Sługa Boży Jan Paweł II

ENCYKLIKA DOMINUM ET VIVIFICANTEM
O Duchu Świętym w życiu Kościoła i świata Wstęp
1. Ducha Świętego wyznaje Kościół jako „Pana i Ożywiciela”. Czyni to słowami
Symbolu wiary, zwanego nicejsko-konstantynopolitańskim od dwóch Soborów — w
Nicei (325 r.) i w Konstantynopolu (381 r.) — którym zawdzięcza swoje powstanie
i ogłoszenie. Tam. również dodano, że Duch Święty „mówił przez Proroków”.
Są to słowa, które Kościół czerpie z samego źródła wiary, którym jest Jezus
Chrystus. Istotnie, według Ewangelii św. Jana, Duch Święty został nam dany wraz
z nowym życiem, jak głosi i obiecuje Jezus w dniu uroczystego żydowskiego Święta
Namiotów: „Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie — niech przyjdzie do
Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza” (J
7, 37 n.). I Ewangelista dodaje: „A powiedział to o Duchu, którego mieli
otrzymać wierzący w Niego” (J 7, 39). Symbol wody, podobieństwo wody, wyraziło
się również w rozmowie z Samarytanką, gdy Chrystus mówi o „źródle wody
wytryskującej ku życiu wiecznemu”1. W rozmowie zaś z Nikodemem głosi potrzebę
nowego „narodzenia się z wody i Ducha”, aby „wejść do królestwa Bożego” (por. J
3, 5).
Kościół tedy, pouczony słowem Chrystusa, czerpiąc z doświadczenia
Pięćdziesiątnicy i własnych „dziejów apostolskich”, od początku głosi wiarę w
Ducha Świętego, jako Ożywiciela, poprzez którego niezgłębiony Trójjedyny Bóg
udziela się ludziom, zaszczepiając w nich zadatek życia wiecznego.
2. Wiara ta, stale wyznawana przez Kościół, stale winna być odnawiana i
pogłębiana w świadomości Ludu Bożego. W ostatnim stuleciu dokonało się to
kilkakrotnie: od Leona XIII, który ogłosił encyklikę Divinum illud munus (1897)
całkowicie poświęconą Duchowi Świętemu, do Piusa XII, który w encyklice Mystici
Corporis (1943 r.) odwołał się do Ducha Świętego jako do życiodajnej zasady
Kościoła w którym działa On w jedności z Głową Ciała Mistycznego, Chrystusem2;
do Soboru Watykańskiego II, który podniósł potrzebę ożywienia nauki o Duchu
Świętym, jak to podkreślił Paweł VI, mówiąc: „Po chrystologii, a zwłaszcza
eklezjologii Soboru winno nastąpić nowe studium i nowy kult Ducha Świętego,
właśnie jako nieodzowne dopełnienie nauczania soborowego”3.
Jesteśmy więc w naszej epoce na nowo wezwani odwieczną, a zawsze nową wiarą
Kościoła, aby zbliżyć się do Ducha Świętego-Ożywiciela. Z pomocą i zachętą
przychodzi nam tutaj również wspólne dziedzictwo z Kościołami Wschodnimi, które
wiernie przechowały ogromne bogactwo nauki Ojców o Duchu Świętym. Stąd też można
powiedzieć, że jednym z doniosłych wydarzeń ostatnich lat stała się 1600.
rocznica I Soboru Konstantynopolitańskiego, która była obchodzona równocześnie w
Konstantynopolu i w Rzymie w uroczystość Zielonych Świąt 1981 roku. Wtedy też,
poprzez rozważanie tajemnicy Kościoła, lepiej poznaliśmy Ducha Świętego jako
Tego, który wskazuje drogi prowadzące do zjednoczenia chrześcijan; co więcej,
jako najwyższe źródło tej jedności, która pochodzi od Boga samego, a której św.
Paweł dał szczególny wyraz w słowach używanych często na początku liturgii
eucharystycznej: „Miłość Boga Ojca, łaska Pana naszego Jezusa Chrystusa i dar
jedności w Duchu Świętym niech będą z wami wszystkimi” (Mszał Rzymski; por. 2
Kor 13, 13).
Z tego wezwania wzięły poniekąd swój początek i natchnienie poprzednie
encykliki: Redemptor Hominis oraz Dives in misericordia, które sławią wydarzenie
naszego zbawienia, jakie dokonuje się w Synu posłanym na świat przez Ojca, „aby
świat został przez Niego zbawiony” (J 3, 17) i „aby wszelki język wyznał, że
Jezus Chrystus jest Panem — ku chwale Boga Ojca” (Flp 2, 11). Obecnie zaś rodzi
się z tego wezwania niniejsza encyklika o Duchu Świętym, który od Ojca i Syna
pochodzi; który z Ojcem i Synem wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę: jest On
Osobą Boską, która znajduje się w centrum wiary chrześcijańskiej i jest źródłem
i mocą odnowy Kościoła4. W ten sposób została ona zaczerpnięta z głębi
dziedzictwa soborowego. Sobór bowiem poprzez swoją naukę o Kościele — a zarazem
o Kościele w świecie — wzywa nas do tego, abyśmy na nowo wnikali w trynitarną
tajemnicę Boga samego, idąc szlakiem ewangelicznym, patrystycznym i
liturgicznym: do Ojca — przez Chrystusa — w Duchu Świętym.
W ten sposób Kościół daje odpowiedź na pewne głębokie pragnienia, które
odczytuje w sercach ludzi współczesnych, jak potrzeba nowego odkrycia Boga w
Jego nadprzyrodzonej rzeczywistości Ducha nieskończonego, tak jak Go Jezus
przedstawia Samarytance; potrzeba oddawania Mu czci „w Duchu i prawdzie” (por. J
4, 24); nadzieja znalezienia w Nim tajemnicy miłości i siły „nowego stworzenia”
(por. Rz 8, 22; Ga 6, 15): tak, właśnie Tego, który daje życie.
Kościół czuje się wezwany do takiego posłannictwa głoszenia Ducha Świętego, gdy
przybliża się wraz z rodziną ludzką do końca drugiego tysiąclecia po Chrystusie.
Na tle „przemijania nieba i ziemi” szczególnie wymowne stają się słowa, „które
nie przeminą” (por. Mt 24, 35). Są to słowa Chrystusa o Duchu Świętym, który
jest niewyczerpanym „źródłem wody wytryskującej ku życiu wiecznemu” (J 4, 14)
jako prawda i jako zbawcza łaska. Kościół pragnie rozważać te słowa, głosić je
wiernym i wszystkim ludziom podczas przygotowań do uroczystego obchodu wielkiego
Jubileuszu — który w swoim czasie zostanie ogłoszony — dla zaznaczenia przejścia
od drugiego do trzeciego Milenium chrześcijaństwa.
Oczywistą jest rzeczą, że rozważania te: nie zamierzają do końca zgłębić
przebogatej nauki o Duchu Świętym ani też opowiadać się za konkretnymi
rozwiązaniami kwestii dotąd otwartych; mają natomiast przyczynić się do wzrostu
świadomości Kościoła, że „Duch Święty (...) przynagla go do współdziałania, aby
spełnił się skutecznie zamysł Boga, który uczynił Chrystusa źródłem zbawienia
dla całego świata”5.
