Sługa Boży Jan Paweł II

ENCYKLIKA REDEMPTORIS MISSIO
O stałej aktualności posłania misyjnego
Wprowadzenie
1. MISJA CHRYSTUSA ODKUPICIELA, powierzona Kościołowi, nie została jeszcze
bynajmniej wypełniona do końca. Gdy u schyłku drugiego tysiąclecia od Jego
przyjścia obejmujemy spojrzeniem ludzkość, przekonujemy się, że misja Kościoła
dopiero się rozpoczyna i że w jej służbie musimy zaangażować wszystkie nasze
siły. To Duch Święty przynagla do głoszenia wielkich dzieł Bożych: „Nie jest dla
mnie powodem do chluby to, że głoszę Ewangelię. Świadom jestem ciążącego na mnie
obowiązku. Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii!” (2 Kor 9, 16). W imieniu
całego Kościoła muszę powtórzyć to wołanie świętego Pawła.
Od samego początku mojego pontyfikatu zdecydowałem się podróżować aż po krańce
ziemi, by dać wyraz tej trosce misyjnej, i właśnie bezpośredni kontakt z ludami,
które nie znają Chrystusa, przekonał mnie bardziej, jak pilna jest ta
działalność, której poświęcam niniejszą Encyklikę.
Sobór Watykański II zamierzył odnowę życia i działalności Kościoła zgodnie z
potrzebami współczesnego świata: podkreślił „misyjność” Kościoła, opierając ją w
sposób dynamiczny wprost na misji trynitarnej. Impuls misyjny należy zatem do
wewnętrznej natury życia chrześcijańskiego i stanowi również natchnienie dla
ekumenizmu: „Aby wszyscy stanowili jedno (...), aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie
posłał” (J 17, 21).
2. Sobór przyniósł już liczne owoce misyjne: wzrosła wszędzie liczba Kościołów
lokalnych mających własnych biskupów, duchowieństwo i osoby oddające się
apostolstwu; wspólnoty chrześcijańskie głębiej włączają się w życie narodów;
komunia pomiędzy Kościołami prowadzi do żywej wymiany dóbr duchowych i darów;
ewangelizacyjne zaangażowanie świeckich dokonuje zmian w życiu kościelnym;
Kościoły partykularne otwierają się na spotkanie, dialog i współpracę z
wyznawcami innych Kościołów chrześcijańskich i innych religii. Przede wszystkim
dochodzi do głosu nowa świadomość: mianowicie, że misje dotyczą wszystkich
chrześcijan, wszystkich diecezji i parafii, instytucji i organizacji
kościelnych.
Tym niemniej, w tej „nowej wiośnie” chrześcijaństwa nie da się ukryć tendencji
negatywnej, do przezwyciężenia której pragnie się przyczynić niniejszy dokument:
te specyficzne misje wśród narodów wydają się być zahamowane, co z pewnością nie
odpowiada wskazaniom Soboru i posoborowego Magisterium. Trudności wewnętrzne i
zewnętrzne osłabiły gorliwość misyjną Kościoła względem niechrześcijan i fakt
ten musi niepokoić wierzących w Chrystusa. W dziejach Kościoła bowiem rozmach
misyjny był zawsze oznaką żywotności, tak jak jego osłabienie jest oznaką
kryzysu wiary1.
W dwadzieścia pięć lat od zakończenia Soboru i od ogłoszenia Dekretu o
działalności misyjnej Kościoła Ad gentes, w piętnaście lat od Adhortacji
Apostolskiej Evangelii nuntiandi nieodżałowanej pamięci Papieża Pawła VI pragnę,
kontynuując specyficzne Magisterium moich poprzedników2, wezwać Kościół do
odnowy zaangażowania misyjnego. Jest ono nastawione przede wszystkim na cel
wewnętrzny: odnowę wiary i życia chrześcijańskiego. Misje bowiem odnawiają
Kościół, wzmacniają wiarę i tożsamość chrześcijańską, dają życiu
chrześcijańskiemu nowy entuzjazm i nowe uzasadnienie. Wiara umacnia się, gdy
jest przekazywana! Nowa ewangelizacja ludów chrześcijańskich znajdzie
natchnienie i oparcie w oddaniu się działalności misyjnej.
Do tego jednak, by głosić naglącą potrzebę ewangelizacji misyjnej, w większym
jeszcze stopniu skłania mnie fakt, że stanowi ona pierwszą posługę, jaką Kościół
może spełnić względem każdego człowieka i całej ludzkości w dzisiejszym świecie,
któremu nieobce są wspaniałe osiągnięcia, ale który, jak się wydaje, zatracił
sens spraw ostatecznych i samego istnienia. „Chrystus Odkupiciel — jak napisałem
w pierwszej Encyklice — objawia w pełni człowieka samemu człowiekowi (...).
Człowiek, który chce zrozumieć siebie do końca (...), musi przybliżyć się do
Chrystusa (...). Odkupienie, które przyszło przez Krzyż, nadało człowiekowi
ostateczną godność i sens istnienia w świecie”3.
Nie brak też innych przyczyn i celów: odpowiedź na liczne prośby o dokument tego
rodzaju, jakie do mnie dotarły; rozwianie wątpliwości i niejasności co do misji
wśród narodów; utwierdzenie w gorliwości tak zasłużonych synów i córek
oddających się pracy misyjnej oraz tych wszystkich, którzy im pomagają; budzenie
powołań misyjnych, zachęcenie teologów do pogłębiania i systematycznego
wyjaśniania różnych aspektów misji; ożywienie misji w sensie specyficznym,
zachęcając Kościoły partykularne, zwłaszcza młode, do wysyłania i przyjmowania
misjonarzy; zapewnienie niechrześcijan, a w szczególności władz krajów, ku
którym kieruje się działalność misyjna, że ma ona tylko jeden cel: służenie
człowiekowi, ukazując mu miłość Bożą, która objawiła się w Jezusie Chrystusie.
3. Narody wszystkie, otwórzcie drzwi Chrystusowi! Jego Ewangelia niczego nie
odbiera wolności człowieka, należnemu poszanowaniu kultur, ani temu, co dobre w
każdej religii. Przyjmując Chrystusa, otwieracie się na ostateczne Słowo Boga,
na Tego, w którym Bóg dał się w pełni poznać i który wskazał nam drogę wiodącą
do Niego.
Liczba tych ludzi, którzy nie znają Chrystusa i nie należą do Kościoła, stale
wzrasta, a od zakończenia Soboru niemal się podwoiła. Dla tej ogromnej liczby
ludzi, umiłowanych przez Ojca, który dla nich zesłał swego Syna, oczywista jest
nagląca potrzeba misji.
Z drugiej strony, nasze czasy dają w tej dziedzinie Kościołowi nowe okazje:
upadek niosących ucisk ideologii i systemów politycznych; otwarcie granic i
kształtowanie się świata bardziej zjednoczonego dzięki większym możliwościom
wzajemnych kontaktów; wzrastające uznanie wśród narodów dla owych wartości
ewangelicznych, które Jezus urzeczywistnił w swym życiu (pokoju,
sprawiedliwości, braterstwa, opieki nad najmniejszymi); pewna forma bezdusznego
rozwoju gospodarczego i technicznego, która jednak skłania do poszukiwania
prawdy o Bogu, o człowieku, o sensie życia.
Bóg otwiera przed Kościołem horyzonty ludzkości lepiej przygotowanej na
ewangeliczny zasiew. Mam wrażenie, że nadszedł moment zaangażowania wszystkich
sił kościelnych w nową ewangelizację i w misję wśród narodów. Nikt wierzący w
Chrystusa, żadna instytucja Kościoła nie może uchylić się od tego
najpoważniejszego obowiązku: głoszenia Chrystusa wszystkim ludom.
Rozdział I
Jezus Chrystus jedynym Zbawicielem
4. „Jest to podstawowe zadanie Kościoła we wszystkich epokach, a w szczególności
w epoce naszej — przypomniałem w mojej pierwszej, programowej Encyklice — aby
skierowywał wzrok człowieka, aby skierowywał świadomość i doświadczenie całej
ludzkości w stronę tajemnicy Chrystusa”4.
Powszechna misja Kościoła rodzi się z wiary w Jezusa Chrystusa, co każdy wierny
proklamuje w wyznaniu wiary trynitarnej: „Wierzę w jednego Pana, Jezusa
Chrystusa, który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami (...). Dla nas,
ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba. I za sprawą Ducha Świętego
przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem”5. W wydarzeniu Odkupienia
jest zbawienie wszystkich, „każdy bowiem jest ogarnięty Tajemnicą Odkupienia, z
każdym Chrystus w tej tajemnicy raz na zawsze się zjednoczył”6. Tylko w wierze
misje znajdują zrozumienie i oparcie.
Jednakże, również z powodu współczesnych przemian i rozprzestrzeniania się
nowych idei teologicznych, niektórzy pytają: Czy misje wśród niechrześcijan są
jeszcze aktualne? Czyż nie zastąpił ich może dialog między religijny? Czy ich
wystarczającym celem nie jest ludzki postęp? Czy poszanowanie sumienia i
wolności nie wyklucza jakiejkolwiek propozycji nawrócenia? Czy nie można
osiągnąć zbawienia w jakiejkolwiek religii? Po cóż zatem misje?
„Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie” (J 14, 6)
5. Jeśli wrócimy do początków Kościoła, znajdziemy jasne stwierdzenie, że
Chrystus jest jedynym Zbawicielem wszystkich, Tym, który sam jeden jest w stanie
objawić Boga i do Niego doprowadzić. Żydowskim władzom religijnym, które
przesłuchują Apostołów w sprawie dokonanego przez Piotra uzdrowienia chromego,
odpowiada on: „W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, którego wy ukrzyżowaliście,
a którego Bóg wskrzesił z martwych (...), ten człowiek stanął przed wami zdrowy
(...). Nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego
innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4, 10. 12). Stwierdzenie
to, skierowane do Sanhedrynu, posiada znaczenie powszechne, gdyż dla wszystkich
— Żydów i pogan — zbawienie może przyjść tylko od Jezusa Chrystusa.
Powszechność tego zbawienia w Chrystusie potwierdzona jest w całym Nowym
Testamencie. Święty Paweł uznaje w Chrystusie zmartwychwstałym „Pana”: „A choćby
byli — pisze — na niebie i na ziemi tak zwani bogowie — jest zresztą mnóstwo
takich bogów i panów — to dla nas istnieje tylko jeden Bóg, Ojciec, od którego
wszystko pochodzi i dla którego my istniejemy, oraz jeden Pan, Jezus Chrystus,
przez którego wszystko się stało i dzięki któremu także my jesteśmy” (1 Kor 8,
5-6). Jedynego Boga i jedynego Pana przyjmuje się w przeciwieństwie do wielości
„bogów” i „panów”, których uznawał lud. Paweł przeciwstawia się politeizmowi
środowiska religijnego swoich czasów i uwypukla znamienną cechę wiary
chrześcijańskiej: wiarę w jedynego Boga i w jedynego Pana, posłanego przez Boga.
W Ewangelii świętego Jana uniwersalizm zbawczy Chrystusa zawiera elementy Jego
posłannictwa łaski, prawdy, zbawienia i objawienia: Słowo jest „światłością
prawdziwą, która oświeca każdego człowieka” (J 1, 9). I jeszcze: „Boga nikt
nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Syn [Bóg], który jest w łonie Ojca, o Nim
pouczył” (J 1, 18; por. Mt 11, 27). Objawienie Boga staje się ostatecznym i
zupełnym poprzez Jego Jednorodzonego Syna: „Wielokrotnie i na różne sposoby
przemawiał kiedyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach
przemówił do nas przez Syna. Jego to ustanowił dziedzicem wszystkich rzeczy,
przez Niego też stworzył wszechświat” (Hbr 1, 1-2; por. J 14, 6). W tym
ostatecznym Słowie swego Objawienia Bóg dał się poznać w sposób najpełniejszy:
powiedział ludzkości kim jest. To ostateczne samoobjawienie się Boga jest
podstawowym motywem, dla którego Kościół „jest misyjny ze swej natury”. Nie może
on nie głosić Ewangelii, czyli pełni prawdy, jakby Bóg dał nam poznać o samym
sobie.
