Sekty i Fakty
Beginki
W roku 1332 do Świdnicy na Dolnym Śląsku przybył ojciec Jan Szwenkelfeld -
papieski inkwizytor. Powodem misji była rozprawa przeciwko miejscowym beginkom,
pobożnym świeckim niewiastom, żyjącym jednak razem we wspólnocie zorganizowanej
na wzór zakonów żebraczych.
Na wzór prawowiernych zakonów czy też może albigensów albo kacerzy spod znaku
Piotra Waldo? Minęło kilkanaście dni żmudnych przesłuchań świadków, składających
sprzeczne zeznania. Przełom w śledztwie nastąpił dopiero po zeznaniach siostry
Adelajdy. Ojciec Jan już wiedział. Trafił na kolejne ognisko herezji "wolnego
ducha".
Pierwsze wzmianki o beginkach pochodzą z połowy XII wieku. Wówczas to na
terenach dzisiejszej Belgii i Holandii odnajdujemy religijne wspólnoty kobiece,
przypominające zakony. Różniły się jednak od nich kilkoma istotnymi cechami.
Grupy te nie posiadały początkowo oficjalnej aprobaty Kościoła, choć tolerowane
były zwykle przez lokalnych biskupów.
W klasztorach nie obowiązywała zwyczajowa klauzura - siostry pracowały "w
świecie", wracając do wspólnoty na noc; nie składały ślubów zakonnych, a jedynie
przyrzeczenia obowiązujące na czas przynależności do grupy. Beginki nosiły
szare, a w późniejszym okresie czarne lub błękitne habity, co sprawiało, że
laicy nie zawsze odróżniali je od prawdziwych zakonnic.
Ruch w ciągu dwustu lat rozprzestrzenił się po całej średniowiecznej Europie,
docierając również na tereny obecnej Polski, zwłaszcza na Śląsk i Pomorze, ale
także do Małopolski, dokąd sprowadziła go Jadwiga, żona króla Władysława
Łokietka. Do dziś można oglądać kościół beginek w Jaworze na Dolnym Śląsku
(używany obecnie przez... zielonoświątkowców) czy też zamek w Rybnicy, w Górach
Izerskich.
Sam fakt posiadania kościołów i zamków świadczył o sile beginek. Największe
beginaże (tak nazywano te wspólnoty) w Niderlandach i na terenie Niemiec
funkcjonowały jako niezależne warowne miasta, a każdy liczył po około tysiąc
sióstr.
Oprócz wspólnot żeńskich, istniały także bliźniacze komuny męskie, których
członków zwano begardami. Nie odegrali oni jednak w historii Kościoła tak
znaczącej roli, jak ich żeńskie odpowiedniczki.
Nazwa i przyczyny powstania
Przez długi czas panował pogląd, że słowo "beginki" (łac. beguines) pochodzi od
XII-wiecznego kaznodziei Lamberta le Begue, który zgromadził wokół siebie
podobną wspólnotę. Obecnie większość historyków teorię tę zarzuca, wskazując
raczej na różne wyrazy ze średniowiecznych języków, które miały dać początek tej
nazwie. Tak więc do końca nie wiadomo, skąd się owo określenie wzięło.
Równie trudno wskazać na jedne-go założyciela ruchu. Obok wspomnianego Lamberta
le Begue (dosł. "jąkały" ciekawy przydomek, jak na odnoszącego sukcesy
kaznodzieję) wymienia się Marię z Oignis (zm. 1213), Iwettę z Huy (zm. ok. 1228)
i Idę z Nivelle (zm. 1231). Postaci tych - choć znacznie przyczyniły się do
rozwoju ruchu beginek - nie można jednak uznać za bezpośrednich założycieli,
gdyż pierwsze beginaże istniały już przed nimi.
Bliższą prawdy wydaje się być teoria, że ruch powstawał spontanicznie i
równolegle w kilku miejscach, stanowiąc odpowiedź na potrzeby religijne i
socjalne pewnej grupy kobiet średniowiecznej Europy. Należałoby tu wziąć pod
uwagę co najmniej trzy czynniki:
1. Pobożne kobiety, pragnące realizować w swym życiu ideały ewangeliczne, nie
zawsze mogły wybrać zakon jako alternatywę dla małżeństwa zwykle ustalonego z
góry przez rodziców. Regularne klasztory wymagały posagu i przestrzegały
podziałów ze względu na pochodzenie społeczne.
Nowe zakony żeńskie, które nie trzymały się tej zasady tak sztywno - jak choćby
Klaryski związane ze św. Franciszkiem - powstawały z trudem, gdyż wymagały
opieki duszpasterskiej, a zakony i biskupi niezbyt chętnie oddelegowywali tam
swoich księży. Było to trudniejsze po roku 1215, kiedy to IV Sobór Lateranejski
zakazał tworzenia nowych zakonów.
