Sługa Boży Jan Paweł II

ENCYKLIKA VERITATIS SPLENDOR
o niektórych podstawowych problemach
nauczania moralnego Kościoła
BLASK PRAWDY jaśnieje we wszystkich dziełach Stwórcy, w
szczególny zaś sposób w człowieku, stworzonym na obraz i podobieństwo Boga (por.
Rdz 1, 26): prawda oświeca rozum i kształtuje wolność człowieka, który w ten
sposób prowadzony jest ku poznaniu i umiłowaniu Pana. Dlatego psalmista woła:
„Wznieś ponad nami, o Panie, światłość Twojego oblicza!” (Ps 4, 7).
Wprowadzenie
Jezus Chrystus, prawdziwe światło, które oświeca każdego człowieka
1. Powołani do zbawienia poprzez wiarę w Jezusa Chrystusa, „światłość prawdziwą,
która oświeca każdego człowieka” (J 1, 9), ludzie stają się „światłością w Panu”
i „dziećmi światłości” (por. Ef 5, 8) i uświęcają się przez „posłuszeństwo
prawdzie” (por. 1 P 1, 22).
To posłuszeństwo nie zawsze jest łatwe. W następstwie tajemniczego grzechu
pierworodnego, popełnionego za poduszczeniem Szatana, który jest „kłamcą i ojcem
kłamstwa” (J 8, 44), człowiek ustawicznie doznaje pokusy, by odwrócić wzrok od
Boga żywego i prawdziwego i skierować go ku bożkom (por. 1 Tes 1, 9),
przemieniając „prawdę Bożą w kłamstwo” (por. Rz 1, 25); przytępia to również
jego zdolność poznawania prawdy i osłabia wolę poddania się jej. W konsekwencji
człowiek, ulegając relatywizmowi i sceptycyzmowi (por. J 18, 38), zaczyna szukać
złudnej wolności poza samą prawdą.
Ciemności błędu i grzechu nigdy jednak nie zdołają do końca zgasić w człowieku
światła Boga Stwórcy. W głębi serca stale tęskni on za absolutną prawdą i
pragnie w pełni ją poznać, czego wymownym dowodem są niestrudzone poszukiwania,
jakie człowiek prowadzi na każdym polu i w każdej dziedzinie. Jeszcze dobitniej
tego dowodzi jego poszukiwanie sensu życia. Rozwój nauki i techniki bowiem, choć
stanowi wspaniałe świadectwo inteligencji i wytrwałości człowieka, nie odpowiada
jeszcze na ostateczne pytania religijne ludzkości, ale raczej jest dla niej
bodźcem, by podjąć najboleśniejsze i rozstrzygające zmagania, które toczą się w
sercu i sumieniu.
2. Żaden człowiek nie może się uchylić od podstawowych pytań: Co powinienem
czynić? Jak odróżniać dobro od zła? Odpowiedź można znaleźć tylko w blasku
prawdy, która jaśnieje w głębi ludzkiego ducha, jak zaświadcza psalmista: „«Któż
nam ukaże dobro?» Wznieś ponad nami, o Panie, światłość Twojego oblicza!” (por.
Ps 4, 7).
Światłość Bożego oblicza jaśnieje pełnią swego piękna w obliczu Jezusa
Chrystusa, w tym „obrazie Boga niewidzialnego” (por. Kol 1, 15) i „odblasku Jego
chwały” (por. Hbr 1, 3), „pełnym łaski i prawdy” (por. J 1, 14): On jest „drogą
i prawdą i życiem” (J 14, 6). Dlatego ostatecznej odpowiedzi na każde pytanie
człowieka, zwłaszcza na jego pytania religijne i moralne, udziela jedynie Jezus
Chrystus. Więcej: sam Jezus Chrystus jest odpowiedzią, jak przypomina Sobór
Watykański II: „Tajemnica człowieka wyjaśnia się naprawdę dopiero w tajemnicy
Słowa Wcielonego. Albowiem Adam, pierwszy człowiek, był figurą przyszłego,
mianowicie Chrystusa Pana. Chrystus, nowy Adam, już w samym objawieniu tajemnicy
Ojca i Jego miłości objawia w pełni człowieka samemu człowiekowi i okazuje mu
najwyższe jego powołanie”1.
Jezus Chrystus, „światłość narodów”, rozjaśnia oblicze swojego Kościoła,
posłanego przezeń na cały świat, aby głosić Ewangelię wszelkiemu stworzeniu
(por. Mk 16, 15)2. Dzięki temu Kościół, Lud Boży pośród narodów3, świadom nowych
wyzwań historii i ludzkich wysiłków w poszukiwaniu sensu życia, przynosi
wszystkim odpowiedź, której źródłem jest prawda Jezusa Chrystusa i Jego
Ewangelii. Zawsze żywa pozostaje w Kościele świadomość, że ma on „obowiązek
badać znaki czasów i wyjaśniać je w świetle Ewangelii, tak aby mógł w sposób
dostosowany do mentalności każdego pokolenia odpowiadać ludziom na ich odwieczne
pytania dotyczące sensu życia obecnego i przyszłego oraz wzajemnego ich stosunku
do siebie”4.
3. Pasterze Kościoła, w jedności z Następcą św. Piotra, podejmują ten trud wraz
z wiernymi, wspomagają ich i prowadzą swoim nauczaniem, znajdując wciąż nowe
słowa miłości i miłosierdzia, by przemawiać nie tylko do wierzących, ale do
wszystkich ludzi dobrej woli. Sobór Watykański II pozostaje niezwykłym
świadectwem tej postawy Kościoła, który jako „znawca spraw ludzkich”5 pragnie
służyć każdemu człowiekowi i całemu światu6.
Kościół wie, że zagadnienia moralne nurtują każdego człowieka i angażują
wszystkich, także tych, którzy nie znają Chrystusa i Jego Ewangelii, a nawet nie
znają samego Boga. Wie, że właśnie poprzez życie moralne otwiera się przed
wszystkimi droga zbawienia, o czym jasno przypomina Sobór Watykański II, gdy
pisze: „Ci (...) którzy bez własnej winy, nie znając Ewangelii Chrystusowej i
Kościoła Chrystusowego, szczerym sercem jednak szukają Boga i wolę Jego przez
nakaz sumienia poznaną starają się pod wpływem łaski pełnić czynem, mogą
osiągnąć wieczne zbawienie”. I dodaje Sobór: „Nie odmawia też Opatrzność Boża
koniecznej do zbawienia pomocy takim, którzy bez własnej winy w ogóle nie doszli
jeszcze do wyraźnego poznania Boga, a usiłują, nie bez łaski Bożej, wieść
uczciwe życie. Cokolwiek bowiem znajduje się w nich z dobra i prawdy, Kościół
traktuje jako przygotowanie do Ewangelii i jako dane im przez Tego, który
każdego człowieka oświeca, aby ostatecznie posiadł życie”7.
Przedmiot niniejszej encykliki
4. Zawsze, ale zwłaszcza w ciągu ostatnich dwóch stuleci, Papieże starali się
osobiście lub w łączności z Kolegium Biskupów rozwijać i głosić naukę moralną
dotyczącą licznych i różnorakich dziedzin ludzkiego życia. W imię Jezusa
Chrystusa i mocą Jego autorytetu ujawniali zło, udzielali wskazań i wyjaśnień;
wierni swojej misji walczyli o dobro człowieka, umacniając go, wspomagając i
pocieszając; dzięki niezawodnej pomocy Ducha prawdy przyczyniali się do lepszego
zrozumienia wymagań moralnych w dziedzinie ludzkiej płciowości, w zakresie
rodziny, życia społecznego, gospodarczego i politycznego. W tradycji Kościoła i
w historii ludzkości ich nauczanie przyczynia się do nieustannego pogłębiania
wiedzy moralnej8.
