Głos Karmelu
Tajemnice Bożego milczenia
Milczenie jest sposobem działania
Boga,
który wytycza człowiekowi drogi
do przejścia. Jest ono czymś zupełnie różnym od milczenia naturalnego, czyli
przestrzeni ciszy wolnej od jakichkolwiek dźwięków, jak również od milczenia
psychologicznego, które wyraża się poczuciem satysfakcji.
Ono jest milczeniem biblijnym,
początkiem i dynamiczną zasadą dogłębnej
duchowej przemiany. Milczenie Boga
zdumiewa nas do głębi, bo jest
sprzeczne z doświadczanymi przez nas prawami tego świata. Nie tylko zdumiewa,
lecz także przeraża, budzi bunt,
wyobcowuje z dotychczasowego środowiska.
Droga
biblijnego milczenia rozpoczyna się totalnym osłupieniem w obliczu zaistniałej
kryzysowej
sytuacji, jakby milczeniem śmierci, w
którym – na gruzach dotychczasowego życia – człowiek doświadcza buntu oraz wielu
pytań o sens, o przyczynę, o przyszłość. Prześledźmy etapy tego przedziwnego
milczenia, aby móc rozpoznać w trudnych doświadczeniach życia dar wyzwalającej,
chociaż trudnej łaski, a nie przekleństwo, które zabiera wolność
i dar samostanowienia o sobie.
Pytania bez odpowiedzi
Kryzys rozpoczyna się wstrząsem, czymś
w rodzaju milczenia śmierci. Zaistniała sytuacja zabiera dotychczasowy
porządek, równowagę i z początku wydaje się nie dawać żadnej alternatywy.
Mnożą
się pytania, i to bez odpowiedzi.
Gdy pytasz siebie: dlaczego?, wszystko w tobie milczy. Gdy pytasz Boga, On
zdaje się wtórować temu
milczeniu swoim milczeniem. Gdy pytasz bliźnich, ich odpowiedzi, choć pełne
słów, nie niosą ukojenia.
Dlaczego
Bóg milczy właśnie
wtedy, gdy człowiek najbardziej
potrzebuje znaku od Niego? Dlaczego nie cofa doświadczenia, widząc ludzką
niemoc, miotanie się i bezradność?
Dotykamy tutaj wielkiej tajemnicy,
którą w tym życiu możemy poznać jedynie w jakiejś części.
Droga do zrozumienia wiedzie
przez szczere wyrzeczenie się swojej własnej perspektywy. Można to wyrazić
innymi słowami: tym, czego człowiek
najbardziej potrzebuje, jest
wyjście poza siebie, wyjście ku Jezusowi. Dopiero wówczas pojawi się przestrzeń,
w której Bóg czuje się nieskrępowany, by odpowiedzieć.
Pytania, które
stawiamy w pierwszym okresie kryzysu,
zdruzgotani zaistniałą sytuacją,
chociaż bardzo logiczne i sensowne, są pytaniami zdradzającymi skoncentrowanie
się na sobie. Dopiero gdy z upływem czasu milczenie dojrzeje i zrodzi
ewangeliczną rezygnację z siebie, Bóg da światło. Droga do odpowiedzi wiedzie
przez nabieranie dystansu do własnej perspektywy widzenia. To jest klucz do
zrozumienia milczenia Boga.
To jest również klucz do przemiany. Częste milczenie
Boga w trudnych doświadczeniach
ludzkiego życia jest drogą
górską, po której trzeba się wspinać.
Droga pod górę
O tym, że nie jest to droga nizinna,
lecz droga
na duchową górę, mówi wspaniały sen o milczeniu znanego pisarza Antoine’go de
Saint-Exupery’ego.
„Rozpętała się burza i noc przeciekała
jak konwia pełna wody. Uparcie wspinałem się, aby spotkać Boga i zapytać Go o
sens rzeczy… Ale na wierzchołku góry znalazłem jedynie ciężki blok czarnego
granitu, który był Bogiem.
«A więc to On», powiedziałem do
siebie,
«niezmienny i nieskorumpowany». Wciąż jednak miałem nadzieję, że nie będę musiał
wracać do mojej samotności.
«Panie», powiedziałem do Niego, «poucz
mnie. Spójrz: moi przyjaciele, moi towarzysze i moi poddani są dla mnie niczym
więcej niż marionetkami. Trzymam
ich w moich rękach i poruszam
tak, jak chcę. Nie dręczy mnie to, że są mi posłuszni, bo dobrą jest rzeczą, gdy
moja mądrość w nich przebywa. Dręczy mnie jednak to, że stali się moim odbiciem,
co czyni mnie bardziej samotnym niż trędowatego. Gdy się śmieję, oni też się
śmieją. Gdy nic nie mówię, wyglądają ponuro. To prawda, że tylko ja mogę dać im
życie. Jednak nic za to nie otrzymuję, bo w tym ich niepohamowanym pragnieniu
otwarcia się na moje słowa słyszę jedynie mój własny głos, który powraca do mnie
jak lodowate echo świątyni. Dlaczego miłość mnie przeraża i czego mogę oczekiwać
od miłości, która jest jedynie mnożeniem mnie samego?»
