a z pogróżkami od brata, co oznaczało, że rodzina
znowu ją wytropiła. Tym razem nie wytrzymała i zgłosiła się na policję.
Na chrześcijaństwo Hannah przeszła w wieku 16 lat, gdy rodzice chcieli ją zmusić
do małżeństwa z obcym człowiekiem. Uciekła z domu, schroniła się u swojej
nauczycielki. Z czasem rodzice machnęli ręką i uznali konwersję córki za
młodzieńczy wybryk. Zgodzili się by studiowała na uniwersytecie w Manchesterze.
Ale gdy córka imama osiągnęła pełnoletność i postanowiła się ochrzcić, ściągnęła
na siebie rodzinny wyrok śmierci. To wtedy zaczęło się trwające do dziś
polowanie na Hannah.
Takie historie nie dzieją się tylko wśród ekstremistów. Z opowieści Sofii, innej
Brytyjki, która porzuciła islam, wyłania się obraz normalnej rodziny, która
mogłaby uchodzić za wzór integracji muzułmanów z zachodnim społeczeństwem.
Rodzice dziewczyny, imigranci z Pakistanu, nigdy nie kazali jej okrywać się
chustą, posłali ją do szkoły publicznej i na studia. Ale gdy dowiedzieli się o
jej przejściu na chrześcijaństwo, Sofia przez trzy tygodnie była bita przez
matkę, ojciec lżył ją i nazywał "błotem niegodnym ubrudzenia jego butów". Gdy
zapowiedział, że ją zabije, uciekła.
Według jednego z sondaży opublikowanych niedawno na Wyspach prawie jedna trzecia
młodych muzułmanów uważa, że odstępstwo od wiary można karać śmiercią. Taką karę
nakazuje szariat (niektóre szkoły koraniczne podają, że w przypadku kobiet
wystarczy więzienie) i jest ona zapisana w kodeksach siedmiu państw
muzułmańskich.
Gdyby obowiązywała i w Europie, należałoby posłać na krzesło elektryczne ogromną
rzeszę muzułmanów. Oficjalne statystyki podają wprawdzie, że bardzo niewielu z
nich zmienia wiarę albo zostaje ateistami - w Wielkiej Brytanii jest to ok. 3
tys., czyli 0,18 proc. wszystkich. Te liczby nie mają jednak nic wspólnego z
rzeczywistością.
- Prawie żaden muzułmanin, który odszedł od islamu, nie przyznaje się do tego
nawet przed najbliższą osobą - mówi "Gazecie" Maryam Namazie, pochodząca z Iranu
działaczka praw człowieka, która na Wyspach stała się ateistką.
Dziennik "The Times" dwa lata temu szacował liczbę takich cichych eksmuzułmanów
w Wielkiej Brytanii na 200 tys. (spośród 1,6 mln mieszkających na Wyspach
wyznawców islamu). Zgadza się to w przybliżeniu z badaniami, jakie prowadzi Ibn
Warraq, jeden z najsłynniejszych brytyjskich eksmuzułmanów. Kilkanaście lat temu
Ibn Warraq zdobył rozgłos książką "Dlaczego nie jestem muzułmaninem", która jako
pierwsza na Zachodzie próbowała przełamać tabu panujące na temat byłych
muzułmanów.
Zdaniem Maryam Namazie rzeczywista liczba eksmuzułmanów może sięgać nawet 20
proc. W Europie Zachodniej mieszka ok. 15 mln muzułmanów, co oznacza, że od 1,5
do 3 mln faktycznie nie jest już muzułmanami. I boi się do tego przyznać.
Z tymi szacunkami zgadza się Nadia Jeldtoft, historyk religii z duńskiego
Instytutu Badań Społecznych. - W każdej społeczności mniejszość wykazuje w
długim okresie tendencję do upodabniania się do większości - mówi "Gazecie"
Jeldtoft. - To naturalne, że coraz więcej muzułmanów przejmuje styl życia
przeciętnego Europejczyka - na co dzień raczej niepraktykującego.
