Ksiądz Rafał Starzak

Urodziłem się w Krakowie i z tym miastem łączą się zawsze moje najlepsze wspomnienia. Wychowałem się jednak w Kalwarii Zebrzydowskiej, rodzinnym miasteczku moich rodziców. U stóp kalwaryjskiego sanktuarium wzrastało moje człowieczeństwo w wymiarze ludzkim, jak i duchowym – byłem ministrantem i lektorem w Bazylice bernardyńskiej. To miejsce wychowywało moje serce od najmłodszych lat. Jako młody człowiek walczyłem trochę z samym sobą i powołaniem do kapłaństwa, które się we mnie rodziło. Interesowała mnie matematyka, przedmioty ścisłe, choć nie gardziłem dobrą książką. Nadal bardzo lubię historię. To połączenie matematyki i historii pchnęło mnie po maturze, którą zdałem w Liceum w Kalwarii, na studia w Akademii Ekonomicznej w Krakowie. Myślałem wtedy o zrobieniu kariery i normalnym życiu rodzinnym, z żoną, dziećmi, domem, ogródkiem i psem. (:-) Po roku studiowania stwierdziłem, że to nie to. Pragnąłem przemyśleć swoje życie w świetle Boga i… wstąpiłem do nowicjatu bernardyńskiego. Przez 10 miesięcy, odcięty od świata zewnętrznego, przeżywałem swoje życiowe rekolekcje w klasztorze w Leżajsku. Ten okres bycie „mnichem” franciszkańskim ukształtował głęboko moją duchowość. Teraz bardziej sięgam do św. Jana od Krzyża i Ignacego Loyoli, ale Franciszek z Asyżu jest protoplastą mego życia modlitwy.

Wielką rolę w moim krótkim przecież życiu odegrał Jan Paweł II. Jego pielgrzymki do Polski, bliskość przebywania z kimś świętym, kto autentycznie żyje wiarą, bardzo mocno na mnie wpłynęła. Papież-Polak jest dla mnie cały czas wzorem pięknego kapłaństwa, prawdziwego przeżywania daru i tajemnicy, odciśniętej w ludzkich dłoniach przez sakrament święceń. 
Jan Paweł II pociągnął mnie do seminarium. Przez te sześć lat studiów filozoficzno-teologicznych odkrywałem tajemnice Boga i człowieka, które się wzajemnie przenikają. Po trzecim roku studiów pracowałem jako wolontariusz w ośrodku dla młodzieży uzależnionej od narkotyków niedaleko Bielska. Rok pracy z tą młodzieżą na manowcach społeczeństwa i Kościoła otworzył mi oczy na współczesny świat, jego zagrożenia jak i dobro, które drzemie ukryte także w człowieku, skazanym przez innych na banicję. Ciężki rok, ale bardzo satysfakcjonujący. Potem wróciłem na PAT, ukończyłem studia i obroniłem pracę magisterską napisaną pod kierunkiem ks. Prof. Józefa Makselona, z działu Psychologii Religii. Zająłem się tematem opętania demonicznego i egzorcyzmów, widzianych oczami psychiatry i duchownego. 
Na szóstym roku seminarium, po święceniach diakonatu, zostałem skierowany do pracy w parafii Waksmund, niedaleko Nowego Targu. Rok wśród wspaniałych krajobrazów, niesamowitych gór, z widokiem na Tatry z okna, z kościołem zaraz na skraju Dunajca, wspaniała młodzież i dzieci, dobrzy ludzie, góralskie tradycje i wspaniały Ks. Proboszcz Jan, który był dla nie jak Ojciec – oto streszczenie mej pierwszej placówki duszpasterskiej, które jest jeszcze bardzo świeże w mej pamięci.

04. czerwca 2005 r. dostąpiłem łaski świeceń kapłańskich z rąk J. Em. Ks. Kardynała Franciszka Macharskiego. Łaski szczególnej, w tym roku pełnym zmian z Bożej Opatrzności na ważnych stanowiskach Kościoła Powszechnego i Krakowskiego. Zostałem jako neoprezbiter skierowany do pracy w naszej parafii w Borku. Moją szczególną opieką duszpasterską otaczam wszystkich lektorów i ministrantów, kandydatów na ministrantów, młodzież Grup Apostolskich, działającą przy naszej parafii, redakcję „Posłańca” i scholkę dziewczęcą, którą prowadzi siostra Teresa. Jestem szczęśliwy, że mogę mieszkać i pracować w jednej z parafii Królewskiego miasta. Wszystkich parafian obejmuję moją gorącą modlitwą.

Ksiądz Rafał od października 2007 roku rozpoczął studia doktoranckie w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, jednocześnie przestał pełnić obowiązki wikariusza.