Chrystus jest jedynym pośrednikiem między Bogiem a ludźmi: „Albowiem jeden jest
Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus, który
wydał siebie samego na okup za wszystkich jak świadectwem we właściwym czasie Ze
względu na nie, ja zostałem ustanowiony głosicielem i apostołem — mówię prawdę,
nie kłamię — nauczycielem pogan w wierze i prawdzie” (1 Tm 2, 5-7; por. Hbr 4,
14-16). Ludzie zatem mogą wejść w komunię z Bogiem wyłącznie za pośrednictwem
Chrystusa, pod działaniem Ducha. To Jego jedyne i powszechne pośrednictwo,
bynajmniej nie stanowiąc przeszkody w dążeniu do Boga, jest drogą ustanowioną
przez samego Boga i Chrystus jest tego w pełni świadomy. Jeśli nie są wykluczone
różnego rodzaju i porządku pośrednictwa, to jednak czerpią one znaczenie i
wartość wyłącznie z pośrednictwa Chrystusa i nie można ich pojmować jako
równoległe i uzupełniające się.
6. Nie jest zgodne z wiarą chrześcijańską wprowadzanie jakiegokolwiek podziału
pomiędzy Słowo i Jezusa Chrystusa. Święty Jan stwierdza wyraźnie, że Słowo,
które „było na początku u Boga”, jest tym samym, które „stało się ciałem” (J 1,
2. 14). Jezus jest Słowem Wcielonym, Osobą jedną i niepodzielną. Nie można też
oddzielać Jezusa od Chrystusa albo mówić o „Jezusie historycznym”, który byłby
różny od „Chrystusa wiary”. Kościół zna i wyznaje Jezusa jako „Chrystusa, Syna
Boga żywego” (por. Mt 16, 16). Chrystus nie jest nikim innym, jak Jezusem z
Nazaretu. Ten zaś jest Słowem Bożym, które stało się człowiekiem dla zbawienia
wszystkich. W Chrystusie „mieszka cała pełnia: Bóstwo, na sposób ciała” (Kol 2,
9) i „z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali” (J 1, 16). „Jednorodzony Bóg, który
jest w łonie Ojca” (J 1, 18), jest umiłowanym Synem, w którym mamy odkupienie
(por. Kol 1, 13-14). „Zechciał bowiem Bóg, aby w Nim zamieszkała cała Pełnia, i
aby przez Niego znów pojednać wszystko z sobą: przez Niego — i to, co na ziemi,
i to, co w niebiosach, wprowadziwszy pokój przez krew Jego krzyża” (Kol 1,
19-20). Ta właśnie jedyna w swoim rodzaju wyjątkowość Chrystusa nadaje Mu
znaczenie absolutne i powszechne, dlatego, będąc w historii, jest On ośrodkiem i
końcem historii7: „Jam Alfa i Omega, Pierwszy i Ostatni, Początek i Koniec” (Ap
22, 13).
Jeśli zatem jest czymś słusznym i pożytecznym rozważać różne aspekty tajemnicy
Chrystusa, nie należy nigdy tracić z oczu Jego jedności. Odczuwając potrzebę
odkrywania i dowartościowywania wszelkiego rodzaju darów, przede wszystkim
bogactw duchowych, jakich Bóg udzielił każdemu narodowi, nie możemy rozpatrywać
ich oddzielnie od Jezusa Chrystusa, który stoi w centrum Bożego planu zbawienia.
Jak „Syn Boży przez wcielenie swoje zjednoczył się jakoś z każdym człowiekiem”,
tak „musimy uznać, że Duch Święty wszystkim ofiarowuje możliwość dojścia w
sposób Bogu wiadomy do uczestnictwa w tej paschalnej tajemnicy”8. Bożym planem
jest wszystko na nowo zjednoczyć w Chrystusie jako Głowie: to, co w niebiosach,
i to, co na ziemi (Ef 1, 10).
Wiara w Chrystusa jest propozycją skierowaną do wolności człowieka
7. Nagląca potrzeba działalności misyjnej wynika również z radykalnej wolności
życia, przyniesionej przez Chrystusa i przeżywanej przez Jego uczniów. To nowe
życie jest darem Bożym i od człowieka wymaga się, by je przyjął i pozwolił mu w
sobie wzrastać, jeśli chce urzeczywistnić siebie samego na miarę swego
integralnego powołania na podobieństwo Chrystusa. Cały Nowy Testament jest
hymnem na cześć nowego życia dla tego, kto wierzy w Chrystusa i żyje w Jego
Kościele. Zbawienie w Chrystusie, o którym Kościół daje świadectwo i które
głosi, jest samoudzielaniem się Boga.: „To Miłość nie tylko stwarza dobro, ale
daje uczestnictwo w samym życiu Boga: Ojca, Syna i Ducha Świętego. Ten bowiem,
kto miłuje, pragnie dawać samego siebie”9.
Bóg obdarowuje człowieka tą nowością życia. „Czy można odrzucić Chrystusa i
wszystko to, co On wniósł w dzieje człowieka? Oczywiście, że można. Człowiek
jest wolny. Człowiek może powiedzieć Bogu: nie. Człowiek może powiedzieć
Chrystusowi: nie. Ale pytanie zasadnicze: czy wolno? I: w imię czego
«wolno?»”10.
8. Świat współczesny skłonny jest sprowadzać człowieka jedynie do wymiaru
horyzontalnego. Czym jednak staje się człowiek bez otwarcia na Absolut?
Odpowiedź leży w doświadczeniu każdego człowieka, ale wpisana jest również w
dzieje ludzkości krwią rozlaną w imię ideologii i przez reżimy polityczne, które
chciały budować „nową ludzkość” bez Boga11.
Zresztą tym, którzy niepokoją się o zachowanie wolności sumienia, Sobór
Watykański II odpowiada: „Osoba ludzka ma prawo do wolności religijnej (...).
Wszyscy ludzie powinni być wolni. od przymusu ze strony czy to poszczególnych
ludzi, czy to zbiorowisk społecznych i jakiejkolwiek władzy ludzkiej, tak aby w
sprawach religijnych nikogo nie przymuszano do działania wbrew jego sumieniu ani
nie przeszkadzano mu w działaniu według swego sumienia prywatnym i publicznym,
indywidualnym lub w łączności z innymi”12.
Głoszenie i dawanie świadectwa o Chrystusie, gdy dokonują się z poszanowaniem
dla sumień, nie naruszają wolności. Wiara jest propozycją pozostawioną wolnemu
wyborowi człowieka, należy ją jednak stawiać, ponieważ „rzesze mają prawo do
poznania bogactw tajemnicy Chrystusa, w którym, jak sądzimy, cała ludzkość
znaleźć może w nadspodziewanej pełni to wszystko, czego szuka po omacku na temat
Boga, człowieka i jego przeznaczenia, życia i śmierci, a także prawdy (...).
Dlatego Kościół zachowuje swój zapał misyjny, a także pragnie go zintensyfikować
w obecnej chwili dziejowej”13. Należy jednak jeszcze powiedzieć za Soborem, że z
racji godności swojej wszyscy ludzie, ponieważ są osobami, czyli istotami
wyposażonymi w rozum i wolną wolę, a tym samym w osobistą odpowiedzialność,
nagleni są własną swą naturą, a także obowiązani moralnie do szukania prawdy,
przede wszystkim w dziedzinie religii. Obowiązani są też trwać przy poznanej
prawdzie i całe swoje życie układać według wymagań prawdy14.
Kościół znakiem i narzędziem zbawienia
9. Pierwszy, który korzysta z dóbr zbawienia, jest Kościół. Chrystus nabył go
swą krwią (por. Dz 20, 28) i uczynił go swym współpracownikiem w dziele
powszechnego zbawienia. Istotnie, Chrystus żyje w nim; jest jego Oblubieńcem;
sprawia jego wzrost; wypełnia przezeń swe posłannictwo.
Sobór obszernie omówił rolę Kościoła w zbawieniu ludzkości Uznając, że Bóg
miłuje wszystkich ludzi i wszystkim daje możliwość zbawienia (por. 1 Tm 2, 4)15,
Kościół wyznaje, że Bóg ustanowił Chrystusa jedynym Pośrednikiem, a on sam
został wyznaczony jako powszechny sakrament zbawienia16: „Do tej zatem
katolickiej jedności Ludu Bożego (...) powołani są wszyscy ludzie i w różny
sposób do niej należą lub są jej przyporządkowani, zarówno wierni katolicy, jak
i inni wierzący w Chrystusa, jak wreszcie wszyscy w ogóle ludzie, z łaski Bożej
powołani do zbawienia”17. Trzeba koniecznie łączyć wzajemnie te dwie prawdy,
mianowicie rzeczywistą możliwość zbawienia w Chrystusie dla wszystkich ludzi i
konieczność Kościoła w porządku zbawienia. Obie one przybliżają do zrozumienia
jedynej tajemnicy zbawienia, tak że możemy doświadczać miłosierdzia Bożego i
naszej odpowiedzialności. Zbawienie, które jest zawsze darem Ducha, wymaga
współpracy człowieka w zbawieniu zarówno siebie samego, jak i innych.
Tak zechciał Bóg i dlatego ustanowił Kościół i włączył go w plan zbawienia: „Ów
lud mesjaniczny — mówi Sobór — ustanowiony przez Chrystusa dla wspólnoty życia,
miłości i prawdy, używany jest również przez Niego za narzędzie zbawienia
wszystkich i posłany jest do całego świata jako światłość świata oraz sól
ziemi”18.
Zbawienie ofiarowane jest wszystkim ludziom
10. Powszechność zbawienia nie oznacza, że otrzymują je tylko ci, którzy w
wyraźny sposób wierzą w Chrystusa i weszli do Kościoła. Jeśli zbawienie zostało
przeznaczone dla wszystkich, musi ono być dane konkretnie do dyspozycji
wszystkich. Oczywiste jest jednak, że dziś, tak jak i w przeszłości, wielu ludzi
nie ma możliwości poznania czy przyjęcia ewangelicznego Objawienia i wejścia do
Kościoła. Żyją oni w warunkach społeczno-kulturowych, które na to nie pozwalają,
a często zostali wychowani w innych tradycjach religijnych. Dla nich Chrystusowe
zbawienie dostępne jest mocą łaski, która, choć ma tajemniczy związek z
Kościołem, nie wprowadza ich do niego formalnie, ale oświeca ich w sposób
odpowiedni do ich sytuacji wewnętrznej i środowiskowej. Łaska ta pochodzi od
Chrystusa, jest owocem Jego ofiary i zostaje udzielana przez Ducha Świętego;
pozwala ona, by każdy przy swej dobrowolnej współpracy osiągnął zbawienie.
Dlatego Sobór, stwierdziwszy centralne miejsce tajemnicy paschalnej, oświadcza:
„Dotyczy to nie tylko wiernych chrześcijan, ale także wszystkich ludzi dobrej
woli, w których sercu działa w sposób niewidzialny łaska. Skoro bowiem za
wszystkich umarł Chrystus i skoro ostateczne powołanie człowieka jest
rzeczywiście jedno, mianowicie boskie, to musimy uznać, że Duch Święty wszystkim
ofiarowuje możliwość dojścia w sposób Bogu wiadomy do uczestnictwa w tej
paschalnej tajemnicy”19.
„Nie możemy nie mówić” (Dz 4, 20)
11. Co zatem powiedzieć o wspomnianych już zastrzeżeniach w odniesieniu do misji
wśród narodów? Z poszanowaniem dla wszelkich przekonań i wszelkiej wrażliwości
winniśmy przede wszystkim potwierdzić z prostotą naszą wiarę w Chrystusa,
jedynego Zbawiciela człowieka, wiarę, którą otrzymaliśmy jako dar z wysoka bez
żadnych naszych zasług. Mówimy z Pawłem: „Nie wstydzę się Ewangelii, jest bowiem
ona mocą Bożą ku zbawieniu dla każdego wierzącego” (Rz 1, 16). Chrześcijańscy
męczennicy wszystkich czasów — również naszych — oddali i nadal oddają życie, by
świadczyć wobec ludzi o tej wierze, przekonani, że każdy człowiek potrzebuje
Jezusa Chrystusa, który zwyciężył grzech i śmierć, i pojednał ludzi z Bogiem.
