Sługa Boży Jan Paweł II

ENCYKLIKA
FIDES ET RATIO Do Biskupów Kościoła katolickiego o relacjach między wiarą
a rozumem
Czcigodni Bracia w biskupstwie,
pozdrowienie i Apostolskie Błogosławieństwo!
Wiara i rozum (Fides et ratio) są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi
się ku kontemplacji prawdy. Sam Bóg zaszczepił w ludzkim sercu pragnienie
poznania prawdy, którego ostatecznym celem jest poznanie Jego samego, aby
człowiek — poznając Go i miłując — mógł dotrzeć także do pełnej prawdy o sobie
(por. Wj 33, 18; Ps 27 [26], 8-9; 63 [62], 2-3; J 14, 8; 1 J 3, 2).
Wprowadzenie
«POZNAJ SAMEGO SIEBIE»
1. Zarówno w dziejach Wschodu, jak i Zachodu można dostrzec, że człowiek w ciągu
stuleci przebył pewną drogę, która prowadziła go stopniowo do spotkania z prawdą
i do zmierzenia się z nią. Proces ten dokonał się — nie mogło bowiem być inaczej
— w sferze osobowego samopoznania: im bardziej człowiek poznaje rzeczywistość i
świat, tym lepiej zna siebie jako istotę jedyną w swoim rodzaju, a zarazem coraz
bardziej naglące staje się dla niego pytanie o sens rzeczy i jego własnego
istnienia. Wszystko co jawi się jako przedmiot naszego poznania, staje się tym
samym częścią naszego życia. Wezwanie «poznaj samego siebie», wyryte na
architrawie świątyni w Delfach, stanowi świadectwo fundamentalnej prawdy, którą
winien uznawać za najwyższą zasadę każdy człowiek, określając się pośród całego
stworzenia właśnie jako «człowiek», czyli ten, kto «zna samego siebie».
Wystarczy zresztą przyjrzeć się choćby pobieżnie dziejom starożytnym, aby
dostrzec wyraźnie, jak w różnych częściach świata, gdzie rozwijały się różne
kultury, ludzie równocześnie zaczynali stawiać sobie podstawowe pytania
towarzyszące całej ludzkiej egzystencji: Kim jestem? Skąd przychodzę i dokąd
zmierzam? Dlaczego istnieje zło? Co czeka mnie po tym życiu? Pytania te są
obecne w świętych pismach Izraela, znajdujemy je w Wedach, jak również w
Awestach; spotykamy je w pismach Konfucjusza czy Lao-Tse, w przepowiadaniu
Tirthankhary i Buddy; są obecne w poematach Homera czy w tragediach Eurypidesa i
Sofoklesa, podobnie jak w pismach filozoficznych Platona i Arystotelesa.
Wspólnym źródłem tych pytań jest potrzeba sensu, którą człowiek od początku
bardzo mocno odczuwa w swoim sercu: od odpowiedzi na te pytania zależy bowiem,
jaki kierunek winien nadać własnemu życiu.
2. Ten proces poszukiwania nie jest — i nie może być — obcy Kościołowi. Od
chwili, kiedy w Tajemnicy Paschalnej otrzymał w darze ostateczną prawdę o życiu
człowieka, Kościół pielgrzymuje drogami świata, aby głosić, że Jezus Chrystus
jest «drogą i prawdą, i życiem» (J 14, 6). Pośród różnych posług, jakie winien
pełnić dla dobra ludzkości, jedna nakłada nań odpowiedzialność całkiem
szczególną: jest to diakonia prawdy1. Misja ta z jednej strony włącza
społeczność wierzących we wspólny wysiłek, jaki podejmuje ludzkość, aby dotrzeć
do prawdy2, z drugiej zaś zobowiązuje ją, by głosiła innym zdobytą wiedzę,
zachowując wszakże świadomość, że każda odkryta prawda jest zawsze tylko etapem
drogi ku owej pełnej prawdzie, która zostanie ukazana w ostatecznym objawieniu
Bożym: «Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy]
twarzą w twarz. Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem
poznany» (1 Kor 13, 12).
3. Wiele jest dróg, którymi człowiek może zmierzać do lepszego poznania prawdy,
a przez to czynić swoje życie coraz bardziej ludzkim. Wyróżnia się wśród nich
filozofia, która ma bezpośredni udział w formułowaniu pytania o sens życia i w
poszukiwaniu odpowiedzi na nie: jawi się ona zatem jako jedno z
najwznioślejszych zadań ludzkości. Termin filozofia — wedle źródłosłowu
greckiego — oznacza «umiłowanie mądrości». Istotnie, filozofia narodziła się i
rozwinęła w epoce, gdy człowiek zaczął sobie stawiać pytania o przyczynę i cel
rzeczy. Na różne sposoby i w wielu formach ukazuje ona, że pragnienie prawdy
stanowi nieodłączny element ludzkiej natury. Wrodzoną cechą umysłu ludzkiego
jest skłonność do zastanawiania się nad przyczyną zjawisk, chociaż odpowiedzi,
jakich sobie stopniowo udzielał, są osadzone w kontekście wskazującym wyraźnie
na wzajemne oddziaływanie różnych kultur, w których człowiek żyje.