Dziś jednak wydaje się konieczna refleksja nad całością nauczania moralnego
Kościoła, której konkretnym celem jest przypomnienie niektórych fundamentalnych
prawd doktryny katolickiej w kontekście współczesnych prób ich podważenia lub
zniekształcenia. Wewnątrz samej społeczności chrześcijańskiej ukształtowała się
bowiem nowa sytuacja, w której wobec nauczania moralnego Kościoła
rozpowszechniane są coraz liczniejsze wątpliwości i zastrzeżenia natury
humanitarnej i psychologicznej, społecznej i kulturowej, religijnej, a także w
ścisłym sensie teologicznej. Nie jest to już krytyka częściowa i doraźna, ale
próba globalnego i systematycznego zakwestionowania dziedzictwa doktryny
moralnej opartej na określonych koncepcjach antropologicznych i etycznych. U
źródeł tej krytyki można dostrzec mniej lub bardziej ukryty wpływ nurtów
myślowych, które prowadzą do rozerwania istotnej i konstytutywnej więzi pomiędzy
ludzką wolnością a prawdą. W ten sposób odrzuca się tradycyjną doktrynę o prawie
naturalnym, o powszechności i niezmiennej ważności jej nakazów; uważa się, że
niektóre elementy nauczania moralnego Kościoła są po prostu nie do przyjęcia; że
Magisterium może się wypowiadać w kwestiach moralnych tylko po to, by „zachęcać
sumienia” i „proponować wartości”, z których każdy będzie sam czerpał inspirację
dla autonomicznych decyzji i wyborów życiowych.
W szczególności należy zwrócić uwagę na rozdźwięk między tradycyjnym nauczaniem
Kościoła a pewnymi poglądami teologicznymi, rozpowszechnianymi także w
Seminariach i na Wydziałach Teologicznych, na temat zagadnień o ogromnym
znaczeniu dla Kościoła i dla zgodnego z wiarą życia chrześcijan, a także dla
relacji międzyludzkich. Podnosi się pytania takie, jak: czy Boże przykazania,
wpisane w serce człowieka i stanowiące element Przymierza, mogą rzeczywiście być
światłem dla codziennych decyzji podejmowanych przez poszczególnych ludzi i całe
społeczności? Czy można być posłusznym Bogu, a więc miłować Boga i bliźniego,
nie przestrzegając tych przykazań w każdej sytuacji? Rozpowszechniona jest także
opinia, która poddaje w wątpliwość istnienie wewnętrznego i nierozerwalnego
związku pomiędzy wiarą a moralnością, tak jakoby tylko wiara miała decydować o
przynależności do Kościoła i o jego wewnętrznej jedności, natomiast byłby do
przyjęcia pluralizm opinii i sposobów postępowania, uzależnionych od
indywidualnego osądu subiektywnego sumienia lub od złożoności uwarunkowań
społeczno-kulturowych.
5. W takim kontekście, aktualnym do dziś, dojrzała we mnie decyzja napisania -
co zapowiedziałem już w Liście Apostolskim Spiritus Domini, opublikowanym 1
sierpnia 1987 r. z okazji dwusetnej rocznicy śmierci św. Alfonsa Marii Liguori -
Encykliki poświęconej „szerszemu i głębszemu omówieniu problemów dotyczących
samych fundamentów teologii moralnej”9, podważanych przez niektóre nurty myśli
współczesnej.
Zwracam się do Was, Czcigodni Bracia w Biskupstwie, dzielący ze mną
odpowiedzialność za zachowanie „zdrowej nauki” (2 Tm 4, 3), z zamiarem
uściślenia niektórych aspektów doktrynalnych, istotnych dla przezwyciężenia
sytuacji, którą bez wątpienia uznać trzeba za prawdziwy kryzys, gdyż stwarza ona
niezwykle poważne trudności, tak dla moralnego życia wiernych i dla komunii
Kościoła, jak również dla sprawiedliwego i solidarnego życia społecznego.
Jeśli niniejsza Encyklika, od tak dawna oczekiwana, zostaje opublikowana dopiero
teraz, to między innymi dlatego, że wydało się wskazane, by poprzedziło ją
ogłoszenie Katechizmu Kościoła Katolickiego, który zawiera kompletny i
systematyczny wykład chrześcijańskiej doktryny moralnej. Katechizm ukazuje życie
moralne wierzących, jego fundamenty i jego wieloraką treść, jako życie „dzieci
Bożych”: „Uznając w wierze swoją nową godność, chrześcijanie są powołani, by
postępować teraz «w sposób godny Ewangelii» (Flp 1, 27). Poprzez sakramenty i
modlitwę otrzymują łaskę Chrystusa i dary Ducha Świętego, które ich uzdalniają
do takiego nowego życia”10. Odsyłając zatem do tekstu Katechizmu, traktowanego
jako „pewny i autentyczny punkt odniesienia w nauczaniu doktryny katolickiej”11,
Encyklika ograniczy się do omówienia niektórych podstawowych kwestii nauczania
moralnego Kościoła, czyniąc to w formie niezbędnego rozeznania problemów,
stanowiących przedmiot kontrowersji między specjalistami w dziedzinie etyki i
teologii moralnej. To właśnie jest szczególnym przedmiotem niniejszej Encykliki,
która na tle omawianych problemów zamierza ukazać racje nauczania moralnego
opartego na Piśmie Świętym i na żywej Tradycji apostolskiej12, ujawniając
zarazem przesłanki i konsekwencje krytyki wymierzonej przeciw temu nauczaniu.
Rozdział I
„Nauczycielu, co dobrego mam czynić?” (Mt 19, 16)
Chrystus i odpowiedź na pytanie moralne
„A oto podszedł do niego pewien człowiek” (Mt 19, 16)
6. Rozmowa Jezusa z bogatym młodzieńcem przytoczona w 19. rozdziale Ewangelii
św. Mateusza, daje nam sposobność do ponownego wysłuchania Jego nauczania
moralnego, ujętego w żywej i wyrazistej formie: „A oto przyszedł do Niego pewien
człowiek i zapytał: «Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie
wieczne?» Odpowiedział mu: «Dlaczego Mnie pytasz o dobro? Jeden jest tylko
Dobry. A jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowaj przykazania». Zapytał Go:
«Które?» Jezus odpowiedział: «Oto te: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij,
nie zeznawaj fałszywie, czcij ojca i matkę oraz miłuj swego bliźniego jak siebie
samego!» Odrzekł Mu młodzieniec: «Przestrzegałem tego wszystkiego, czego mi
jeszcze brakuje?» Jezus mu odpowiedział: «Jeśli chcesz być doskonały, idź,
sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem
przyjdź i chodź za Mną!»” (Mt 19, 16-21)13.
7. „A oto podszedł pewien człowiek”. W młodzieńcu, którego Ewangelia Mateusza
nie podaje, możemy rozpoznać każdego człowieka, zbliżającego się świadomie lub
nieświadomie do Chrystusa, Odkupiciela człowieka, i stawiającego Mu pytanie
moralne. Młodzieniec pyta nie tyle o to, jakich zasad należy przestrzegać, ale
jak osiągnąć pełny sens życia. To dążenie bowiem stanowi rzeczywiste podłoże
każdej ludzkiej decyzji i działania, to ukryte poszukiwanie i wewnętrzny impuls
porusza ludzką wolność. Pytanie młodzieńca odwołuje się ostatecznie do Dobra
absolutnego, które nas pociąga i wzywa, jest echem Bożego powołania, źródła i
celu życia człowieka. Właśnie w tej perspektywie Sobór Watykański II zachęcał do
takiego doskonalenia teologii moralnej, by jej prezentacja rzucała światło na
najwyższe powołanie, jakie wierni otrzymali w Chrystusie14 - jedynej odpowiedzi,
która zaspokaja pragnienie serca człowieka.
Aby umożliwić ludziom to „spotkanie” z Chrystusem, Bóg dał im swój Kościół.
Istotnie, „Kościół temu jednemu pragnie służyć, ażeby każdy człowiek mógł
odnaleźć Chrystusa, aby Chrystus mógł z każdym iść przez życie”15.
„Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?” (Mt 19, 16)
8. Z głębi serca wypływa pytanie bogatego młodzieńca skierowane do Jezusa z
Nazaretu. Pytanie, które ma kluczowe znaczenie w życiu każdego człowieka i nikt
nie może się od niego uchylić: ono bowiem dotyczy dobra moralnego, które należy
czynić oraz życia wiecznego. Rozmówca Jezusa wyczuwa, że istnieje związek między
dobrem moralnym a wypełnieniem własnego przeznaczenia. Jest pobożnym Izraelitą,
wyrosłym - by tak rzec - w cieniu Bożego prawa. Możemy się więc domyślać, że
jeśli pyta Jezusa, to nie dlatego, że nie zna odpowiedzi zawartej w Prawie. Jest
bardziej prawdopodobne, iż to fascynacja osobą Jezusa rozbudziła w nim nowe
pytania o dobro moralne. Młodzieniec odczuwa potrzebę konfrontacji z Tym, który
rozpoczął swą działalność, głosząc nowe i radykalne orędzie: „Czas się wypełnił
i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!” (Mk 1,
15).