2. Wspólnoty beginek wpisały się w ruch ubogich, będący oddolną reakcją o
podłożu ewangelicznym na powszechnie obserwowane wówczas bogactwo i zepsucie
moralne księży. Wiele z tych ruchów odeszło od katolickiej ortodoksji, kończąc
jako sekty, z którymi skutecznie rozprawiła się inkwizycja, inne zaś dały
początek ortodoksyjnym zakonom żebrzącym, z których najbardziej znani są
Franciszkanie i Dominikanie.
3. W beginażach kobiety niechcące czy niemogące wyjść za mąż, jak również te,
które zostały pokrzywdzone przez los - na przykład wdowy - znajdowały
schronienie, zapewniające im ochronę i bezpieczeństwo socjalne. Aspekt ów dosyć
chętnie przywołują autorki z nurtu feministycznego, widząc w beginkach wręcz
protoplastki przyszłych sufrażystek. Opinia taka jest może zbyt radykalna i
jednostronna, jednak drzemie w niej z pewnością ziarno prawdy.
Herezja
Ruch beginek i begardów nie wypracował jednolitej struktury i doktryny, choć
beginaże utrzymywały ze sobą łączność, a tym samym oddziaływały wzajemnie
głoszoną nauką. Trudno w owym czasie znaleźć w Europie jakąś heretycką sektę,
która z beginkami nie miałaby powiązań. Prawdopodobnie było to spowodowane
stosunkowo niskim wykształceniem ówczesnych kobiet, przez co stawały się podatne
na nauki nowych proroków.
Analizując pisma pozostawione przez niektóre beginki oraz akty procesowe
inkwizycji, można zlokalizować główne akcenty doktrynalne, które stawiały liczne
beginaże poza lub na granicy głównego nurtu Kościoła:
1. Panteistyczna mistyka, bazująca na starej patrystycznej regule, głoszącej:
Bóg rozmawia tylko z Bogami. W wersji ortodoksyjnej i akceptowanej przez
teologię katolicką chodziło o to, iż Bóg przemienia i coraz bardziej upodabnia
obcującą z Nim duszę ludzką do Siebie.
Myśl wschodnia nazywała ów proces także przebóstwieniem, pilnując jednak bacznie
rozróżnienia między Stwórcą i stworzeniem. Dusza przebóstwiona stawała się
podobna Bogu, ale nigdy Nim samym.
W wersji mistyczek z beginaży takiego wyraźnego rozróżnienia nie było. Dusza
stawała się Bogiem. Odwoływano się przy tym do obrazu zaślubin. Chrystus był
Boskim Kochankiem, a dusza beginki Jego Oblubienicą. Obraz ten nie jest obcy i
współczesnym zakonom żeńskim (stąd noszenie obrączek), jednak dusza beginki
miała tę samą co Chrystus boską naturę.
2. Niektóre wspólnoty wysunęły stąd daleko idące wnioski natury moralnej. Moja
boska dusza to Duch Święty. Wszystkie osoby, które osiągnęły stan
przebóstwienia, nie posiadają już indywidualnego "ja". Istnieje co najwyżej
boskie "My". Nie ma więc indywidualnej odpowiedzialności moralnej.
Poza tym Bóg jest ponad prawem. On jest Prawodawcą. Bóg nie może zgrzeszyć.
Innymi słowy, u ludzi duchowych grzech po prostu nie istnieje. Są wolni i mogą
robić, co chcą. Grupy podtrzymujące tę naukę określały się często mianem sióstr
i braci wolnego ducha. Tą nazwą też posługiwała się zwykle inkwizycja.
3. Adwentystyczna historiozofia Joachima de Fiore. Zmarły w 1202 roku opat
Cystersów z Fiore podzielił dzieje ludzkości na trzy okresy.
Pierwszy to czas Starego Testamentu, zwany epoką Ojca. Ludzie żyli wówczas
według ciała i musieli być poddani Bożemu prawu.
Okres drugi stanowi epoka Syna. Ludzie korzystają już za pośrednictwem kleru z
Bożej łaski.
Jednak pełnia wolności i życia łaską, zwana epoką Ducha, miała nadejść w roku
1260, co mnich cysterski popierał stosownymi obliczeniami, opartymi na Biblii.
Kiedy po gorączkowym oczekiwaniu w roku 1260 nic szczególnego się nie wydarzyło,
wyznawcy nauki ojca Joachima uwierzyli, że epoka Ducha nastała w formie ukrytej
i ludzie duchowi już korzystają z jej owoców.
Innymi słowy można rzec, że historia lubi się powtarzać i współcześni Świadkowie
Jehowy, choć używają innej nomenklatury, nie wymyślili nic oryginalnego.
Wielkie postacie
Mimo, iż trzon ruchu beginek stanowiły słabo wykształcone teologicznie kobiety,
to należy wspomnieć o postaciach powiązanych z ich wspólnotami, których wkład w
historię Kościoła, a nawet w rozwój doktryny chrześcijańskiej jest
niezaprzeczalny. Są to przede wszystkim:
- Jan Ekchart (ok. 1260-1328) zwany często Mistrzem. Dominikanin. Najbardziej
znany mistyk niemiecki. Nigdy nie był begardem, jednak jego pisma mistyczne
wskazują na powinowactwo z naukami głoszonymi w beginażach, zwłaszcza w kwestii
panteistycznej nauki o ubóstwieniu duszy.