Chrystus ogłosił się Synem Bożym, ściśle zjednoczonym z Ojcem, i jako taki
został uznany przez uczniów, potwierdzając swe słowa cudami i zmartwychwstaniem.
Kościół ofiarowuje ludziom Ewangelię, dokument proroczy, odpowiadający na wymogi
i dążenia Ludzkiego serca, który jest zawsze „Dobrą Nowiną”. Kościół nie może
zaprzestać głosić, że Jezus przyszedł, by objawić oblicze Boga i wysłużyć, przez
krzyż i zmartwychwstanie, zbawienie dla wszystkich ludzi.
Na pytanie: „Dlaczego misje?” odpowiadamy z wiarą i doświadczeniem Kościoła, że
otwarcie się na miłość Chrystusa jest prawdziwym wyzwoleniem W Nim i tylko w Nim
zostajemy wyzwoleni od wszelkiej alienacji i zagubienia, od zniewolenia przez
moce grzechu i śmierci. Chrystus jest naprawdę „naszym pokojem” (Ef 2, 14) i
„miłość Chrystusa przynagla nas” (2 Kor 5, 14), nadając sens i radość naszemu
życiu. Misje są sprawą wiary, są dokładnym wskaźnikiem naszej wiary w Chrystusa
i w Jego miłość ku nam.
Dzisiejszą pokusą jest sprowadzanie chrześcijaństwa do mądrości czysto ludzkiej,
jakby do wiedzy o tym, jak dobrze żyć. W świecie silnie zsekularyzowanym
nastąpiło „stopniowe zeświecczenie zbawienia”, dlatego walczy się, owszem, o
człowieka, ale o człowieka pomniejszonego, sprowadzonego jedynie do wymiaru
horyzontalnego. My natomiast wiemy, że Jezus przyszedł, by przynieść zbawienie
całkowite, które obejmuje całego człowieka i wszystkich ludzi, otwierając ich na
wspaniałe horyzonty usynowienia Bożego.
Dlaczego misje? Dlatego, że nam, jak świętemu Pawłowi, „została dana ta łaska:
ogłosić poganom jako Dobrą Nowinę niezgłębione bogactwo Chrystusa” (Ef 3, 8).
Nowość życia w Nim jest „Dobrą Nowiną” dla człowieka wszech czasów: do niej
wszyscy ludzie zostali powołani i przeznaczeni.
W rzeczy samej wszyscy jej szukają, choć nieraz w sposób niejasny, i wszyscy
mają prawo do poznania wartości tego daru i przyjęcia go. Kościół, a w nim każdy
chrześcijanin, nie może ukrywać ani zachowywać dla siebie tej nowości i tego
bogactwa, otrzymanych z Bożej dobroci, by przekazywać je wszystkim ludziom.
Oto dlaczego działalność misyjna wypływa nie tylko z formalnego nakazu
Pańskiego, ale i z głębokich wymogów życia Bożego w nas. Ci, którzy są włączeni
w Kościół katolicki, powinni czuć się uprzywilejowani, a przez to bardziej
zobowiązani do dawania świadectwa wiary i życiu chrześcijańskiego jako służby
braciom i należnej odpowiedzi Bogu, pamiętając, że „swój uprzywilejowany stan
zawdzięczają nie własnym zasługom, lecz szczególnej łasce Chrystusa; jeśli zaś z
łaską tą nie współdziałają myślą, słowem i uczynkiem, nie tylko zbawieni nie
będą, ale surowiej jeszcze będą sądzeni”20.
Rozdział II
Królestwo Boże
12. „Bogaty w miłosierdziu swoim Bóg jest Tym, którego objawił nam Jezus
Chrystus jako Ojca. Objawił nam Go zaś i ukazał w sobie — Jego Synu”21. Słowa te
napisałem na początku Encykliki Dives in misericordia, ukazując, w jaki sposób
Chrystus jest objawieniem i wcieleniem miłosierdzia Ojca. Zbawienie polega na
uwierzeniu i przyjęciu tajemnicy Ojca i Jego miłości, ukazanej i darowanej w
Jezusie za pośrednictwem Ducha. W ten sposób wypełnia się Królestwo Boże,
przygotowane już przez Stare Przymierze, ziszczone przez Chrystusa i w
Chrystusie, głoszone wszystkim narodom przez Kościół, który działa i modli się,
by się urzeczywistniło w sposób doskonały i ostateczny.
Stary Testament świadczy, że Bóg wybrał sobie i ukształtował lud, by objawić i
ziścić swój plan miłości. Równocześnie jednak Bóg jest Stworzycielem i Ojcem
wszystkich ludzi, o wszystkich się troszczy, na wszystkich rozciąga swe
błogosławieństwo (por. Rdz 12, 3) i ze wszystkimi zawarł przymierze (por. Rdz 9,
1-17). Izrael doświadcza Boga osobowego i Zbawiciela (por. Pwt 4, 37; 7, 6-8; Iz
43, 1-7) i staje się Jego świadkiem i rzecznikiem pośród narodów. W ciągu swych
dziejów Izrael uświadamia sobie, że jego wybranie ma znaczenie uniwersalne (por.
np. Iz 2, 2-5; 25, 6-8; 60, 1-6; Jr 3, 17; 16, 19).
Chrystus uobecnia królestwo
13. Jezus z Nazaretu doprowadza plan Boży do spełnienia. Otrzymawszy w chrzcie
Ducha Świętego, ujawnia swe powołanie mesjańskie: chodzi po Galilei i głosi
Ewangelię Bożą, mówiąc: „Czas się wypełnił i bliskie jest Królestwo Boże.
Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!” (Mk 1, 74-75; por. Mt 4, 17; Łk 4, 43).
Głoszenie i ustanowienie Królestwa Bożego są przedmiotem Jego misji: „Na to
zostałem posłany” (Łk 4, 43). Więcej jeszcze: sam Jezus jest „Dobrą Nowiną”, jak
stwierdza już na początku posłannictwa w synagodze swojego miasta, zastosowując
do siebie słowa Izajasza o Namaszczonym, posłanym przez Ducha Pańskiego (por. Łk
4, 14-21). Skoro Chrystus jest „Dobrą Nowiną”, zachodzi w Nim tożsamość pomiędzy
posłaniem i posłanym, pomiędzy tym, co mówi, co czyni i kim jest. Jego moc,
tajemnica skuteczności Jego działania, leży w całkowitym utożsamieniu ze
zwiastowanym przez Niego orędziem: głosi On „Dobrą Nowinę” nie tylko przez to,
co mówi albo czyni, ale przez to, kim jest.
Posługa Jezusa opisana jest w kontekście podróży po Jego ziemi. Horyzont
posłannictwa przed paschalnego koncentruje się na Izraelu; tym niemniej Jezus
przynosi element nowy o zasadniczym znaczeniu. Rzeczywistość eschatologiczna nie
jest odłożona na odległe przyjście końca świata, ale staje się ona bliska i
zaczyna się urzeczywistniać. Królestwo Boże jest bliskie (por. Mk 1, 15), jego
przyjście jest przedmiotem modlitwy (por. Mk 6, 10), wiara dostrzega już jego
działanie w znakach, takich jak cuda (por. Mt 11, 4-5), egzorcyzmy (por. Mt 12,
25-28), wybór Dwunastu (por. Mk 3, 13-19), głoszenie Dobrej Nowiny ubogim (por.
Łk 4, 18). W spotkaniach Jezusa z poganami wyraźnie widać, że dostęp do
Królestwa otrzymuje się za pośrednictwem wiary i nawrócenia (por. Mk 1, 15), a
nie przez samą przynależność etniczną.
Królestwo Jezusa jest zapoczątkowaniem Królestwa Bożego: Jezus sam objawia, kto
jest tym Bogiem, którego nazywa poufale „Abba”, Ojcem (Mk 14, 36). Bóg,
objawiony przede wszystkim w przypowieściach (por. Łk 15, 3-32; Mt 20, 1-16),
wrażliwy jest na potrzeby i cierpienia każdego człowieka: jest Ojcem pełnym
miłości i współczucia, który przebacza i darmo udziela łask, o jakie się Go
prosi.
Święty Jan mówi nam, że „Bóg jest miłością” (1 J 4, 8. 16). Każdy człowiek jest
zatem wezwany, by „nawrócić się i uwierzyć” w miłosierną miłość Boga względem
niego: Królestwo wzrastać będzie w miarę, jak każdy człowiek nauczy się zwracać
do Boga w zażyłości modlitwy jako do Ojca (por. Łk 11, 2; Mt 23, 9) i starać się
będzie pełnić Jego wolę (por. Mt 7, 21).
Znamiona i wymogi królestwa
14. Jezus objawia stopniowo znamiona i wymogi Królestwa poprzez swe słowa, swe
czyny i swoją osobę.
Królestwo Boże przeznaczone jest dla wszystkich ludzi, gdyż wszyscy są powołani,
by być jego członkami. Dla podkreślenia tego aspektu, Jezus przybliżył się
zwłaszcza do tych, którzy znajdowali się, na marginesie społeczeństwa, dając im
pierwszeństwo, gdy głosił Dobrą Nowinę. Na początku swej posługi obwieszcza On,
że został posłany, aby ubogim głosić Dobra Nowinę (por. Łk 4, 18). Wszystkim
ofiarom odrzucenia i pogardy Jezus oświadcza: „Błogosławieni jesteście wy,
ubodzy” (Łk 6, 20), a ponadto tym zepchniętym na margines pozwala już
doświadczać wyzwolenia, gdy „przebywa z nimi”, a nawet „jada z nimi” (por. Łk 5,
30; 15, 2), traktuje ich jak równych sobie i przyjaciół (por. Łk 7, 34), daje im
odczuć, że Bóg ich kocha i objawia w ten sposób Jego niezmierną czułość względem
potrzebujących i grzeszników (por. Łk 15, 1-32).
Wyzwolenie i zbawienie, które przynosi Królestwo Boże, docierają do człowieka
zarówno w jego wymiarze fizycznym, jak i duchowym. Dla misyjnej posługi Jezusa
znamienne są dwa rodzaje czynów: uzdrawianie i odpuszczanie grzechów. Liczne
uzdrowienia ukazują Jego ogromne współczucie wobec ludzkich nieszczęść,
oznaczają jednak również, że w Królestwie nie będzie już chorób ani cierpień i
że Jego posłannictwo zdąża od samego początku do wyzwolenia od nich ludzi. W
Jezusowej perspektywie uzdrowienia są również znakiem wybawienia duchowego, to
znaczy uwolnienia od grzechu. Dokonując uzdrowień, Jezus wzywa do wiary, do
nawrócenia, do tego, by pragnąć przebaczenia (por. Łk 5, 24). Po przyjęciu wiary
uzdrowienie pobudza, by iść dalej: wprowadza w zbawienie (por. Łk 18, 42-43).
Uwolnienia od opętania przez złego ducha, będącego najwyższym złem oraz symbolem
grzechu i buntu przeciw Bogu, są znakami, że „przyszło do was Królestwo Boże” (Mt
12, 28).
15. Królestwo ma na celu przekształcenie stosunków między ludźmi i
urzeczywistnia się stopniowo, w miarę jak ludzie uczą się kochać, przebaczać i
służyć sobie wzajemnie. Jezus podejmuje całe Prawo, ogniskując je na przykazaniu
miłości (por. Mt 22, 34-40; Łk 10, 25-28). Przed opuszczeniem swoich daje im
„nowe przykazanie”: „Abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem”
(J 13, 34; por. 15, 12). Miłość, który Jezus umiłował świat, znajduje swój
najwyższy wyraz w ofierze Jego życia za ludzi (por. J 15, 13), ukazującej miłość
Ojca względem świata (por. J 3, 16). Dlatego naturą Królestwa jest komunia
wszystkich ludzi pomiędzy sobą i z Bogiem.