Jednak blok granitu, ociekający szarym
deszczem, pozostał dla mnie nieprzenikniony. «Panie», powiedziałem do Niego,
ponieważ dostrzegłem czarnego kruka siedzącego na pobliskiej gałęzi,
«doskonale rozumiem, że milczenie przystoi Twojemu majestatowi. Ja jednak
potrzebuję znaku. Kiedy skończę moją modlitwę, rozkaż temu krukowi, aby
odleciał. Będzie to jakby mrugnięcie oka Kogoś innego niż ja i już dłużej nie
będę na świecie sam. Będę z Tobą połączony znakiem zaufania, chociaż
niewyraźnym. Proszę jedynie o znak, że jest tutaj Ktoś, kto mnie rozumie».
Patrzyłem na kruka, ale on się nie
poruszył. Wówczas skłoniłem się przed granitową ścianą. «Panie», powiedziałem do
Niego, «masz rację. Naprawdę nie przystoi Twojemu majestatowi poddawać się
moim poleceniom. Gdyby kruk odleciał, napełniłoby mnie to smutkiem. Taki znak
mógłbym bowiem otrzymać tylko od kogoś, kto
jest mi równy, od kogoś takiego
jak ja, a więc ode mnie samego, od odbicia moich pragnień. I znowu musiałbym
powrócić do mojej samotności»”.
To piękny tekst, który trzeba
przeczytać kilka razy, by odkryć jego przesłanie i mądrość. Sen o milczeniu
uchyla nieco zasłonę, za którą skrywa się tajemnica milczenia
Boga.
Jego milczenie nie oznacza Jego nieobecności. To milczenie jest Jego
odpowiedzią. Doskonała miłość Boga
nie podąża ścieżkami ludzkiego
sposobu widzenia. Bóg daje
odpowiedzi, ale w sposób, który opisał
pewien
poeta: „Panie, nie dałeś mi nic z tego, o co prosiłem, ale dałeś mi wszystko,
czego potrzebowałem, i to jakby wbrew mojej woli. Modlitwy, których nie
zanosiłem, zostały wysłuchane”.
Do zrozumienia tej tajemnicy potrzeba
pokory. Sposób, w jaki
Bóg nas kocha i kształtuje, nie jest w
pełni dostępny naszemu poznaniu. Jego pełnia pojawi się w niebie. Tutaj
potrzebujemy ufności dziecka, by zrozumieć chociaż tyle, że milczenie jest
sposobem kochania.
Rady św. Ignacego
Poczucie zagubienia i natłoku
pytań trzeba cierpliwie
przeczekać. Nie wolno wówczas podejmować żadnych istotnych decyzji prowadzących
do zmian. Pamiętajmy, że czas kryzysu jest czasem głębokiego odczucia własnej
nędzy oraz czasem szczególnie intensywnego działania szatana. Pragnie on
przerazić człowieka prawdą o jego
słabości i utrwalić w postawie rezygnacji. Nakłania zatem do wycofania się z
podjętych wcześniej dobrych
postanowień, mówiąc, że nie mają szans
realizacji. Święty Ignacy z Loyoli ostrzega nas przed taką zbyt szybką i
pochopną rezygnacją i poddaniem się. „Podczas strapienia nie wprowadzać
żadnej zmiany, lecz trwać w postanowieniach i decyzji, podjętych w dniu
poprzedzającym takie strapienie, albo w decyzjach, które podjęto podczas
poprzedniej pociechy. Podczas
pociechy bowiem bardziej prowadzi nas dobry duch i przez rady swoje nami
kieruje, a podczas strapienia
zły duch. Słuchając jego rad nie możemy obrać słusznej drogi”.
Żywioł pytań stawia przed oczy prawdę o
tym, jak bardzo człowiek jest
przywiązany do własnej
perspektywy widzenia, jak bardzo
skoncentrowany jest na sobie, a
nie na przewidującej mądrości Boga.
Tylko trudne momenty życia mogą odkryć tę prawdę. Upokorzenia, cierpienia,
zmęczenie, jakiekolwiek zakwestionowanie przez innych –
to wszystko pomaga człowiekowi
poznać siebie.
