Sekty i Fakty
Dyskretny urok LOŻY czyli wyznawcy Wielkiego Architekta
Posyłam ci obecnie mądrego, roztropnego człowieka, Hurama-Abi, syna pewnej
kobiety spośród Banitek i ojca Syryjczyka. Umie on wyrabiać przedmioty ze złota
i srebra, z brązu i z żelaza, z kamieni, z drewna, z czerwonej i fioletowej
purpury, z bisioru i karmazynu. Umie on wykonywać wszelkie rzeźby i obmyślać
każdy projekt, jaki będzie mu dany. (2 Krn 2,12-13)
Przybył wiec do króla Salomona i wykonał zlecone przez niego prace. (1Krl 7,13)
Dalszych losów Hurama-Abi, bardziej znanego w pewnych kręgach jako Hirama-Abifa,
nie znajdziemy w Biblii. Dowiemy się o nich przy okazji III stopnia
wtajemniczenia do większości działających obecnie lóż masońskich. Hiram-Abif był
idealnym budowniczym (czyli masonem), który w czasach króla Salomona wznosił
Bogu Najwyższemu jerozolimską świątynię. Końca prac jednak ponoć nie dożył.
Poniósł męczeńską śmierć, gdyż nie zgodził się ujawnić tajemnic swojej Sztuki.
Otrzymał w ten sposób wtajemniczenie najwyższe - dostał się do niebiańskiej
loży.
Skąd się wzięli masoni?
Istnieją dwie główne wersje tłumaczące powstanie nowożytnej masonerii. Można by
je określić jako historyczna i mityczna. Pierwsza jest bardziej naukowa, druga
legendarna. Zacznijmy od pierwszej. Otóż w średniowieczu poszczególne grupy
rzemieślników zgrupowane były w korporacje zawodowe zwane cechami lub gildiami.
Korporacje te były połączeniem izby gospodarczej i związku zawodowego, ale
również stanowiły rodzaj religijnej wspólnoty z własnymi świętymi patronami,
uroczystościami, ceremoniami itd. Były także organizacjami samopomocowymi i
miejscem spotkań towarzyskich.
Cechy stanowiły środowiska dosyć hermetyczne i nie mógł do nich wstąpić byle
kto. Musiał spełnić przynajmniej dwa warunki: znać tajniki danego zawodu i
zostać przyjęty przez członków korporacji, co wiązało się zwykle z koniecznością
bycia doń „wprowadzonym” przez osoby już należące.
Murarze (mularze, masoni) stanowili grupę specyficzną z kilku powodów:
1. Wtajemniczony (wykształcony) mistrz zawodu nie był robotnikiem kładącym
kamienie lub cegłę, lecz w jednej osobie technikiem budowlanym i architektem.
Najlepsi wznosili potężne zamki obronne i strzeliste gotyckie katedry. Można
sobie wyobrazić jak ogromną wiedzą matematyczną i techniczną musieli dysponować
ci ludzie. Innymi słowy mularze stanowili w ówczesnym społeczeństwie obok
medyków grupę wykształconych świeckich.
2. Zawód był lukratywny. Pozwalał na spotykanie się i przebywanie wśród elit.
Kamienne budowle wnosili jedynie ludzie Kościoła i możnowładcy.
3. Nie każdy mógł się tego zawodu nauczyć. Spowodowane było to nie tylko
zakresem wiedzy, którą należało przyswoić, ale także faktem, iż z powodu
opisanego w punkcie 2, tajników profesji strzeżono jak najświętszej tajemnicy.
Bycie mularzem stanowiło powód do dumy.
4. Sztuka wymagała przenoszenia się co kilka lub kilkanaście lat z miejsca na
miejsce. Stąd też mularze wykształcili w niektórych krajach tzw. strukturę
lożową. Loża stanowiła miejsce wdanej miejscowości, w którym wędrujący
rzemieślnicy mogli zamieszkać i otrzymać wszelką pomoc od członków cechu (czyli
„loży”) zamieszkujących na danym terenie. Żeby w struktury lóż nie przenikali
nieproszeni goście, mogący wykraść zawodowe tajemnice, masoni wykształcili
system tajnych znaków, które pozwalał zidentyfikować innych członków cechu oraz
ich rangę.
Od cechu do tajnego stowarzyszenia
W jaki jednak sposób cech rzemieślniczy miałby się przekształcić w tajne
stowarzyszenie filozoficzno-religijne? W którym momencie i z jakich powodów
nastąpił ten przeskok? Tu niestety sprawa się komplikuje i historycy, mimo
wysuwanych wielu różnych teorii, nie potrafią dać jednoznacznej odpowiedzi na to
pytanie. Zostańmy więc przy tym, co wiemy na pewno.