Królestwo dotyczy wszystkich ludzi, społeczeństwa, całego świata. Pracować dla
Królestwa znaczy uznawać i popierać Boży dynamizm, który jest obecny w Ludzkiej
historii i ją przekształca. Budować Królestwo znaczy pracować na rzecz
wyzwolenia od zła we wszelkich jego formach. Krótko mówiąc, Królestwo Boże jest
wyrazem i urzeczywistnieniem zbawczego planu w całej jego pełni
Królestwo Boże wypełnia się i zostaje ogłoszone w Zmartwychwstałym Chrystusie
16. Wskrzeszając Jezusa z martwych, Bóg zwyciężył śmierć i w Nim zapoczątkował
ostatecznie swoje Królestwo. W czasie życia ziemskiego Jezus jest prorokiem
Królestwa, a po swej męce, zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu uczestniczy we
władzy Boga i w Jego panowaniu nad światem (por. Mt 28, 18; Dz 2, 36; Ef 1,
18-21). Zmartwychwstanie nadaje zasięg uniwersalny orędziu Chrystusa, Jego
działalności i całemu Jego posłannictwu. Uczniowie zdają sobie sprawę, że
Królestwo jest już obecne w osobie Jezusa i budowane jest stopniowo w człowieku
i świecie poprzez tajemniczą więź z Jego osobą.
Po zmartwychwstaniu bowiem głoszą oni Królestwo, zwiastując Jezusa, który umarł
i zmartwychwstał. Filip w Samarii „nauczał o Królestwie Bożym oraz o imieniu
Jezusa Chrystusa” (Dz 8, 12). Paweł w Rzymie głosił Królestwo Boże i nauczał o
Panu Jezusie Chrystusie (por. Dz 28, 31). Także pierwsi chrześcijanie głosili
„Królestwo Chrystusa i Boga” (Ef 5, 5; por. Ap 11, 15; 12, 10), czy też „wieczne
Królestwo Pana naszego i Zbawcy, Jezusa Chrystusa” (por. 2 P 1, 11). To na
głoszeniu Jezusa Chrystusa, z którym Królestwo się utożsamia, skupia się
nauczanie pierwotnego Kościoła. Tak jak wówczas, również dzisiaj trzeba połączyć
razem zwiastowanie Królestwa Bożego (treść kerygmatu Jezusa) i głoszenie
wydarzenia Jezusa Chrystusa (które jest kerygmatem Apostołów). Te dwa orędzia
uzupełniają się i wyjaśniają wzajemnie.
Królestwo w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła
17. Dziś o Królestwie mówi się wiele, ale nie zawsze zgodnie z sensus Ecclesiae.
Istnieją bowiem koncepcje zbawienia i misji, które nazwać można
„antropocentrycznymi” w zawężonym znaczeniu tego słowa, gdyż skupiają się na
ziemskich potrzebach człowieka. W tej perspektywie Królestwo zmierza ku temu, by
stać się rzeczywistością całkowicie ludzką i zeświecczoną, w której tym, co się
liczy, są programy i walki o wyzwolenie społeczno-ekonomiczne, polityczne, a
również kulturalne, ale z horyzontem zamkniętym na to, co transcendentne. Nie
można zaprzeczyć, że również na tej płaszczyźnie istnieją wartości zasługujące
na poparcie, tym niemniej, koncepcja taka pozostaje ograniczona do królestwa
człowieka pomniejszonego o swój autentyczny i głęboki wymiar i łatwo się wyraża
w jakiejś ideologii postępu czysto ziemskiego. Królestwo, Boże natomiast „nie
jest z tego świata (...), nie jest stąd” (J 18, 36).
Istnieją też koncepcje, które umyślnie kładą nacisk na Królestwo i chętnie
określają się jako stawiające Królestwo w swym centrum. Koncepcje te uwypuklają
obraz Kościoła, który nie myśli o samym sobie, ale zajmuje się całkowicie
dawaniem świadectwa i służeniem Królestwu. Mówi się, że jest to „Kościół dla
drugich”, tak jak Chrystus jest człowiekiem dla drugich. Zadanie Kościoła
opisuje się tak, jakby miało ono iść w dwojakim kierunku: z jednej strony
szerzenie tak zwanych „wartości Królestwa”, takich jak pokój, sprawiedliwość,
wolność, braterstwo; z drugiej — popieranie dialogu między narodami, kulturami,
religiami, aby we wzajemnym wzbogacaniu się pomagały światu w odnowie i zdążaniu
coraz bardziej ku Królestwu.
Obok aspektów pozytywnych koncepcje te ujawniają często strony negatywne. Przede
wszystkim zachowują pewne milczenie w odniesieniu do Chrystusa: Królestwo, o
którym mówią, opiera się na „teocentryzmie”, ponieważ, jak powiadają, Chrystusa
nie może zrozumieć ten, kto nie ma wiary chrześcijańskiej, podczas gdy różne
ludy, kultury i religie mogą się odnaleźć w jednej jedynej Boskiej
rzeczywistości, niezależnie od tego, jaka by była jej nazwa. Z tego względu dają
one pierwszeństwo tajemnicy stworzenia, które odzwierciedla się w różnorodności
kultur i wierzeń, ale przemilczają tajemnice odkupienia. Poza tym Królestwo, tak
jak je rozumieją, prowadzi do zepchnięcia na margines lub niedoceniania
Kościoła. Rodzi się to z reakcji na pewien domniemany „eklezjocentryzm”
przeszłości, a także stąd, że uważają oni Kościół za zwykły znak, zresztą nie
pozbawiony wieloznaczności.
18. Nie jest to Królestwo Boże, jakie znamy z Objawienia: Królestwo, którego nie
można odłączać ani od Chrystusa, ani od Kościoła.
Jak już powiedziano, Chrystus nie tylko głosił Królestwo, ale w Nim samo
Królestwo uobecniło się i wypełniło. I to nie tylko przez Jego słowa i Jego
dzieła: „Przede wszystkim Królestwo ujawnia się w samej osobie Chrystusa, Syna
Bożego i Syna Człowieczego, który przyszedł, «aby służyć i oddać dusze swoją na
okup za wielu» (Mk 10, 45)”22. Królestwo Boże nie jest koncepcją, doktryną,
programem, które można dowolnie opracowywać, ale jest przede wszystkim osobą,
która ma oblicze i imię Jezusa z Nazaretu, będącego obrazem Boga
niewidzialnego23. Jeśli odrywa się Królestwo od Jezusa, nie ma już Królestwa
Bożego przez Niego objawionego i dochodzi do wypaczenia zarówno sensu Królestwa,
któremu zagraża przekształcenie się w cel czysto ludzki czy ideologiczny, jak i
tożsamości Chrystusa, który nie jawi się już jako Pan, któremu wszystko ma być
poddane (por. 1 Kor 15, 27). Tak samo nie można odłączać Królestwa od Kościoła.
Niewątpliwie Kościół nie jest celem samym w sobie, będąc przyporządkowany
Królestwu Bożemu, którego jest zalążkiem, znakiem i narzędziem. Jednakże,
odróżniając się od Chrystusa i od Królestwa, Kościół jest nierozerwalnie z nimi
złączony. Chrystus obdarzył Kościół, swe ciało, pełnią dóbr i środków zbawienia;
Duch Święty mieszka w nim, ożywia go swymi darami i charyzmatami, uświęca go,
prowadzi i stale odnawia24. Stąd szczególna i jedyna w swoim rodzaju relacja,
która nie wykluczając wprawdzie działania Chrystusa i Ducha poza widzialnymi
granicami Kościoła, nadaje mu rolę specyficzną i konieczną. Stąd także
szczególna więź Kościoła z Królestwem Bożym i Chrystusowym, gdyż Kościół
„otrzymuje posłannictwo głoszenia i krzewienia Królestwa (...) wśród wszystkich
narodów”25.
19. Rzeczywistość Królestwa rozumie się w takim właśnie całościowym ujęciu.
Niewątpliwie wymaga ono rozwoju dóbr ludzkich i wartości, które słusznie nazwać
można „ewangelicznymi”, ponieważ są związane z Dobrą Nowiną. Jednakże popieranie
ich, co również jest zadaniem Kościoła, nie może być odrywane ani
przeciwstawiane innym jego zasadniczym zadaniom, takim jak głoszenie Chrystusa i
Jego Ewangelii, zakładanie i rozwijanie wspólnot, które urzeczywistniają
pomiędzy ludźmi żywy obraz Królestwa. Nie należy się obawiać popadnięcia przez
to w jakąś formę „eklezjocentryzmu”. Paweł VI, który stwierdził istnienie jak
najściślejszego związku „pomiędzy Chrystusem, Kościołem i ewangelizacją”26,
powiedział również, iż Kościół „nie jest celem samym w sobie, ale gorliwie
zabiega, by być cały Chrystusa, w Chrystusie i dla Chrystusa oraz cały ludzi,
wśród ludzi i dla ludzi”27.
Kościół w służbie królestwa
20. Kościół rzeczywiście i konkretnie jest na służbie Królestwa: przede
wszystkim poprzez przepowiadanie wzywające do nawrócenia, które jest pierwszą i
podstawową służbą na rzecz przychodzenia Królestwa do pojedynczych osób i do
ludzkiej społeczności. Zbawienie eschatologiczne rozpoczyna się już teraz w
nowości życia w Chrystusie: „Wszystkim tym, którzy je przyjęli, dało moc, aby
się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię jego” (J 1, 12).
Kościół następnie służy Królestwu, zakładając wspólnoty chrześcijańskie oraz
Kościoły lokalne, prowadząc je nie tylko do dojrzewania wiary i miłości w
otwarciu się na innych, w służbie człowiekowi i społeczeństwu, w zrozumieniu i
poszanowaniu ludzkich instytucji.
Kościół ponadto służy także Królestwu, szerząc w świecie „ewangeliczne
wartości”, które są wyrazem Królestwa i pomagają ludziom w przyjmowaniu Bożego
zamiaru. Prawdą jest zatem, że zaczątkowa rzeczywistość Królestwa może się
znajdować również poza granicami Kościoła w całej ludzkości, o ile żyje ona
„wartościami ewangelicznymi” i otwiera się na działanie Ducha, który tchnie,
gdzie i jak chce (por. J 3, 8). Trzeba jednak od razu dodać, że ten doczesny
wymiar Królestwa jest niepełny, jeśli nie łączy się z Królestwem Chrystusa
obecnym w Kościele i skierowanym ku eschatologicznej pełni28.
Wielorakie perspektywy Królestwa Bożego29 nie osłabiają podstaw i celów
działalności misyjnej, ale raczej je umacniają i poszerzają. Kościół jest
sakramentem zbawienia dla całej ludzkości i jego działalność nie ogranicza się
do tych, którzy przyjmują jego orędzie. Jest on potężną siłą w drodze ludzkości
ku Królestwu eschatologicznemu, jest znakiem i szerzycielem wartości
ewangelicznych pomiędzy ludźmi30. Do tego nawrócenia według zamysłu Bożego
Kościół przyczynia się swym świadectwem i swą działalnością, taką jak dialog,
postęp ludzki, zaangażowanie na rzecz sprawiedliwości i pokoju, wychowanie,
opieka nad chorymi, pomoc dla ubogich i maluczkich, mając zawsze na uwadze
pierwszeństwo rzeczywistości transcendentnych i duchowych, które leżą u podstaw
zbawienia eschatologicznego.
Kościół w końcu służy Królestwu także poprzez swoje wstawiennictwo, ponieważ
jest ono ze swej natury darem i dziełem Bożym, jak przypominają nam ewangeliczne
przypowieści i sama modlitwa, której nauczył nas Jezus. Winniśmy prosić o nie,
przyjmować je, pozwalać mu wzrastać w nas; winniśmy również współdziałać, aby
było przyjmowane i wzrastało wśród ludzi, aż Chrystus „przekaże królowanie Bogu
i Ojcu” i Bóg będzie „wszystkim we wszystkich” (por. 1 Kor 15, 24. 28).
Rozdział III
Duch Święty głównym sprawcą misji
21. „U szczytu mesjańskiego posłannictwa Jezusa Duch Święty staje się obecny
pośrodku tajemnicy paschalnej w pełni swojej Boskiej podmiotowości jako Ten,
który sam ma dalej prowadzić zbawcze dzieło, zakorzenione w ofierze Krzyża. Bez
wątpienia dzieło to zostaje przez Jezusa zlecone ludziom: Apostołom, Kościołowi.