Święty Ignacy z Loyoli daje jeszcze
jedną dobrą radę. „Ten kogo ogarnęło strapienie niech trwa w cierpliwości, która
jest przeciwna udrękom, jakie na niego przyszły i niech myśli, że wkrótce go
ogarnie pociecha”. Święty chce, byśmy
uświadomili sobie
czasowość doświadczenia kryzysu i
sięgnęli
po najważniejszy dostępny oręż – cierpliwość. Kłamliwe działanie szatana
zmierza do wmówienia, że stan ten będzie trwał bardzo długo lub że nie będzie
miał końca. Łatwo jest poddać się takiej sugestii. Tymczasem doświadczenie
kryzysu przychodzi i odchodzi, tak jak przychodzi i odchodzi zima. Po zimie Bóg
zawsze daje wiosnę pocieszenia.
Wyciszenie serca
Gdy
człowiek
przetrzyma ufnie
nawałę pytań zrodzonych pod wpływem zaistniałego kryzysu, przyjdzie wyciszenie.
Nie jest ono jeszcze końcem doświadczenia ani też odnalezieniem odpowiedzi.
Wyciszenie jest doświadczeniem zmęczenia pytaniami; jest etapem, w którym
człowiek pokonał pokusę rozpaczy. Wciąż jednak stoi nad ruinami tego, co kiedyś
było jego
światem i w dalszym ciągu nie widzi sensu tego doświadczenia; nie wie, dlaczego
przyszło, ani dlaczego przytrafiło się właśnie
jemu,
ani też jak się ostatecznie zakończy.
Wyciszenie
nie jest pustką. Wiele się w nim dokonuje. Nie jest także jakimś tylko momentem;
jest kolejnym etapem do przejścia.
Wyciszenie w obliczu
dostrzeżonej w sobie nędzy i słabości ma fundamentalne znaczenie dla rozwoju
właściwej postawy względem Boga.
Jest to punkt wyjścia na drodze duchowego dorastania. Ma różny czas trwania.
Bywa krótkie lub dłuższe, a niekiedy wieloletnie. To zależy od tego, jak twardą
skałę do skruszenia znajduje w człowieku Jezus. Celem tego doświadczenia jest
stopniowe uwalnianie go z wrodzonej
pewności siebie i
zapobiegliwości. Jest to czas rodzenia się pokory serca.
Milczenie Boga
wiedzie do miejsca, w którym człowiek doświadcza własnej nicości, w którym widzi
siebie jako przemijający cień. Psalmista w taki oto sposób opisał to
doświadczenie: Pozwól
mi poznać kres mojego życia i jaka jest miara dni moich, bym wiedział, jak
jestem znikomy. Oto wymierzyłeś dni moje tylko na kilka piędzi i życie moje jak
nicość przed Tobą… Człowiek jak cień przemija, na próżno tyle się niepokoi
(Ps 39, 5-7).
Ciche wyczekiwanie
Spotkanie z prawdą o przemijalności
jest konieczne, by pojawiło się w
ludzkim sercu coś bardzo cennego
– ciche wyczekiwanie. Ciche wyczekiwanie w atmosferze nadziei jest owocem
postawy milczenia w obliczu kryzysu. Kryzys aż
nadto jasno ukazał, że ani
sukces, ani wygląd, ani posiadane rzeczy materialne, ani zdolności, ani zdrowie
– nic z tego nie mamy
na stałe. Gdy te dobra tracimy,
jedyną Osobą, która może dostarczyć wówczas sensu, jest Bóg. Jak płomyk nadziei
pojawia się więc ciche wyczekiwanie, czyli zwrócenie oczu i serca na Niego.
Doświadczenie znikomości w okresie kryzysu skierowuje człowieka
na jedyne Źródła Życia. Wówczas
może on
powtórzyć słowa Psalmisty: A teraz, w czym mam pokładać nadzieję, o Panie? W
Tobie jest moja nadzieja (Ps
39, 8).
Milczenie
Boga w rozmaitych dramatach życia
jest nieraz druzgocące, ale
zarazem wyzwalające. Ono uszlachetnia
ludzkie wyczekiwanie: teraz
człowiek
wyczekuje wszystkiego od Boga,
jest milczący przed Nim. Wyczekuje, ma nadzieję, jest – wszystko w ramach
relacji do Niego. Właśnie ten rodzaj cichej nadziei poleca Prorok, gdy mówi:
W nawróceniu i spokoju jest wasze ocalenie, w ciszy i ufności jest wasza siła
(Iz 30, 15).
o. Jerzy Zieliński OCD„Głos Karmelu” (2/2008)
• inne
publikacje "Głosu Karmelu"
Opublikowane za zgodą

• Głos Karmelu |