W późnym średniowieczu w Anglii, z powodów nie do końca wyjaśnionych, loże
zaczęły w swe szeregi przyjmować członków (braci) nie wykonujących zawodu
mularza. W odróżnieniu od mularzy zawodowych, czyli tzw. operatywnych (ang.
operative masons) nazywano ich mularzami spekulatywnymi (speculative masons). W
XVI i XVII wieku mularze spekulatywni zaczęli w lożach zyskiwać przewagę
liczebną i dominację, co doprowadza do zatracania przez cech charakteru
korporacji zawodowej na rzecz zamkniętych klubów filozoficzno-religijnych.
Należy pamiętać, iż ówczesna Anglia po oderwaniu się od Rzymu znajduje się w
okresie wielkiego religijnego chaosu, który doprowadzi na przestrzeni około 200
lat do wykształcenia się pluralistycznego systemu chrześcijańskiego zwanego
anglikanizmem. W tym też czasie, ze względu na głoszone przez loże
wolnomyślicielskie idee (np. przejęte przez późniejszą Wielką Rewolucję
Francuską wolność - równość - braterstwo) mularze zaczynają być nazywani
wolnomularzami (ang. Freemasons). Najstarszy dokument, który zachował się z
okresu wykształcania się wolnomularstwa pochodzi z roku ok. 1600 i znany jest
jako The Old Charges (Stara Reguła). Dzieło to określa praktyczne zasady
funkcjonowania loży, ale można w nim już także znaleźć szereg masońskich legend,
m.in. o Hiramie-Abifie oraz informację, że w lożach istniały dwa stopnie
wtajemniczenia: uczeń wprowadzony (Entered Apprentice) i członek rzemiosła (Fellow
Craft), czyli czeladnik.
Pierwszy udokumentowany fakt z historii nowożytnej masonerii miał miejsce w
dzień św. Jana Chrzciciela, 24 czerwca 1717 w Londynie w tawernie Appletree.
Owego dnia cztery loże londyńskie powołały do życia Wielką Lożę Anglii a
niejakiego Anthony Sayera powołano na pierwszego Wielkiego Mistrza. W 1720 roku
przyjęto Księgę Konstytucji regulująca zasady funkcjonowania Wielkiej Loży, a
już siedem lat później Wielka Loża wydała autoryzację dla pierwszych lóż poza
Wyspami Brytyjskimi - w tym wypadku do Madrytu i na Gibraltar.
Druga, mityczna, wersja powstania masonerii propagowana jest obecnie przez
niektóre loże i wyprowadza historię Sztuki [1] od czasów starożytnych. Wśród
masonów nie ma jednak jednomyślności co do początków, poza tym, że są odległe. I
tak, jedna z wersji utrzymuje, że wiedza tajemna przekazywana była z pokolenia
na pokolenie jeszcze od czasów biblijnych patriarchów, inna, że pojawiła się w
starożytnym Egipcie i przeszła do kultury europejskiej za pośrednictwem
Pitagorasa i jego uczniów, wreszcie wersja bardziej chrześcijańska wyprowadza
Sztukę od Jezusa. On sam został ukrzyżowany, ale przekazał Dzieło swoim
dzieciom, jakie miał posiadać z Marią Magdaleną. Stąd też masoni określają się
czasem jako Dzieci Wdowy. Mimo niepewnej teorii początków samej Sztuki większość
wyznawców wersji mitycznej zgadza się co do linii rozwoju masonerii w czasach
chrześcijańskich.
Otóż następnymi sukcesorami Sztuki mieli być kolejno: gnostycy, manichejczycy,
katarzy i zakon templariuszy [2]. W tym momencie znów zaczynają się pewne
rozbieżności w legendzie. Niektórzy masoni, zwłaszcza z lóż niemieckich,
utrzymują, że część wiedzy templariusze przejęli nie tylko od katarów, ale w
dużej mierze od muzułmanów podczas wypraw krzyżowych. Mularze otrzymali
wtajemniczenie bezpośrednio od templariuszy, bądź w innej wersji za
pośrednictwem różokrzyżowców.
Masoni o związkach z Zakonem
Zatrzymajmy się jednak na moment przy templariuszach. Teoria o związkach
masonerii z zakonem ma w jej szeregach wielu zwolenników. Nawet poszczególne
tytuły masońskie nadawane w czasie różnych rytów wtajemniczenia zawierają w
nazwie określenia typu Templariusz, Szlachetny Rycerz Zakonu Templum itp.