Filozofia wywarła silny wpływ na ukształtowanie i rozwój kultury na Zachodzie,
nie powinniśmy jednak zapominać również o jej oddziaływaniu na sposoby
pojmowania egzystencji rozpowszechnione na Wschodzie. Każdy naród posiada bowiem
swoją pierwotną, oryginalną mądrość, stanowiącą prawdziwy skarb kultury, która
dąży do wyrażenia się w sposób dojrzały także w formach ściśle filozoficznych.
Prawdziwość tego stwierdzenia potwierdza fakt, że pewną podstawową formę wiedzy
filozoficznej, istniejącą także w naszej epoce, spotykamy nawet w postulatach,
którymi inspiruje się prawodawstwo różnych krajów oraz prawo międzynarodowe
określające reguły życia społecznego.
4. Trzeba jednak zauważyć, że za jednym słowem kryją się tu różne znaczenia. Na
wstępie należy zatem ściślej określić jego sens. Przynaglany pragnieniem
odkrycia ostatecznej prawdy swojego istnienia, człowiek stara się zdobyć pewne
elementy uniwersalnej wiedzy, które pozwalają mu lepiej rozumieć samego siebie i
coraz pełniej się realizować. Ta podstawowa wiedza bierze początek z
zadziwienia, jakie budzi w nim kontemplacja tego, co stworzone: człowiek odkrywa
ze zdumieniem, że żyje w świecie i jest związany z innymi istotami podobnymi do
siebie, z którymi łączy go wspólne przeznaczenie. W tym właśnie momencie wchodzi
na drogę, którą będzie potem zmierzał do odkrycia coraz to nowych horyzontów
wiedzy. Bez zadziwienia człowiek popadłby w rutynę, przestałby się rozwijać i
stopniowo stałby się niezdolny do życia naprawdę osobowego.
Zdolność do abstrakcyjnej refleksji właściwa dla umysłu ludzkiego pozwala, aby
nadał on — poprzez aktywność filozoficzną — ścisłą formę swojemu myśleniu i w
ten sposób wypracował wiedzę systematyczną, odznaczającą się logiczną spójnością
twierdzeń i harmonią treści. Dzięki temu procesowi w środowisku różnych kultur i
w różnych epokach osiągnięto rezultaty, które doprowadziły do zbudowania
prawdziwych systemów myślowych. W praktyce rodziło to często pokusę utożsamiania
jednego tylko wybranego nurtu z całą filozofią. Jest jednak oczywiste, że w
takich przypadkach dochodzi do głosu swoista «pycha filozoficzna», która
chciałaby nadać własnej wizji, niedoskonałej i zawężonej przez wybór określonej
perspektywy, rangę interpretacji uniwersalnej. W rzeczywistości każdy system
filozoficzny, choć zasługuje na szacunek jako pewna spójna całość, nie
dopuszczająca jakiejkolwiek instrumentalizacji, musi uznawać pierwszeństwo
myślenia filozoficznego, z którego bierze początek i któremu powinien
konsekwentnie służyć.
W tej perspektywie można wyodrębnić pewien zbiór prawd filozoficznych, który
mimo upływu czasu i postępów wiedzy jest trwale obecny. Wystarczy przytoczyć tu
jako przykład zasady niesprzeczności, celowości i przyczynowości lub koncepcję
osoby jako wolnego i rozumnego podmiotu, zdolnego do poznania Boga, prawdy i
dobra; chodzi tu także o pewne podstawowe zasady moralne, które są powszechnie
uznawane. Te i inne elementy wskazują, że mimo różnorodności nurtów myślowych
istnieje pewien zasób wiedzy, który można uznać za swego rodzaju duchowe
dziedzictwo ludzkości. Mamy tu do czynienia jak gdyby z filozofią
niesprecyzowaną, dzięki której każdy człowiek ma poczucie, że zna te zasady,
choćby tylko w formie ogólnej i nieuświadomionej. Zasady te, właśnie dlatego że
w pewnej mierze uznają je wszyscy, powinny stanowić jakby punkt odniesienia dla
różnych szkół filozoficznych. Jeżeli rozum potrafi intuicyjnie uchwycić i
sformułować pierwsze i uniwersalne zasady istnienia oraz wyprowadzić z nich
poprawne wnioski natury logicznej i deontologicznej, zasługuje na miano prawego
rozumu, czyli — jak mawiali starożytni — orthos lógos, recta ratio.
