Głos Ojca Pio
Odkryć grób
Ileż grobów
znaczy naszą codzienność. I tych nawiedzanych w pierwszych dniach listopada,
grobów bliskich, odświeżających pamięć, wyrażających więź, i tych spostrzeganych
jako zaniedbane, opuszczone, bardziej znaczące samotność żyjących niż tych,
których szczątki w nich zamknięto.
Jest też coraz
więcej grobów, które stają się miejscem pielgrzymek. Myślę tu nie tylko o
Bazylice Grobu Pańskiego w Izraelu, ale o miejscach spoczynku świętych,
błogosławionych, sławnych osób, bohaterów. Bez niektórych z nich trudno sobie
wyobrazić świadomość zbiorową Polaków, choć związane z nimi wydarzenia bardzo
różnie wpływały i wpływają na naszą narodową dumę – cmentarz Orląt we Lwowie,
Monte Cassino, Powązki, maceba w Jedwabnem, mogiły żołnierzy, którzy zginęli w
Iraku, czy w końcu grób Jana Pawła II.
Do grobów
świętych i błogosławionych pielgrzymują rzesze wiernych w całym Kościele. Wielu
z nich przybywa do San Giovanni Rotondo, aby modlić się przy grobie Ojca Pio.
Jaki jest sens odwiedzania tych miejsc? Czy oddajemy się kultowi szczątków osób
zmarłych? Pojmowanie sensu tego pielgrzymowania zależy od rozumienia idei
składania ciała po śmierci do grobu, który na przykład może być znakiem końca
lub rozpaczliwego zatrzymania w czasie kogoś, czegoś, co uległo zagładzie,
poddane jest rozkładowi, podlega śmierci. Odwiedzanie takiej mogiły jest co
najwyżej oznaką pamięci, może solidarności z ideami, dla których ktoś, kogo
doczesne szczątki pozostają w grobie, żył, cierpiał, walczył, umierał.
Nie można
pielgrzymować do grobu człowieka świętego tak, jak się jedzie zobaczyć nieznane
nadmorskie wybrzeże czy wspaniałe zabytki. Odwiedziny takiego miejsca nie mogą
być zaliczeniem kolejnej turystycznej atrakcji, bo nawet religijna turystyka
może się wiązać z zerwaniem z nim duchowego pokrewieństwa, pokrewieństwa wiary;
może zaowocować wyrzeczeniem się jego dziedzictwa, czyli życia. Jak zauważa
ksiądz Józef Tischner: „Buduje się zmarłym luksusowy grób, ale nie przyjmuje
żadnego dziedzictwa po nich. Wiąże się to zazwyczaj ze swoistą ideologią
postępu. Dorobek zmarłych jest tym, co można i należy zlekceważyć, aby nieść
historię świata w górę.”. W takim przypadku grób pozostaje tylko budowlą i
znakiem śmierci.
Może wszakże
być inaczej. „Groby – jak napisał Stanisław Grygiel – wzywają człowieka do
otwarcia się dla innych, a ostatecznie dla Tego, który jest absolutnie Inny”.
Grób oznacza skierowanie się ku śmierci i ku Temu, kto ją zwyciężył, i przez to
jest zupełnie Inny, jako taki się objawia (co nie przeczy Jego bliskości).
Grób świętego
odwołuje się do tej Chrystusowej inności. Odwiedza się go ze względu na życie
świętego, które jasno i wyraźnie wskazywało na Chrystusa i było znakiem Jego
śmierci i zmartwychwstania. Wizyta, modlitwa przy grobie świętego jest zatem
wspomnieniem jego życia, odnowieniem w sobie wiary w jego życie w Bogu, w jego
bycie wśród szczęśliwych, żyjących wiecznie w jedności z Bogiem.
Również grób
świętego Ojca Pio ze względu na jego święte (czyli dla Boga i drugiego człowieka
przeżyte) życie zaprasza do oddania się na służbę życiu w sobie i w innych.
Można przy nim odnowić pragnienie ochrony i rozwoju życia w łasce i – na ile to
będzie możliwe – w innych. Także troska o godną egzystencję i ulgę w cierpieniu
dla każdego spotkanego człowieka będzie dobrym postanowieniem powziętym przy
grobie Świętego z Pietrelciny. Zresztą, ileż dobrych planów powstało przy jego
grobie, ileż dobrych intencji i postanowień tam się narodziło – któż je zliczy.
Każde kolejne jest potrzebne – stanowi świadectwo życia zarówno Ojca Pio, jak i
tego, kto je podejmuje i wypełnia.
Piotr Jordan
Śliwiński OFMCap
„Głos Ojca Pio” (51/2008)
• inne
publikacje "Głosu Ojca Pio"
Opublikowane za zgodą

• Głos Ojca Pio |