Pan kiedyś stanął nad brzegiem
Szukał ludzi gotowych pójść za Nim
By łowić serca słów Bożych prawdą
Ref: O Panie to Ty na mnie spojrzałeś
Twoje usta dziś wyrzekły me imię
Swoją barkę pozostawiam na brzegu
Razem z Tobą nowy zacznę dziś łów
Jestem ubogim człowiekiem
Moim skarbem są ręce gotowe
Do pracy z Tobą i czyste serceTy potrzebujesz mych dłoni
Mego serca młodego zapałem
Mych kropli potu i samotności
/dalej.../ |
On szedł w spiekocie dnia i szarym pyle
dróg,
A idąc uczył kochać i przebaczać.
On z celnikami jadł, On nie znał, kto to wróg,
Pochylał się nad tymi, którzy płaczą.
Ref.: Mój Mistrzu, przede mną droga,
Którą przebyć muszę tak, jak Ty.
Mój Mistrzu, wokoło ludzie,
Których kochać trzeba, tak jak Ty.
Mój Mistrzu, niełatwo cudzy ciężar
Wziąć w ramiona, tak jak Ty.
Mój Mistrzu, poniosę wszystko,
Jeśli będziesz ze mną zawsze Ty.
/dalej.../ |
| Jest zakątek na tej ziemi, gdzie
powracać każdy chce,
Gdzie króluje jej oblicze, na nim cięte rysy dwie.
Wzrok ma smutny, zatroskany, jakby chciała prosić Cię,
Byś w matczyną Jej opiekę oddał się.
Ref. Madonno, Czarna Madonno,
Jak dobrze Twym dzieckiem być!
O pozwól, Czarna Madonna,
W ramiona Twoje się skryć.
/dalej.../ |
Panie dobry jak chleb,
bądź uwielbiony od swego Kościoła.
Bo Tyś do końca nas umiłował,
do końca nas umiłował.
Tyś na pustkowiu chleb rozmnożył, Panie,
byśmy do nieba w drodze nie ustali.
Tyś stał się Manną wędrowców przez ziemię,
dla tych co dotąd przy Tobie wytrwali.
/dalej.../ |