Niemniej — w ludziach i przez ludzi — Duch Święty pozostaje pierwszym i
nadrzędnym podmiotem jego urzeczywistniania w duszy człowieka i w dziejach
świata”31.
Duch Święty jest rzeczywiście nadrzędnym podmiotem całej misji kościelnej: Jego
dzieło rozbłyska zamienicie w działalności misyjnej wśród narodów, jak to
ujawnia się w Kościele pierwotnym w związku z nawróceniem Korneliusza (por. Dz
10), z decyzjami dotyczącymi wyłaniających się potrzeb (por. Dz 15), z wyborem
terenów i ludów (por. Dz 16, 6 nn.). Duch działa za pośrednictwem Apostołów, ale
równocześnie działa także w słuchaczach: „Przez Jego oddziaływanie Dobra Nowina
przyobleka się w ciało Ludzkich serc i sumień i rozszerza się w historii. We
wszystkich tych wymiarach Duch Święty daje życie”32.
Rozesłanie „aż po krańce ziemi” (dz 1, 8)
22. Wszyscy Ewangeliści kończą opis spotkania Zmartwychwstałego ze swymi
Apostołami nakazem misyjnym: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi.
Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody (...). A oto Ja jestem z wami poprzez
wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 18-20; por. Mk 16, 1.5-18; Łk
24, 46-49; J 20, 21-23).
To rozesłanie jest rozesłaniem w Duchu, jak jasno widać w tekście Janowym:
Chrystus posyła swoich na świat, jak Ojciec posłał Jego, i dlatego daje im
Ducha. Łukasz ze swej strony łączy ściśle świadectwo, jakie Apostołowie będą
musieli dawać Chrystusowi, z działaniem Ducha, który uzdolni ich do wypełniania
otrzymanego nakazu.
23. Różne formy „mandatu misyjnego” zawierają punkty wspólne oraz pewne akcenty
charakterystyczne; dwa elementy znajdują się jednak we wszystkich wersjach.
Przede wszystkim, wymiar uniwersalny zadania powierzonego Apostołom: „wszystkie
narody” (Mt 28, 19); „na cały świat (...) wszelkiemu stworzeniu” (Mk 16, 15);
„wszystkim narodom” (Łk 24, 47); „aż po krańce ziemi” (Dz 1, 8). Na drugim
miejscu zapewnienie dane im przez Pana, że w zadaniu tym nie zostaną sami, ale
otrzymają zdolność i środki, by prowadzić swą misję. Jest to obecność i moc
Ducha oraz pomoc Jezusa: „Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan
współdziałał z nimi” (Mk 16, 20).
Jeśli chodzi o rozłożenie akcentów w opisach rozesłania Apostołów, to Marek
przedstawia misję jako głoszenie lub kerygmat: „Głoście Ewangelię” (Mk 16, 15).
Celem Ewangelisty jest doprowadzenie czytelników do powtórzenia wyznania wiary
Piotra: „Ty jesteś Mesjasz” (Mk 8, 29) i do tego, by powiedzieli, jak rzymski
setnik Jezusa, który umarł na Krzyżu: „Pozdrowienie, ten człowiek był Synem
Bożym” (Mk 15, 39). U Mateusza nacisk kładzie się na założenie i nauczanie
Kościoła (por. Mt 28, 19-20; 16, 18). Nakaz misyjny w jego ujęciu ukazuje, że
głoszenie Ewangelii musi być dopełnione przez odpowiednią katechezę kościelną i
sakramentalną. Łukasz przedstawia posłannictwo Apostołów jako świadectwo (por.
Łk 24, 48; Dz 1, 8), które dotyczy przede wszystkim zmartwychwstania (por. Dz 1,
22). Misjonarz wezwany jest do wiary w przemieniającą moc Ewangelii i do
głoszenia tego, co Łukasz tak dobrze ukazuje w swej Ewangelii, mianowicie
otwarcia się na miłość i miłosierdzie Boga, doświadczenia całkowitego
wyzwolenia, sięgającego aż do korzenia wszelkiego zła, do grzechu.
Jedynie Jan mówi wyraźnie o posłaniu (wyraz ten etymologicznie znaczy to samo,
co misja) i łączy bezpośrednio misję, którą Jezus powierzył swym uczniom, z
posłannictwem, które On sam otrzymał od Ojca: „Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja
was posyłam” (J 20, 21.). Jezus mówi do Ojca: „Jak Ty Mnie posłałeś na świat,
tak i Ja ich na świat posyłam” (J 17, 78). Cały misyjny sens Ewangelii Janowej
znajduje swój wyraz w „modlitwie arcykapłańskiej”: „To jest życie wieczne: aby
znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa
Chrystusa” (J 17, 4). Ostatecznym celem misji jest danie uczestnictwa w komunii,
jaka istnieje pomiędzy Ojcem i Synem. Uczniowie winni żyć w jedności pomiędzy
sobą, trwając w Ojcu i w Synu, „aby świat poznał i uwierzył” (por. J 17, 21-23).
Jest to bardzo znamienny tekst misyjny, który pozwala zrozumieć, że na
podobieństwo Kościoła, który żyje jednością w miłości — o wartości misjonarza
decyduje przede wszystkim to, kim on jest, a potem dopiero to, co on mówi lub
czyni.
Cztery Ewangelie zatem, przy zasadniczej jedności samej misji, wykazują pewien
pluralizm, który odzwierciedla doświadczenia i różne sytuacje pierwszych
wspólnot chrześcijańskich. Jest ona owocem dynamicznego impulsu samego Ducha;
zachęca do zwracania uwagi na różne charyzmaty misyjne oraz różne warunki
środowiskowe i ludzkie. Wszyscy Ewangeliści podkreślają jednak, że misja uczniów
jest współpracą z misją Chrystusa: „Oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż
do skończenia świata” (Mt 28, 20). Misja przeto nie opiera się na zdolnościach
ludzkich, ale na mocy Zmartwychwstałego.
Duch kieruje misją
24. Misja Kościoła, tak jak misja Jezusa, jest dziełem Boga albo — jak często
określa święty Łukasz — dziełem Ducha Świętego. Po zmartwychwstaniu i
wniebowstąpieniu Jezusa Apostołowie przeżywają silne doświadczenie, które ich
przemienia: Pięćdziesiątnicę. Przyjście Ducha Świętego czyni z nich świadków i
proroków (por. Dz 1, 8; 2, 17-18), wlewając w nich spokojną odwagę, która ich
pobudza do przekazywania innym swego doświadczenia Jezusa i ożywiającej ich
nadziei. Duch uzdalnia ich, by dawali świadectwo o Jezusie z „otwartością”33.
Gdy głosiciele Ewangelii wyruszają z Jerozolimy, Duch, jak się wydaje, przyjmuje
jeszcze bardziej rolę „przewodnika” w wyborze zarówno osób, jak i dróg dla
misji. Jego działanie objawia się szczególnie w impulsie dawanym misji, która
faktycznie, zgodnie ze słowami Chrystusa, rozciąga się z Jerozolimy na całą
Judeę i Samarię, i aż po krańce ziemi.
Dzieje Apostolskie przytaczają sześć streszczeń „mów misyjnych”, zwróconych do
Żydów u zarania Kościoła (por. Dz 2, 22-39; 3, 12-26; 4, 9-12; 5, 29-32; 10,
34-43; 13, 16-41). Te wzorcowe mowy, wygłoszone przez Piotra i przez Pawła,
głoszą Jezusa i wzywają do „nawrócenia”, to znaczy do przyjęcia Jezusa z wiarą i
do przyzwolenia, by Duch Święty przekształcał nas w Niego.
Pawła i Barnabę Duch pobudza, by zwrócili się ku poganom (por. Dz 13, 46-48), co
nie odbywa się bez napięć i problemów. Jak mają przeżywać swą wiarę w Jezusa
nawróceni poganie? Czy jest dla nich wiążąca tradycja judaizmu i prawo
obrzezania? Na pierwszym Soborze, który gromadzi odpowiedzialnych za różne
Kościoły wokół Apostołów, podejmuje się decyzję uznaną za pochodzącą od Ducha:
dla poganina nie jest konieczne poddanie się prawu, aby zostać chrześcijaninem
(por. Dz 15, 5-11. 28). Odtąd Kościół otwiera szeroko swe drzwi i staje się
domem, do którego wszyscy mogą wejść i czuć się u siebie, zachowując własną
kulturę i własne tradycje, byleby nie sprzeciwiały się one Ewangelii.
25. Misjonarze szli tą samą drogą, biorąc pod uwagę oczekiwania i nadzieje,
niepokoje i cierpienia oraz kulturę ludzi, by głosić im zbawienie w Chrystusie.
Mowy w Listrze i w Atenach (por. Dz 14, 15-17; 17, 22-31) są uznawane za wzorce
dla ewangelizacji pogan; w nich Paweł wchodzi w dialog z wartościami kulturowymi
i religijnymi różnych ludów. Mieszkańcom Likaonii, którzy wyznawali religię
kosmiczną, przypomina on doświadczenia religijne odnoszące się do kosmosu; z
Grekami dyskutuje o filozofii i cytuje ich poetów (por. Dz 17, 18. 26-28). Bóg,
którego pragnie objawić, jest już obecny w ich życiu: On to bowiem stworzył ich
i w tajemniczy sposób kieruje ludami oraz historią; tym niemniej, by uznać
prawdziwego Boga, winni porzucić bogów fałszywych, których sami sobie uczynili,
i otworzyć się na tego, którego Bóg posłał, by wyprowadzić ich z niewiedzy i
odpowiedzieć na oczekiwanie ich serce. Mowy te stanowią przykład inkulturacji
Ewangelii.
Pod wpływem Ducha Świętego wiara chrześcijańska otwiera się zdecydowanie na
„narody” i świadectwo o Chrystusie rozszerza się na najważniejsze ośrodki
wschodniej części basenu Morza Śródziemnego, by dotrzeć następnie do Rzymu i na
krańce zachodnie. To Duch pobudza, by iść coraz dalej, nie tylko w sensie
geograficznym, ale przekraczając bariery etniczne i religijne, z misją
prawdziwie powszechną.
Duch Święty czyni misyjnym cały Kościół
26. Duch pobudza grupę wierzących, by stała się wspólnotą, by była Kościołem. Po
pierwszym wystąpieniu Piotra w dzień Pięćdziesiątnicy i nawróceniach, które po
nim nastąpiły, tworzy się pierwsza wspólnota (por. Dz 2, 42-47; 4, 32-35).
Jednym z głównych celów misji jest gromadzenie ludu na słuchanie Ewangelii w
braterskiej komunii, na modlitwie i Eucharystii. Przeżywać „braterską komunię” (koinonia)
znaczy mieć „jednego ducha i jedno serce” (Dz 4, 32), tworząc wspólnotę pod
każdym względem: ludzkim, duchowym i materialnym. Prawdziwa bowiem wspólnota
chrześcijańska podejmuje się także rozdzielania dóbr ziemskich, aby nie było
cierpiących niedostatek i by wszyscy mogli mieć dostęp do tych dóbr „według
potrzeby” (Dz 2, 45; 4, 35). Pierwsze wspólnoty, promieniujące „radością i
prostotą serca” (Dz 2, 46), były dynamicznie otwarte i misyjne: „Cały lud
odnosił się do nich życzliwie” (Dz 2, 47). Misja, zanim jeszcze stanie się
działaniem, jest świadectwem i promieniowaniem34.
