|

-------------------------------------------------------------------------------------
• tapety na pulpit •
dla Webmastera •
banery • rozrywka •
gry • SMS •
• Wyślij E-Kartkę •
Wyślij kwiaty •
blogi •
konkurs •
FORUM •
konta •

Przegląd / onet.pl, 31.01.2008.
Egzorcysta papieża
Ojciec Gabriele Amorth jest najgroźniejszym przeciwnikiem
diabła w Europie
Jest jedynym egzorcystą świata, który pracuje przez siedem dni w tygodniu, nawet
w Wigilię i Wielkanoc. Przeprowadził ponad 70 tys. egzorcyzmów w ciągu 21 lat.

Fot. Getty Images/FPM
Nie wie jednak, ilu opętanym osobom pomógł wyzwolić się od szatana. Często
bowiem potrzeba wielu obrzędów, aby zmusić piekielnego demona do ucieczki.
Niestrudzony ksiądz opowiada, że kiedy był młodszy, wypędzał diabła 15-16 razy
dziennie. Teraz też stara się, jeśli tylko siły pozwalają. Terminy ma zajęte na
dwa miesiące z góry.
83-letni ojciec Gabriele Amorth jest najgroźniejszym pogromcą szatana w Europie.
Jego książki zostały przetłumaczone na 21 języków, w tym na polski. Od 1986 r.
oficjalnie pełni urząd egzorcysty archidiecezji rzymskiej, czyli także
papieskiego. Jest przekonany, że w Watykanie działają sekty satanistyczne oraz
złowrogie demony. Diabeł upodobał sobie sławne miejsca kultu chrześcijańskiego,
takie jak Rzym czy Lourdes. Nie wiadomo, z jakiej przyczyny, głównym
matecznikiem Lucyfera i jego sprzymierzeńców we Włoszech jest jednak Turyn.
Urodzony w Modenie w rodzinie prawników Gabriele Amorth jest poważnym
człowiekiem. Jako 18-latek dołączył do partyzantów walczących z hitlerowcami i
został odznaczony za odwagę. Po wojnie wstąpił do seminarium, przyjął święcenia
kapłańskie, ukończył studia teologiczne i prawnicze. Mianowany pomocnikiem
słynnego egzorcysty, ojca Candida Amantiniego, uczył się pod jego okiem przez
sześć lat. Ojciec Amorth twierdzi, że była to prawdziwa łaska boża, w Kościele
bowiem prawie nie ma już doświadczonych egzorcystów, którzy mogliby przekazać
wiedzę swym następcom. Przez wieki historii chrześcijaństwa diabeł, gubiciel
dusz, odgrywał w nim ogromną rolę – trwożył wiernych w kazaniach, traktatach
teologicznych, kościelnych przedstawieniach, uważany był za rzeczywistość realną
i złowrogą. Ale w XX w., zwłaszcza po Soborze Watykańskim II, szatan stał się
dla nowoczesnego Kościoła sprawą wstydliwą. Wielu jest skłonnych jeszcze wierzyć
w Boga, lecz w Lucyfera – już nie. Liczni teolodzy czy nawet biskupi gotowi są
uznać diabła najwyżej za abstrakcyjną ideę zła. Szatan – to przecież pachnie
zabobonami i najbardziej mrocznym średniowieczem.
Ojciec Amorth stanowczo odrzuca takie poglądy – uważa je za herezję. Kościół nie
może przecież wyrzec się szatana, który jako realny, inteligentny, wrogi Bogu i
ludziom byt występuje w Piśmie Świętym. Czyż sam Jezus nie był kuszony przez
szatana? Czyż, według Ewangelii św. Łukasza, Chrystus nie uzdrowił w Gerazie
człowieka opętanego przez legion demonów? Jezus pozwolił proszącym o to duchom
nieczystym wstąpić w stado świń – cała trzoda ruszyła wtedy pędem do jeziora i
utonęła. Ale Gabriele Amorth odradza młodym egzorcystom tego rodzaju
postępowanie. W 1971 r. ojciec Candido egzorcyzmował pewnego sędziwego wieśniaka
w Umbrii i polecił duchowi nieczystemu, aby wstąpił w świnię. Rolnik został
uzdrowiony, lecz wieczorem dotychczas zawsze spokojna maciora zaatakowała i
zagryzła gospodynię. Doszło do procesu w Perugii, podczas którego padre Candido
musiał wystąpić jako świadek. To przykład, że nie wolno nie doceniać szatana,
zbuntowanego anioła, który, jak zaświadcza święty Piotr w swoim I Liście (5,8),
"krąży, jak ryczący lew i szuka, kogo by pożreć".