Również człowiek współczesny winien zwrócić się na nowo do Chrystusa, aby
uzyskać od Niego odpowiedź na pytanie, co jest dobrem, a co złem. To Chrystus
jest Nauczycielem, Zmartwychwstałym, który ma życie w sobie i pozostaje zawsze
obecny w Kościele i w świecie. To On otwiera wiernym księgę Pisma i objawiając w
pełni wolę Ojca, naucza prawdy o postępowaniu moralnym. Jako źródło i szczyt
ekonomii zbawienia, Alfa i Omega ludzkich dziejów (por. Ap 1, 8; 21, 6; 22, 13),
Chrystus objawia kondycję człowieka i pełnię jego powołania. Dlatego „człowiek,
który chce zrozumieć siebie do końca - nie wedle jakichś tylko doraźnych,
częściowych, czasem powierzchownych, a nawet pozornych kryteriów i miar swojej
własnej istoty - musi ze swoim niepokojem, niepewnością, a także słabością i
grzesznością, ze swoim życiem i śmiercią, przybliżyć się do Chrystusa. Musi
niejako w Niego wejść z sobą samym, musi sobie «przyswoić», zasymilować całą
rzeczywistość Wcielenia i Odkupienia, aby siebie odnaleźć. Jeśli dokona się w
człowieku ów dogłębny proces, wówczas owocuje on nie tylko uwielbieniem Boga,
ale także głębokim zdumieniem nad sobą samym”16.
Jeśli chcemy zatem dotrzeć do sedna ewangelicznej moralności i pojąć jej głęboką
i niezmienną treść, musimy się uważnie zastanowić nad sensem pytania zadanego
przez bogatego młodzieńca z Ewangelii, a bardziej jeszcze nad sensem odpowiedzi
Jezusa, pozwalając, by On nas prowadził. Jezus bowiem odpowiada na pytanie
młodzieńca z delikatnością wychowawcy, wiodąc go jakby za rękę, krok za krokiem,
ku pełni prawdy.
„Jeden tylko jest dobry” (Mt 19, 17)
9. Mówi Jezus: „Dlaczego Mnie pytasz o dobro? Jeden tylko jest Dobry. A jeśli
chcesz osiągnąć życie, zachowaj przykazania” (Mt 19, 17). W relacji ewangelistów
Marka i Łukasza pytanie sformułowane jest następująco: „Czemu nazywasz Mnie
dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg” (Mk 10, 18; por. Łk 18, 19).
Zanim odpowie na pytanie, Jezus pragnie, aby młodzieniec sam dobrze zrozumiał,
dlaczego je zadał. „Nauczyciel dobry” wskazuje swemu rozmówcy - i nam wszystkim
- że odpowiedzi na pytanie: „co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?”
nie można znaleźć inaczej, jak tylko kierując umysł i serce ku Temu, który „sam
jest dobry”: „Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg” (Mk 10, 18; por. Łk 18, 19).
Tylko Bóg może odpowiedzieć na pytanie o dobro, ponieważ On sam jest Dobrem.
Istotnie, zadać pytanie o dobro znaczy w ostatecznej analizie zwrócić się ku
Bogu - pełni dobra. Jezus ukazuje, że pytanie młodzieńca jest w istocie pytaniem
religijnym i że dobroć, która pociąga człowieka a zarazem go zobowiązuje, ma
swoje źródło w Bogu, a wręcz jest samym Bogiem: Tym, który jedynie jest godzien,
by Go kochać „całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem” (Mt
22, 37); Tym, który jest źródłem szczęścia człowieka. Jezus sprowadza pytanie o
to, jakie postępowanie jest moralnie dobre, do jego korzeni religijnych, do
uznania Boga - jedynego dobra, pełni życia, ostatecznego celu ludzkiego
działania, doskonałego szczęścia.
10. Kościół, pouczony słowami Nauczyciela, wierzy, że najwyższym celem życia
człowieka, uczynionego na obraz Stworzyciela, odkupionego krwią Chrystusa i
uświęconego obecnością Ducha Świętego, jest istnieć „ku chwale majestatu” Boga
(por. Ef 1, 12), postępując tak, by każdy czyn odzwierciedlał Jego blask.
„Poznaj zatem samą siebie, o piękna duszo: jesteś obrazem Boga - pisze św.
Ambroży. Poznaj samego siebie, człowiecze: jesteś chwałą Boga (1 Kor 11, 7).
Posłuchaj, w jaki sposób jesteś Jego chwałą. Prorok mówi: Przedziwna dla mnie
jest wiedza Twoja (Ps 138, 6), to znaczy: moje dzieło pełniej ukazuje
wspaniałość Twego majestatu, Twoja mądrość zostaje wywyższona w umyśle
człowieka. Gdy przyglądam się samemu sobie, którego tajemne myśli i ukryte
uczucia Ty przenikasz, dostrzegam tajemnice Twojej wiedzy. Poznaj zatem,
człowiecze, jak jesteś wielki i czuwaj nad sobą”17.
To, kim jest człowiek i co powinien czynić, ujawnia się w momencie, gdy Bóg
objawia samego siebie. Istotnie, fundament Dekalogu stanowią słowa: „Ja jestem
Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Nie będziesz
miał cudzych bogów obok Mnie!” (Wj 20, 2-3). W „dziesięciu słowach” Przymierza
zawartego między Bogiem a Izraelem i w całym Prawie Bóg pozwala się poznawać i
rozpoznawać jako Ten, który „jeden tylko jest Dobry”; jako Ten, który mimo
grzechu człowieka pozostaje „wzorem” moralnego postępowania, zgodnie z własnym
wezwaniem: „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz!” (Kpł 19, 2);
jako Ten, który pozostaje wierny swej miłości do człowieka i obdarza go swoim
Prawem (por. Wj 19, 9-24; 20, 18-21), aby przywrócić pierwotną harmonię ze
Stwórcą i z całym stworzeniem, a bardziej jeszcze, aby wprowadzić go w swoją
miłość: „Będę chodził wśród was, będę waszym Bogiem, a wy będziecie moim ludem”
(Kpł 26, 12).
Życie moralne jawi się jako właściwa odpowiedź na bezinteresowne działania,
które miłość Boża wielokrotnie podejmuje wobec człowieka. Jest odpowiedzią
miłości, zgodną z formułą najważniejszego przykazania zawartą w Księdze
Powtórzonego Prawa: „Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem - Panem jedynym.
Będziesz miłował Pana, Boga twojego, z całego swego serca, z całej duszy swojej,
ze wszystkich swych sił. Niech pozostaną w twym sercu te słowa, które ja ci dziś
nakazuję. Wpoisz je twoim synom” (Pwt 6, 4-7). Tak więc życie moralne, włączone
w darmowość Bożej miłości, ma odzwierciedlać Jego chwałę: „dla tego, kto kocha
Boga, wystarczy, gdy podoba się Temu, którego miłuje: nie można bowiem szukać
innej nagrody, większej niż sama miłość, miłość zaś pochodzi od Boga, jako że
Bóg sam jest miłością”18.
11. Stwierdzenie, że „jeden tylko jest Dobry”, odsyła nas zatem do „pierwszej
tablicy” przykazań, która wzywa do uznania Boga jako jedynego i absolutnego Pana
i do oddawania czci tylko Jemu ze względu na Jego nieskończoną świętość (por. Wj
20, 2-11). Dobro to przynależność do Boga, posłuszeństwo wobec Niego, pokorne
obcowanie z Nim, pełnienie sprawiedliwości i umiłowanie życzliwości (por. Mi 6,
8). Uznanie Pana jako Boga stanowi najgłębszą istotę, samo serce Prawa, z
którego wypływają i ku któremu prowadzą nakazy szczegółowe. Poprzez moralność
przykazań ujawnia się przynależność ludu Izraela do Pana, ponieważ tylko Bóg
jest Tym, który jest dobry. Takie świadectwo daje Pismo Święte, którego każda
stronica jest przeniknięta żywą świadomością absolutnej świętości Boga: „Święty,
Święty, Święty jest Pan Zastępów” (Iz 6, 3).
Jeśli jednak tylko Bóg jest Dobrem, to człowiek sam, choćby najściślej
przestrzegał przykazań, nigdy nie zdoła o własnych siłach „wypełnić” Prawa, to
znaczy uznać Pana jako Boga i oddać Mu czci należnej tylko Jemu (por. Mt 4, 10).