Duńska historyk wskazuje też, że społeczeństwa europejskie nie potrafią patrzeć
na muzułmanów inaczej niż przez pryzmat religii. Monopol na wypowiadanie się w
sprawach muzułmanów mają organizacje religijne. - Spójrzmy na media, tam
pojawiają się tylko muzułmanie chodzący do meczetów czy działający w
organizacjach islamskich. Gdy dziennikarz robi jakikolwiek materiał o
muzułmanach, idzie do meczetu - mówi Nadia Jeldtoft, która dowodzi, że podobnie
postępują socjolodzy i badacze islamu.
Christian McDonald z organizacji Barnabas Fund, która walczy z prześladowaniem
chrześcijan na świecie, dodaje: - Przyzwyczailiśmy się myśleć, że imigracja
muzułmanów na Zachód rodzi same problemy: radykalizację, fanatyzm, terroryzm. A
według najróżniejszych badań religijnymi fanatykami staje się co najwyżej 1
proc. muzułmanów w Europie. Nie zauważamy, że wielokrotnie więcej z nich
przechodzi w Europie ewolucję w drugą stronę: wybiera świecki model życia, chce
być ateistami lub chrześcijanami.
Dwa lata temu dziennikarze "The Times" dotarli do organizacji podziemnej
pomagającej byłym muzułmanom lub tym, którzy chcą porzucić islam. Ich artykuł
czyta się jak relację z konspiracyjnej działalności opozycyjnej w którymś z
krajów rządzonych przez dyktaturę. Członkowie spotykają się potajemnie w różnych
częściach Wielkiej Brytanii, muszą zacierać wszelkie ślady swojej działalności.
Jedna z założycielek opowiadała dziennikarzom, że już na początku mieli ok. 70
członków i liczba ta szybko rosła, choć nie mogli się nigdzie ogłaszać, a każdy,
kto się do nich zgłaszał musiał przechodzić długi proces weryfikacji.
Zdaniem Maryam Namazie to skutek bezczynności policji, która nie chce ingerować
w sprawy społeczności muzułmańskiej. - Władze brytyjskie od lat pobłażają
radykałom, sądząc, że w ten sposób unikną konfliktów etnicznych.
Choć ukrywająca się przed rodziną od 13 lat Hannah złożyła zeznania obciążające
jej ojca i wielu członków rodziny, to policja nikogo dotąd nie przesłuchała. Nie
dała też dziewczynie ochrony, tylko numer telefonu, pod który ma dzwonić w razie
zagrożenia. Sąsiedzi Nissara Husseina, lekarza z Bradford, który wraz z żoną
przeszedł na chrześcijaństwo, atakowali jego dom, podpalali samochód, straszyli
dzieci. Policja nikomu nie postawiła zarzutów, a Husseinowi poradziła, by się
przeprowadził. Na Anwara Szejka, byłego nauczyciela pochodzącego z Pakistanu i
ateistę, imamowie 18 razy rzucali fatwy, a w kazaniach podjudzali przeciw niemu
sąsiadów. Policjanci otwarcie powiedzieli mu, że to sprawa między muzułmanami.
W czerwcu 2007 r. w całym Londynie pojawiły się plakaty ze zdjęciami 25 osób
podpisane wielkimi literami "Porzuciliśmy". Nawiązywały do słynnego niegdyś
manifestu feministek "Usunęłyśmy" (chodziło o aborcję).
W ten sposób rozpoczęła działalność brytyjska Rada Byłych Muzułmanów, której
szefową została Maryam Namazie. Pokazali swoje twarze, by przełamać barierę
strachu i walczyć o swoje prawa. Pomysł ściągnęli z innych krajów - pierwsi w
styczniu 2007 r. taką radę powołali byli muzułmanie w Niemczech. W maju powstała
wersja skandynawska, na jesieni - holenderska. Po raz pierwszy w Europie byli
muzułmanie zaczęli się oficjalnie organizować.
Rada prowadzi stronę internetową, infolinię dla potrzebujących pomocy, powstała
też grupa dyskusyjna na google.com dla brytyjskich muzułmanów, którzy przestali
wierzyć. Co miesiąc kontaktują się z nimi setki osób.
Ale na pierwszej próbie kontaktu zwykle się kończy. Od momentu powstania do Rady
wstąpiło tylko 35 nowych osób. Tylko jedna z nich zgodziła się pokazać swoją
twarz.

• więcej aktualności
Więcej aktualności...
• archiwum
aktualności
• skrzynka
intencji
• zamów
Mszę Świętą
• ofiara on-line
|