Aby wzmocnić szeregi przeciwników diabła, ojciec Amorth założył Międzynarodowe
Stowarzyszenie Egzorcystów, którym kierował przez 15 lat. Obecnie jest
honorowym, dożywotnim przewodniczącym stowarzyszenia. Wiadomo, że Jan Paweł II
przeprowadził podczas swej kapłańskiej posługi co najmniej jeden egzorcyzm. Ale
papież z Polski nie chciał, aby o kapłanach pogromcach diabła mówiło się zbyt
wiele. Dlatego nie pozwolił egzorcystom na zorganizowanie światowego kongresu w
Watykanie. Ale też nie zgodził się na prośby licznych postępowych biskupów, aby
położyć kres działalności egzorcystów w Rzymie.
Ojciec Amorth jest pewien, że ze strony obecnego, konserwatywnie nastawionego
papieża może się spodziewać jeszcze większego wsparcia. Watykan jest bowiem
zaniepokojony szerzeniem się satanizmu poprzez media, muzykę rockową i internet.
"Dzięki Bogu, mamy papieża, który zdecydował się stawić czoło pochodowi diabła.
Na szczęście Benedykt XVI wierzy w istnienie zła i w zagrożenie z jego strony,
od czasu, gdy był przewodniczącym Kongregacji Nauki Wiary. Obecnie biskupi są
zobligowani utrzymywać egzorcystów w swych diecezjach. Ale zbyt wielu biskupów
nie bierze tego poważnie i nie wyznacza kapłanów do walki z szatanem", opowiada
Gabriele Amorth i cieszy się, że Benedykt XVI zamierza przywrócić modlitwę do
Michała Archanioła, przed Soborem Watykańskim II odmawianą na zakończenie mszy
świętej. Jak zaświadcza Apokalipsa według św. Jana, Archanioł Michał jest
pogromcą diabła.
Ojciec Amorth wszystkim zgłaszającym się do niego poleca, aby najpierw
zasięgnęli porady lekarza i psychiatry. Większość domniemanych opętań to
przypadki depresji, manii i zaburzeń umysłowych. Ale zdarza się też, że medycy
sami przysyłają egzorcyście pacjentów, których choroby uznali za beznadziejne.
Psychiatra Vincenzo M. współpracował z księdzem Amorthem w 1993 r., usiłując
udzielić pomocy pewnej zachowującej się dziwnie młodej kobiecie. Zgodził się
udzielić konsultacji przed egzorcyzmem. Później, przed komisją dochodzeniową
rzymskiej Izby Lekarskiej, zeznał pod przysięgą: "Uważałem egzorcyzmy za
hokus-pokus. Nie wierzyłem ani w Boga, ani w diabła. Ale kiedy pacjentka weszła
do mojego gabinetu, przeżyłem najgorsze pół godziny w moim życiu. Od razu
wyczułem, że dzieje się coś dziwnego, gdyż poczułem paniczny lęk przed
pacjentką. Wypisałem receptę i miałem nadzieję, że zaraz sobie pójdzie. Nagle
jej ramiona wydłużyły się błyskawicznie o jakieś dwa metry, jej dłonie zmieniły
się w szpony, które rozdarły blok moich recept i ta młoda, atrakcyjna kobieta
odezwała się głosem starego mężczyzny: »Nie potrzebuję tych bzdur«".
Można nie wierzyć w świadectwo rzymskiego lekarza, który odtąd, przejęty lękiem
przed piekielnymi mocami, nie chce mieć nic wspólnego z rytuałem egzorcyzmów.