5. Kościół ze swej strony wysoko ceni to dążenie rozumu do osiągnięcia celów,
które czynią osobowe istnienie coraz bardziej godnym tego miana. Widzi bowiem w
filozofii drogę wiodącą do poznania podstawowych prawd o życiu człowieka.
Zarazem uznaje filozofię za nieodzowne narzędzie, pomagające głębiej rozumieć
wiarę i przekazywać prawdę Ewangelii tym, którzy jeszcze jej nie znają.
Nawiązując zatem do podobnych przedsięwzięć moich Poprzedników, ja również
pragnę przyjrzeć się tej szczególnej formie aktywności rozumu. Skłania mnie do
tego przeświadczenie, że zwłaszcza w naszych czasach poszukiwanie prawdy
ostatecznej często nie ma wyraźnie określonego kierunku. Niewątpliwie wielką
zasługą współczesnej filozofii jest skupienie uwagi na człowieku. Wychodząc od
tego i stając w obliczu wielu pytań, rozum jeszcze mocniej odczuł pragnienie
coraz szerszej i coraz głębszej wiedzy. W rezultacie zbudowano złożone systemy
myślowe, które zaowocowały rozwojem różnych dziedzin wiedzy, sprzyjając
postępowi w kulturze i w dziejach. Antropologia, logika, nauki przyrodnicze,
historia, język — w pewien sposób cały obszar wiedzy został objęty tym procesem.
Pozytywne osiągnięcia nie powinny jednak przesłaniać faktu, że tenże rozum,
skupiony jednostronnie na poszukiwaniu wiedzy o człowieku jako podmiocie, wydaje
się zapominać, iż powołaniem człowieka jest dążenie do prawdy, która przekracza
jego samego. Bez odniesienia do niej każdy zdany jest na samowolę ludzkiego
osądu, a jego istnienie jako osoby oceniane jest wyłącznie według kryteriów
pragmatycznych, opartych zasadniczo na wiedzy doświadczalnej, pod wpływem
błędnego przeświadczenia, że wszystko powinno być podporządkowane technice.
Rezultat jest taki, że — zamiast wyrażać jak najlepiej dążenie do prawdy — rozum
chyli się ku samemu sobie pod brzemieniem tak rozległej wiedzy, przez co z dnia
na dzień staje się coraz bardziej niezdolny do skierowania uwagi ku wyższej
rzeczywistości i nie śmie sięgnąć po prawdę bytu. Nowoczesna filozofia
zapomniała, że to byt winien stanowić przedmiot jej badań, i skupiła się na
poznaniu ludzkim. Zamiast wykorzystywać zdolność człowieka do poznania prawdy,
woli podkreślać jego ograniczenia oraz uwarunkowania, jakim podlega.
Doprowadziło to do powstania różnych form agnostycyzmu i relatywizmu, które
sprawiły, że poszukiwania filozoficzne ugrzęzły na ruchomych piaskach
powszechnego sceptycyzmu. W ostatnich czasach doszły też do głosu różne doktryny
próbujące podważyć wartość nawet tych prawd, o których pewności człowiek był
przekonany. Uprawniona wielość stanowisk ustąpiła miejsca bezkrytycznemu
pluralizmowi, opartemu na założeniu, że wszystkie opinie mają równą wartość:
jest to jeden z najbardziej rozpowszechnionych przejawów braku wiary w istnienie
prawdy, obserwowanego we współczesnym świecie. Od takiej postawy nie są wolne
także pewne koncepcje życia pochodzące ze Wschodu: odbierają one bowiem prawdzie
charakter absolutny, wychodząc z założenia, że objawia się ona w równej mierze w
różnych doktrynach, nawet wzajemnie sprzecznych. W takiej perspektywie wszystko
zostaje sprowadzone do rangi opinii. Mamy tu do czynienia jakby z ruchem
pozbawionym stałego kierunku: z jednej strony refleksja filozoficzna zdołała
wejść na drogę zbliżającą ją coraz bardziej do ludzkiej egzystencji i do form, w
których się ona wyraża, z drugiej zaś woli zajmować się raczej zagadnieniami
egzystencjalnymi, hermeneutycznymi lub językowymi, które omijają zasadniczą
kwestię prawdy o życiu osobowym, o bycie i o Bogu. W wyniku tego ukształtowała
się w ludziach współczesnych, a nie tylko u nielicznych filozofów, postawa
ogólnego braku zaufania do wielkich zdolności poznawczych człowieka. Pod wpływem
fałszywej skromności człowiek zadowala się prawdami cząstkowymi i tymczasowymi i
nie próbuje już stawiać zasadniczych pytań o sens i najgłębszy fundament
ludzkiego życia osobowego i społecznego. Można powiedzieć, że stracił nadzieję
na uzyskanie od filozofii ostatecznych odpowiedzi na te pytania.