Część I
Duch Ojca i Syna dany Kościołowi
1. Obietnica i objawienie siły Jezusa podczas wieczerzy paschalnej
3. Gdy czas odejścia Jezusa Chrystusa z tego świata już się przybliżył,
zapowiedział On Apostołom „innego Pocieszyciela” (J 14, 16). Jan ewangelista,
obecny tam, pisze, że podczas wieczerzy paschalnej, która poprzedziła dzień męki
i śmierci, Jezus przemówił do nich w takich słowach: „A o cokolwiek prosić
będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu (...).
Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze
— Ducha Prawdy” (J 14, 13. 16 n.).
Tego właśnie Ducha Prawdy nazywa Chrystusa Parakletem. Parakletos zaś znaczy
„Pocieszyciel”, a znaczy również „Orędownik” lub „Rzecznik”. Chrystus nazywa
Ducha Prawdy „innym” Pocieszycielem, drugim, gdyż On sam, Jezus Chrystus jest
pierwszym Pocieszycielem (por. 1 J 2, 1); pierwszym nosicielem i dawcą Dobrej
Nowiny. Duch Święty przychodzi po Nim i za Jego sprawą, ażeby dzieło Dobrej
Nowiny zbawienia kontynuować w świecie przez Kościół. O tej kontynuacji swego
dzieła przez Ducha Świętego mówi Chrystus kilkakrotnie w czasie tej samej
rozmowy pożegnalnej, przygotowując Apostołów, zgromadzonych w Wieczerniku, do
swego odejścia przez mękę i śmierć krzyżową.
Słowa, do których tutaj będziemy się odwoływać, znajdują się w zapisie Ewangelii
Janowej. Każde z nich dodaje jakąś nową treść do tej samej zapowiedzi i
obietnicy. Równocześnie zaś są one wewnętrznie ze sobą powiązane, nie tylko
perspektywą tych samych wydarzeń, ale równocześnie perspektyw tajemnicy Ojca,
Syna i Ducha Świętego, która nigdzie może w Piśmie Świętym nie znajduje tak
szczególnego wyrazu, jak właśnie tutaj.
4. Oto Chrystus mówi z kolei: „A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle
w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co ja wam
powiedziałem” (J 14, 26). Duch Święty będzie Pocieszycielem Apostołów oraz
Kościoła, jako stale obecny wśród nich — choć niewidzialny — Nauczyciel tej
samej Dobrej Nowiny, co Chrystus. „Nauczy” i „przypomni” — to znaczy nie tylko,
że w sobie właściwy sposób będzie nadal pobudzał do rozpowszechniania Ewangelii
zbawienia, ale znaczy także, iż będzie dopomagał we właściwym zrozumieniu treści
Chrystusowego Orędzia, że zapewni mu ciągłość i tożsamość wśród zmieniających
się warunków i okoliczności. Duch Święty sprawi więc, że w Kościele trwać będzie
zawsze ta sama Prawda, jaką Apostołowie usłyszeli od swego Mistrza.
5. W przekazywaniu Dobrej Nowiny Apostołowie będą szczególnie zjednoczeni z
Duchem Świętym. Oto, co w dalszym ciągu mówi Chrystus: „Gdy jednak przyjdzie
Pocieszyciel, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi,
On będzie świadczył o Mnie. Ale wy też świadczycie, bo jesteście ze Mną od
początku” (J 15, 26 n.).
Apostołowie byli świadkami bezpośrednimi, naocznymi. Oni Chrystusa „usłyszeli” i
„ujrzeli własnymi oczyma”, na Niego „patrzyli”, a nawet „dotykali swymi rękami”,
jak to na innym miejscu wyrazi tenże sam ewangelista Jan (por. 1 J 1, 1-3; 4,
14). To ich ludzkie, naoczne i „historyczne” świadectwo o Chrystusie łączy się
ze świadectwem samego Ducha Świętego: „On będzie świadczył o Mnie”. W
świadectwie Ducha Prawdy ludzkie świadectwo Apostołów znajdzie najwyższe
oparcie. Znajdzie też z kolei wewnętrzny fundament swej kontynuacji wśród
następujących po sobie przez wieki pokoleń uczniów i wyznawców Chrystusa.
Jeśli Chrystus sam jest najwyższym i najpełniejszym objawieniem Boga dla
ludzkości, to świadectwo Ducha Świętego stanowi o wiernym przekazie objawienia w
nauce i pismach Apostołów6, jest dla tego przekazu natchnieniem i zabezpiecza
go, podczas gdy świadectwo Apostołów zapewnia mu ludzki wyraz w Kościele i w
dziejach ludzkości.
6. Wynika to również z dalszego ciągu tekstu Janowego, który pozostaje w bliskim
związku treściowym i intencjonalnym z powyższą zapowiedzią i obietnicą: „Jeszcze
wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz [jeszcze] znieść nie możecie. Gdy zaś
przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił
od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe”
(J 16, 12 n.).
W poprzednich słowach Chrystusa, Pocieszyciel — Duch Prawdy jest zapowiedziany
jako Ten, który „nauczy i przypomni”, jako Ten, który będzie „świadczył” o
Chrystusie. Obecnie zaś Chrystus mówi o Nim: „doprowadzi was do całej prawdy”.
Owo „doprowadzenie do całej prawdy” w związku z tym, czego Apostołowie „teraz
znieść nie mogą”, wydaje się przede wszystkim nieodzowne z uwagi na wyniszczenie
Chrystusa przez mękę i śmierć krzyżową, która wówczas, gdy wypowiadał te słowa,
była już tak bardzo bliska.
W dalszym ciągu jednakże owo „doprowadzenie do całej prawdy” wydaje się
nieodzowne nie tylko w związku z samym scandalum Crucis, ale także w związku ze
wszystkim, co Chrystus „czynił i czego nauczał” (Dz 1, 1). Całkowite mysterium
Christi domaga się wiary, ona bowiem właściwie wprowadza człowieka w
rzeczywistość objawionej Tajemnicy. „Doprowadzenie do całej prawdy” dokonuje się
więc w wierze i poprzez wiarę, co jest dziełem Ducha Prawdy i owocem Jego
działania w człowieku. Duch Święty ma być tutaj najwyższym przewodnikiem
człowieka: światłem ducha ludzkiego. Odnosi się to do Apostołów, którzy naprzód
byli naocznymi świadkami, a z kolei mieli się stać wobec innych świadkami tego
wszystkiego, co Chrystus „czynił i nauczał”, a zwłaszcza Jego Krzyża i
Zmartwychwstania W dalszej perspektywie odnosi się to do wszystkich pokoleń
uczniów i wyznawców Mistrza, jeśli mają z wiarą przyjmować i owocnie wyznawać
działającą w dziejach człowieka Boską tajemnicę objawioną, która wyjaśnia
ostateczny sens tych dziejów.
