|
-------------------------------------------------------------------------------------
• tapety na pulpit •
dla Webmastera •
banery • rozrywka •
gry • SMS •
• Wyślij E-Kartkę •
Wyślij kwiaty •
pogoda •
sondy •
konkurs •
Aktualności

Ukarali go za to, że rozdawał chleb Sławomir Sowula, Michał Kokot
2006-09-08 Piekarz, który przez kilkanaście lat dożywiał ubogich i
bezrobotnych, po wizytach fiskusa sam został jednym z nich.
Piekarz Waldemar Gronowski dawał chleb za darmo biednym. Urząd Kontroli
Skarbowej oskarżył go o niepłacenie podatku od darowizny54-letni Waldemar
Gronowski z Legnicy, z wykształcenia inżynier budownictwa, dostał już swój
pierwszy zasiłek. - Szukam pracy. Nie wiem, co będę robił, ale do zawodu
piekarza nie wrócę - mówi.
Jeszcze w ubiegłym roku sam zatrudniał kilkunastu pracowników, prowadząc dobrze
prosperującą piekarnię. Każdego dnia rozdawał po kilkaset bochenków chleba,
którego nie udało mu się sprzedać. Korzystali na tym bezdomni i ubodzy z
dzielnicy Zakaczawie. Chleb Gronowskiego brały też domy dziecka i szkolne
świetlice. Sama stołówka charytatywna przy parafii Najświętszego Serca Pana
Jezusa dostawała 400 bochenków dziennie.
Dramat piekarza zaczął się, gdy dostał od legnickiego magistratu tytuł Sponsora
Roku 2004. Natychmiast zjawili się u niego kontrolerzy urzędu skarbowego i
uznali, że za darowane pieczywo należy się VAT - za sam 2003 r. aż 45 tys. zł -
i że piekarz powinien zapłacić 200 tys. zł podatku dochodowego. - To jest
paranoja, bo gdybym wyrzucił chleb na śmieci, nie złamałbym prawa. Zrobiono ze
mnie przestępcę, bo oddałem go bezdomnym - zżyma się Gronowski.
Na początku roku przypadek piekarza opisały gazety na Śląsku. Interwencję
obiecał premier Kazimierz Marcinkiewicz, a Izba Skarbowa we Wrocławiu nakazała
podległemu urzędowi w Legnicy ponowną kontrolę piekarni.
W efekcie Gronowskiemu odblokowano 40 tys. zł, jakie miał na koncie. - Nie
zmieniliśmy jednak zdania w sprawie opodatkowania charytatywnej działalności
pana Gronowskiego - mówi Małgorzata Czartoryska, p.o. rzecznika prasowego Izby
Skarbowej we Wrocławiu. - Postępowanie trwa.
W ramach nowej kontroli urzędnicy legnickiej skarbówki zaczęli odwiedzać
odbiorców piekarza i sprawdzać faktury, które wystawił im Gronowski. Czartoryska
nie ujawnia, czy wykryto jakiekolwiek nieprawidłowości, ale klienci piekarni się
przestraszyli.
- Przestali zamawiać u mnie cokolwiek, na wiosnę obroty spadły mi o ponad 70
proc. - opowiada były piekarz. - Musiałem sprzedać zakład, żeby nie popaść w
długi. Popłaciłem pracownikom odprawy, spłaciłem ZUS co do złotówki. Teraz
żyjemy z pensji żony. Muszę szybko znaleźć pracę, bo potrzebujemy pieniędzy.
Mamy córkę, która się jeszcze uczy. Jeżeli postępowanie skarbówki skończy się
tak, że będę musiał jeszcze im zapłacić, to nie wiem, co będzie.
Wiele wskazuje na to, że fiskus jednak zażąda 245 tys. zł od Gronowskiego.
Ciągle obowiązują przepisy, które wymagają płacenia od osób darujących żywność
VAT i podatku dochodowego, tak jakby towar został sprzedany.
- Dopóki to represyjne prawo się nie zmieni, piekarz z Legnicy stoi na
przegranej pozycji - podkreśla Andrzej Sadowski, wiceprezydent Centrum im. Adama
Smitha. • aktualności |