Poszukiwanie swych związków z Zakonem wolnomularze opierają na dwóch
przesłankach:
1. W zakonie panował kult Templum, czyli świątyni wystawionej przez króla
Salomona. Świątynię Boga Jedynego budował sam Hiram-Abif, o którym wspominałem
we wstępie: typ idealnego, mistycznego masona. Według jednej z masońskich legend
zakonnicy odkryli w gruzach Templum kryptę z ukrytą Biblią w wersji nieskażonej
późniejszymi zmianami, których miał dokonać Kościół. Współcześnie wielu członków
masonerii podaje alegoryczną interpretację budowy nowego Templum jako
organicznej pracy na rzecz przemiany tego świata i społeczeństwa, jednak nie
brakuje i takich, którzy w historię o Hiram-Abifie i znalezisku templariuszy
traktują z pełną powagą.
2. Papieskiej bulli z 1312 roku o kasacie zakonu templariuszy na Wyspach
Brytyjskich, której nie wykonano. O ile bowiem w Anglii wcielono ich do
Joannitów, o tyle w Szkocji komandorii w ogóle nie rozwiązano, gdyż Szkoci pod
wodzą Roberta Bruce'a przygotowywali się właśnie do wojny z Anglią i pomoc
wyszkolonych w walce rycerzy była im bardzo na rękę. Pamiętajmy, że to właśnie
na Wyspach Brytyjskich powstaje pierwsza Wielka Loża, dająca początek nowożytnej
masonerii.
Większość historyków do teorii pochodzenia wolnomularstwa od templariuszy odnosi
się jednak sceptycznie. Na jej niekorzyść przemawia to, że w masońskich rytach
nie odnajdujemy podobieństw do ceremonii praktykowanych przez zakon,
wolnomularstwo nie przejęło od zakonnych rycerzy symboliki i systemu znaków i
wreszcie nawet gdyby przyjąć, że doktryna zakonu była, zgodnie z opinią
Inkwizycji, heretycka, to i tak plasowała się w obrębie światopoglądu
chrześcijańskiego, czego o wolnomularstwie nie da się powiedzieć.
Wielki Architekt, czyli kilka słów o doktrynie
Może się to wydawać paradoksalne, ale w przeciwieństwie do bardzo rozbudowanej
„liturgii” masońskich ceremonii (niektóre loże francuskie posiadają nawet do
kilkuset stopni wtajemniczenia!), masońska doktryna jest w swej istocie mało
skomplikowana. Istnieje Wielki Architekt będący wyobrażeniem masońskiego Boga.
Ludzkość to jego robotnicy, którzy pracują, by świat stawał się coraz
doskonalszy, aż kiedyś osiągnie idealną pełnię, harmonię i ogólnie szczęście.
Bóg nie interweniuje bezpośrednio w historię. Ma swoich robotników -
wolnomularzy i łudzi podobnie myślących. Świat nigdy nie był rajem, który został
zepsuty wskutek grzechu pierworodnego. Od początku był niedoskonały. Grzech
pierworodny nigdy nie zaistniał. Niepotrzebne więc też było odkupienie.
Zbawienie osiąga się organiczną pracą nad doskonałością własną i świata, i jeśli
można by mówić o grzechu, to jedynie o grzechu zaniechania tej pracy. De facto
więc mamy tu do czynienia z ideą samozbawienia.
Masoni sami o sobie twierdzą, że nie są organizacją religijną i ich członkiem
może być wyznawca każdej religii. Jest to prawda tylko częściowa. Każdy
nowoprzyjęty musi bowiem akceptować ogólne, wyżej przedstawione, założenia
bractwa. W przypadku np. chrześcijaństwa pogodzenie tych dwóch światopoglądów
jest po prostu niemożliwe, gdyż chrześcijanie przyjmują, że Bóg zainterweniował
w historię, by nas zbawić, wysyłając na świat swego Syna, Jezusa Chrystusa. Dla
chrześcijanina idea samozbawienia jest szatańska (por. Rdz 3,1-5), podczas gdy w
masonerii boska. Stąd też mason - chrześcijanin będzie albo chrześcijaninem na
niby, albo masonem na niby.
W istocie masoneria sprowadza wszystkie opowieści z ksiąg objawionych różnych
religii do mitu o doskonaleniu świata, opowiedzianego na wiele sposobów, w
zależności od kontekstu kulturowego, w którym powstał i dzięki temu stawia
między religiami znak równości. Na dobrą sprawę Jezus, Budda, Mahomet, czy
Kriszna to po prostu uosobienia doskonalącej się ludzkości. Nawet sam Wielki
Architekt niekoniecznie musi być bytem osobowym. Zdaniem niektórych lóż,
zwłaszcza francuskich, Architekt jest jedynie zbiorową samoświadomością
ludzkości: personifikacją idei Człowieka Doskonałego, ku któremu dążymy.