7. Pomiędzy Duchem Świętym a Chrystusem zachodzi zatem w ekonomii zbawienia
najściślejsza więź, gdyż On, Duch Prawdy działa w dziejach człowieka jako „inny
Pocieszyciel”, zabezpieczając trwale przekaz i promieniowanie Dobrej Nowiny
objawionej przez Jezusa z Nazaretu. Dzięki temu, w Duchu Świętym-Paraklecie,
który w tajemnicy i działalności Kościoła stale kontynuuje historyczną obecność
Odkupiciela na ziemi i Jego zbawcze dzieło, jaśnieje chwała Chrystusa — jak o
tym świadczą dalsze słowa Janowego zapisu: „On (tj. Duch Święty) Mnie otoczy
chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi” (J 16, 14). W tych słowach
zostaje raz jeszcze potwierdzone to wszystko, o czym mówiły wypowiedzi
poprzednie: „nauczy (...), przypomni (...), będzie świadczył”. Najwyższe i
najpełniejsze samo objawienie się Boga, jakie dokonało się w Chrystusie i
zostało poświadczone przepowiadaniem Apostołów, będzie dokonywało się nadal
poprzez misję niewidzialnego Pocieszyciela: Ducha Prawdy. Jak ściśle zaś ta
ostatnia będzie się łączyła z misją Chrystusa, jak całkowicie będzie czerpała z
tej odkupieńczej misji, utrwalając i rozwijając w dziejach zbawcze jej owoce, o
tym mówi słowo „weźmie”: „z mojego weźmie i wam objawi”. Aby zaś, w związku z
owym „weźmie”, do końca jakoby uwydatnić Boską i trynitarną jedność źródła,
Chrystus dodaje: „Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z
mojego weźmie i wam objawi” (J 16, 15). Biorąc z „mojego”, będzie przez to samo
czerpał z „Ojcowego”.
W świetle więc owego „weźmie” mogą tłumaczyć się inne jeszcze słowa o Duchu
Świętym, wypowiedziane przez Chrystusa w Wieczerniku przed Paschą, słowa
doniosłe: „Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę,
Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was. On zaś, gdy
przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie” (J 16, 7 n.).
Do tych słów wypadnie nam jeszcze osobno powrócić.
2. Ojciec, Syn i Duch Święty
8. Właściwością tekstu Janowego jest to, że Ojciec, Syn i Duch Święty wymieniani
są w nim wyraźnie jako Osoby, pierwsza odrębna od drugiej i trzeciej i te między
sobą. O Duchu-Pocieszycielu mówi Jezus, używając często zaimka osobowego „On”,
równocześnie zaś, w całym tym pożegnalnym przemówieniu odsłania te więzi, jakie
łączą wzajemnie Ojca, Syna i Parakleta. Tak więc „Duch od Ojca pochodzi” (J 15,
26) i Ojciec „daje Ducha” (J 14, 16). Ojciec „posyła” Ducha w imię Syna (J 14,
26), Duch „świadczy” o Synu (J 15, 26). Syn prosi Ojca o posłanie
Ducha-Pocieszyciela (J 14, 16) — ale też, w związku ze swoim odejściem przez
Krzyż, mówi: „jeżeli odejdę, poślę Go do was” (J 16, 7). A więc Ojciec posyła
Ducha Świętego mocą ojcostwa, podobnie jak posłał Syna (por. J 3, 16 n. 34; 6,
57; 17, 3. 18. 23). Równocześnie zaś Duch zostaje posłany przez Ojca w mocy
odkupienia dokonanego przez Chrystusa — i w tym znaczeniu Duch Święty zostaje
posłany również przez Syna: „poślę Go do was”.
Należy tutaj zwrócić uwagę, że — o ile wszystkie inne obietnice z Wieczernika
zapowiadały przyjście Ducha Świętego po odejściu Chrystusa — to natomiast
zapowiedź zawarta w tekście św. Jana wyraźnie uwydatnia także związek i
zależność, można powiedzieć, natury przyczynowej, pomiędzy jednym a drugim
wydarzeniem: „(...) jeżeli odejdę, poślę Go do was”. Duch Święty przyjdzie, o
ile Chrystus odejdzie przez Krzyż: przyjdzie nie tylko w następstwie, ale za
sprawą odkupienia dokonanego przez Chrystusa z woli i jako dzieło Ojca.
9. Tak więc podczas paschalnego przemówienia pożegnalnego znajdujemy się
poniekąd u szczytu objawienia trynitarnego. Znajdujemy się równocześnie u progu
definitywnych wydarzeń oraz najwznioślejszych słów, które na końcu zaowocują
wielkim orędziem misyjnym, skierowanym do Apostołów, a przez nich do Kościoła:
„Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody”, a w poleceniu tym zawarta jest
trynitarna formuła chrztu: „udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna i Ducha
Świętego” (Mt 28, 19). Formuła ta odpowiada wewnętrznej tajemnicy Boga, życia
Bożego. To życie, to Ojciec, Syn i Duch Święty — Boska Jedność Trójcy. Mowę
pożegnalną w Wieczerniku można odczytać jako szczególne przygotowanie do tej
trynitarnej formuły, w której wyraża się życiodajna moc Sakramentu, który
sprawia uczestnictwo w życiu Trójjedynego Boga, ponieważ daje łaskę uświęcającą
jako nadprzyrodzony dar dla człowieka. Przez nią człowiek zostaje powołany i
„uzdolniony” do uczestniczenia w niewypowiedzianym życiu Boga.
10. W swoim życiu wewnętrznym Bóg „jest Miłością” (por. 1 J 4, 8. 16), miłością
istotową, wspólną trzem Osobom Boskim: miłością osobową jest Duch Święty jako
Duch Ojca i Syna, dlatego „przenika głębokości Boże” (por. 1 Kor 2, 10) jako
Miłość-Dar nie stworzony. Można powiedzieć, iż w Duchu Świętym życie wewnętrzne
Trójjedynego Boga staje się całkowitym darem, wymianą wzajemnej miłości pomiędzy
Osobami Boskimi, i że przez Ducha Świętego Bóg bytuje „na sposób” daru. Duch
Święty jest osobowym wyrazem tego obdarowywania się, tego bycia Miłością7. Jest
Osobą-Miłością, jest Osobą-Darem. Jest to niezgłębione bogactwo rzeczywistości i
niewysłowione pogłębienie pojęcia Osoby w Bogu, które możemy poznać jedynie
dzięki Objawieniu.
Równocześnie Duch Święty, jako współistotny w Bóstwie Ojcu i Synowi, jest
Miłością i Darem (nie stworzonym), z którego jakby ze źródła (fons vivus)
wypływa wszelkie obdarowanie względem stworzeń (dar stworzony): obdarowanie
istnieniem wszystkiego poprzez akt stworzenia, obdarowanie człowieka łaską
poprzez całą ekonomię zbawienia. Napisze apostoł Paweł: „miłość Boża rozlana
jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany” (Rz 5, 5).
3. Zbawcze udzielanie się Boga w Duchu Świętym
11. Przemówienie pożegnalne Chrystusa w czasie wieczerzy paschalnej pozostaje w
szczególnym związku z tym „daniem” i „oddaniem się” Ducha Świętego. Oto odsłania
się w zapisie Janowej Ewangelii jakby najgłębsza „logika” zbawczych tajemnic
odwiecznych zamierzeń Boga, który jest niewysłowioną Jednością komunii Ojca,
Syna i Ducha Świętego. Jest to „logika” Boża, która od tajemnicy Trójcy Świętej
prowadzi do tajemnicy Odkupienia świata w Jezusie Chrystusie. Odkupienie
spełnione przez Syna w wymiarach ziemskiej historii człowieka — spełnione w Jego
„odejściu” przez Krzyż i Zmartwychwstanie — zostaje równocześnie w całej swojej
zbawczej mocy przekazane Duchowi Świętemu: „z mojego weźmie” (J 16, 14). Słowa,
które wedle Janowego zapisu wskazują, że zgodnie z zamysłem Bożym „odejście”
Chrystusa jest nieodzownym warunkiem „posłania” i przyjścia Ducha Świętego,
wskazują zarazem na nowy początek zbawczego udzielania się Boga w Duchu Świętym.