„Wypełnienie” może nastąpić tylko jako dar Boży: jako dar uczestnictwa w Boskiej
Dobroci, objawiającej się i udzielającej w Jezusie, którego bogaty młodzieniec
nazywa „Nauczycielem dobrym” (por. Mk 10, 17; Łk 18, 18). To, co na razie
młodzieniec być może tylko przeczuwa, zostanie przy końcu dialogu w pełni
objawione przez samego Jezusa w wezwaniu: „przyjdź i chodź za Mną!” (Mt 19, 21).
„Jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowaj przykazania” (Mt 19, 17)
12. Tylko Bóg może odpowiedzieć na pytanie o dobro, bo sam jest Dobrem. Ale Bóg
już dał odpowiedź na to pytanie: uczynił to, gdy stworzył człowieka i gdy w swej
mądrości i miłości nadał jego istnieniu cel, wpisując w jego serce prawo (por.
Rz 2, 15) - „prawo naturalne”. Nie jest ono „niczym innym jak światłem rozumu
wlanym w nas przez Boga. Dzięki niemu poznajemy, co należy czynić i czego należy
unikać. To światło i to prawo Bóg podarował nam w akcie stworzenia”19. Uczynił
to później także w dziejach Izraela, zwłaszcza poprzez „dziesięć słów”, czyli
przykazań nadanych na Synaju, na których On oparł istnienie ludu Przymierza
(por. Wj 24), powołując go, by był Jego „własnością pośród wszystkich narodów”,
„ludem świętym” (Wj 19, 5-6), by ukazywał blask Jego świętości wszystkim ludom
(por. Mdr 18, 4; Ez 20, 41). Dar Dekalogu jest obietnicą i znakiem Nowego
Przymierza, w którym prawo zostanie na nowo i ostatecznie zapisane w sercu
człowieka (por. Jr 31, 31-34), zastępując prawo grzechu, które to serce skaziło
(por. Jr 17, 1). Zostanie więc dane serce „nowe”, ponieważ zamieszka w nim „nowy
duch”, Duch Boży (por. Ez 36, 24-28)20.
Dlatego Jezus, podkreśliwszy najpierw, że „jeden tylko jest Dobry”, odpowiada
młodzieńcowi: „Jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowaj przykazania” (Mt 19, 17).
Stwierdza w ten sposób istnienie ścisłej więzi między życiem wiecznym a
przestrzeganiem Bożych przykazań: to właśnie przykazania wskazują człowiekowi
drogę życia i prowadzą do niego. Przez usta samego Jezusa, nowego Mojżesza,
zostają raz jeszcze dane ludziom przykazania Dekalogu; On sam potwierdza je
ostatecznie i nam przedstawia jako drogę i warunek zbawienia. Przykazanie wiąże
się z obietnicą: w Starym Przymierzu przedmiotem obietnicy było objęcie na
własność ziemi, która miała umożliwić ludowi życie w wolności i sprawiedliwości
(por. Pwt 6, 20-25); w Nowym Przymierzu przedmiotem obietnicy jest „królestwo
niebieskie”. Stwierdza to Jezus na początku „Kazania na Górze” - mowy
zawierającej najszersze i najpełniejsze ujęcie Nowego Prawa (por. Mt 5-7) -
wyraźnie nawiązującego do Dekalogu przekazanego przez Boga Mojżeszowi na górze
Synaj. Do tej samej rzeczywistości królestwa nawiązują słowa o „życiu wiecznym”,
które jest udziałem w życiu samego Boga; osiąga ono swą doskonałość dopiero po
śmierci, ale dla wierzącego jest już teraz światłem prawdy, źródłem sensu życia,
zalążkiem uczestnictwa w pełni naśladowania Chrystusa. W istocie, po spotkaniu z
bogatym młodzieńcem Jezus mówi do uczniów: „każdy, kto dla mego imienia opuści
dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i
życie wieczne odziedziczy” (Mt 19, 29).
13. Młodzieńcowi nie wystarcza odpowiedź Jezusa, pyta więc dalej Mistrza o
przykazania, których należy przestrzegać: „Zapytał Go: «Które?»” (Mt 19, 18).
Pyta, co ma czynić w życiu, aby świadczyło ono wyraźnie o uznaniu świętości
Boga. Jezus, skierowawszy uprzednio uwagę młodzieńca ku Bogu, przypomina mu
teraz przykazania Dekalogu dotyczące bliźniego: „Jezus odpowiedział: «Oto te:
Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, czcij ojca i
matkę oraz miłuj swego bliźniego jak siebie samego!»” (Mt 19, 18-19).
Z kontekstu rozmowy, a zwłaszcza z porównania zapisu Mateuszowego z paralelnymi
fragmentami Ewangelii Marka i Łukasza wynika, że Jezus nie zamierzał wymienić
poszczególnych przykazań, które trzeba zachowywać, aby „osiągnąć życie”, ale
raczej uświadomić młodzieńcowi centralne znaczenie Dekalogu w stosunku do
wszystkich innych przykazań, jako wykładni tego, co dla człowieka oznaczają
słowa: „Ja jestem Pan, twój Bóg”. Trudno jednak nie zauważyć, które przykazania
Prawa Jezus przypomina młodzieńcowi: są to niektóre przykazania z tak zwanej
„drugiej tablicy” Dekalogu, której streszczeniem (por. Rz 13, 8-10) i
fundamentem jest przykazanie miłości bliźniego: „miłuj swego bliźniego jak
siebie samego” (Mt 19, 19; por. Mk 12, 31). Przykazanie to wyraża w pełni
wyjątkową godność ludzkiej osoby, będącej „jedynym na ziemi stworzeniem, którego
Bóg chciał dla niego samego”21. Poszczególne przykazania Dekalogu to w istocie
tylko różne ujęcia jedynego przykazania, mającego na względzie dobro osoby,
odniesionego do wielorakich dóbr związanych z jej tożsamością jako istoty
duchowej i cielesnej, która pozostaje w relacji z Bogiem, z bliźnim i ze światem
rzeczy. Jak czytamy w Katechizmie Kościoła Katolickiego, „dziesięcioro przykazań
stanowi część Objawienia Bożego. Zarazem pouczają nas one o prawdziwym
człowieczeństwie człowieka. Ukazują w pełnym świetle najważniejsze powinności, a
więc pośrednio także fundamentalne prawa, wynikające z natury ludzkiej osoby”22.
Celem przykazań, przypomnianych przez Jezusa młodemu rozmówcy, jest ochrona
dobra osoby, obrazu Bożego, poprzez zabezpieczenie jej dóbr. „Nie zabijaj, nie
cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie” - to zasady moralne sformułowane
jako zakazy. Normy negatywne szczególnie dobitnie wyrażają bezwarunkową
konieczność ochrony życia ludzkiego, więzi osób w małżeństwie, własności
prywatnej, uczciwości i dobrego imienia.
Przykazania stanowią zatem podstawowy warunek miłości bliźniego, a jednocześnie
jej sprawdzian. Są pierwszym, niezbędnym etapem drogi ku wolności, jej
początkiem: „Pierwsza wolność - pisze św. Augustyn - polega na niepopełnianiu
przestępstw (...) takich jak zabójstwo, cudzołóstwo, rozpusta, kradzież,
oszustwo, świętokradztwo i tym podobne. Gdy człowiek zaczyna unikać tych
przestępstw (a nie powinien ich popełniać żaden chrześcijanin), zaczyna podnosić
wzrok ku wolności, ale jest to dopiero początek wolności, a nie doskonała
wolność”23.
14. Nie znaczy to oczywiście, że Jezus stawia na pierwszym miejscu miłość
bliźniego czy wręcz oddziela ją od miłości Boga, o czym świadczy Jego rozmowa z
uczonym w Prawie, który zadaje pytanie bardzo podobne do pytania młodzieńca.
Jezus odsyła go do dwóch przykazań - miłości Boga i miłości bliźniego (por. Łk
10, 25-27) - i przypomina, że tylko ich przestrzeganie prowadzi do życia
wiecznego: „To czyń, a będziesz żył” (Łk 10, 28). Znamienne jest jednak, że
właśnie drugie z tych przykazań wzbudza ciekawość uczonego w Prawie i prowadzi
do następnego pytania: „A kto jest moim bliźnim?” (Łk 10, 29), na co z kolei
Nauczyciel odpowiada przypowieścią o dobrym Samarytaninie, która jest kluczem do
pełnego zrozumienia przykazania miłości bliźniego (por. Łk 10, 30-37).
Dwa przykazania, na których „opiera się całe Prawo i Prorocy” (Mt 22, 40), są
głęboko ze sobą związane i wzajemnie się przenikają. O ich nierozerwalnej
jedności Jezus świadczy słowem i życiem: zwieńczeniem Jego misji jest Krzyż
odkupienia (por. J 3, 14-15), znak Jego niepodzielnej miłości do Ojca i do
ludzkości (por. J 13, 1).