W 1310 roku, gdy spalono na stosie w Paryżu Małgorzatę Porete, beginkę, której
rozprawę "Zwierciadło dusz prostych i unicestwionych" uznano za dzieło
kacerskie, Mistrz Jan mieszkał w klasztorze wraz ze współbratem Wilhelmem -
wielkim inkwizytorem, który doprowadził do skazania Małgorzaty. To
prawdopodobnie wtedy miał możność bliżej zapoznać się z naukami beginek.
Zmarł w jedności z Kościołem, jednak rok po śmierci jego nauki zostały potępione
przez papieża Jana XXI I w bulli In agro dominico. Dziś teologowie podchodzą do
tez Mistrza Ekcharta zwykle z większą aprobatą, przyjmując raczej, iż nie tyle
był faktycznym panteistą, co używał obrazowego, poetyckiego języka.
- Święta Mechtylda z Magdeburga (ok. 1210 - ok. 1297). Święta mistyczka, która
zmarła jako zakonnica w klasztorze Cystersów w Helfta, jednak wcześniej przez 30
lat była beginką w Magdeburgu, i to z tego okresu pochodzi jej główne dzieło
Spływające światło Boże, czytane i wzbudzające sporo kontrowersji. W swoich
wizjach rozwinęła myśl o mistycznych zaślubinach między Chrystusem - Kochankiem
a przebóstwioną duszą Oblubienicą.
- Święta Katarzyna ze Sieny (1347-1380). Mistyczka i stygmatyczka. Papież Paweł
VI nadał jej w 1970 roku zaszczytny tytuł doktora Kościoła. Oficjalne życiorysy
świętej zwykle nie podają, że była beginką, lecz tercjarką dominikańską. Jest to
zgodne z prawdą, jednak konwent, do którego wstąpiła, był klasycznym beginażem,
który przyłączył się do braci kaznodziei i przyjął regułę św. Dominika, by
uniknąć posądzeń o herezję.
Pisma, jakie po sobie pozostawiła, czyli 389 listów, 26 modlitw oraz Dialog,
czyli rozmowa z Bogiem, pozostają w nurcie myśli św. Mechtyldy. Święta Katarzyna
położyła jednak wielkie zasługi w obronie jedności Kościoła, gdyż bardzo
aktywnie i skutecznie zaangażowała się w sprawę zakończenia gorszącej Wielkiej
Schizmy Zachodniej, kiedy to Kościołem zarządzało jednocześnie trzech
hierarchów, przypisujących sobie tytuł papieża.
Dalsze dzieje
Beginki nie były ruchem całkowicie heretyckim, czego najlepszym przykładem są
postacie św. Mechtyldy czy też św. Katarzyny. Obydwie doczekały się po śmierci
uznania w oczach Kościoła, mimo problemów z inkwizycją, jakie miały za życia.
Kacerskie nauki, które opanowały jednak liczne beginaże, doprowadziły do
potępienia beginek na soborze w Vienne (1311-1312). Dekrety soborowe wprowadzano
z różną gorliwością w zależności od diecezji, zwłaszcza że poszczególni papieże
po soborze zawieszali je, by potem znowu przywrócić.
Niezdecydowanie wynikało z niejednolitości ruchu w kwestii ortodoksji. Większość
prawowiernych beginaży, chcąc uniknąć ciągłych oskarżeń przyłączyło się do
regularnych zakonów zachowując początkowo w ich ramach sporą autonomię.
Na wzór, a częściowo z beginek zorganizowała swe pierwsze konwenty św. Klara,
powołując do życia Klaryski. Beginaże leżą także u początków Karmelitanek
Bosych; podobnie miała się rzecz z wieloma domami Dominikanek.
Najdłużej beginki utrzymały swoją niezależność w Kolonii oraz Niderlandach,
gdzie dzięki przychylności biskupów w XVIII wieku ruch przeżył swój renesans,
zahamowany przez rewolucję francuską. Do dnia dzisiejszego żyje tam ponad
dwadzieścia podeszłych wiekiem beginek. Nowych sióstr już się nie przyjmuje.
---
Pragnę w tym miejscu wyrazić wdzięczność pani lzabeli Pilikowskiej z Bytomia za
przekład średniowiecznych tekstów łacińskich traktujących o asasynach. Były one
przeze mnie wykorzystane na międzynarodowym sympozjum pt. Terroryzm w sektach,
które odbyło sit 14 czerwca br. w Rudzie Śląskiej.
Jarosław Pieniek
Sekty i Fakty - nr 14 3/2002
• więcej publikacji "Sekty i Fakty"
Opublikowane za zgodą

• RAFAEL Dom Wydawniczy |