12. Jest to nowy początek w odniesieniu do pierwszego i pierwotnego zarazem
początku zbawczego udzielania się Boga, który łączy się z samą tajemnicą
stworzenia. Oto czytamy w pierwszych zaraz wersetach Księgi Rodzaju: „Na
początku Bóg stworzył niebo i ziemię (...), a Duch Boży (ruah Elohim) unosił się
nad wodami” (Rdz 1, 1 n.). To biblijne pojęcie stworzenia oznacza nie tylko
powołanie do istnienia samego bytu wszechświata: czyli obdarowanie istnieniem —
oznacza ono również obecność Ducha Bożego w stworzeniu: czyli początek zbawczego
udzielania się Boga temu, co stworzył. Odnosi się to przede wszystkim do
człowieka, który został stworzony na obraz i podobieństwo Boga: „Uczyńmy
człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam” (Rdz 1, 26). „Uczyńmy (...)” — czy można
uważać, że liczba mnoga, której tutaj używa Stwórca, mówiąc o sobie, sugeruje
już w jakiś sposób tajemnicę trynitarną: obecność Trójcy w dziele stworzenia
człowieka? Chrześcijanin, który czyta Pismo Święte i zna już objawienie tej
tajemnicy, może odkryć jej oddźwięk również w tych słowach. W każdym razie
kontekst Księgi Rodzaju pozwala nam dostrzec w stworzeniu człowieka sam początek
zdawczego udzielania się Boga na miarę tego „obrazu i podobieństwa”, jakim
obdarzył On człowieka.
13. Zdaje się więc, że słowa Chrystusa, wypowiedziane w czasie mowy pożegnalnej
w Wieczerniku, należy odczytać w odniesieniu do tak odległego, a zarazem tak
pierwotnego i podstawowego początku, który znamy z Księgi Rodzaju. „Jeżeli nie
odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was”.
Określając swoje „odejście” jako warunek „przyjścia” Pocieszyciela, Chrystus
łączy nowy początek zbawczego udzielania się: Boga w Duchu Świętym z tajemnicą
Odkupienia. Jest to więc początek nowy, przede wszystkim dlatego, że pomiędzy
pierwszym początkiem a całymi dziejami człowieka — począwszy od pierworodnego
upadku — zaległ grzech, który jest przeciwieństwem obecności Ducha Bożego w
stworzeniu, nade wszystko zaś przeciwieństwem zbawczego udzielania się Boga
człowiekowi. Napisze św. Paweł, że właśnie na skutek grzechu „stworzenie (...)
zostało poddane marności (...), aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia
(...)” — i „z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych” (Rz 8, 19-22).
14. Dlatego Chrystus w Wieczerniku mówi: „Pożyteczne jest dla was moje odejście
(...) A jeżeli odejdę, poślę go do was” (J 16, 7). „Odejście” Chrystusa przez
Krzyż ma moc Odkupienia Bożego w stworzeniu: nowy początek udzielania się Boga
człowiekowi w Duchu Świętym. Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do
serc naszych Ducha Syna swego, który woła: „Abba, Ojcze!” — napisze apostoł
Paweł w Liście do Galatów (Ga 4, 6 por. Rz 8, 15). Duch Święty jest Duchem Ojca,
jak o tym świadczą słowa mowy pożegnalnej z Wieczernika. Jest równocześnie
Duchem Syna: jest Duchem Jezusa Chrystusa, jak świadczyć będą o tym Apostołowie,
a w szczególności Paweł z Tarsu (por. Ga 4, 6; Flp 1, 19; Rz 8, 11). W posłaniu
tego Ducha „do serc naszych” zaczyna się wypełniać to, czego „z upragnieniem
oczekuje całe stworzenie”, jak czytamy w Liście do Rzymian.
Duch Święty przychodzi za cenę Chrystusowego „odejścia”. Jeżeli owo „odejście”
wywołało smutek Apostołów (por. J 16, 6), a smutek ten miał osiągnąć szczyt w
męce i śmierci w dniu Wielkiego Piątku, to z kolei „smutek ten w radość się
obróci” (por. J 16, 20), Chrystus bowiem włączy w swe odkupieńcze „odejście”
chwałę zmartwychwstania i wniebowstąpienia do Ojca. Tak więc smutek
prześwietlony radością jest udziałem apostołów w ramach „odejścia” ich Mistrza,
które było „potrzebne”, ażeby dzięki niemu inny „Pocieszyciel” mógł przyjść
(por. J 16, 7). Za cenę Krzyża sprawiającego Odkupienie w mocy całej paschalnej
tajemnicy Jezusa Chrystusa, przychodzi Duch Święty, ażeby od dnia
Pięćdziesiątnicy pozostać z Apostołami, pozostać z Kościołem i w Kościele, a
poprzez Kościół — w świecie.
W ten sposób urzeczywistnia się definitywnie ów nowy początek udzielania się
Trójjedynego Boga w Duchu Świętym za sprawą Jezusa Chrystusa — Odkupiciela
człowieka i świata.
4. Mesjasz namaszczony Duchem Świętym
15. Urzeczywistnia się również do końca posłannictwo Mesjasza — czyli Tego,
który otrzymał pełnię Ducha Świętego dla wybranego Ludu Boga i dla całej
ludzkości. „Mesjasz” znaczy „Chrystus”, czyli „Pomazaniec”, a w historii
zbawienia znaczy „namaszczony Duchem Świętym”. Taka była tradycja prorocka
Starego Przymierza. Idąc za tą tradycją, Szymon Piotr powie w domu Korneliusza:
„Wiecie, co się działo w całej Judei (...) po chrzcie, który głosił Jan. Znacie
sprawę Jezusa z Nazaretu, którego Bóg namaścił Duchem Świętym i mocą” (Dz 10, 37
n.).
Od tych słów Piotra — i wielu innych podobnych (por. Łk 4, 16-21; 3, 16; 4, 74;
Mk 1, 10) — wypada nam wrócić przede wszystkim do proroctwa Izajasza, zwanego
czasem „piątą ewangelią” albo też „ewangelią Starego Testamentu”. Zapowiadając
przyjście tajemniczej postaci, który objawienie nowotestamentowe utożsamia z
Jezusem, Izajasz łączy Jego Osobę i posłannictwo ze szczególnym działaniem Ducha
Bożego — Ducha Pańskiego. Oto słowa Proroka:
„I wyrośnie różdżka z pnia Jessego (...) odrośl z jego korzeni.
I spocznie w niej Duch Pański,
duch mądrości i rozumu, duch rady i męstwa,
duch wiedzy i bojaźni Pańskiej.
Upodoba sobie w bojaźni Pańskiej” (Iz 11, 1-3).
Jest to tekst doniosły, gdy chodzi o całą pneumatologię Starego Testamentu, gdyż
tworzy tutaj jakby pomost między dawniejszym biblijnym pojęciem „ducha”,
rozumianego przede wszystkim jako „tchnienie charyzmatyczne”, i „Duchem” jako
Osobę i jako darem, darem dla osoby. Mesjasz z rodu Dawida („z pnia Jessego”)
jest właśnie tą Osobą, na której „spocznie” Duch Pański. Oczywiście, że nie
można w tym wypadku mówić jeszcze o objawieniu Parakleta — niemniej, wraz z
niejasną wzmianką o postaci przyszłego Mesjasza otwiera się poniekąd droga, na
której już się przygotowuje to pełne objawienie Ducha Świętego w jedności
tajemnicy trynitarnej, jakie nastąpi w Nowym Przymierzu.