Czym więc ostatecznie jest masońska ideologia? Deizmem, agnostycyzmem, skrajnym
humanizmem, ateizmem? Chyba wszystkim po trochu w zależności od loży i
indywidualnego punktu widzenia jej członków. Bogaty, pełen tajemniczych znaczeń,
masoński rytuał sprawia, że każdy może wyinterpretować sobie z niego to, co mu
najbardziej odpowiada. Adept jest wówczas co najwyżej przekonany, że lepiej niż
inni (nie masoni) pojął prawdziwe przesłanie własnej religii, z której się
wywodzi.
Moralność nieznanych Mistrzów
Doktryna moralna masonerii wzywała zawsze do samodoskonalenia się, do budowania
lepszego świata. Stąd też wolnomularzy spotkamy we wszystkich nowożytnych
rewolucjach i zrywach niepodległościowych. Aktywnie uczestniczyli w Wielkiej
Rewolucji Francuskiej (Wolność - Równość - Braterstwo to ich hasło), w wojnie o
niepodległość Stanów Zjednoczonych [3], i w polskim Powstaniu Listopadowym.
Walczyli o demokrację, wolność słowa i tolerancję dla mniejszości narodowych i
religijnych. Masoni francuscy wspierali finansowo KSS KOR. Jeśli dodać, że na
Zachodzie organizacje masońskie prowadzą szereg dobroczynnych fundacji, to można
odnieść wrażenie, że ich działalność była i jest na wskroś pozytywna. Niestety
obraz współczesnej masonerii nie jest aż tak kryształowy. Wystarczy wymienić
historię włoskiej loży P2 i jej Wielkiego Mistrza Licio Gelli, którym
prokuraturze włoskiej udało się w latach osiemdziesiątych udowodnić przestępczą
działalność mafijną.
Słabym punktem masońskiej doktryny moralnej jest brak zewnętrznego autorytetu,
który byłby w stanie rozstrzygnąć czy dane działanie jest moralnie dobre.
Członkowie loży składają przysięgę na ślepie posłuszeństwo Mistrzowi, który może
być człowiekiem im nieznanym. W masonerii amerykańskiej na przykład za jedyny
wyjątek od zasady posłuszeństwa uznaje się polecenie morderstwa i zdrady kraju.
Poza tym wszystko jest dozwolone, choćby i było niezgodne z prawem. Gdy dodamy
do tego, że masona obowiązuje, pod przysięgą, absolutne zachowanie tajemnicy,
nawet w sądzie, czy przy spowiedzi, to strach pomyśleć, co może się dziać, gdy
kontrola organizacji wpadnie w niewłaściwe ręce.
Ile jest rytów i lóż?
Wolnomularstwo od samego początku nie było organizacją jednolitą. Już w XVIII w.
kiedy powstała Wielka Loża Anglii, nie obejmowała ona całości ruchu na Wyspach
Brytyjskich. W samej Anglii istniały wówczas trzy konkurencyjne wielkie loże
różniące się rytami i ilością stopni wtajemniczenia [4], a oprócz tego działały
osobne wielkie loże w Szkocji oraz Irlandii.
W miarę rozwoju terytorialnego ruch masoński coraz bardziej się różnicował, tak
że dziś niemal w każdym kraju działa kilka wielkich lóż różnych obediencji. Na
dodatek nawet te, które odwołują się do jakiejś zagranicznej tradycji i tak
zwykle mają swój narodowy koloryt. Wspólne za to dla niemal wszystkich lóż są
następujące cechy:
1. Ogólna wizja świata opisana powyżej - choć bez zgody co do osobowej czy też
jedynie symbolicznej natury Wielkiego Architekta.
2. Rozbudowana ceremonialność i tajemnica
3. Trzy pierwsze stopnie wtajemniczenia w kolejności: uczeń - czeladnik -
mistrz.
4. Podstawowe symbole: cyrkiel, kątownik, kielnia, fartuch murarski, aszlar
(kamień używany jako budulec).
Przyjrzyjmy się teraz czterem najpopularniejszym tradycjom (tzw. rytom)
europejskim:
1. Tradycja angielska. Organizacyjnie najstarsza i najlepiej historycznie
udokumentowana wielka loża [5], z której zrodziły się inne główne loże
europejskie. Jej cechy charakterystyczne to wiara w osobowego Boga (Architekta)
pewne faworyzowanie chrześcijaństwa, Królewski Łuk (Rogal Arch), jako czwarty
stopień wtajemniczenia oraz szeroko zakrojona działalność charytatywna.