Ale ks. Amorth może przedstawić też ekspertyzę, wystawioną w 1998 r. przez
bardzo sceptycznie nastawionych wobec spraw metafizycznych naukowców z Instytutu
Lingwistycznego uniwersytetu w Rzymie. Stwierdzili oni, że zaszedł przypadek,
którego nie potrafi wytłumaczyć nauka – oto młoda włoska wieśniaczka, mająca
kłopoty z mową ojczystą, podczas egzorcyzmów soczyście przeklinała bez błędów
gramatycznych w ośmiu językach, także po aramejsku, obecnie niemal wymarłym
języku, którym mówił Jezus. Gabriele Amorth egzorcyzmuje w niewielkim, wyłożonym
kafelkami gabinecie przy kościele Niepokalanego Poczęcia na Eskwilinie. Ma do
pomocy kilka pobożnych kobiet i krzepkich diakonów, gdyby trzeba było
obezwładnić "poważny przypadek" opętania. "Poważne przypadki" leżą na łóżku,
niekiedy konieczne jest związanie domniemanej ofiary szatana. "Przypadki
lżejsze" mogą podczas obrzędów siedzieć w fotelu. Egzorcysta archidiecezji
rzymskiej opowiada: "Najpierw pytam demona o jego imię. Często nie chce go
wyjawić. Kiedy bowiem zdradzi swoje imię, można łatwiej go zaatakować.
Demon ma wiele imion. Oczywiście istnieją fachowe terminy z Biblii,
najpotężniejsze to Szatan, Belzebub, Aszmodai. Są też inne imiona, niepochodzące
z Biblii. Nie można zadawać idiotycznych pytań, np. czy piłkarze klubu Roma
wygrają z Lazio. Trzeba stawiać pytania, mające bezpośredni związek z
uzdrowieniem – najpierw imiona, potem dzień, w którym nastąpiło opętanie, oraz
imię tego, przez którego demon został wysłany".
Można zastanawiać się, dlaczego we Włoszech odbywa się wciąż wiele egzorcyzmów,
podczas gdy w Niemczech właściwie nie są one przeprowadzane. Duchowni niemieccy
wyciągnęli wnioski z przypadku młodej Anneliese Michel, która zmarła w 1976 r.
na skutek niedożywienia po ceremoniach wypędzania diabła, trwających całe
miesiące (na podstawie tego przypadku nakręcono w 2006 r. film "Requiem"). Od
tej pory niemieccy księża, pracujący zresztą w raczej racjonalistycznie
nastawionym społeczeństwie, wolą tłumaczyć przypadki "opętania" zaburzeniami
psychicznymi, często traumą po wykorzystywaniu seksualnym przeżytym w
dzieciństwie. Wśród Włochów wciąż kwitną natomiast zabobony i przesądy. 12 mln
obywateli rocznie korzysta tam z usług wróżek, wróżbitów, czarowników i innych
szarlatanów. Ludzie wierzą w klątwy i uroki, a także w egzorcyzmy jako najlepszą
metodę ich zwalczania. Zapewne stąd też niesłychana popularność papieskiego
egzorcysty, który zresztą ostrzega, że we Włoszech knuje cała hierarchia
złowrogich czarowników.
Gabriele Amorth uważa, że 90 proc. opętanych przez szatana to ofiary rzuconej
klątwy, pozostali otworzyli drzwi przed złym duchem poprzez uczestnictwo w
kulcie diabła, seansach spirytystycznych czy uprawianie magii. Dlatego też
szkodliwe są książki o Harrym Potterze, z których dzieci dowiadują się, że
istnieje czarna i biała magia. W rzeczywistości jest tylko jedna magia – magia
zła – ostrzega ks. Amorth. Jego zdaniem, także niektóre odłamy masonerii mogą
być niebezpieczne. Rzymski egzorcysta zamierza nadal prowadzić walkę z diabłem.
Szatan ma bowiem przerażające plany – chce zgubić jak najwięcej ludzkich istot i
zmierza nawet do wywołania III wojny światowej.

• więcej aktualności
Więcej aktualności...
• archiwum
aktualności
• skrzynka
intencji
• zamów
Mszę Świętą
• ofiara on-line
|