16. „Mesjasz” jest właśnie tą drogą. Zewnętrznym symbolem udzielania Ducha stało
się w Starym Przymierzu namaszczenie. Mesjasz, ponad wszystkimi innymi, którzy
bywali namaszczani w Starym Przymierzu, jest tym jedynym wielkim Namaszczonym
przez Boga samego. Jest Pomazańcem w znaczeniu posiadania pełni Ducha Bożego. On
też ma pośredniczyć w udzielaniu tego Ducha całemu ludowi. Oto jeszcze inne
słowa Proroka:
„Duch Pana Boga nade mną,
bo Pan mnie namaścił.
Posłał mnie, by głosić dobrą nowinę ubogim,
by opatrywać rany serc złamanych,
by zapowiadać wyzwolenie jeńcom
i więźniom swobodę;
aby obwieszczać rok łaski Pańskiej...” (Iz 61, 1 n.).
Namaszczony jest zarazem posłany „z Duchem Pańskim”:
„[Tak] więc teraz Pan Bóg,
posłał mnie ze swoim Duchem” (Iz 48, 16).
Według Księgi Izajasza Namaszczony — i Posłany z Duchem Pańskim — jest
równocześnie wybranym Sługą Jahwe, na którym spoczywa Duch Boży:
„Oto mój Sługa, którego podtrzymuję,
Wybrany mój, w którym mam upodobanie.
Sprawiłem, że Duch mój na Nim spoczął” (Iz 42, 1).
Wiadomo, że Sługa Jahwe jest objawiony w Księdze Izajasza jako prawdziwy Mąż
Boleści: Mesjasz cierpiący za grzechy świata (por. Iz 53, 5-6. 8). Równocześnie
zaś On właśnie jest tym, którego posłannictwo przyniesie prawdziwe owoce
zbawienia dla całej ludzkości:
„On przyniesie narodom Prawo” (Iz 42, 1);
i stanie się „przymierzem dla ludzi, światłością dla narodów” (Iz 42, 6).
Albowiem:
„Duch mój, który jest nad tobą
i słowa moje, które włożyłem ci w usta,
nie zejdą z twych własnych ust ani z ust twoich dzieci,
ani z ust potomków twoich synów,
odtąd i na zawsze — mówi Pan” (Iz 59, 21).
Przytoczone teksty prorockie domagają się, aby je odczytywać w świetle Ewangelii
— jak z drugiej strony Nowy Testament nabiera szczególnej jasności dzięki
przedziwnemu światłu, jakie zawarte jest w starotestamentowych tekstach. Prorok
ukazuje Mesjasza jako Tego, który przychodzi w Duchu Świętym, jako posiadającego
pełnię tego Ducha w sobie — i równocześnie dla innych, dla Izraela, dla
wszystkich narodów, dla całej ludzkości. Pełni Ducha Boże bo towarzyszą
wielorakie dary, dobra zbawienia, szczególnie przeznaczone dla ubogich i
cierpiących, dla tych, którzy ku owym darom otwierają serca — nieraz poprzez
bolesne doświadczenia sławnej egzystencji, ale przede wszystkim z ta wewnętrzna
gotowością, jaka daje wiara. Przeczuwał to starzec Symeon, „człowiek
sprawiedliwy i pobożny”, na którym „spoczywał Duch Święty”, w chwili ofiarowania
Jezusa w świątyni, gdy dostrzegł w Nim „zbawienie przygotowane wobec wszystkich
narodów” za cenę wielkiego cierpienia — za cenę Krzyża — który będzie miał
przyjąć wespół z Matką swoją (por. Łk 2, 25-35). Jeszcze lepiej przeczuwała to
Matka-Dziewica, która „poczęła z Duch Świętego” (por. Łk 1, 35), gdy rozważała w
swym sercu „tajemnice” Mesjasza, z którym była zjednoczona (por. Łk 2, 19. 51).
17. Wypada tutaj podkreślić, że ów „Duch Pański”, jaki „spoczywa” na przyszłym
Mesjaszu, jest wyraźnie darem Boga przede wszystkim dla Osoby owego Sługi Jahwe.
Nie jest natomiast sam odrębną Osobą, ponieważ działa z woli Boga, mocą Jego
decyzji lub wyboru. Chociaż w świetle tekstów Izajaszowych zbawcze działanie
Mesjasza, Sługi Jahwe, zawiera w sobie działanie Ducha poprzez Niego — to jednak
ich starotestamentowy kontekst nie pozwala mówić rozróżnieniu podmiotów czy też
Osób Boskich tajemnicy trynitarnej, które zostaną objawione w Nowym Przymierzu.
Zarówno u Izajasza, jak i w całym Starym testamencie osobowość Ducha Świętego
jest całkowicie ukryta: utajona w objawieniu jedynego Boga i ukryta również w
zapowiedzi przyszłego Mesjasza.
18. Jezus Chrystus odwoła się do tej zapowiedzi, zawartej w słowach Izajasza, u
początku swej działalności mesjańskiej. Stanie się to w tym samym Nazarecie, w
którym spędził trzydzieści lat życia w domu Józefa, cieśli, przy boku Maryi,
swej dziewiczej Matki. W dniu, w którym mógł już przemawiać w synagodze,
rozwinął Księgę Izajasza, natrafił na miejsce, gdzie było napisane: „Duch Pański
spoczywa na mnie, ponieważ mnie namaścił” i — odczytawszy ten fragment —
powiedział do zebranych: „Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli”
(por. Łk 4, 16-21; Iz 61, 1 n.). W ten sposób wyznał i zarazem obwieścił, że On
jest tym „Namaszczonym przez Ojca, że jest Mesjaszem, czyli Chrystusem, w którym
mieszka Duch Święty jako dar Boga samego, i który posiada pełnię tego Ducha;
który naznacza «nowy początek» udzielania się Boga ludzkości w Duchu Świętym.”
5. Jezus z Nazaretu, „wyniesiony” w Duchu Świętym
19. Chociaż w rodzinnym Nazarecie Jezus nie został przyjęty jako Mesjasz, to
jednak u początku publicznej działalności, mesjańskie Jego posłannictwo w Duchu
Świętym zostało objawione całemu ludowi przez Jana Chrzciciela. Jan — syn
Zachariasza i Elżbiety — zapowiadał nad Jordanem przyjście Mesjasza i udzielał
chrztu pokuty. Mówił przy tym: „Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode
mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On chrzcić was
będzie Duchem Świętym i ogniem” (Łk 3, 16; por. Mt 3, 11; Mk 1, 7 n.; J 1, 33).
Jan Chrzciciel zapowiada Mesjasza-Chrystusa nie tylko jako Tego, który
„przychodzi” w Duchu Świętym, ale zarazem Tego, który „przynosi” Ducha Świętego,
jak to jeszcze pełniej objawi Jezus w Wieczerniku. Jan pozostaje tutaj wiernym
echem słów Izajasza — z tym jednak, że u Proroka słowa te odnosiły się do
przyszłości, podczas gdy w nauczaniu Janowym. nad Jordanem stanowią one
bezpośrednie wprowadzenie do nowej rzeczywistości mesjańskiej. Jan jest nie
tylko prorokiem, ale także przesłańcem: jest poprzednikiem Chrystusa. To, co
głosi, urzeczywistnia się na oczach wszystkich. Jezus z Nazaretu przychodzi nad
Jordan, aby również przyjąć chrzest pokuty. Na widok nadchodzącego, Jan mówi:
„Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata” (J 1, 29). Mówi to pod
natchnieniem Ducha Świętego (por. J 1, 33 n.), dając świadectwo spełnienia się
Izajaszowego proroctwa. Równocześnie wyznaje wiarę w odkupicielskie posłannictwo
Jezusa z Nazaretu. „Baranek Boży” na ustach Jana Chrzciciela jest nie mniej
radykalnym wyrazem prawdy o Odkupicielu, jak „Sługa Jahwe” u Izajasza.