Rozpowszechniona głównie w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych i w dawnych
koloniach Brytyjskiego Imperium.
2. Tradycja szkocka. Prawdopodobnie równie stara jak angielska, choć
historycznie słabiej udokumentowana. Od tej pierwszej różni się mniej
praktycznym a bardziej spekulatywnym, filozofującym podejściem do swej misji w
świecie, choć założenia doktrynalne ma podobne, włącznie z osobowym ujęciem
Boga. Posiada 33 stopnie wtajemniczenia. Ryt popularny na całym świecie (także w
Polsce) z pewnym wskazaniem na kraje anglosaskie.
3. Tradycja francuska (tzw. frankmasoni). Najbardziej znana wielka obediencja
tej tradycji to Wielki Wschód (Grand Orient). Tradycja francuska jest
najbardziej zlaicyzowanym i programowo antyklerykalnym odłamem wolnomularstwa.
Odrzuca wiarę w osobowego Boga a idea Wielkiego Architekta ma charakter jedynie
symboliczny. Fakt ten sprawia, że nie wszystkie loże tradycji angielskiej i
szkockiej uznają frankmasonów za prawdziwych wolnomularzy. Posiada kilkaset
stopni wtajemniczenia
4. Tradycja niemiecka. Trudno ty mówić wprost o jednolitym rycie, jednak loże
niemieckie generalnie poszły najdalej w kierunku akomodacji ezoteryki i
okultyzmu do swoich praktyk. Szereg z nich przyznaje się do związków z teozofią
Madamme Blawatskiej.
Masoneria w Polsce
Wolnomularze w naszym kraju pojawili się bardzo wcześnie, bo już w pierwszej
połowie XVIII w. Idea przenikała z Francji i z terenów Niemiec. Za pierwszą
masońską lożę na terenach Polski można uznać La Confrerie Rouge, o której
wiadomo, że działała tu w 1721 roku, a więc zaledwie cztery lata po zjeździe w
Londynie.
Masonami bvło najprawdopodobniej dwóch królów Polski: August II Mocny i ostatni
król Polski Stanisław August Poniatowski oraz naczelnik insurekcji z 1794,
Tadeusz Kościuszko.
Po upadku I Rzeczypospolitej w wyniku rozbiorów loże w większości rozpadły się.
Działalność była co prawda kontynuowana w zaborze pruskim, ale ograniczała się
niemal wyłącznie do akcji charytatywnych. Odnowa wolnomularstwa w wersji
francuskiej (Wielki Wschód) przyszła wraz z armią Napoleona i utworzeniem
Księstwa Warszawskiego. Faktycznie jednak działała jako tuba propagandowa na
rzecz cesarza.
Pierwsza prawdziwie polska loża, z własnymi zasadami, powstaje dopiero po
Kongresie Wiedeńskim, w wyniku którego w miejsce Księstwa Warszawskiego
utworzono podległe Moskwie Królestwo Polskie. Walerian Łukasiński zakłada
wówczas tzw. Wolnomularstwo Narodowe. Organizacja ta łączyła elementy masońskie
z działalnością niepodległościową. Działalność jej zakończył upadek Powstania
Listopadowego w 1831 r., gdyż większość „braci” musiała się udać na emigrację,
chcąc uniknąć carskich represji.
Odbudowa aktywności lożowej nastąpiła po odzyskaniu przez nasz kraj
niepodległości. 19. III. 1920 erygowano najstarszą, z dziś działających lóż, o
nazwie „Kopernik”, a niedługo później Naczelną Radę Polski pod zwierzchnictwem
Andrzeja Struga oraz Wielką Lożę Narodową „Polacy Zjednoczeni” ,której Wielkim
Mistrzem został Rafał Radziwiłłowicz.
Po wojnie działalność lóż oficjalnie nie była możliwa, ponadto masoni polscy,
tak jaki większa część polskiej inteligencji, aktywnie włączyli do współpracy z
komunistycznymi władzami i działalność lóż praktycznie zamarła. Wydarzenia roku
1956 i niespełnione nadzieje, związane z dojściem do władzy Władysława Gomułki,
sprawiły, że partia komunistyczna zaczęła stopniowo tracić masowe poparcie
społeczne. 12.11.1961 zostaje konspiracyjnie reaktywowana w Warszawie loża
„Kopernik”. Z kręgów ówczesnego „Kopernika” będzie się wywodzić kilku działaczy
KSS KOR, m. in. Jan Józef Lipski.