Zarówno Stary, jak i Nowy Testament stwierdzają wyraźnie, że bez miłości
bliźniego, przejawiającej się konkretnie w przestrzeganiu przykazań, nie jest
możliwa prawdziwa miłość Boga. Pisze o tym z niezwykłą mocą św. Jan: „Jeśliby
ktoś mówił: «Miłuję Boga», a brata swego nienawidził, jest kłamcą, albowiem kto
nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi”
(1 J 4, 20). Słowa Ewangelisty są echem nauczania moralnego Chrystusa, wspaniale
i jednoznacznie ujętego w przypowieści o dobrym Samarytaninie (por. Łk 10,
30-37), a także w „mowie” o sądzie ostatecznym (por. Mt 25, 31-46).
15. W Kazaniu na Górze, stanowiącym magna charta ewangelicznej moralności24,
Jezus mówi: „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie
przyszedłem znieść, ale wypełnić” (Mt 5, 17). Chrystus jest kluczem do
zrozumienia Pisma: „Badacie Pisma: one dają o Mnie świadectwo” (por. J 5, 39);
stanowi centrum ekonomii zbawienia, ujmuje w sobie Stary i Nowy Testament,
obietnice Prawa i ich wypełnienie w Ewangelii; jest żywą i wieczną więzią między
Starym i Nowym Przymierzem. Komentując słowa św. Pawła: „kresem Prawa jest
Chrystus” (Rz 10, 4), św. Ambroży pisze: „kres nie oznacza tu usunięcia Prawa,
ale jego pełnię: realizuje się to w Chrystusie (plenitudo legis in Christo est),
jako że przyszedł On nie po to, by znieść Prawo, ale by je wypełnić. Podobnie
jak istnieje Stary Testament, ale każda prawda zawarta jest w Nowym Testamencie,
tak też się dzieje z Prawem: to, które zostało nadane za pośrednictwem Mojżesza,
jest figurą prawdziwego Prawa. A zatem Prawo Mojżeszowe jest odbiciem prawdy”25.
Jezus prowadzi do wypełnienia Bożych przykazań, zwłaszcza przykazania miłości
bliźniego, nadając jego wymaganiom charakter wewnętrzny i bardziej radykalny:
miłość bliźniego wypływa z serca, które kocha i które - właśnie dlatego, że
kocha - gotowe jest spełniać w życiu najwyższe wymagania. Jezus wskazuje, że
przykazań nie można traktować tylko jako progu minimalnych wymagań, którego nie
należy przekraczać, ale raczej jako otwartą drogę doskonałości moralnej i
duchowej, której istotę stanowi miłość (por. Kol 3, 14). W ten sposób
przykazanie „nie zabijaj” staje się wezwaniem do czynnej miłości, która ochrania
i troszczy się o rozwój życia bliźniego; zakaz cudzołóstwa staje się zachętą do
czystego spojrzenia na ciało, z szacunkiem dla jego sensu oblubieńczego:
„Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj!; a kto by się dopuścił
zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego
brata, podlega sądowi. (...) Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż! A Ja
wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu
dopuścił z nią cudzołóstwa” (Mt 5, 21-22. 27-28). Jezus sam jest żywym
„wypełnieniem” Prawa, ponieważ swoim życiem urzeczywistnia autentyczny sens
Prawa poprzez całkowity dar z siebie: On sam staje się Prawem żywym i osobowym,
które wzywa do naśladowania Go, daje poprzez Ducha Świętego łaskę udziału w Jego
własnym życiu i miłości oraz obdarza człowieka mocą, by mógł świadczyć o Nim
swoimi decyzjami i czynami (por. J 13, 34-35).
„Jeśli chcesz być doskonały” (Mt 19, 21)
16. Odpowiedź dotycząca przykazań nie zadowala młodzieńca, który dalej pyta
Jezusa: „Przestrzegałem tego wszystkiego, czego mi jeszcze brakuje?” (Mt 19,
20). Niełatwo jest powiedzieć z czystym sumieniem: „przestrzegałem tego
wszystkiego”, skoro z trudem tylko ogarnąć można rzeczywisty zasięg wymagań
zawartych w Prawie Bożym. Ale nawet jeśli bogaty młodzieniec może tak
powiedzieć, jeśli od dzieciństwa konsekwentnie i z poświęceniem dążył do
osiągnięcia ideału doskonałości, to jednak ma świadomość, że daleko jest jeszcze
od celu: stając przed Jezusem odczuwa, że nadal czegoś mu brakuje. Właśnie do
świadomości tego braku odwołuje się Jezus w swej ostatniej odpowiedzi:
wyczuwając tęsknotę za pełnią, która wykracza poza legalistyczną interpretację
przykazań, Nauczyciel dobry zaprasza młodzieńca, by wszedł na drogę
doskonałości: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz i rozdaj
ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!” (Mt 19,
21)
Podobnie jaki poprzedni fragment odpowiedzi Jezusa, tak i ten należy odczytywać
i interpretować w kontekście całego orędzia moralnego Ewangelii, a zwłaszcza w
kontekście Kazania na Górze, w świetle błogosławieństw (por. Mt 5, 3-12), z
których pierwsze to właśnie błogosławieństwo ubogich - „ubogich w duchu”, jak
uściśla św. Mateusz (por. Mt 5, 3), to znaczy pokornych. W tym sensie można
powiedzieć, że także błogosławieństwa wchodzą w przestrzeń otwartą przez
odpowiedź, jakiej Jezus udzielił na pytanie młodzieńca: „co dobrego mam czynić,
aby otrzymać życie wieczne?”. Istotnie, każde błogosławieństwo, we właściwej
sobie perspektywie, obiecuje właśnie owo „dobro”, które otwiera człowieka na
życie wieczne, więcej - jest samym życiem wiecznym.
Błogosławieństwa nie mówią bezpośrednio o konkretnych normach postępowania,
raczej o życiowych postawach i o wewnętrznym usposobieniu, a więc nie pokrywają
się ściśle z przykazaniami. Z drugiej strony, nie istnieje rozdział czy też
rozbieżność między błogosławieństwami a przykazaniami: jedne i drugie odwołują
się do dobra, do życia wiecznego. Kazanie na Górze rozpoczyna się ogłoszeniem
błogosławieństw, ale zawiera także wzmiankę o przykazaniach (por. Mt 5, 20-48).
Zarazem Kazanie ukazuje, że przykazania są otwarte i ukierunkowane na
perspektywę doskonałości, właściwą dla błogosławieństw. Te ostatnie to przede
wszystkim obietnice, z których pośrednio wypływają także wskazania normatywne
dotyczące życia moralnego. W swojej pierwotnej głębi są one swoistym
autoportretem Chrystusa i właśnie dlatego stanowią zaproszenie do naśladowania
Go i do komunii życia z Nim26.
17. Nie wiemy, jak dalece młodzieniec z Ewangelii pojął głęboki i trudny sens
pierwszej odpowiedzi Jezusa: „jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowaj
przykazania”; jest jednak pewne, że zaangażowanie młodzieńca w spełnianie
wszystkich moralnych wymogów zawartych w przykazaniach stanowi niezbędne
podłoże, na którym może się zrodzić i dojrzeć pragnienie doskonałości, czyli
realizacji ich wewnętrznego sensu w naśladowaniu Chrystusa. Rozmowa Jezusa z
młodzieńcem pozwala nam zrozumieć, jakie są warunki moralnego wzrostu człowieka
powołanego do doskonałości: młodzieniec, który zachowywał dotąd wszystkie
przykazania, okazuje się niezdolny, by o własnych siłach uczynić następny krok.
Aby go postawić, potrzeba dojrzałej ludzkiej wolności: „jeśli chcesz” i Boskiego
daru łaski: „przyjdź i chodź za Mną!”.
Doskonałość domaga się tej dojrzałości w darze z siebie, do której powołana jest
ludzka wolność. Jezus wskazuje młodzieńcowi przykazania jako pierwszy niezbędny
warunek osiągnięcia życia wiecznego; natomiast słowa o porzuceniu przez
młodzieńca wszelkiej majętności i pójścia za Panem mają charakter propozycji:
„Jeśli chcesz...”. Jezus objawia tu szczególną dynamikę wzrastania wolności ku
pełnej dojrzałości, a jednocześnie potwierdza istnienie fundamentalnej więzi
między wolnością a prawem Bożym. Wolność człowieka i Boże prawo nie są ze sobą
sprzeczne, ale przeciwnie - wzajemnie się do siebie odwołują. Uczeń Chrystusa
wie, iż jego powołanie jest powołaniem do wolności. „Wy zatem, bracia, powołani
zostaliście do wolności” (Ga 5, 13), woła z radością i dumą apostoł Paweł.
