Głos Ojca Pio
Wytłumacz samemu sobie
Antoni Skowroński
Biada sercom tchórzliwym,
rękom opuszczonym… Biada sercu zniechęconemu; ponieważ nie ma ufności, nie dozna
opieki.
Ilekroć
myślałem o nadziei, za każdym razem dochodziłem do tego samego wniosku: jedynym
jej źródłem jest zawierzenie, głębokie przekonanie, że nad każdym z nas czuwa
Bóg i wszystkie nasze sprawy są w Jego rękach. Mając taką wiarę, mamy – niemal
automatycznie – także i nadzieję… Wydaje się jednak, że nie zawsze te dwie cnoty
idą ze sobą w parze. Większość ludzi przyznaje się do wiary, ale też
jednocześnie powiedzenie o nadziei – matce głupich jest bardzo popularne. Żyjemy
wszak w czasach, kiedy choćby trudny problem depresji dotyka coraz większą
liczbę osób, a produkcja i sprzedaż leków antydepresyjnych rośnie dynamicznie.
Problem ten
jednak nie jest nowy. Już w Starym Testamencie pada stwierdzenie: Biada
sercom tchórzliwym, rękom opuszczonym… Biada sercu zniechęconemu;
ponieważ nie ma ufności, nie dozna opieki (Syr 2, 12-13).
Od czego
zatem zależy to, by człowiek w Opatrzność Bożą nie zwątpił, by mógł z całym
przekonaniem powtórzyć za Ojcem Pio: Wiemy przecież, że Pan Bóg się troszczy
o nas bardziej, niż można to wyrazić czy sobie wyobrazić?
Wytłumacz
samemu sobie
W
dzisiejszych czasach kwestionuje się wolną wolę człowieka, bardzo mocno
podkreślając determinizm genetyczny (wpływ dziadków), psychologiczny (wpływ
rodziców) i społeczny (wpływ Kościoła, szkoły, itp.). Nie wolno nam jednak
zwątpić w to, że – poza nielicznymi wyjątkami uzasadnionymi głębokimi problemami
psychicznymi – człowiek rzeczywiście wolną wolą dysponuje. Więcej – człowiek tym
właśnie różni się od zwierząt, że pomiędzy bodźcem a reakcją ma przestrzeń, tę
właśnie, dzięki której może wybierać działanie adekwatne w danej sytuacji.
Wydaje się,
iż właśnie od wielkości tej wypracowanej przez człowieka przestrzeni wolności
zależy jakość i wartość jego człowieczeństwa. Przecież to właśnie człowiek –
w przeciwieństwie do zwierząt – jest w stanie myśleć o tym, co… myśli i myśleć
o tym, co… czuje.
Wielkość
przestrzeni pomiędzy bodźcem a reakcją właśnie od tego zależy, na ile człowiek
potrafi swoje myśli i uczucia kształtować, na ile jest zdolny decydować o tym,
jak myśli i jak zareaguje na swoje uczucia. O tych prawdach mówi już Stary
Testament: Nie wydawaj duszy swojej smutkowi ani nie dręcz siebie myślami.
Radość serca jest życiem człowieka, a wesołość męża przedłuża jego dni.
Wytłumacz sobie samemu, pociesz swoje serce, i oddal długotrwały smutek od
siebie; bo smutek zgubił wielu i nie ma z niego żadnego pożytku (Syr 30,
21-23).
Wiara
a pozytywne myślenie
Niekiedy
przeciwstawia się wiarę (która mówi, że wszystko zależy od Boga) tak zwanemu
pozytywnemu myśleniu, podkreślającemu sprawczy charakter nastawienia człowieka
do rzeczywistości. Uważam, że te dwie postawy nie muszą wcale pozostawać ze sobą
w sprzeczności. Chodzi o to, by człowiek, robiąc samemu to, co w jego mocy,
jednocześnie ufał, że wszystko od Boga zależy, o Jego pomoc prosił, w Jego
opiekę wierzył. Bo nasze nastawienie, to, co myślimy i w co wierzymy,
rzeczywiście dużo zmienia w naszej sytuacji egzystencjalnej: Położył przed
tobą ogień i wodę, co zechcesz, po to wyciągniesz rękę. Przed ludźmi życie
i śmierć, co ci się podoba, to będzie ci dane (Syr 15, 16-17). [Bóg]
Daje się bowiem znaleźć tym, co Go nie wystawiają na próbę, objawia się
takim, którym nie brak wiary w Niego (Mdr 1, 2).
Potrzebujemy suchego chleba
Jestem
przekonany, że nadzieję często tracą ci, w których tkwi błędne przekonanie, że
ojcowska miłość Boga przejawia się m.in. w tym, że ochroni On nas przed
nieszczęściami czy cierpieniem. Osoby te zapominają, że – jak mówi Ojciec Pio –
do wzrostu potrzebujemy suchego chleba: krzyży, poniżenia, prób, doświadczeń
i przeciwności. Nie chcą one także pamiętać, że Bóg Ojciec własnemu
Synowi nie oszczędził najtrudniejszego doświadczenia, niewyobrażalnego
cierpienia… Prawdą jest, że niełatwo w obliczu takich faktów i stwierdzeń
zachować wiarę w ojcowską miłość…
Przemieniajcie się
Dlatego
warto wziąć sobie do serca słowa św. Pawła: przemieniajcie się przez
odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża... (Rz 12,
2). Jestem przekonany, że ten Pawłowy proces polega właśnie na „tłumaczeniu
sobie samemu” spraw trudnych i „pocieszaniu swojego serca”. Można to czynić,
odnajdując w swoim życiu działanie Opatrzności Bożej, którego nie brakuje, oraz
korzystając ze Słowa Bożego. Pomoc znajdziemy też u Ojca Pio: Żyj w pokoju
i usuń ze swej wyobraźni wszelki niepokój. Mów często do naszego Pana: O Boże,
Ty jesteś moim Bogiem, a ja w Tobie pokładam nadzieję. Bądź zawsze ze mną
i pozostań moją ucieczką, a nie będę się lękał niczego. (…) Czego może obawiać
się dziecko, które znajduje się w ramionach tak dobrego Ojca? Zachowuj się więc
jak dzieci: one prawie nie myślą o swej przyszłości, bo jest ktoś, kto o niej
myśli. Będąc razem z ojcem są wystarczająco mocne i bezpieczne. Postępuj tak
samo, a doświadczysz pokoju.
„Głos Ojca
Pio” (43/2007)
• inne
publikacje "Głosu Ojca Pio"
Opublikowane za zgodą

• Głos Ojca Pio |