27. Dzieje Apostolskie ukazują, że misja skierowana najpierw do Izraela, a potem
do innych ludów, rozwija się na wielorakich płaszczyznach. Istnieje przede
wszystkim grupa Dwunastu Apostołów, która jako jednolite ciało pod
przewodnictwem Piotra ogłasza Dobrą Nowinę. Jest dalej cała wspólnota
wierzących, która przez swój sposób życia i działania daje świadectwo Panu i
nawraca pogan (por. Dz 2, 46-47). Są jeszcze specjalni wysłannicy, przeznaczeni
do głoszenia Ewangelii. I tak wspólnota chrześcijańska Antiochii wysyła swych
członków na misje: po poście, modlitwie i sprawowaniu Eucharystii zdaje ona
sobie sprawę, że Duch wybrał Pawła i Barnabę, by zostali wysłani (por. Dz 13,
1-4). U swych początków zatem misja widziana jest jako zadanie wspólnotowe i
odpowiedzialność Kościoła lokalnego, który potrzebuje „misjonarzy”, by zwrócić
się ku nowym horyzontom. Obok tych wysłanników byli także inni misjonarze,
którzy „spontanicznie” dawali świadectwo tej nowości, która przemieniła ich
życie, i łączyli następnie te tworzące się wspólnoty z Kościołem apostolskim.
Lektura Dziejów Apostolskich pozwala nam zrozumieć, że u zarania Kościoła misja
wśród narodów, mając wprawdzie także misjonarzy „na całe życie”, którzy
poświęcali się jej dzięki szczególnemu powołaniu, była w istocie uważana za
normalny owoc życia chrześcijańskiego, codzienne zadanie dla każdego wierzącego
poprzez świadectwo osobiste i wyraźne przepowiadanie tam, gdzie to było możliwe.
Duch Święty jest obecny i działa w każdym czasie i miejscu
28. Duch objawia się w szczególny sposób w Kościele i w jego członkach; tym
niemniej Jego obecność i działanie są powszechne, bez ograniczeń przestrzennych
i czasowych35. Sobór Watykański II przypomina działanie Ducha w sercu każdego
człowieka poprzez „ziarna Słowa”, w inicjatywach religijnych, w ludzkich
wysiłkach skierowanych ku prawdzie, ku dobru, ku Bogu36.
Duch udziela człowiekowi „światła i sił, aby zdolny był odpowiedzieć najwyższemu
swemu powołaniu”; dzięki Duchowi „dochodzi człowiek przez wiarę do kontemplacji
i pojmowania tajemnicy planu Bożego”; co więcej, „musimy uznać, że Duch Święty
wszystkim ofiarowuje możliwość dojścia w sposób Bogu wiadomy do uczestnictwa w
paschalnej tajemnicy”37. W każdym razie Kościół wie, że człowiek, pobudzany
przez Ducha, nie będzie mógł być całkowicie obojętny na problem religijny i
będzie zawsze pragnął poznać, przynajmniej niejasno, jaki jest sens jego życia,
jego pracy i jego śmierci38. Duch zatem znajduje się u samego źródła
egzystencjalnych i religijnych pytań człowieka, które rodzą się nie tylko z
przygodnych sytuacji, ale z samej struktury jego bytu39.
Obecność i działanie Ducha nie dotyczą tylko jednostek, ale społeczeństwa i
historii, narodów, kultur, religii. Duch bowiem znajduje się u źródła
szlachetnych ideałów i skierowanych ku dobru inicjatyw ludzkości będącej w
drodze: „Przedziwną opatrznością kieruje biegiem czasu i odnawia oblicze
ziemi”40. Chrystus zmartwychwstały „działa w sercach ludzi mocą Ducha swojego,
nie tylko budząc pragnienia przyszłego wieku, lecz tym samym też ożywiając,
oczyszczając i umacniając te szlachetne pragnienia, dzięki którym rodzina ludzka
zabiega o uczynienie własnego życia bardziej ludzkim i o poddanie całej ziemi
temu celowi”41. To także Duch zasiewa „ziarna Słowa”, obecne w obrzędach i w
kulturach, i otwiera je ku dojrzałości w Chrystusie42.
29. W ten sposób Duch, który „tchnie tam, gdzie chce” (por. J 3, 8) i „działał
już na świecie, nim jeszcze Chrystus został uwielbiony”43, Duch, który „wypełnia
ziemię, Ten, który ogarnia wszystko, ma znajomość mowy” (Mdr 1, 17), nakłania do
szerokiego otwarcia oczu, aby rozważać Jego działanie obecne w każdym czasie i w
każdym miejscu44. Jest to wezwanie, które ja sam wielokrotnie powtarzałem i
które towarzyszyło mi w spotkaniach z różnymi ludami. Stosunek Kościoła do
innych religii określony jest przez podwójny szacunek: „szacunek dla człowieka w
jego poszukiwaniu odpowiedzi na najgłębsze pytania życia i szacunek dla
działania Ducha w człowieku”45. Spotkanie międzyreligijne w Asyżu, wyłączając
wszelką niejednoznaczną jego interpretację, było wyrazem mojego przekonania, że
„każdą autentyczną modlitwę wzbudza Duch Święty, tajemniczo obecny w sercu
każdego człowieka”46.
Jest to ten sam Duch, który działał we wcieleniu, w życiu, śmierci i
zmartwychwstaniu Jezusa i działa w Kościele. Nie jest zatem alternatywny
względem Chrystusa ani też nie wypełnia swego rodzaju próżni, jaka według
pewnych hipotez miałaby istnieć pomiędzy Chrystusem a Logosem. Gdy Duch Święty
działa w sercach ludzi i w dziejach narodów, w kulturach i w religiach,
podejmuje On zadanie przygotowania do Ewangelii47 i nie: może nie mieć
odniesienia do Chrystusa, Słowa, które stało się ciałem za sprawą Ducha, aby On,
„Człowiek doskonały, zbawił wszystkich i wszystko w sobie złączył”48.
Powszechnego działania Ducha nie należy też oddzielać od Jego specyficznego
działania w ciele Chrystusa, którym jest Kościół. Zawsze bowiem jest to ten sam
Duch, który działa zarówno wtedy, gdy daje życie Kościołowi i pobudza go do
głoszenia Chrystusa, jak i wówczas, gdy rozsiewa i rozwija swe dary we
wszystkich ludziach i narodach, prowadząc Kościół do odkrywania ich, rozwijania
i przyjmowała poprzez dialog jakąkolwiek Obecność Ducha należy przyjmować z
szacunkiem i wdzięcznością, ale jej rozpoznawanie należy do Kościoła, któremu
Chrystus dał swego Ducha, by go prowadził do całej prawdy (por. J 16, 13).
Działalność misyjna jest dopiero u początków
30. Nasze czasy, w których ludzkość jest w fazie przemian i poszukiwań, wymagają
ożywienia działalności misyjnej Kościoła. Horyzonty i możliwości misji
poszerzają się i my, chrześcijanie, jesteśmy przynaglani do odwagi apostolskiej,
opartej na ufności pokładanej w Duchu. On jest pierwszym podmiotem misji!
W dziejach ludzkości liczne są epokowe przełomy, które pobudzają dynamizm
misyjny, a Kościół, prowadzony i kierowany przez Ducha, zawsze odpowiadał na nie
wspaniałomyślnie i dalekowzrocznie. A owoców nie brakowało. Niedawno było
obchodzone milenium ewangelizacji Rusi i ludów słowiańskich, a wkrótce będziemy
obchodzić pięćsetną rocznicę ewangelizacji Ameryk; tak samo w czasie mojego
pontyfikatu wspomniano uroczyście pierwsze stulecia misji w różnych krajach
Azji, Afryki i Oceanii. Dziś Kościół musi stawić czoło innym wyzwaniom, kierując
się ku nowym horyzontom zarówno w pierwszej misji wśród narodów, jak i w nowej
ewangelizacji ludów, którym Chrystus był już przepowiadany. Dziś od wszystkich
chrześcijan, od wszystkich Kościołów partykularnych i od Kościoła powszechnego
wymaga się tej samej odwagi, jaka pobudzała misjonarzy przeszłości, tej samej
gotowości do słuchania głosu Ducha Świętego.
Rozdział IV
Niezmierzone horyzonty misji wśród narodów
31. Pan Jezus rozesłał swych Apostołów do wszystkich ludzi, wszystkich narodów i
do wszystkich miejsc ziemi. W Apostołach Kościół otrzymał misję powszechną,
która nie ma granic i dotyczy zbawienia w całej jego integralności, stosownie do
tej pełni życia, którą przyniósł Chrystus (por. J 10, 10): został posłany, „aby
ukazywać miłość Bożą i zaszczepiać ją wszystkim ludziom i narodom”49.
Jest to jedna jedyna misja, mająca to samo źródło i cel, ale w jej obrębie
istnieją różne zadania i działania. Przede wszystkim istnieje działalność
misyjna, którą nazywamy misją ad gentes w nawiązaniu do soborowego Dekretu;
chodzi tu o podstawową działalność Kościoła, zasadniczą i nigdy nie zakończoną.
Kościół bowiem „nie może uchylać się od stałej misji niesienia Ewangelii ludziom
— milionom mężczyzn i kobiet, którzy do tej pory nie znają Chrystusa,
Odkupiciela człowieka. Właśnie to jest zadaniem specyficznie misyjnym, które
Jezus powierzył i codziennie na nowo powierza swojemu Kościołowi”50.
Złożona i ulegająca przemianom sytuacja religijna
32. Stoimy dziś wobec sytuacji religijnej znacznie zróżnicowanej i zmiennej:
narody są w fazie przemian; rzeczywistości społeczne i religijne, które niegdyś
były jasne i określone, dziś przeobrażają się w sytuacje złożone. Wystarczy
pomyśleć o niektórych zjawiskach, takich jak urbanizacja, masowe migracje,
przemieszczanie się uchodźców, dechrystianizacja krajów od dawna
chrześcijańskich, zaznaczający się wpływ Ewangelii i wartości ewangelicznych w
krajach o znacznej większości niechrześcijańskiej, ale też, mnożenie się
mesjanizmów i sekt religijnych. Ta radykalna zmiana sytuacji religijnych i
społecznych utrudnia konkretne zastosowanie pewnych rozróżnień i kategorii
kościelnych, do których byliśmy przyzwyczajeni. Już przed Soborem mówiło się o
pewnych metropoliach czy ziemiach chrześcijańskich, że stały się „krajami
misyjnymi”, a z biegiem lat sytuacja z pewnością nie uległa poprawie.
Z drugiej strony, dzieło misyjne dało obfite owoce we wszystkich częściach
świata, w związku z czym istnieją Kościoły rozwinięte, nieraz tak mocne i
dojrzałe, że z powodzeniem mogą zadbać o potrzeby swych własnych wspólnot i
wysyłać także osoby poświęcające się ewangelizacji do innych. Kościołów i na
inne terytoria. Stąd rodzi się kontrast w stosunku do terenów o chrześcijaństwie
dawnej daty, które wymagają nowej ewangelizacji. Niektórzy zapytują przeto, czy
należy jeszcze mówić o specyficznej działalności misyjnej albo jej określonych
środowiskach, czy też nie należałoby przyjąć istnienia jednej jedynej sytuacji
misyjnej, w związku z czym istnieje tylko jedna misja, wszędzie jednakowa.
Trudność w rozszyfrowaniu tej złożonej i zmieniającej się rzeczywistości w
odniesieniu do nakazu ewangelizacji ujawnia się już w „słownictwie misyjnym”: na
przykład pewne zakłopotanie budzi stosowanie terminów „misje” i „misjonarze”,
uważanych za przebrzmiałe i obciążone negatywnymi skojarzeniami historycznymi;
woli się stosować rzeczownik „misja” w liczbie pojedynczej i przymiotnik
„misyjny” na określenie wszelkiej działalności Kościoła.
Te usiłowania wskazują na rzeczywistą zmianę, która ma aspekty pozytywne. Tak
zwane ponowne sprowadzenie czy powrót misji do jednej misji Kościoła, włączenie
misjologii w eklezjologię i umiejscowienie ich obu w trynitarnym planie
zbawienia nadały nowy oddech samej działalności misyjnej, nie pojmowanej już
jako zadanie na marginesie Kościoła, ale umieszczonej w samym sercu jego życia,
jako podstawowy obowiązek całego Ludu Bożego. Trzeba jednak strzec się przez
ryzykiem zrównywania sytuacji bardzo różnych i redukowania, jeśli nie
całkowitego znoszenia, misji i misjonarzy ad gentes. Mówienie, że cały Kościół
jest misyjny, nie wyklucza istnienia specyficznej misji ad gentes, tak jak
mówienie, że wszyscy katolicy winni być misjonarzami, nie wyklucza, a nawet
wymaga, by istnieją misjonarze ad gentes „na całe życie”, mający specyficzne
powołanie.