Natychmiast jednak dodaje: „Tylko nie bierzcie tej wolności jako zachęty do
hołdowania ciału, wręcz przeciwnie, miłością ożywieni służcie sobie wzajemnie!”
(tamże). Stanowczość, z jaką Apostoł przeciwstawia się tym, którzy wiążą swoje
usprawiedliwienie z Prawem, nie ma nic wspólnego z „wyzwoleniem” człowieka od
przykazali, które - przeciwnie - służą praktykowaniu miłości: „Kto bowiem miłuje
bliźniego, wypełnił Prawo. Albowiem przykazania: nie cudzołóż, nie zabijaj, nie
kradnij, nie pożądaj i wszystkie inne - streszczają się w tym nakazie: miłuj
bliźniego swego jak siebie samego” (Rz 13, 8-9). Św. Augustyn, gdy mówi o
przestrzeganiu przykazań jako o pierwszej niedoskonałej wolności, dodaje:
„Dlaczego - zapyta ktoś - jeszcze niedoskonałej? Ponieważ «w członkach moich
spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu» (...).
Częściowa wolność, częściowa niewola: wolność na razie nie jest całkowita, nie
jest czysta, nie jest pełna, bo nie osiągnęliśmy jeszcze wieczności. Po części
podlegamy nadal słabości, a po części zyskaliśmy już wolność. Wszystkie nasze
grzechy zostały zgładzone przez chrzest, czy jednak wraz ze zniszczeniem
niegodziwości zniknęła także słabość? Gdyby ona zniknęła, żylibyśmy na ziemi bez
grzechu. Któż ośmieli się powiedzieć, że tak jest, jeśli nie człowiek pełen
pychy, niegodny miłosierdzia wyzwoliciela? (...) Ponieważ więc nadal podlegamy
słabości, śmiem twierdzić, że jesteśmy wolni w takiej mierze, w jakiej służymy
Bogu, o ile zaś idziemy za prawem grzechu, o tyle jesteśmy niewolnikami”27.
18. Kto więc żyje „według ciała”, odczuwa prawo Boże jako ciężar, więcej - jako
zaprzeczenie, a w każdym razie ograniczenie swojej wolności. Kto zaś ożywiany
miłością „postępuje według ducha” (por. Ga 5, 16) i pragnie służyć innym,
znajduje w prawie Bożym pierwszą i niezastąpioną drogę czynnego okazywania
miłości, dobrowolnie wybranej i przeżywanej. Co więcej, odczuwa wewnętrzne
przynaglenie - które jest prawdziwą i właściwą „koniecznością”, a nie tylko
zewnętrznym przymusem - by nie ograniczać się do wypełniania minimum wymaganego
przez prawo, ale by żyć jego „pełnią”. Dopóki pozostajemy na ziemi, doznajemy na
tej drodze niepewności i słabości, możemy jednak nią iść dzięki łasce, która
pozwala nam posiąść pełną „wolność dzieci Bożych” (por. Rz 8, 21), a więc
odpowiedzieć w życiu moralnym na wzniosłe powołanie, by być „synami w Synu”.
To powołanie do doskonałej miłości nie jest zastrzeżone wyłącznie dla jakiegoś
kręgu ludzi. Zachęta: „idź, sprzedaj, co posiadasz i rozdaj ubogim”, wraz z
obietnicą: „będziesz miał skarb w niebie”, dotyczy wszystkich, ponieważ jest
bardziej radykalną formą przykazania miłości bliźniego, podobnie jak następne
wezwanie: „przyjdź i chodź za Mną” jest nowym, konkretnym wyrazem przykazania
miłości Boga. Zarówno przykazania, jak zaproszenie Jezusa skierowane do bogatego
młodzieńca, służą jednej i niepodzielnej miłości, która spontanicznie dąży do
doskonałości, a której miarą jest sam Bóg: „Bądźcie więc wy doskonali, jak
doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5, 48). W Ewangelii św. Łukasza Jezus
uściśla jeszcze sens tej doskonałości: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest
miłosierny” (Łk 6, 36).
„Przyjdź i chodź za mną” (Mt 19, 21)
19. Drogą, a zarazem treścią tej doskonałości jest naśladowanie Chrystusa,
pójście za Nim, wyrzekłszy się wpierw własnych dóbr i siebie samego. Tak właśnie
kończy się rozmowa Jezusa z młodzieńcem: „Potem przyjdź i chodź za Mną” (Mt 19,
21). Jest to wezwanie, którego cudowną głębię uczniowie pojmą dopiero po
zmartwychwstaniu Chrystusa, gdy Duch Święty doprowadzi ich do całej prawdy (por.
J 16, 13).
Sam Jezus podejmuje tu inicjatywę i wzywa, by iść za Nim. Ta zachęta skierowana
jest przede wszystkim do tych, którym powierza On szczególną misję, poczynając
od Dwunastu; ale jest też oczywiste, że miano ucznia Chrystusa przysługuje
każdemu wierzącemu (por. Dz 6, 1). Dlatego naśladowanie Chrystusa jest
pierwotnym i najgłębszym fundamentem chrześcijańskiej moralności: jak lud
Izraela szedł za Bogiem, który prowadził go przez pustynię do Ziemi Obiecanej
(por. Wj 13, 21), tak uczeń ma iść za Jezusem, ku któremu pociąga go sam Ojciec
(por. J 6, 44).
Naśladowanie to nie polega jedynie na słuchaniu nauki i na posłusznym
przyjmowaniu przykazań. Oznacza ono coś bardziej radykalnego: przylgnięcie do
osoby samego Jezusa, uczestnictwo w Jego życiu i przeznaczeniu, udział w Jego
dobrowolnym i pełnym miłości posłuszeństwie woli Ojca. Naśladując przez wiarę
Tego, który jest Mądrością wcieloną, uczeń Jezusa staje się naprawdę uczniem
Boga (por. J 6, 45). Jezus bowiem jest światłością świata, światłem życia (por.
J 8, 12), jest pasterzem, który prowadzi i karmi owce (por. J 10, 11-16), jest
drogą, prawdą i życiem (por. J 14, 6), jest Tym, który prowadzi do Ojca, tak że
zobaczyć Jego, Syna, znaczy zobaczyć Ojca (por. J 14, 6-10). Dlatego naśladować
Syna, „obraz Boga niewidzialnego” (por. Kol 1, 15), znaczy naśladować Ojca.
20. Jezus domaga się, by Go naśladować i iść za Nim drogą miłości, która oddaje
się bez reszty braciom dla miłości Boga: „To jest moje przykazanie, abyście się
wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem” (J 15, 12). Owo „jak” domaga się
naśladowania Jezusa, Jego miłości, której znakiem jest umycie nóg: „Jeżeli więc
Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać
nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem”
(J 13, 14-15). Postępowanie Jezusa i Jego słowa, Jego czyny i Jego nakazy
stanowią moralną regułę życia chrześcijańskiego. Czyny te bowiem, a zwłaszcza
Jego męka i śmierć na krzyżu, są żywym objawieniem Jego miłości do Ojca i do
ludzi. Jezus żąda, by tę właśnie miłość naśladowali ci, którzy idą za Nim. Jest
to „nowe” przykazanie: „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie
miłowali, tak jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie.
Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie
miłowali” (J 13, 34-35).
Owo „jak” wyznacza także miarę, jaką Jezus miłował i jaką winni się wzajemnie
miłować Jego uczniowie. Po słowach: „To jest moje przykazanie: abyście się
wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem” (J 15, 12), Jezus mówi dalej o
ofierze z życia złożonej na krzyżu, jako o świadectwie miłości „do końca” (J 13,
1): „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za
przyjaciół swoich” (J 15, 13).
Wzywając młodzieńca, by szedł za Nim drogą doskonałości, Jezus żąda od niego, by
doskonale wypełnił przykazanie miłości, „Jego” przykazanie: by włączył się w
Jego doświadczenie całkowitego daru z siebie, by naśladował i sam przeżył miłość
„dobrego Nauczyciela” - Tego, który umiłował „do końca”. Jezus żąda tego od
każdego człowieka, który chce iść za Nim: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech
się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Mt
16, 24).