Obecnie oblicza się, że w Polsce w różnych lożach działa kilkuset członków
masonerii, związanych bądź z tradycją anglosaską (ryt szkocki i angielski) bądź
francuską (Wielki Wschód) i obydwie te grupy trwają w permanentnym konflikcie
„ideowym”, który wiąże się głownie z nieco odmiennym podejściem do
chrześcijaństwa i religii w ogóle. Dwie mniejsze grupy działające również w
naszym kraju to tzw. masoneria mieszana le dront Humain, grupa frankmasońska,
która różni się od Wielkiego Wschodu tym, że akceptuje na równych prawach wśród
swoich członków także kobiety oraz Horus z Wrocławia, afiliowana przy jednej z
lóż niemieckich.
Stosunek Kościoła do masonerii
O różnicach doktrynalnych już tu pisałem. Zwróćmy więc uwagę na najważniejsze
oficjalne wypowiedzi Kościoła Katolickiego dotyczące wolnomularstwa:
1. Bulla Klemensa XII In eminenti apostolatus specula z 28 kwietnia 1738. W
dokumencie tym czytamy [6]:
W imię świętego posłuszeństwa zabraniamy surowo wszystkim wiernym w Chrystusie i
każdemu z nich, jakiegokolwiek stanu, powołania, pozycji, zakonu, stanowiska,
godności i znaczenia, osobom świeckim i księżom, zarówno świeckim, jak i
zakonnym - których należy nawet specjalnie wyszczególnić – by pod jakimkolwiek
pretekstem, dla jakiejkolwiek przyczyny, ważyli się na to, by zakładać,
propagować albo podtrzymywać wyżej wymienione związki wolnomularskie, przyjmować
u siebie lub dawać pomieszczenie gdzieś indziej, zapisywać się do nich, brać
udział w zebraniach, dostarczać im czegokolwiek, okazywać im pomoc, radę lub
życzliwość, otwarcie lub tajemnie, wprost lub ubocznie, samemu albo za
pośrednictwem innej osoby, w jakikolwiek sposób jak również zachęcać innych i
namawiać do wejścia do tego rodzaju towarzystw, do brania udziału w zebraniach,
do udzielania im pomocy i popierania ich w czymkolwiek, a to pod karą
ekskomuniki na nieposłusznych z samej istoty faktu i bez osobnego postanowienia
(…)
Wina ta jest tak wielka, że nikt nie może być z niej rozgrzeszonym przez nikogo,
oprócz Nas albo biskupów rzymskich wówczas istniejących, o ile nie chodziłoby o
udzielenie rozgrzeszenia w godzinę śmierci.
Papież, potępiając organizacje wolnomularskie, podaje ponadto dwa powody swej
decyzji - tajność organizacji, nad którą Kościół nie jest w stanie sprawować
kontroli duszpasterskiej oraz to, że wiążą się w niej ze sobą ścisłym węzłem
ludzie z różnych wyznań i religii, co zagraża czystości wiary.
2. Bulla Benedykta XIV z 28 czerwca 1751. Papież podtrzymuje potępienie
wolnomularstwa dokonane przez Klemensa XII, wymieniając tym razem już cztery
przyczyny takiej decyzji: Pierwszą jest, że do takich społeczności i zgromadzeń
należą przedstawiciele wszystkich religii i sekt, z czego, co każdy może łatwo
zrozumieć, wielka szkoda dla religii katolickiej następuje. Drugą przyczyną jest
ścisły i nie wybadany sekret, z którym chowają to wszystko, co się na ich
spotkaniach dzieje (...) Trzecią przyczyną jest przysięga, którą zobowiązują się
do zachowania najściślejszego sekretu, jak gdyby wolno było komukolwiek do tego
stopnia cenić obietnicę i przysięgę, aby czuć się zwolnionym od odpowiedzi
prawowitej władzy, która chciałaby poznać, czy w tego rodzaju zgromadzeniach
tajnych nie czyni się nic przeciw państwu, religii i prawu. Czwartą jest to, że
tego rodzaju organizacje nie tylko cywilnym, ale i kościelnym prawom wyraźnie
się sprzeciwiają, gdyż prawo cywilne zakazuje działalności wszelkich
stowarzyszeń zorganizowanych bez zezwolenia władzy publicznej.
Warto zauważyć, że obydwa wczesne dokumenty Kościoła o stosunku do masonerii
stoją nie tyle na gruncie różnic doktrynalnych, co stanowisku obrony ówczesnego
porządku publicznego. Jest to zgodne z duchem epoki oświeceniowej, która miała
tendencję sprowadzać religię do kwestii praktyczno-moralnych.