Misje ad gentes zachowują swą wartość
33. Różne formy działalności wewnątrz jednej jedynej misji Kościoła rodzą się
nie z racji należących do samej jej istoty, ale z różnych okoliczności, w jakich
są urzeczywistniane51. Patrząc na dzisiejszy świat z punktu widzenia
ewangelizacji, można wyróżnić trzy sytuacje.
Przede wszystkim ta, ku której kieruje się działalność misyjna Kościoła: narody,
grupy ludzi, środowiska społeczno-kulturowe, w których Chrystus i Jego Ewangelia
nie są znane, albo w których brak wspólnot chrześcijańskich wystarczająco
dojrzałych, by mogły wcielać wiarę we własne środowisko i głosić ją innym grupom
ludzi. To jest w ścisłym sensie misja ad gentes52. Istnieją dalej wspólnoty
chrześcijańskie, które posiadają odpowiednie i solidne struktury kościelne, mają
żarliwość wiary i życia, promieniują świadectwem dawanym Ewangelii w swym
środowisku i czują się zobowiązane do misji powszechnej. W nich prowadzona jest
działalność duszpasterska Kościoła.
Istnieje wreszcie sytuacja pośrednia, zwłaszcza w krajach o chrześcijaństwie
dawnej daty, ale czasem również w Kościołach młodych, gdzie całe grupy
ochrzczonych utraciły żywy sens wiary albo wprost nie uważają się już za
członków Kościoła, prowadząc życie dalekie od Chrystusa i od Jego Ewangelii. W
tym wypadku zachodzi potrzeba „nowej ewangelizacji” albo „re-ewangelizacji”.
34. Adresatami specyficznej działalności misyjnej, albo misji ad gentes, są
„narody i grupy społeczne jeszcze nie wierzące w Chrystusa”, „ci, którzy są
daleko od Chrystusa”, wśród których Kościół „nie zapuścił jeszcze korzeni”53, i
których kultura nie doznała jeszcze wpływów Ewangelii54. Różni się ona od innych
form działalności kościelnej, ponieważ kieruje się ku grupom i środowiskom
niechrześcijańskim z powodu braku czy niedostatku głoszenia Ewangelii i
obecności Kościoła. Charakteryzuje się ją zatem jako dzieło głoszenia Chrystusa
i Jego Ewangelii, budowania Kościoła lokalnego, szerzenia wartości Królestwa.
Szczególność tej misji ad gentes wynika z faktu, że jest ona skierowana do
niechrześcijan. Należy więc starać się, by to zadanie specyficznie misyjne które
Jezus powierzył i codziennie na nowo powierza swemu Kościołowi55, nie stało się
w końcu rzeczywistością zniwelowaną w misji globalnej całego Ludu Bożego, a
zatem zaniedbywaną czy zapomnianą.
Z drugiej strony, granice pomiędzy opieką duszpasterską nad wiernymi, nową
ewangelizacją i specyficzną działalnością misyjną nie dadzą się wyraźnie
określić i nie jest do pomyślenia, by tworzyć między nimi bariery czy zamknięte
przedziały. Tym niemniej nie można zatracać dążenia do przepowiadania i do
zakładania nowych Kościołów wśród narodów i grup ludzi, w których jeszcze nie
istnieją, gdyż jest to pierwsze zadanie Kościoła, który został posłany do
wszystkich narodów, aż po krańce ziemi. Bez misji ad gentes sam wymiar misyjny
Kościoła byłby pozbawiony swego podstawowego znaczenia i swej wzorczej
realizacji.
Trzeba również zauważyć rzeczywistą i wzrastającą współzależność pomiędzy
różnymi formami zbawczej działalności Kościoła: każda z nich ma wpływ na inne,
pobudza je i wspomaga. Misyjny dynamizm stwarza wymianę pomiędzy Kościołami i
prowadzi ku światu zewnętrznemu, wywierając pozytywny wpływ pod każdym względem.
Na przykład Kościoły o chrześcijaństwie dawnej daty, zmagając się z dramatycznym
zadaniem nowej ewangelizacji, coraz lepiej rozumieją, że nie mogą być misyjne
względem niechrześcijan innych krajów i kontynentów, jeśli nie zatroszczą się
poważnie o niechrześcijan we własnym domu: misyjność ad intra jest wiarygodnym
znakiem i bodźcem dla misyjności ad extra i odwrotnie.
Do wszystkich narodów, pomimo trudności
35. Misja ad gentes ma przed sobą ogromne zadanie, które bynajmniej nie wygasa.
Przeciwnie, zarówno z punktu widzenia liczebnego ze względu na przyrost
demograficzny, jak i z punktu widzenia społeczno-kulturowego ze względu na
powstawanie nowych odniesień, kontaktów, zmieniające się sytuacje, wydaje się,
że jej horyzonty będą się poszerzały.
Zadanie głoszenia Jezusa Chrystusa wszystkim ludom jawi się jako ogromne i
nieproporcjonalne do Ludzkich sił Kościoła. Trudności wydają się
nieprzezwyciężalne i mogłyby zniechęcać, gdyby chodziło o dzieło tylko ludzkie.
Do niektórych krajów misjonarze mają wzbroniony wstęp; w innych, zabroniona jest
nie tylko ewangelizacja, ale również nawrócenie, a nawet kult chrześcijański.
Gdzie indziej trudności są natury kulturowej: przekazywanie ewangelicznego
orędzia wydaje się mało znaczące czy niezrozumiałe, a nawrócenie traktowane jest
jako porzucenie własnego narodu i własnej kultury.
36. Nie brak też trudności wewnętrznych wśród Ludu Bożego, co więcej, są one
bardzo bolesne. Już mój Poprzednik Paweł VI wskazywał na pierwszym miejscu brak
gorliwości, tym poważniejszy, że rodzi się od wewnątrz; objawia się on przede
wszystkim w braku radości i nadziei56. Ogromnymi przeszkodami dla misyjności
Kościoła są również dawne i obecne podziały między chrześcijanami57,
dechrystianizacja krajów niegdyś chrześcijańskich, spadek liczby powołań do
apostolstwa, anty-świadectwo dawane przez wiernych i wspólnoty chrześcijańskie,
którzy nie idą w swym życiu za wzorem Chrystusa. Jedną z najpoważniejszych
jednak przyczyn słabego angażowania się w sprawy misji jest postawa obojętności,
szeroko rozpowszechniona, niestety, także wśród chrześcijan, często zakorzeniona
w niewłaściwych poglądach teologicznych i nacechowana relatywizmem religijnym,
który prowadzi do przekonania, że „jedna religia ma taką samą wartość, jak
druga”. Możemy dodać — jak mówił ten sam Papież — że są również „motywy
usprawiedliwiania się, przeciwne ewangelizacji. Najbardziej podstępnymi ze
wszystkich są te motywy, za pomocą których ktoś usiłuje znaleźć oparcie w takiej
czy innej doktrynie podanej przez Sobór”58.
W związku z tym gorąco zachęcam teologów i tych wszystkich, którzy oddają się
szerzeniu chrześcijańskiej myśli, by coraz bardziej służyli misjom i w ten
sposób odnajdywali głęboki sens swej ważnej pracy na słusznej drodze, jaką
wyznacza sentire cum Ecclesia.
Trudności wewnętrzne i zewnętrzne nie powinny skłaniać nas do pesymizmu czy
bezczynności. Liczy się — tak tutaj, jak w każdej innej dziedzinie życia
chrześcijańskiego — ufność płynąca z wiary, to znaczy z pewności, że nie my
jesteśmy głównymi podmiotami misji, ale Jezus Chrystus i Jego Duch. My jesteśmy
tylko współpracownikami i kiedy uczyniliśmy wszystko, co w naszej mocy, winniśmy
mówić: „Słudzy nieużyteczni jesteśmy, wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać” (Łk
17, 10).
Kręgi misji ad gentes
37. Misja ad gentes mocą powszechnego mandatu Chrystusa nie ma granic. Można
jednak zarysować różne kręgi, w których się ona dokonuje, tak aby mieć
rzeczywisty obraz sytuacji.
a. Kręgi terytorialne. Działalność misyjna była ustalana normalnie w odniesieniu
do określonych terytoriów. Sobór Watykański II uznał ten wymiar terytorialny
misji ad gentes59, także dziś ważny dla określenia odpowiedzialności,
kompetencji i geograficznych granic działania. Prawdą jest, że misji powszechnej
musi odpowiadać powszechna perspektywa: istotnie Kościół nie może się zgodzić na
to, by granice geograficzne i przeszkody polityczne utrudniały jego misyjną
obecność. Jest jednak również prawdą, że działalność misyjna ad gentes, będąc
różną od duszpasterskiej troski o wiernych i od nowej ewangelizacji
niepraktykujących, prowadzona jest na terytoriach i w odniesieniu do grup ludzi
ściśle określonych.
Mnożenie się młodych Kościołów w ostatnich czasach nie powinno łudzić. Na
terytoriach powierzonych tym Kościołom, zwłaszcza w Azji, ale także w Afryce i
czasem również w Ameryce Łacińskiej i w Oceanii, istnieją rozległe obszary, na
których nie przeprowadzono ewangelizacji: całe ludy i obszary kulturowe nie
zostały jeszcze objęte przepowiadaniem Ewangelii i nie posiadają Kościoła
lokalnego60. Również w krajach tradycyjnie chrześcijańskich znajdują się
regiony, będące pod specjalnym zarządem właściwym dla krajów misyjnych ad
gentes, grupy ludzi i obszary, do których ewangelizacja nie dotarła. Konieczna
jest zatem również w tych krajach nie tylko nowa ewangelizacja, ale w pewnych
wypadkach pierwsza ewangelizacja61.
Sytuacje jednak nie są jednorodne. Uznając wprawdzie, że stwierdzenia dotyczące
odpowiedzialności misyjnej Kościoła nie są wiarygodne, jeśli nie poświadczy się
ich wysiłkiem nowej ewangelizacji w krajach o chrześcijaństwie dawnej daty, nie
wydaje się słusznym stawianie na równi sytuacji narodu, który nigdy nie poznał
Jezusa Chrystusa, z sytuacją takiego, który Go poznał, przyjął, a potem
odrzucił, żyjąc jednak nadal w kulturze, która wchłonęła w znacznej części
zasady i wartości ewangeliczne. Są to dwie sytuacje w odniesieniu do wiary
zasadniczo różne.
Tak więc kryterium geograficzne, choć niezbyt dokładne i zawsze tymczasowe,
pozostaje jeszcze miarodajne dla horyzontów, ku którym winna się kierować
działalność misyjna. Istnieją kraje oraz obszary geograficzne i kulturowe, w
których brak jest tubylczych wspólnot chrześcijańskich; gdzie indziej są one tak
małe, że nie są rozpoznawalnym znakiem chrześcijańskiej obecności lub brak tym
wspólnotom dynamizmu, potrzebnego do ewangelizowania własnych społeczeństw, czy
też należą one do ludności będącej mniejszością, nie włączoną w dominującą
kulturę narodową. W szczególności na kontynencie azjatyckim, ku któremu winien
się kierować główny nurt misji pośród narodów, chrześcijanie są niewielką
mniejszością, choć nieraz odnotowuje się tam znamienny proces nawróceń i wzorowe
przykłady chrześcijańskiej obecności.
b. Nowe światy i zjawiska społeczne. Nagłe i głębokie przekształcenia,
znamionujące dzisiejszy świat, szczególnie Południe, mają silny wpływ na obraz
misji: tam, gdzie przedtem były ustabilizowane sytuacje ludzkie i społeczne,
dziś wszystko jest w ruchu.
Pomyśleć wystarczy na przykład o urbanizacji i ogromnym wzroście miast,
zwłaszcza tam, gdzie silniejszy jest nacisk demograficzny. Już teraz w licznych
krajach więcej niż połowa ludności żyje w wielkich aglomeracjach miejskich,
gdzie problemy człowieka często ulegają pogorszeniu również ze względu na
anonimowość, w której czują się pogrążone rzesze ludzkie.