6. Kościół, mocą autorytetu, który posiada jako depozytariusz Objawienia Jezusa
Chrystusa, pragnie potwierdzić konieczność refleksji na temat prawdy. Dlatego
postanowiłem zwrócić się do Was, Czcigodni Współbracia w biskupstwie, z którymi
łączy mnie misja otwartego «okazywania prawdy» (por. 2 Kor 4, 2), jak również do
teologów i filozofów, na których spoczywa obowiązek badania różnych aspektów
prawdy, a także do ludzi poszukujących, i podzielić się pewnymi refleksjami na
temat dążenia do prawdziwej mądrości, aby każdy kto żywi w sercu miłość do niej,
mógł wejść na właściwą drogę, która pozwoli mu ją osiągnąć, znaleźć w niej
ukojenie dla swych trosk i duchową radość.
Skłania mnie do tego przede wszystkim świadomość, którą wyrażają słowa Soboru
Watykańskiego II, stwierdzające, że biskupi są «świadkami Boskiej i katolickiej
prawdy»3. Świadectwo o prawdzie jest zatem zadaniem powierzonym nam, biskupom;
nie możemy się od niego uchylać, gdyż byłoby to niewiernością wobec posługi,
jaką podjęliśmy. Potwierdzając prawdę wiary, możemy przywrócić człowiekowi
naszych czasów szczerą ufność we własne zdolności poznawcze, a zarazem rzucić
wyzwanie filozofii, aby mogła odzyskać i umocnić swą pełną godność.
Jeszcze jeden szczególny motyw skłania mnie do przedstawienia tych refleksji. W
Encyklice Veritatis splendor zwróciłem uwagę na «niektóre fundamentalne prawdy
doktryny katolickiej w kontekście współczesnych prób ich podważenia lub
zniekształcenia»4. W niniejszej Encyklice pragnę kontynuować tę myśl, skupiając
się na zagadnieniu samej prawdy oraz na jej fundamencie w relacji do wiary. Nie
sposób bowiem zaprzeczyć, że przede wszystkim młode pokolenia, do których należy
i od których zależy przyszłość, w obecnym okresie szybkich i złożonych przemian
mogą czuć się pozbawione autentycznych punktów odniesienia. Potrzeba znalezienia
fundamentu, na którym można zbudować życie osobiste i społeczne, daje się
szczególnie mocno odczuć zwłaszcza wówczas, gdy człowiek przekonuje się, jak
niepełne są propozycje, które rzeczywistość doraźną i przemijającą wynoszą do
rangi wartości, budząc fałszywe nadzieje na odkrycie prawdziwego sensu
istnienia. Pod ich wpływem wielu ludzi doprowadza swoje życie na krawędź
przepaści, nie zdając sobie sprawy, co ich czeka. Przyczyną tego jest także
fakt, że niejednokrotnie ci, którzy zostali powołani, aby w różnych formach
kultury ukazywać owoce swoich przemyśleń, odwrócili spojrzenie od prawdy,
przedkładając doraźny sukces nad trud cierpliwego poszukiwania tego, co naprawdę
warto uczynić treścią życia. Filozofia, która ze względu na swą wielką
odpowiedzialność za kształtowanie myśli i kultury winna nieustannie wzywać do
szukania prawdy, musi stanowczo powrócić do swego pierwotnego powołania. Właśnie
dlatego odczuwam nie tylko potrzebę, ale także obowiązek wypowiedzenia się na
ten temat, aby u progu trzeciego tysiąclecia ery chrześcijańskiej ludzkość
wyraźniej uświadomiła sobie, jak wielkimi zdolnościami została obdarzona, i
odważnie podjęła na nowo realizację planu zbawienia, w który są wpisane jej
dzieje. ROZDZIAŁ I
OBJAWIENIE MĄDROŚCI BOŻEJ
Jezus objawia Ojca
7. U podstaw wszelkiej refleksji, jaką podejmuje Kościół, leży jego
przeświadczenie, że zostało mu powierzone orędzie, które bierze początek z
samego Boga (por. 2 Kor 4, 1-2). Wiedzy, którą pragnie przekazać człowiekowi,
Kościół nie uzyskał w drodze samodzielnych przemyśleń, choćby najwznioślejszych,
ale dzięki przyjęciu z wiarą słowa Bożego (por. 1 Tes 2, 13). U początków naszej
wiary znajduje się spotkanie, jedyne w swoim rodzaju, które oznaczało
odsłonięcie tajemnicy przez wieki ukrytej (por. 1 Kor 2, 7; Rz 16, 25-26), teraz
jednak objawionej: «Spodobało się Bogu w swej dobroci i mądrości objawić siebie
samego i ujawnić nam tajemnicę woli swojej (por. Ef 1, 9), dzięki której przez
Chrystusa, Słowo Wcielone, ludzie mają dostęp do Ojca w Duchu Świętym i stają
się uczestnikami Boskiej natury»5. Bóg wystąpił z tą całkowicie bezinteresowną
inicjatywą, aby dotrzeć do ludzkości i zbawić ją. Bóg jest źródłem miłości i
dlatego pragnie być poznany, zaś poznanie Boga przez człowieka nadaje pełny
kształt wszelkiemu innemu prawdziwemu poznaniu sensu własnego istnienia, które
ludzki umysł jest w stanie osiągnąć.