21. Pójście za Chrystusem nie jest zewnętrznym naśladownictwem, gdyż dotyka
samej głębi wnętrza człowieka. Być uczniem Jezusa znaczy upodobnić się do Niego,
który stał się sługą aż do ofiarowania siebie na krzyżu (por. Flp 2, 5-8). Przez
wiarę Chrystus zamieszkuje w sercu wierzącego (por. Ef 3, 17), dzięki czemu
uczeń upodabnia się do swego Pana i przyjmuje Jego postać. Jest to owocem łaski,
czynnej obecności Ducha Świętego w nas.
Włączony w Chrystusa, chrześcijanin staje się członkiem jego Ciała, którym jest
Kościół (por. 1 Kor 12, 13. 27). Pod działaniem Ducha Świętego Chrzest w sposób
radykalny upodabnia człowieka wierzącego do Chrystusa w paschalnej tajemnicy
Jego śmierci i zmartwychwstania, „przyobleka” go w Chrystusa (por. Ga 3, 27):
„Radujmy się i składajmy dzięki - woła św. Augustyn do ochrzczonych - staliśmy
się nie tylko chrześcijanami, ale samym Chrystusem (...). Cieszcie się pełni
zdumienia: staliśmy się Chrystusem!”28. Umierając dla grzechu, ochrzczony
otrzymuje nowe życie (por. Rz 6, 3-11): żyjąc dla Boga w Jezusie Chrystusie,
jest powołany, by postępować według Ducha i by przynosić w życiu Jego owoce
(por. Ga 5, 16-25). Zaś udział w Eucharystii, sakramencie Nowego Przymierza
(por. 1 Kor 11, 23-29), jest najwyższym przejawem upodobnienia się do Chrystusa,
źródłem „życia wiecznego” (por. J 6, 51-58), fundamentem i mocą całkowitego daru
z siebie, którego pamiątkę Jezus - według Pawłowego świadectwa - każe nam
obchodzić w liturgii i w życiu: „Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo
pijecie kielich, śmierć Pana głosicie, aż przyjdzie” (1 Kor 11, 26).
„U Boga wszystko jest możliwe” (Mt 19, 26)
22. Zakończenie rozmowy Jezusa z bogatym młodzieńcem zawiera odcień goryczy:
„Gdy młodzieniec usłyszał te słowa, odszedł zasmucony, miał bowiem wiele
posiadłości” (Mt 19, 22). Nie tylko on, ale nawet sami uczniowie przelękli się
wezwania Jezusa do naśladowania Go, bowiem wiązało się ono z wymogami, które
przekraczają ludzkie pragnienia i siły: „Gdy uczniowie to usłyszeli, przerazili
się bardzo i pytali: któż więc może się zbawić?” (Mt 19, 25). Ale Nauczyciel
przypomina im o wszechmocy Bożej: „U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko
jest możliwe” (Mt 19, 26).
W tym samym rozdziale Ewangelii Mateusza (19, 3-10) Jezus interpretuje Prawo
Mojżeszowe dotyczące małżeństwa i odrzuca przepis dopuszczający oddalenie żony;
odwołuje się przy tym do „początku” - zasady bardziej pierwotnej i miarodajnej
niż Prawo Mojżeszowe: do pierwszego zamysłu Boga wobec człowieka, zamysłu, które
ma jednak człowiek po grzechu nie potrafi już sprostać: „Przez wzgląd na
zatwardziałość serc waszych pozwolił wam Mojżesz oddalać wasze żony, lecz od
początku tak nie było” (Mt 19, 8). Odwołanie się do „początku” wprowadza w
zakłopotanie uczniów, którzy tak komentują słowa Jezusa: „Jeśli tak ma się
sprawa człowieka z żoną, to nie warto się żenić” (Mt 19, 10). Jezus zaś,
nawiązując bezpośrednio do charyzmatu bezżenności „dla królestwa niebieskiego” (Mt
19, 12), ale ogłaszając zarazem zasadę ogólną, zwraca uwagę na nową i
zaskakującą możliwość otwartą dla człowieka przez łaskę Bożą: „On im
odpowiedział: «Nie wszyscy to pojmują, lecz tylko ci, którym to jest dane»” (Mt
19, 11).
Człowiek nie potrafi o własnych siłach naśladować i przeżywać miłości Chrystusa.
Staje się zdolny do takiej miłości jedynie mocą udzielonego mu daru. Pan Jezus,
tak jak przyjmuje miłość swego Ojca, podobnie sam udziela jej darmo swoim
uczniom: „Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w
miłości mojej” (J 15, 9). Darem Chrystusa jest Jego Duch, którego pierwszy
„owoc” (por. Ga 5, 22) to miłość: „Miłość Boża rozlana jest w sercach naszych
przez Ducha Świętego, który został nam dany” (Rz 5, 5). Św. Augustyn zapytuje:
„Czy to miłość sprawia, że przestrzegamy przykazań, czy też raczej ich
przestrzeganie rodzi miłość?”. I odpowiada: „Któż może mieć wątpliwości, że to
miłość poprzedza zachowywanie przykazań? Kto bowiem nie miłuje, pozbawiony jest
motywacji dla ich przestrzegania”29.
23. „Prawo Ducha, który daje życie w Chrystusie Jezusie, wyzwoliło cię spod
prawa grzechu i śmierci” (Rz 8, 2). Tymi słowami apostoł Paweł kieruje naszą
uwagę na relację między Prawem (starym) a łaską (nowym Prawem) w perspektywie
historii zbawienia, która znajduje swe wypełnienie w Chrystusie. Uznaje
wychowawczą rolę Prawa, które pozwala człowiekowi grzesznemu uświadomić sobie
swoją bezsilność i wyzbyć się pretensji do samowystarczalności, a tym samym
skłania go, by prosił o „życie w Duchu” i przyjął je. Tylko w tym nowym życiu
możliwe jest wypełnienie Bożych przykazań. Osiągamy bowiem usprawiedliwienie
przez wiarę w Chrystusa (por. Rz 3, 28): „sprawiedliwość”, której Prawo wymaga,
ale której nie może nikomu udzielić, każdy wierzący znajduje objawioną w Jezusie
Chrystusie i od Niego ją otrzymuje. W ten oto sposób św. Augustyn doskonale
streszcza Pawłową dialektykę prawa i łaski: „Prawo bowiem zostało dane, aby
przyzywać łaskę, zaś łaska została dana, aby zachowywać prawo”30.
Miłości i życia zgodnego z Ewangelią nie można pojmować przede wszystkim w
kategoriach nakazu, ponieważ ich wymogi przekraczają ludzkie siły: stają się one
możliwe jedynie jako owoc daru ofiarowanego przez Boga, który uzdrawia i
przemienia swoją łaską serce człowieka: „Podczas gdy Prawo zostało nadane przez
Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa” (J 1, 17). Dlatego
obietnica życia wiecznego jest związana z darem łaski, zaś dar Ducha Świętego,
którego otrzymaliśmy, jest już „zadatkiem naszego dziedzictwa” (Ef 1, 14).
24. Odsłania się w ten sposób autentyczna i pierwotna postać przykazania
miłości, a także doskonałości, ku której ono zmierza: chodzi o możliwość, którą
otwiera człowiekowi jedynie łaska, dar Boga, Jego miłość. Z drugiej strony, to
właśnie świadomość otrzymania daru, posiadania w Jezusie Chrystusie miłości
Bożej, rodzi i ustawicznie podtrzymuje świadomą odpowiedź miłości ku Bogu i ku
braciom, o której z naciskiem przypomina apostoł Jan w swoim Pierwszym Liście:
„Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy kto
miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg
jest miłością. (...) Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się
wzajemnie miłować. (...) My miłujemy [Boga], ponieważ Bóg sam pierwszy nas
umiłował” (1 J 4, 7-8. 11. 19).
Ten nierozerwalny związek między łaską Boga a wolnością człowieka, między darem
i zadaniem, św. Augustyn wyraził w prostych i głębokich słowach modlitwy: „Da
quod iubes et iube quod vis” (daj to, czego żądasz, i żądaj, czego chcesz)31.
Dar nie umniejsza, lecz wzmacnia moralne wymaganie miłości: „Przykazanie zaś
jego jest takie: abyśmy wierzyli w imię Jego Syna, Jezusa Chrystusa, i miłowali
się wzajemnie tak, jak nam nakazał” (1 J 3, 23). Można „trwać” w miłości, jeśli
tylko zachowuje się przykazania, jak naucza Jezus: „Jeśli będziecie zachowywać
moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem
przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości” (J 15, 10).