W czasach nowożytnych działalność misyjną prowadzono przede wszystkim w
regionach odosobnionych, dalekich od ośrodków cywilizowanych i niedostępnych z
powodu trudności komunikacyjnych, językowych, klimatycznych. Dziś obraz misji ad
gentes być może ulega zmianie: miejscami uprzywilejowanymi winny być wielkie
miasta, gdzie powstają nowe zwyczaje i wzorce życiowe, nowe formy kultury i
wzajemnych odniesień, które wywierają wpływ na ludność. Prawdą jest, że „troska
o ostatnich” musi mieć na uwadze grupy ludzi najbardziej marginalnych i
odizolowanych, ale prawdą jest również, że nie można ewangelizować
poszczególnych osób i małych grup, zaniedbując ośrodki, w których rodzi się,
można powiedzieć, nowa ludzkość i nowe wzorce rozwoju. Przyszłość młodych
narodów rozstrzyga się w miastach.
Mówiąc o przyszłości nie można zapomnieć młodych, którzy w wielu krajach
stanowią już więcej niż połowę ludności Co czynić, by Chrystusowe orędzie
dotarło do młodych niechrześcijan, którzy są przyszłością całych kontynentów?
Jest oczywiste, że zwykłe środki duszpasterskie już nie wystarczają: potrzeba
stowarzyszeń i instytucji, grup i specjalnych ośrodków, inicjatyw kulturalnych i
społecznych dla młodzieży. Oto pole, na którym współczesne ruchy kościelne mają
szeroką przestrzeń działania.
Pośród wielkich przemian współczesnego świata migracje wytworzyły nowe zjawisko:
niechrześcijanie bardzo licznie przybywają do krajów o chrześcijaństwie dawnej
daty, stwarzając nowe okazje do kontaktów v i wymiany kulturalnej, pobudzając
Kościół do przyjęcia ich, do dialogu, pomocy i, jednym słowem, do braterstwa.
Wśród przemieszczających się, osób uchodźcy zajmują miejsce ze wszech miar
szczególne i zasługują na najwyższą uwagę. Jest ich w świecie wiele milionów i
ich liczba nieustannie wzrasta; wyszli oni z warunków ucisku politycznego i
nieludzkiej nędzy, głodu i suszy w wymiarach katastroficznych. Kościół winien
ich wciągnąć w krąg swej troski apostolskiej.
Wreszcie wspomnieć można sytuacje nędzy, często nie do zniesienia, które
wytwarzają się w licznych krajach i znajdują się wielokrotnie u źródeł masowych
zjawisk migracyjnych. Dla wspólnoty wierzących w Chrystusa te nieludzkie
sytuacje są wyzwaniem: głoszenie Chrystusa i Królestwa Bożego musi stać się
narzędziem ludzkiego wyzwolenia dla tych narodów.
c. Obszary kulturowe, czyli współczesne „areopagi”. Paweł, który już
przepowiadał w licznych miejscach, przybywszy do Aten, udaje się na areopag,
gdzie głosi Ewangelię, używając języka odpowiedniego i zrozumiałego w tym
środowisku (por. Dz 17, 22-31). Areopag był wówczas ośrodkiem kultury
wykształconego ludu ateńskiego i dziś można go uznać za symbol nowych miejsc, w
których należy głosić Ewangelię.
Pierwszym „areopagiem” współczesnym jest świat środków przekazu, który jednoczy
ludzkość i czyni z niej, jak to się określa, „światową wioskę”. Środki
społecznego przekazu osiągnęły takie znaczenie, że dla wielu są głównym
narzędziem informacyjnym i formacyjnym, przewodnikiem i natchnieniem w
zachowaniach indywidualnych, rodzinnych, społecznych. Przede wszystkim, nowe
pokolenia wzrastają w świecie uwarunkowanym przez mass-media. „Areopag” ten
został, być może, nieco zaniedbany. Na ogół uprzywilejowane bywają inne
narzędzia ewangelicznego przepowiadania i formacji, podczas gdy środki
społecznego przekazu pozostawia się inicjatywie jednostek czy małych grup, a do
programu duszpasterskiego wchodzą one tylko drugorzędnie. Zaangażowanie w
dziedzinie środków społecznego przekazu nie ma jednak wyłącznie na celu
zwielokrotnienia przepowiadania Chodzi o fakt głębszy, gdyż sama ewangelizacja
współczesnej kultury zależy w wielkiej mierze od ich wpływu. Nie wystarcza zatem
używać ich do szerzenia orędzia chrześcijańskiego i Magisterium Kościoła, ale
trzeba włączyć samo orędzie w tę „nową kulturę”, stworzoną przez nowoczesne
środki przekazu. Jest to problem złożony, gdyż kultura ta rodzi się bardziej
jeszcze aniżeli z przekazywanych treści, z samego faktu, że istnieją nowe
sposoby przekazu z nowymi językami, nowymi technikami, nowymi postawami
psychologicznymi. Mój Poprzednik Paweł VI mówił, że „rozdźwięk między Ewangelią
a kulturą jest bez wątpienia dramatem naszych czasów”62, i dziedzina środków
przekazu potwierdza w pełni ten osąd.
Jest wiele innych „areopagów” współczesnego świata, ku którym winna się kierować
działalność misyjna Kościoła. Na przykład zaangażowanie na rzecz pokoju, rozwoju
i wyzwolenia ludów, praw człowieka i narodów, przede wszystkim mniejszości,
działanie na rzecz kobiety i dziecka, ochrona świata stworzonego, to wszystko
dziedziny ludzkiej działalności, które należy rozjaśnić światłem Ewangelii.
Trzeba ponadto przypomnieć bardzo rozległy „areopag” kultury, prac badawczych,
stosunków międzynarodowych, które ułatwiają dialog i sprzyjają powstawaniu
nowych planów życiowych. Należy uważnie śledzić i angażować się w te współczesne
wymagania. Ludzie zdają sobie sprawę, że są jakoby żeglarzami na morzu życia i
są powołani do coraz większej jedności i solidarności: rozwiązania problemów
życiowych należy rozważać, dyskutować, doświadczać przy współudziale wszystkich.
Oto dlaczego międzynarodowe organizacje i kongresy okazują się ważniejsze w
licznych dziedzinach życia ludzkiego, od kultury do polityki, od gospodarki do
badań naukowych. Chrześcijanie, których życie i praca przebiega w tym wymiarze
międzynarodowym, winni zawsze pamiętać o obowiązku dawania świadectwa Ewangelii.
38. Nasze czasy są dramatyczne i zarazem fascynujące. Podczas gdy z jednej
strony wydaje się, iż ludzie zabiegają o dobrobyt materialny i pogrążają się
coraz bardziej w konsumistycznym materializmie, to z drugiej strony ujawnia się
dziś pewne niepokoju poszukiwanie sensu istnienia, potrzeba życia wewnętrznego,
pragnienie nauczenia się koncentracji i modlitwy. Nie tylko w kulturach
przepojonych religijnością, ale również w społeczeństwach zeświecczonych
poszukuje się duchowego wymiaru życia jako środka zaradczego na odczłowieczenie.
Zjawisko to, zwane „nawrotem do religii”, nie jest pozbawione wieloznaczności,
ale zawiera też jakieś wezwanie
Kościół ma niezmierne dziedzictwo duchowe do zaofiarowania ludzkości w
Chrystusie, który mówi o sobie, że jest Prawdą, Drogą i Życiem (por. J 14, 6).
Jest chrześcijańską drogą, która prowadzi do spotkania z Bogiem, do modlitwy,
ascezy, do odkrycia sensu życia. Również ten „areopag” musi być ewangelizowany.
Wierność Chrystusowi i działanie na rzecz wolności człowieka
39. Wszystkie formy działalności misyjnej odznaczają się świadomością, że służą
rozwojowi wolności człowieka, głosząc mu Jezusa Chrystusa Kościół ma być wierny
Chrystusowi, którego jest ciałem i którego misję nadal rozwija. Konieczne jest,
by szedł ty samy drogą, „jaką kroczył Chrystus, mianowicie drogę ubóstwa,
posłuszeństwa, służby i ofiary z siebie aż do śmierci, z której przez
zmartwychwstanie swoje powstał Chrystus zwycięzcą”63. Kościół zatem winien
starać się ze wszystkich sił prowadzić swą misję w świecie i dotrzeć z nią do
wszystkich ludów, a ma również prawo do tego, dane mu przez Boga dla
urzeczywistnienia Jego planu. Wolność religijna, nieraz jeszcze ograniczona czy
uszczuplana, jest podstawą i gwarancją wszystkich swobód, które zapewniają dobro
wspólne ludzi i ludów. Trzeba dążyć do tego, by autentyczna wolność religijna
została przyznana wszystkim i wszędzie. Kościół pracuje nad tym w różnych
krajach, szczególnie w tych, w których katolicy są większością i gdzie większy
jest zasięg jego wpływów. Nie chodzi jednak o problem religii większości czy
mniejszości, lecz o niezbywalne prawo wszystkich i każdej osoby ludzkiej.
Z drugiej strony, Kościół zwraca się do człowieka w pełnym poszanowaniu jego
wolności64: misja nie uszczupla wolności, ale działa na jej korzyść. Kościół
proponuje, niczego nie narzuca: szanuje ludzi i kultury, zatrzymuje się przed
sanktuarium sumienia. Tym, którzy opierają się pod najróżniejszymi pozorami
działalności misyjnej, Kościół powtarza: Otwórzcie drzwi Chrystusowi!
Zwracam się również do wszystkich Kościołów partykularnych, młodych i starych.
Świat coraz bardziej się jednoczy, duch ewangeliczny winien prowadzić do
przezwyciężenia barier kulturowych i nacjonalistycznych, unikając wszelkiego
zamykania się w sobie. Benedykt XV przestrzegał już misjonarzy swych czasów,
„aby pomni własnej godności nie myśleli bardziej o swej ojczyźnie ziemskiej
aniżeli o niebieskiej”65. To samo zalecenie ważne jest dzisiaj dla Kościołów
partykularnych: Otwórzcie drzwi misjonarzom, gdyż każdy „Kościół partykularny,
który dobrowolnie odłączałby się od Kościoła powszechnego, straciłby swoją więź
z Bożym planem i stawałby się uboższy w swym kościelnym charakterze”66.
Zwrócić uwagę chrześcijan na południe i wschód
40. Działalność misyjna stanowi jeszcze dziś największe wyzwanie dla Kościoła. U
schyłku drugiego tysiąclecia Odkupienia coraz bardziej oczywisty staje się fakt,
że narody, które nie otrzymały jeszcze pierwszego przepowiadania o Chrystusie,
stanowią większość ludzkości. Bilans działalności misyjnej czasów nowożytnych
jest niewątpliwie pozytywny: Kościół został założony na wszystkich kontynentach,
a nawet większość wiernych i Kościołów lokalnych nie znajduje się dziś w starej
Europie, ale na kontynentach, które misjonarze otworzyli dla wiary,.
Pozostaje jednak faktem, że „krańce ziemi”, na które należy zanieść Ewangelię,
oddalają się coraz bardziej, i wypowiedź Tertuliana, że „Ewangelia została
ogłoszona na całej ziemi i wszystkim ludom”67, jest bardzo daleka od konkretnego
urzeczywistnienia: misja ad gentes dopiero się zaczyna. Nowe narody pojawiają
się na scenie światowej i również one mają prawo do otrzymania zbawczego
orędzia. Przyrost demograficzny na Południu i na Wschodzie, w krajach
niechrześcijańskich, sprawia, że wzrasta stale liczba ludzi, którzy nie znają
Chrystusowego Odkupienia.
Trzeba więc zwrócić uwagę misjonarską ku tym obszarom geograficznym i
środowiskom kulturowym, które pozostały poza wpływem Ewangelii. Wszyscy wierzący
w Chrystusa winni odczuwać, jako część integralną swojej wiary, apostolską
troskę i o przekazywanie innym radości i światła wiary. Troska ta winna stać się
niejako głodem i pragnieniem, by dać poznać Boga, gdy się dostrzega niezmierzone
horyzonty świata niechrześcijańskiego.
encykliki •
DALEJ ---> |