8. Podejmując prawie dosłownie nauczanie zawarte w Konstytucji Dei Filius Soboru
Watykańskiego I i uwzględniając zasady sformułowane przez Sobór Trydencki,
Konstytucja Dei verbum Soboru Watykańskiego II uczyniła kolejny krok naprzód w
odwiecznym dążeniu do zrozumienia wiary przez refleksję o Objawieniu w świetle
nauczania biblijnego i całej tradycji patrystycznej. Podczas Soboru
Watykańskiego I Ojcowie podkreślili nadprzyrodzony charakter Bożego Objawienia.
Krytyka racjonalistyczna, która w tamtym okresie zwracała się przeciwko wierze,
opierając się na błędnych, ale bardzo rozpowszechnionych tezach, pragnęła
podważyć wartość wszelkiego poznania, które nie jest owocem naturalnych
zdolności rozumu. Ten fakt kazał Soborowi stanowczo potwierdzić prawdę, że obok
poznania właściwego ludzkiemu rozumowi, który ze swej natury zdolny jest dotrzeć
nawet do samego Stwórcy, istnieje poznanie właściwe wierze. Jest to poznanie
prawdy opartej na rzeczywistości samego Boga, który się objawia, a więc prawdy
niezawodnej, ponieważ Bóg się nie myli ani nie zamierza zwieść człowieka6.
9. Sobór Watykański I naucza zatem, że prawda poznana w drodze refleksji
filozoficznej oraz prawda Objawienia ani nie są tożsame, ani też jedna nie czyni
zbyteczną drugiej: «Istnieje podwójny porządek poznania, różniący się nie tylko
źródłem, ale i przedmiotem. Różni się źródłem, bo w pierwszym przypadku
poznajemy przy pomocy naturalnego rozumu, a w drugim przy pomocy wiary. Różni
się przedmiotem, bo oprócz prawdy, do której może dojść rozum naturalny,
przedłożone nam są również do wierzenia tajemnice zakryte w Bogu: nie można ich
poznać bez Objawienia Bożego»7. Wiara, która opiera się na świadectwie Boga i
korzysta z nadprzyrodzonej pomocy łaski, rzeczywiście należy do innego porządku
niż poznanie filozoficzne. To ostatnie opiera się bowiem na postrzeganiu
zmysłowym i na doświadczeniu, a jedynym światłem jest dla niego rozum. Filozofia
i różne dyscypliny naukowe znajdują się na płaszczyźnie rozumu przyrodzonego,
natomiast wiara, oświecona i prowadzona przez Ducha, dostrzega w orędziu
zbawienia ową «pełnię łaski i prawdy» (por. J 1, 14), którą Bóg zechciał objawić
w dziejach, a w sposób ostateczny przez swego Syna Jezusa Chrystusa (por. 1 J 5,
9; J 5, 31-32).
10. Ojcowie Soboru Watykańskiego II, kierując wzrok ku Jezusowi objawiającemu,
ukazali zbawczy charakter objawienia Bożego w dziejach i opisali jego naturę w
następujących słowach: «Przez to zatem objawienie Bóg niewidzialny (por. Kol 1,
15; 1 Tm 1, 17) w nadmiarze swej miłości zwraca się do ludzi jak do przyjaciół
(por. Wj 33, 11; J 15, 14-15) i obcuje z nimi (por. Ba 3, 38), aby ich zaprosić
do wspólnoty z sobą i przyjąć ich do niej. Ten plan objawienia urzeczywistnia
się przez czyny i słowa wewnętrznie z sobą powiązane, tak że czyny dokonane
przez Boga w historii zbawienia ilustrują i umacniają naukę oraz sprawy słowami
wyrażone; słowa zaś obwieszczają czyny i odsłaniają tajemnicę w nich zawartą.
Najgłębsza zaś prawda o Bogu i o zbawieniu człowieka jaśnieje nam przez to
objawienie w osobie Chrystusa, który jest zarazem pośrednikiem i pełnią całego
objawienia»8.
11. Tak więc Objawienie Boże wpisuje się w czas i historię. Wcielenie Jezusa
Chrystusa następuje wręcz w «pełni czasów» (por. Ga 4, 4). Po upływie dwóch
tysięcy lat od tego wydarzenia czuję się zobowiązany, aby stanowczo potwierdzić,
że «w chrześcijaństwie czas ma podstawowe znaczenie»9. To w nim bowiem ukazuje
się w pełnym świetle całe dzieło stworzenia i zbawienia, nade wszystko zaś
objawia się fakt, że dzięki wcieleniu Syna Bożego już od tej chwili dane nam
jest przeżywać i przeczuwać to, co dokona się w pełni czasów (por. Hbr 1, 2).