Tak więc, poprzez świadectwo Jana nad Jordanem, Jezus z Nazaretu, odrzucony
przez swoich ziomków, zostaje wyniesiony w oczach Izraela jako Mesjasz, czyli
„Namaszczony” Duchem Świętym. Świadectwo Jana Chrzciciela zostaje potwierdzone
innym, o wiele wyższym świadectwem, o którym wspominają wszyscy trzej Synoptycy.
Kiedy bowiem cały lud przystępował do chrztu, a Jezus po przyjęciu chrztu modlił
się, „otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił na Niego w postaci cielesnej
niby gołębica” (Łk 3, 21 n.; por. Mt 3, 16; Mk 1, 10). Równocześnie zaś „głos z
nieba mówił: «Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie»” (Mt 3, 17).
Tak więc, o wyniesieniu Chrystusa przy chrzcie w Jordanie świadczy równocześnie
teofania trynitarna, która nie tylko potwierdza świadectwo Jana Chrzciciela, ale
odsłania głębszy jeszcze wymiar prawdy o Jezusie Chrystusie z Nazaretu jako
Mesjaszu. Oto Mesjasz jest umiłowanym Synem Ojca. Jego uroczyste wyniesienie nie
ogranicza się tylko do mesjańskiego posłannictwa Sługi Jahwe. W świetle
teofanii, jaka miała miejsce podczas chrztu w Jordanie, to wyniesienie sięga
tajemnicy samej Osoby Mesjasza. Jest On wyniesiony, gdyż jest Synem Bożego
upodobania. Głos z wysokości mówi: „Syn mój”.
20. Teofania znad Jordanu tylko przelotnie rozjaśnia tajemnicę Jezusa z
Nazaretu, którego cała działalność odbywa się w aktywnej obecności Ducha
Świętego8. Tajemnicę tę miał Jezus stopniowo odsłonić i potwierdzić poprzez
wszystko, co „czynił i nauczał” (Dz 1, 1). Zanim na drogach tego nauczania, tych
mesjańskich znaków, jakich Jezus dokonywał, dojdziemy do mowy pożegnalnej w
Wieczerniku, odnajdujemy wydarzenia i wypowiedzi, które stanowią szczególnie
ważne momenty tego stopniowego objawienia. Ewangelista Łukasz, który już
przedstawił Jezusa jako „pełnego Ducha Świętego” i „zawiedzionego przez Ducha na
pustynię” (por. Łk 4, 1), mówi nam, że po powrocie siedemdziesięciu dwóch
uczniów z posługi powierzonej im przez Niego (por. Łk 1.0, 17-20), z radością
opowiadają oni Mistrzowi o owocach swego posłannictwa. „W tej właśnie chwili —
czytamy — Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: «Wysławiam Cię, Ojcze,
Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a
objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie»” (Łk 10,
21; por. Mt 11, 25 n.). Jezus raduje się ojcostwem Bożym. Raduje się tym, że
dane Mu jest objawić to ojcostwo. Raduje się wreszcie szczególnym jakby
promieniowaniem tego Bożego ojcostwa na „prostaczków”. A wszystko to Ewangelista
określa jako „rozradowanie się w Duchu Świętym”.
Owo rozradowanie się niejako przynagla Jezusa, aby powiedział jeszcze więcej. I
oto słyszymy: „Ojciec mój przekazał Mi wszystko. Nikt też nie wie, kim jest Syn,
tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić” (Łk
10, 22; por. Mt 11, 27).
21. To, co podczas teofanii nad Jordanem przyszło niejako „z zewnątrz”, z
wysokości, tu pochodzi „a wnętrza”, z głębi tego, kim Jezus był. Jest to inny
rodzaj objawienia Ojca i Syna, zjednoczonych w Duchu Świętym Jezus mówi tylko o
ojcostwie Boga i o swoim synostwie; nie mówi wprost o Duchu, który jest
Miłością, a przez to jednością Ojca i Syna. Niemniej to, co mówi o Ojcu i
sobie-Synu, płynie z owej pełni Ducha, która jest w Nim i przenika Jego serce.
Kształtuje ona od podstaw Jego „Ja”, pobudza i ożywia od wewnątrz Jego
działanie. Stąd owo „rozradowanie się w Duchu Świętym”. Zjednoczenie Chrystusa z
Duchem Świętym, którego jest On w pełni świadom, wyrażę się w tym „rozradowaniu”
i w ten sposób jego ukryte Źródło staje się poniekąd „odczuwalne”. Jest to
szczególne objawienie i wyniesienie właściwe Synowi Człowieczemu,
Chrystusowi-Mesjaszowi, którego człowieczeństwo przynależy do Osoby Syna Bożego,
pozostającego w istotowej jedności Bóstwa z Duchem Świętym.
W tym wspaniałym wyznaniu ojcostwa Boga, Jezus z Nazaretu objawia zarazem
siebie, swoje Boskie „Ja”: jest On Synem „współistotnym” i dlatego „nikt nie
wie, kim jest Syn, tylko Ojciec, ani kim jest Ojciec, tylko Syn”. Ten właśnie
Syn, „dla nas i dla naszego zbawienia” stał się człowiekiem za sprawą Ducha
Świętego — i narodził się z Dziewicy, której na imię było Maryja.
6. Chrystus Zmartwychwstały mówi: „weźmijcie Ducha Świętego!”
22. Przytoczone wydarzenie i słowa Łukaszowej Ewangelii najbardziej może
przybliżają nas do wszystkiego, co stanie się treścią pożegnalnej mowy Chrystusa
w Wieczerniku. Jezus z Nazaretu, „wyniesiony” w Duchu Świętym, podczas tej mowy
— a zarazem rozmowy — objawi siebie jako Tego, który „niesie” Ducha. Który ma Go
przynieść i „dać” Apostołom i Kościołowi za cenę swojego „odejścia” przez Krzyż.
„Niesie” — znaczy tu przede wszystkim „objawia”. W Starym Testamencie,
poczynając od Księgi Rodzaju, Duch Boży został ukazany przede wszystkim jako
ożywcze „tchnienie” Boga, jako nadprzyrodzone „tchnienie życiodajne”. W Księdze
Izajasza został ukazany jako „dar” dla osoby Mesjasza, jako Ten, który na Nim
spoczywa, kierując od wewnątrz całą zbawczą działalnością „Namaszczonego”. Nad
Jordanem zapowiedź Izajaszowa przyoblekła się w konkretny kształt: Jezus z
Nazaretu jest Tym, który przychodzi w Duchu Świętym i przynosi go jako dar dla
swej własnej Osoby, aby udzielać Go poprzez swoje człowieczeństwo: „On was
chrzcić będzie Duchem Świętym” (Mt 3, 11; Łk 3, 16). W Ewangelii św. Łukasza to
objawienie Ducha Świętego, jako wewnętrznego źródła życia i mesjańskiego
działania Jezusa Chrystusa, zostaje potwierdzone i ubogacone.