Ujmując istotę orędzia moralnego Jezusa i przepowiadania Apostołów oraz
streszczając trafnie wielką tradycję Ojców Wschodnich i Zachodnich, a zwłaszcza
św. Augustyna32, św. Tomasz pisze, że Nowe Prawo to łaska Ducha Świętego
udzielona poprzez wiarę w Chrystusa33. Zewnętrzne nakazy, o których mówi także
Ewangelia, usposabiają do przyjęcia tej łaski lub sprawiają, że w życiu
człowieka dojrzewają jej owoce. Nowe Prawo nie ogranicza się bowiem do
określenia tego, co należy czynić, ale udziela także mocy, by „spełniać
wymagania prawdy” (por. J 3, 21). Również św. Jan Chryzostom powiedział, że Nowe
Prawo zostało ogłoszone właśnie w chwili, gdy Duch Święty zstąpił z nieba w dniu
Pięćdziesiątnicy i że Apostołowie „nie zeszli z góry, niosąc - jak Mojżesz - w
dłoniach kamienne tablice, ale szli niosąc Ducha Świętego w sercach (...)
stawszy się dzięki łasce żywym prawem, żyjącą księgą”34.
„A oto ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,
20)
25. Rozmowa Jezusa z bogatym młodzieńcem toczy się w pewnym sensie w każdej
epoce dziejów, także dzisiaj. Pytanie: „Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby
otrzymać życie wieczne?” Rodzi się w sercu każdego człowieka i tylko Jezus
potrafi zawsze udzielić na nie pełnej i ostatecznej odpowiedzi. Nauczyciel,
który naucza Bożych przykazań, wzywa do pójścia za sobą i udziela łaski na nowe
życie, jest zawsze obecny i działa wśród nas, zgodnie z obietnicą: „A oto Ja
jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 20). Stała
obecność Chrystusa przy człowieku każdej epoki urzeczywistnia się w jego ciele,
którym jest Kościół. Dlatego Chrystus obiecał swoim uczniom Ducha Świętego,
który miał im „przypomnieć” i wyjaśnić Jego przykazania (por. J 14, 26), i stać
się źródłem nowego życia w świecie (por. J 3, 5-8; Rz 8, 1-13).
Reguły moralne, które Bóg nadał w Starym Przymierzu i które w Nowym i Wiecznym
Przymierzu osiągnęły doskonałość w osobie Wcielonego Syna Bożego, muszą być
wiernie strzeżone i nieustannie wypełniane w różnych kulturach powstających w
ciągu dziejów. Zadanie ich interpretacji Jezus powierzył Apostołom i ich
następcom, zapewniając im specjalną pomoc Ducha prawdy: „Kto was słucha, Mnie
słucha” (Łk 10, 16). Dzięki światłu i mocy tego Ducha Apostołowie mogli wypełnić
misję głoszenia Ewangelii i wskazywania „drogi” Pańskiej (por. Dz 18, 25),
nauczając przede wszystkim, jak iść za Chrystusem i naśladować Go: „Dla mnie
(...) żyć - to Chrystus” (Flp 1, 21).
26. Na katechezę moralną Apostołów składają się napomnienia i wskazania związane
z kontekstem historycznym i kulturowym, a także nauczanie etyczne obejmujące
ściśle określone zasady postępowania. Zauważamy to w ich Listach zawierających
ukształtowaną pod kierownictwem Ducha Świętego interpretację Bożych nakazów,
które mają wypełniać ludzie żyjący w różnych warunkach kulturowych (por. Rz
12-15; 1 Kor 11-14; Ga 5-6; Ef 4-6; Kol 3-4; 1 P i Jk). Obarczeni misją
głoszenia Ewangelii, Apostołowie od początku istnienia Kościoła mocą swej
pasterskiej odpowiedzialności czuwali nad poprawnością postępowania
chrześcijan35, podobnie jak czuwali nad czystością wiary i nad przekazywaniem
Bożych darów w sakramentach36. Pierwsi chrześcijanie, wywodzący się zarówno z
narodu żydowskiego, jak i z innych ludów, odróżniali się od pogan nie tylko
wiarą i liturgią, ale także świadectwem moralnego postępowania, czerpiącego
inspirację z Nowego Prawa37. Kościół bowiem jest zarazem komunią wiary i życia;
jego normą jest „wiara, która działa poprzez miłość” (Ga 5, 6).
Żadne rozdarcie nie powinno zagrażać harmonii między wiarą a życiem: jedność
Kościoła zostaje naruszona nie tylko przez chrześcijan, którzy odrzucają lub
zniekształcają prawdy wiary, ale i przez tych, którzy nie doceniają wagi
powinności moralnych, jakie nakłada na nich Ewangelia (por. 1 Kor 5, 9-13).
Apostołowie zdecydowanie przeciwstawiali się wszelkim próbom rozrywania więzi
między wyborem serca a czynami, które wybór ten wyrażają i potwierdzają (por. 1
J 2, 3-6). Zaś Pasterze Kościoła już od czasów apostolskich jednoznacznie
potępiali działanie tych, którzy swoim nauczaniem i postępowaniem doprowadzali
do podziałów38.
27. Szerzyć wiarę i zasady moralnego życia oraz strzec ich w jedności Kościoła -
oto zadanie powierzone przez Jezusa - Apostołom (por. Mt 28, 19-20), które trwa
w posłudze ich następców. To właśnie stanowi treść żywej Tradycji, poprzez którą
- jak stwierdza Sobór Watykański II - „Kościół w swej nauce, w swym życiu i
kulcie uwiecznia i przekazuje wszystkim pokoleniom to wszystko, czym on jest, i
to wszystko, w co wierzy. Tradycja ta, wywodząca się od Apostołów, rozwija się w
Kościele pod opieką Ducha Świętego”39. W Duchu Świętym Kościół przyjmuje i
przekazuje Pismo jako świadectwo „wielkich rzeczy”, których Bóg dokonuje w
dziejach (por. Łk 1, 49); wyznaje ustami Ojców i Doktorów prawdę o Wcielonym
Słowie, wprowadza w czyn Jego nakazy i Jego miłość w życiu świętych oraz w
ofierze męczenników, świętuje Jego nadzieję w liturgii: poprzez tę samą Tradycję
chrześcijanie słyszą „żywy głos Ewangelii”40, wiernie wyrażający mądrość i wolę
Bożą.
Wewnątrz Tradycji rozwija się pod opieką Ducha Świętego autentyczna
interpretacja prawa Bożego. Ten sam Duch, który stoi u źródeł objawienia
przykazań i nauczania Jezusa, gwarantuje, że są one pieczołowicie strzeżone i
poprawnie stosowane w zmieniających się epokach i okolicznościach. Ta
„aktualizacja” przykazań jest oznaką i skutkiem głębszego przeniknięcia
Objawienia w życie ludzi oraz rozumienia nowych sytuacji historycznych i
kulturowych w świetle wiary. Tym niemniej, potwierdza ona jedynie trwałą ważność
Objawienia i idzie śladem jego interpretacji zawartej w wielkiej Tradycji
nauczania i życia Kościoła, poświadczonej przez naukę Ojców, życie świętych,
liturgię Kościoła i wypowiedzi Magisterium.
W szczególności zaś, jak stwierdza Sobór, „zadanie (...) autentycznej
interpretacji słowa Bożego, spisanego czy przekazanego przez Tradycję,
powierzone zostało samemu tylko żywemu Urzędowi Nauczycielskiemu Kościoła, który
autorytatywnie działa w imieniu Jezusa Chrystusa”41. Tak więc Kościół w swoim
życiu i w swoim nauczaniu jawi się jako „filar i podpora prawdy” (por. 1 Tm 3,
15), w tym także prawdy o zasadach moralnego postępowania. Ma on bowiem zadanie
„głoszenia zawsze i wszędzie zasad moralnych również w odniesieniu do porządku
społecznego oraz wypowiadania oceny o wszystkich sprawach ludzkich, na ile
wymagają tego fundamentalne prawa osoby ludzkiej i zbawienie człowieka”42.
Urząd Nauczycielski, wierny Jezusowi Chrystusowi i nieprzerwanej Tradycji
Kościoła, poczuwa się do szczególnego obowiązku, by wypowiedzieć się właśnie na
temat zagadnień, które stały się przedmiotem współczesnej dysputy moralnej i
wokół których wyłoniły się nowe kierunki myślenia i teorie; by w ten sposób
podzielić się swoim rozeznaniem oraz dopomóc człowiekowi w jego dążeniu do
prawdy i wolności.
encykliki •
DALEJ ---> |