Prawda, którą Bóg powierzył człowiekowi, objawiając mu samego siebie i swoje
życie, jest zatem wpisana w czas i historię. Została ona oczywiście obwieszczona
raz na zawsze w tajemnicy Jezusa z Nazaretu. Stwierdza to w bardzo wymownych
słowach Konstytucja Dei verbum : «Skoro zaś już wielokrotnie i wielu sposobami
Bóg mówił przez Proroków, 'na koniec w tych czasach przemówił do nas przez Syna'
(por. Hbr 1, 1-2). Zesłał bowiem Syna swego, czyli Słowo odwieczne,
oświecającego wszystkich ludzi, by zamieszkał wśród ludzi i opowiedział im
tajemnice Boże (por. J 1, 1-18). Jezus Chrystus więc, Słowo Wcielone, 'człowiek
do ludzi' posłany, 'głosi słowa Boże' (por. J 3, 34) i dopełnia dzieła
zbawienia, które Ojciec powierzył Mu do wykonania (por. J 5, 36; 17, 4). Dlatego
Ten, którego gdy ktoś widzi, widzi też i Ojca (por. J 14, 9), przez całą swoją
obecność i okazanie się przez słowa i czyny, przez znaki i cuda, zwłaszcza zaś
przez śmierć swoją i pełne chwały zmartwychwstanie, a wreszcie przez zesłanie
Ducha prawdy, objawienie doprowadził do końca i do doskonałości»10.
Historia jest zatem dla Ludu Bożego drogą, którą ma on przejść w całości, aby
dzięki nieustannemu działaniu Ducha Świętego ukazała się w pełni treść
objawionej prawdy (por. J 16, 13). Również o tym poucza nas Konstytucja Dei
verbum, gdy stwierdza, że «Kościół z biegiem wieków dąży stale do pełni prawdy
Bożej, aż wypełnią się w nim słowa Boże»11.
12. Historia staje się zatem dziedziną, w której możemy dostrzec działanie Boga
dla dobra ludzkości. On przemawia do nas przez to, co jest nam najlepiej znane i
łatwo postrzegalne, ponieważ stanowi rzeczywistość naszego codziennego życia,
bez której nie umielibyśmy się porozumieć. Wcielenie Syna Bożego pozwala nam
zobaczyć rzeczywistość owej ostatecznej syntezy, której umysł ludzki o własnych
siłach nie mógłby sobie nawet wyobrazić: Wieczność wkracza w czas, wszystko
ukrywa się w małej cząstce, Bóg przybiera postać człowieka. Prawda zawarta w
Objawieniu Chrystusa nie jest już zatem zamknięta w ciasnych granicach
terytorialnych i kulturowych, ale otwiera się dla każdego człowieka, który
pragnie ją przyjąć jako ostateczne i nieomylne słowo, aby nadać sens swojemu
istnieniu. Od tej chwili wszyscy mają w Chrystusie dostęp do Ojca; Chrystus
bowiem przez swoją śmierć i zmartwychwstanie darował nam życie Boże, które
pierwszy Adam odrzucił (por. Rz 5, 12-15). W tym Objawieniu zostaje ofiarowana
człowiekowi ostateczna prawda o jego życiu i o celu dziejów: «Tajemnica
człowieka wyjaśnia się naprawdę dopiero w tajemnicy Słowa Wcielonego» —
stwierdza Konstytucja Gaudium et spes12. Poza tą perspektywą tajemnica osobowego
istnienia pozostaje nierozwiązywalną zagadką. Gdzież indziej człowiek mógłby
szukać odpowiedzi na dramatyczne pytania, jakie stawia sobie w obliczu bólu,
cierpienia niewinnych i śmierci, jeśli nie w świetle promieniującym z tajemnicy
męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa?
Rozum w obliczu tajemnicy
13. Nie należy jednak zapominać, że Objawienie pozostaje pełne tajemnic. To
prawda, że Jezus całym swoim życiem objawia oblicze Ojca, bo przyszedł przecież
po to, aby opowiedzieć tajemnice Boże13; mimo to jednak nasze poznanie tego
oblicza jest nadal tylko cząstkowe i nie może wyjść poza granice naszego
pojmowania. Tylko wiara pozwala wniknąć do wnętrza tajemnicy i pomaga ją
poprawnie zrozumieć.
Sobór naucza, że «Bogu objawiającemu należy okazać 'posłuszeństwo wiary'»14. To
zwięzłe, ale bogate w treść stwierdzenie wyraża jedną z podstawowych prawd
chrześcijaństwa. Podkreśla przede wszystkim, że wiara jest odpowiedzią
wyrażającą posłuszeństwo Bogu. Wiąże się z tym uznanie Jego boskości,
transcendencji i doskonałej wolności. Bóg, który pozwala się poznać, autorytetem
swojej absolutnej transcendencji zaświadcza o wiarygodności objawianych przez
siebie prawd. Przez wiarę człowiek wyraża akceptację tego Bożego świadectwa.