3. Pozostałe ważniejsze dokumenty aż do wydania w 1917r. Kodeksu Prawa
Kanonicznego to:
Klemens XIII: A quo die (1758), Ut primum (1759), Christianae respublicae salus
(1766);
Pius VI: lnscrutabile (1775);
Pius VII: Ecclesiam alesu Christo (1821);
Leon XII: Qui graviora (1825);
Pius VIII: Tradidi Humilitatae (1829);
Grzegorz XVI: Mirami vos (1832);
Pius IX: Qui pluribus (1846), Quibus quantique (1849), Quanta cura (1864),
Multiplices Inter (1865), Et si multa luctuosa (1873);
Leon XIII: Humanum genus (1884), Quod multum (1886), list do biskupów Bawarii
Officio Sanctissimo (1887), alokucja do pielgrzymów z Meksyku (1888), alokucja
do ludu Italii (1890), list do duchowieństwa Italii Del 'alto Dell Apostolico
Seggio (1890), list do ludu Italii Custodi Di Quella Fede (1892), Praeclara
gratulationis publicae (1894);
Pius X: Vehementer (1906), list do Francji Une fois encore (1907).
Wszystkie te dokumenty wyrażają negatywny stosunek Kościoła do wolnomularstwa
ukazując je jako Antykościół i zabraniają przynależności do organizacji
masońskich.
4. Kodeks Prawa Kanonicznego z 1917r. W kanonie 2335 czytamy:
...katolicy, wstępujący do sekty masońskiej, względnie do jej podobnych
stowarzyszeń walczących z Kościołem i z legalnymi władzami cywilnymi, popadają
tym samym pod ekskomunikę...
5. W trakcie pontyfikatu Jana Pawła II w sprawie masonerii dwie deklaracje
wydała watykańska Kongregacja Doktryny Wiary. W deklaracji z 17. XII. 1981
Kongregacja podkreślała, że dotychczasowa praktyka dyscyplinarna Prawa
Kanonicznego nie została w niczym zmodyfikowana i obowiązuje w całej pełni.
Natomiast druga deklaracja z 26.XI. 1983 precyzuje: Negatywna ocena Kościoła o
wolnomularskich zrzeszeniach pozostanie niezmieniona, ponieważ ich zasady były
zawsze uważane za nie do pogodzenia z nauką Kościoła i dlatego też przystąpienie
do nich pozostaje nadal zabronione. Wierni, którzy należą do wolnomularskich
zrzeszeń, znajdują się w stanie ciężkiego grzechu i nie mogą przyjmować Komunii
Świętej (...) Lokalne autorytety kościelne nie mają prawa wypowiadać się na
temat istoty wolnomularskich zrzeszeń w sposób, który mógłby umniejszyć to co
powyżej ustalono...
6. Nowy Kodeks Prawa Kanonicznego z 27. XI. 1983 wywołał u niektórych
komentatorów pewne poruszenie, gdyż zniknął z niego kanon imiennie potępiający
masonerię. Jedynie w kanonie 1374 możemy wyczytać: Kto zapisuje się do
stowarzyszenia działającego w jakikolwiek sposób przeciwko Kościołowi, powinien
być ukarany sprawiedliwą karą; kto zaś popiera tego rodzaju stowarzyszenie lub
nim kieruje, powinien być ukarany interdyktem.
Czy oznacza to, że Kościół katolicki zmienił w końcu swą negatywną ocenę
masonerii? Oczywiście nie. Druga deklaracja Kongregacji Doktryny Wiary
wyrażająca negatywny stosunek do masonerii ukazała się dokładnie jeden dzień
przed ogłoszeniem nowego Kodeksu Prawa Kanonicznego, co trudno uznać za
przypadek. Warto jednak zwrócić uwagę na pewną zmianę praktyki dyscyplinarnej
Kościoła („ekskomunikę" zmieniono na „sprawiedliwą karę" „interdykt" lub po
prostu stwierdzenie trwania w grzechu ciężkim) oraz na przesunięcie argumentacji
z praktycznej w kierunku doktrynalnej (por. druga deklaracja). Zmiana ta mogła
zostać wywołana świadomością, iż przypadek każdego człowieka należałoby oceniać
indywidualnie i faktem, iż w gronie samej masonerii istnieją grupy wrogie i
bardziej „przyjazne" samemu Kościołowi.