W świetle tego, co Jezus mówi o Duchu Świętym w czasie mowy pożegnalnej w
Wieczerniku, zostaje On objawiony w nowy i pełniejszy sposób. Duch Święty jest
nie tylko darem dla Osoby (dla Osoby Mesjasza), ale jest Osobą-Darem. Jezus
zapowiada Jego przyjście jako „innego Pocieszyciela”, który będąc Duchem Prawdy
doprowadzi Apostołów i Kościół „do całej prawdy” (J 16, 13). Dokona się to na
mocy szczególnej komunii pomiędzy Nim a Chrystusem: „z mojego weźmie i wam
objawi” (J 16, 14). Komunia ta ma swoje ostateczne źródło w Ojcu: „Wszystko, co
ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi” (J
16, 15). Pochodząc od Ojca, Duch Święty jest posłany od Ojca (por. J 14, 26; 15,
26). Duch Święty naprzód został posłany jako dar dla Syna, który stał się
człowiekiem, aby wypełnić zapowiedzi mesjańskie. Po „odejściu” Chrystusa-Syna,
według tekstu Janowego, Duch Święty „przyjdzie” bezpośrednio w nowej misji, aby
dopełnić dzieła Syna. W ten sposób On to doprowadzi do końca nową erę historii
zbawienia.
23. Znajdujemy się na progu wydarzeń paschalnych. Owo nowe, definitywne
objawienie Ducha Świętego jako Osoby, która jest Darem, dokonuje się w tym
właśnie momencie. Wydarzenia paschalne — męka, śmierć i zmartwychwstanie
Chrystusa — są równocześnie czasem nowego przyjścia Ducha Świętego jako
Parakleta i Ducha Prawdy. Są czasem „nowego początku” udzielania się
Trójjedynego Boga ludzkości w Duchu Świętym za sprawą Chrystusa-Odkupiciela. Ten
nowy początek jest odkupieniem świata: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna
swego Jednorodzonego dał” (J 3, 16). Już w „daniu” Syna, w darze z Syna wyraża
się najgłębsza istota Boga, który jako Miłość pozostaje niewyczerpanym źródłem
obdarowywania. W darze z Syna dopełnia się objawienie i obdarowanie odwiecznej
Miłości: Duch Święty, który w nieprzeniknionych głębiach Bóstwa jest Osobą-Darem
za sprawą Syna, czyli poprzez tajemnicę paschalną, w nowy sposób zostaje dany
Apostołom i Kościołowi, a przez nich ludzkości i całemu światu.
24. Znajduje to swój definitywny wyraz w dniu Zmartwychwstania. W tym dniu Jezus
z Nazaretu, „pochodzący według ciała z rodu Dawida” — jak pisze apostoł
Paweł-zostaje „ustanowiony według Ducha Świętości przez powstanie z martwych
pełnym mocy Synem Bożym” (Rz 1, 3 n.). Można więc powiedzieć, że mesjańskie
„wyniesienie” Chrystusa w Duchu Świętym osiąga w Zmartwychwstaniu swój zenit.
Równocześnie też objawia się On jako Syn Boży „pełen mocy”. Ta zaś moc, której
źródła biją w niezgłębionej komunii trynitarnej, objawia się przede wszystkim w
tym, że Chrystus zmartwychwstały spełnia z jednej strony obietnicę Bożą, już
wyrażoną przez usta Proroka: „I dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do
waszego wnętrza (...) Ducha mojego” (Ez 36, 26 n.; por. J 7, 37-39; 19, 34), z
drugiej strony spełnia własną obietnicę daną Apostołom w słowach: „jeżeli
odejdę, poślę Go do was” (J 16, 7). Jest to On: Duch Prawdy, Paraklet, zesłany
przez Chrystusa zmartwychwstałego, aby przemieniał nas na Jego podobieństwo9.
Oto „wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie,
gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku
i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok.
Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich:
«Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach
tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego!»” (J 20, 19-22).
Wszystkie szczegóły tego kluczowego zapisu Ewangelii Janowej posiadają swoja
wymowę, zwłaszcza gdy odczytamy je w odniesieniu do słów wypowiedzianych w tymże
samym Wieczerniku, u progu wydarzeń paschalnych. W tej chwili wydarzenia
paschalne: Triduum Sacrum Jezusa, którego Ojciec namaścił i posłał na świat,
dobiegają końca. Chrystus, który na Krzyżu „oddał ducha” (por. J 19, 30) jako
Syn Człowieczy i Baranek Boży, przychodzi do Apostołów po Zmartwychwstaniu, aby
„tchnąć na nich” tą mocą, o jakiej czytam w Liście do Rzymian (por. Rz 1, 4).
Przyjście Pana napełnia radością zebranych: „smutek ich w radość się obraca”
(por. J 16, 20) jak On sam im przyrzekł przed swoja Męką. A nade wszystko
wypełnia się główna zapowiedź mowy pożegnalnej: zmartwychwstały Chrystus
„przynosi” Apostołom Ducha Świętego, dając początek nowemu stworzeniu. Przynosi
Go za cenę swojego „odejścia”; podaje im tego Ducha jakby w ranach swojego
ukrzyżowania Zmartwychwstały mówi do nich: „Weźmijcie Ducha Świętego!”.
Zachodzi ścisła więź pomiędzy posłaniem Syna a posłaniem Ducha Świętego. Nie ma
posłania Ducha Świętego (po grzechu pierworodnym) bez Krzyża i Zmartwychwstania:
„jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was” (J 16, 7). Zachodzi też
ścisła spójność pomiędzy posłannictwem Ducha Świętego a posłannictwem Syna w
dziele Odkupienia. Posłannictwo Syna „wyczerpuje się” niejako w Odkupieniu.
Posłannictwo Ducha Świętego „czerpie” z Odkupienia: „z mojego weźmie i wam
objawi” (J 16, 15). Odkupienie zostaje w całości dokonane przez Syna jako
Pomazańca, który przyszedł i działał w mocy Ducha Świętego, składając na końcu
najwyższą ofiarę z siebie na drzewie Krzyża. Równocześnie zaś Odkupienie to jest
stale dokonywane w sercach i sumieniach ludzkich — dokonywane w dziejach świata
— przez Ducha Świętego, który jest „innym Pocieszycielem”.
7. Duch Święty a czas Kościoła
25. „Kiedy zaś dopełniło się dzieło, którego wykonanie Ojciec powierzył Synowi
na ziemi (por. J 17, 4), zesłany został w dzień Zielonych Świąt Duch Święty, aby
Kościół ustawicznie uświęcał, i aby w ten sposób wierzący mieli przez Chrystusa
w jednym Duchu dostęp do Ojca (por. Ef 2, 18). On to właśnie jest Duchem życia,
czyli źródłem wody tryskającej na żywot wieczny (por. J 4, 14; 7, 38-39); przez
Niego Ojciec ożywia ludzi umarłych na skutek grzechu, zanim śmiertelne ich ciała
wskrzesi w Chrystusie (por. Rz 8, 10-11)”10.
W ten sposób Sobór Watykański II mówi o narodzinach Kościoła w dniu
Pięćdziesiątnicy. Wydarzenie Zielonych Świąt stanowi definitywne ujawnienie
tego, co dokonało się w tymże samym Wieczerniku już w niedzielę wielkanocną.