Oznacza to, że w sposób pełny i w całości uznaje za prawdę wszystko, co zostało
mu objawione, ponieważ sam Bóg jest jej rękojmią. Ta prawda, którą otrzymuje w
darze i której sam nie może się domagać, wpisuje się w kontekst relacji
międzyosobowych, nakłaniając rozum, aby otworzył się na jej przyjęcie i uznał
jej głęboki sens. Właśnie dlatego akt zawierzenia Bogu był zawsze rozumiany
przez Kościół jako moment fundamentalnego wyboru, który angażuje całą osobę.
Rozum i wola wyrażają tu w najwyższym stopniu swą naturę duchową, aby pozwolić
człowiekowi na dokonanie aktu, w którym realizuje się w pełni jego osobowa
wolność15. Wolność zatem nie tylko towarzyszy wierze — jest jej nieodzownym
warunkiem. Więcej, to właśnie wiara pozwala każdemu jak najlepiej wyrazić swoją
wolność. Innymi słowy, wolność nie wyraża się w dokonywaniu wyborów przeciw
Bogu. Czyż można bowiem uznać, że autentycznym przejawem wolności jest odmowa
przyjęcia tego, co pozwala na realizację samego siebie? Akt wiary jest
najdonioślejszym wyborem w życiu człowieka; to w nim bowiem wolność dochodzi do
pewności prawdy i postanawia w niej żyć.
Z pomocą rozumowi, dążącemu do zrozumienia tajemnicy, przychodzą także znaki
zawarte w Objawieniu. Pomagają one zejść głębiej w poszukiwaniu prawdy i
pozwalają umysłowi prowadzić niezależne dociekania także w sferze tajemnicy. Te
znaki jednak, choć z jednej strony pomnażają siły rozumu, bo dzięki nim może on
badać obszar tajemnicy własnymi środkami, do których słusznie jest przywiązany,
zarazem przynaglają go, by sięgnął poza rzeczywistość samych znaków i dostrzegł
głębszy sens w nich zawarty. W znakach tych obecna jest bowiem ukryta prawda, ku
której umysł ma się zwrócić i której nie może ignorować, nie niszcząc zarazem
samego znaku, jaki został mu ukazany.
Zostajemy tu niejako odesłani do sakramentalnego horyzontu Objawienia, a w
szczególny sposób do znaku eucharystycznego, w którym nierozerwalna jedność
między rzeczywistością a jej znaczeniem pozwala uzmysłowić sobie głębię
tajemnicy. Chrystus w Eucharystii jest naprawdę obecny i żywy, działa mocą
swojego Ducha, ma jednak rację św. Tomasz, gdy mówi: «Gdzie zmysł darmo dojść
się stara, serca żywa krzepi wiara, porządkowi rzeczy wbrew! Pod odmiennych szat
figurą, w znakach różny, nie naturą, kryje się tajemnic dziw!»16. Pascal wtóruje
mu jako filozof: «Jak Chrystus pozostał nieznany między ludźmi, tak prawda Jego
między powszechnymi mniemaniami, bez widocznej różnicy; tak Eucharystia między
pospolitym chlebem»17.
Tak więc poznanie wiary nie usuwa tajemnicy, a jedynie bardziej ją uwypukla i
ukazuje jako fakt o istotnym znaczeniu dla życia człowieka. Chrystus «już w
samym objawieniu tajemnicy Ojca i Jego miłości objawia w pełni człowieka samemu
człowiekowi i okazuje mu najwyższe jego powołanie»18, to znaczy powołanie do
udziału w tajemnicy trynitarnego życia Bożego19.
14. Nauczanie dwóch Soborów Watykańskich otwiera zupełnie nowy horyzont także
przed wiedzą filozoficzną. Objawienie wprowadza w historię pewien punkt
odniesienia, którego człowiek nie może ignorować, jeśli chce pojąć tajemnicę
swojego istnienia; z drugiej strony jednak to poznanie odsyła nieustannie do
tajemnicy Boga, której umysł nie jest w stanie wyczerpać, lecz może jedynie
przyjąć wiarą. Te dwa momenty wyznaczają obszar działalności właściwej rozumowi,
na którym może on prowadzić swoje dociekania i szukać zrozumienia nie
napotykając na żadne ograniczenia poza swoją własną skończonością w obliczu
nieskończonej tajemnicy Boga.
Objawienie wprowadza zatem w naszą historię prawdę uniwersalną i ostateczną,
która pobudza ludzki umysł, by nigdy się nie zatrzymywał; przynagla go wręcz, by
poszerzał nieustannie przestrzeń swojej wiedzy, dopóki się nie upewni, że
dokonał wszystkiego, co było w jego mocy, niczego nie zaniedbując. W tej
refleksji może nas wspomóc jeden z najpłodniejszych i najznaczniejszych umysłów
w dziejach ludzkości, do którego słusznie odwołuje się zarówno filozofia, jak i
teologia — św. Anzelm. W swoim Proslogionie arcybiskup Canterbury tak pisze:
«Często starałem się skupić umysł na tym problemie i czasem zdawało mi się, że
potrafię już uchwycić to, czego szukałem, kiedy indziej znów, że wymyka się to
całkowicie moim myślom; straciwszy na koniec nadzieję, że mogę to znaleźć,
postanowiłem zaniechać poszukiwania czegoś, czego znaleźć nie sposób. Kiedy
jednak próbowałem odegnać od siebie tę myśl, aby nie odwracała mego umysłu od
innych rozważań, z których mogłem wynieść jakiś pożytek, zaczęła mi się narzucać
z coraz większą natarczywością. (...) Czegóż się jednak podjąłem, ja
nieszczęsny, biedny syn Ewy, daleki od Boga, i czego zdołałem dokonać? Ku czemu
zmierzałem i dokąd dotarłem? Czego pragnąłem i za czym tęsknię? (...) O Panie,
nie tylko jesteś tym, czego nie zdoła przewyższyć nic, co możemy pomyśleć (non
solum es quo maius cogitari nequit), ale jesteś większy niż wszystko, co można
pomyśleć (quiddam maius quam cogitari possit) (...). Gdybyś nie był taki, można
by pomyśleć o czymś większym od Ciebie, to jednak jest niemożliwe»20.
15. Prawda chrześcijańskiego Objawienia, którą znajdujemy w Jezusie z Nazaretu,
pozwala każdemu przyjąć «tajemnicę» własnego życia. Jako prawda najwyższa, w
niczym nie naruszając autonomii istoty stworzonej i jej wolności, zobowiązuje tę
istotę do otwarcia się na transcendencję. Relacja między wolnością a prawdą
osiąga tu swój szczyt, dzięki czemu możemy w pełni zrozumieć słowa Chrystusa:
«poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli» (J 8, 32).
Chrześcijańskie Objawienie to prawdziwy drogowskaz dla człowieka, który podlega
zarówno uwarunkowaniom mentalności koncentrującej uwagę na subiektywnych
doznaniach, jak i ograniczeniom logiki technokratycznej; jest ostatnią daną
przez Boga szansą powrotu do pełni pierwotnego zamysłu miłości, którego
początkiem było stworzenie. Człowiek, który pragnie poznać prawdę, skoro potrafi
jeszcze sięgnąć wzrokiem poza samego siebie i poza własne zamierzenia, ma
możliwość odzyskania właściwej postawy wobec własnego życia, jeśli tylko podąża
drogą prawdy. Do jego sytuacji można trafnie zastosować słowa Księgi
Powtórzonego Prawa: «Polecenie to bowiem, które ja ci dzisiaj daję, nie
przekracza twych możliwości i nie jest poza twoim zasięgiem. Nie jest w
niebiosach, by można było powiedzieć: 'Któż dla nas wstąpi do nieba i przyniesie
je nam, a będziemy słuchać i wypełnimy je'. I nie jest za morzem, aby można było
powiedzieć: 'Któż dla nas uda się za morze i przyniesie je nam, a będziemy
słuchać i wypełnimy je'. Słowo to bowiem jest bardzo blisko ciebie: w twych
ustach i w twoim sercu, byś je mógł wypełnić» (30, 11-14). Echem tych słów jest
słynna myśl świętego filozofa i teologa Augustyna: «Noli foras ire, in te ipsum
redi. In interiore homine habitat veritas»21.
Z tych rozważań wyłania się pierwszy wniosek: prawda, którą pozwala nam poznać
Objawienie, nie jest dojrzałym owocem ani najwyższym osiągnięciem myśli
wypracowanej przez rozum. Jawi się raczej jako bezinteresowny dar, pobudza do
myślenia i domaga się, by przyjąć ją jako wyraz miłości. Ta objawiona prawda
jest wpisaną w nasze dzieje zapowiedzią owej ostatecznej i doskonałej wizji,
jakiej Bóg zamierza udzielić tym, którzy w Niego wierzą lub poszukują Go
szczerym sercem. Ostateczny cel osobowego istnienia jest zatem przedmiotem badań
zarówno filozofii, jak i teologii. Jedna i druga — mimo odmienności metod i
treści — wprowadza na ową «ścieżkę życia» (Ps 16 [15], 11), której kresem — jak
poucza nas wiara — jest pełna i nieprzemijająca radość kontemplacji Boga w
Trójcy Jedynego.
encykliki •
DALEJ ---> |