Chrystus zmartwychwstały przyszedł i „przyniósł” Apostołom Ducha Świętego. Dał
im Go, mówiąc: „Weźmijcie Ducha Świętego!”. To, co wówczas zostało dokonane w
ukryciu Wieczernika „przy drzwiach zamkniętych” — to z kolei, w dniu
Pięćdziesiątnicy, zostaje objawione na zewnątrz, wobec ludzi. Drzwi Wieczernika
otwierają się i Apostołowie wychodzą do mieszkańców i pielgrzymów zgromadzonych
w Jerozolimie z okazji święta, aby dawać świadectwo o Chrystusie w mocy Ducha
Świętego. W ten sposób wypełnia się zapowiedź: „On będzie świadczył o Mnie. Ale
wy też świadczycie, bo jesteście ze Mną od początku” (J 15, 26 n.).
Czytamy w innym dokumencie Vaticanum II: „Bez wątpienia Duch Święty działał już
na świecie, nim jeszcze Chrystus został uwielbiony. W dniu jednak Zielonych
Świąt zstąpił na uczniów, aby pozostać z nimi na zawsze; Kościół zaś publicznie
ujawnił się wobec tłumów i zaczęło się rozszerzanie Ewangelii wśród narodów
przez głoszenie słowa Bożego”11.
Czas Kościoła rozpoczął się wraz z „przyjściem”, czyli zesłaniem Ducha Świętego
na Apostołów, zgromadzonych w jerozolimskim Wieczerniku wespół z Maryją, Matką
Pana (por. Dz 1, 14). Czas Kościoła rozpoczął się z chwilą, gdy owe obietnice i
zapowiedzi, które tak wyraźnie odnosiły się do Pocieszyciela, do Ducha Prawdy,
zaczęły z całą mocą i oczywistością wypełniać się na Apostołach, przesądzając o
narodzeniu się Kościoła. Mówią o tym w wielkiej obfitości i w wielu miejscach
Dzieje Apostolskie. Wynika z nich, że według świadomości pierwszej wspólnoty,
której wiarę wyraża św. Łukasz, Duch Święty objął niewidzialne — a równocześnie
poniekąd „wyczuwalne” — kierownictwo tych, którzy po odejściu Pana głęboko
przeżywali osierocenie. Wraz z przyjściem Ducha Świętego poczuli się zdolni do
tego, aby wypełniać powierzone im posłannictwo. Poczuli się mężni. To właśnie
sprawił w nich Duch Święty i nieustannie sprawia w Kościele poprzez ich
następców. Łaska Ducha Świętego bowiem, której Apostołowie udzielili przez
włożenie rąk swym pomocnikom, jest w dalszym ciągu przekazywana w konsekracji
biskupiej. Biskupi następnie w sakramencie kapłaństwa czynią uczestnikami tego
duchowego daru świętych szafarzy i troszczą się o to, by przez sakrament
bierzmowania zostali nią umocnieni wszyscy odrodzeni z wody i Ducha; w ten
sposób, można powiedzieć, trwa w Kościele łaska Pięćdziesiątnicy.
Mówi Sobór: „Duch Święty mieszka w Kościele, a także w sercach wiernych, jak w
świątyni (por. 1 Kor 3, 16; 6, 19); w nich przemawia i daje świadectwo
przybrania za synów (por. Ga 4, 6; Rz 8, 15-16. 26). Prowadząc Kościół do
wszelkiej prawdy (por. J 16, 13) i jednocząc we wspólnocie (in communione) i w
posłudze, uposaża go w rozmaite dary hierarchiczne oraz charyzmatyczne i przy
ich pomocy nim kieruje oraz owocami swoimi go przyozdabia (por. Ef 4, 11-12; 1
Kor 12, 4; Ga 5, 22). Mocą Ewangelii utrzymuje Kościół w ciągłej młodości,
ustawicznie go odnawia i do doskonałego zjednoczenia z Oblubieńcem prowadzi”12.
26. Przytoczone teksty z soborowej Konstytucji Lumen gentium mówią o tym, jak
rozpoczął się — wraz z przyjściem Ducha Świętego — czas Kościoła. Równocześnie
świadczą one o tym, że ten czas: czas Kościoła — trwa. Trwa poprzez stulecia i
pokolenia. W naszym wieku, kiedy ludzkość przybliżyła się do kresu drugiego
tysiąclecia po Chrystusie, ów czas Kościoła wyraził się w osób szczególny
właśnie poprzez Sobór Watykański II jako sobór naszego stulecia. Wiadomo, że był
to sobór w szczególnej mierze „eklezjologiczny”: sobór na temat Kościoła.
Równocześnie zaś nauczanie tego soboru jest gruntownie „pneumatologiczne”:
przeniknięte prawda o Duchu Świętym jako duszy Kościoła. Można powiedzieć, że w
swoim bogatym nauczaniu zawarł Sobór Watykański II to wszystko, i to właśnie co
„Duch mówi do Kościołów” (por. Ap 2, 29; 3, 6. 13. 22) na obecnym etapie
historii zbawienia.
Idąc za przewodnictwem Ducha Prawdy i dając wraz z Nim świadectwo, stał się
Sobór szczególnym potwierdzeniem obecności Ducha Świętego — Pocieszyciela. Stał
się w naszej trudnej epoce nowym poniekąd Jego „uobecnieniem”. W świetle tego
przekonania lepiej rozumiemy wielkie znaczenie wszystkich poczynań zmierzający
do urzeczywistnienia Vaticanum II, jego nauki oraz jego orientacji o charakterze
pastoralnym i ekumenicznym. W tym znaczeniu również zasługują na szczególne
podkreślenie dalsze Zgromadzenia Synodu Biskupów, które zmierzają do tego, aby
owoce prawdy i miłości — autentyczne owoce Duch Świętego — stały się trwałym
dobrem Ludu Bożego w jego ziemskim pielgrzymowaniu poprzez wieki. Nieodzowna
jest ta praca Kościoła, zmierzająca do sprawdzenia i ugruntowania tych zbawczych
owoców ducha, które stały się udziałem Soboru. W tym celu trzeba je dokładnie
„odróżniać” od wszystkiego, co może pochodzić przede wszystkim od „władcy tego
świata” (por. J 12, 31; 14, 30; 16, 11). Odróżnienie owo szczególnie jest
potrzebne w urzeczywistnianiu dzieła Soboru, który tak szeroko otworzył się
wobec świata współczesnego, jak o tym świadczą podstawowe Konstytucje soborowe:
Gaudium et spes i Lumen gentium.
Czytamy w Konstytucji duszpasterskiej: „Wspólnota (uczniów Chrystusowych) składa
się z ludzi, którzy zespoleni w Chrystusie prowadzeni są przez Ducha Świętego w
swym pielgrzymowaniu do Królestwa Ojca i przyjęli orędzie zbawienia, aby
przedstawiać je wszystkim. Z tego powodu czuje się ona naprawdę ściśle złączona
z rodzajem ludzkim i jego historią”13. „Kościół naprawdę wie, że sam Bóg,
któremu służy, odpowiada najgłębszym pragnieniom serca ludzkiego, którego
pokarmy ziemskie nigdy w pełni nie nasycą”14. „Duch Boży (...) przedziwną
opatrznością kieruje biegiem czasu i odnawia oblicze ziemi”15.
encykliki •
DALEJ ---> |