Ciekawą próbę nawiązania dialogu „ekumenicznego" z masonerią podjął w 1975
Episkopat Niemiec. Po sześciu latach rozmów biskupi niemieccy wydali deklarację
[7]. Biskupi stwierdzają na wstępie, iż rozmowy prowadzono tylko z grupami
masonów „przyjaznymi" Kościołowi i zawężono je do trzech pierwszych stopni
wtajemniczenia (uczeń - czeladnik - mistrz), gdyż tylko te są wspólne dla
wszystkich lóż. Komunikat końcowy stwierdza m. in.:
Sama istota masonerii nie zmieniła się. Przynależność do masonerii powoduje
podważenie fundamentów istnienia Chrystusa. Dokładna analiza rytuałów i
podstawowych zasad oraz obiektywne stwierdzenie, że po dzień dzisiejszy w
masonerii nie zaszła żadna zmiana, prowadzi do następującego oczywistego
wniosku: równoczesna przynależność do Kościoła i masonerii nie jest możliwa.
Niezgodności zdaniem Niemców dotyczą ośmiu punktów.
1. Masoński relatywizm i subiektywizm w podejściu do religii.
2. Sama prawda w ujeciu masońskim jest również czymś subiektywnym, co
uniemożliwia pełne przyjęcie katolickich dogmatów.
3. Masoni wszystkie religie sprowadzają do tego samego poziomu jedynie jako
równoważne próby wyrażania prawdy o Boga
4. Idea Wielkiego Architekta ma charakter deistyczny i faktycznie apersonalny.
5.Masoneria nie uznaje możliwości Bożego Objawienia
6. Głoszona przez wolnomularzy tolerancja dotyczy zarówno osób, jak i idei,
nawet gdyby były ze sobą sprzeczne.
7. Rytuały masońskie stwarzają wrażenie „konkurencji" dla sakramentalnej
praktyki Kościoła.
8. Człowiek sam może na drodze doskonalenia się osiągnąć odkupienie i nie jest
potrzebna mu do tego łaska.
9. W związku z wymogiem masonerii bezwzględnego podporządkowania się adeptów jej
duchowości, jej członkowie nie mogą właściwie praktykować wymagań duchowych
Kościoła.
Inne Kościoły chrześcijańskie generalnie również podtrzymują swą negatywną
opinię na temat przynależności ich członków do lóż masońskich, podkreślając
niebiblijną wizję Boga i zbawienia głoszoną przez wolnomularstwo.
Teoria wielkiego spisku
Co jakiś czas można przeczytać lub usłyszeć opinie, że masoni rządzą światem,
Unią Europejską, Polską, a może i Kościołem. Z pewnością każda sekta,
organizacja, czy grupa nacisku będzie dążyć do tego by mieć jak największy wpływ
na bieg rzeczy w różnych wymiarach życia społecznego, gdyż w ten sposób
najlepiej może chronić swoje interesy. Będzie popierać również „swoich ludzi"
przy obsadzie kluczowych stanowisk, o ile na taką obsadę będzie miała wpływ.
Nie jest to jednak cecha wyłącznie wolnomularzy, a teza jakoby masoni rządzili
wszystkim wydaje się jednak grubo przesadzona. Ruch masoński jest bardzo
zróżnicowany, przejawia tendencje do lokowania się w kontekście raczej narodowym
niż międzynarodowym, a poszczególne loże różnych rytów zwykle z sobą konkurują
zamiast współpracować. Zupełnie kuriozalne wydaje się być natomiast twierdzenie,
iż również Kościół uległ mackom tej instytucji, a kolejne potępienia ruchu
masońskiego publikuje chyba z przyzwyczajenia. O. Jacek Salij wspomina w swoich
Pytaniach nieobojętnych jak po wyborze kard. Karola Wojtyły na papieża, do ich
klasztoru przyszedł list następującej treści: Ojcowie, stała się rzecz straszna:
mason został wybrany papieżem! Trzeba zrobić wszystko, żeby ten wybór
unieważnić!
Gaszący Światło
PRZYPISY:
1. Masoni nazywają swą działalność Sztuką Królewską.
2. Grupy te opisywałem we wcześniejszych numerach Sekt i Faktów
3. Do dziś na banknotach jednodolarowych jest drukowana tzw. Wielka Pieczęć
Stanów Zjednoczonych, na której widnieje znak niedokończonej piramidy, grobowca
Hermesa, z wszechwidzącym boskim okiem u jej szczytu. W sprawie tego typowo
masońskiego symbolu, wyrażającego ideę budowy świata pod okiem Wielkiego
Architekta, odbyła się w 1935 roku w USA ogólnonarodowa debata. Jego usunięcia z
banknotu domagała się bezskutecznie grupa intelektualistów z prof. Charlesem
Eliotem Nortonem na czele.
4. Grand Lodge of England, Antients Lodge of England oraz Grand Lodge of Ali
England. Dwie pierwsze połączyły się w roku 1813, tworząc United Grand Lodge of
England. Spór dotyczył głównie uznawalności IV stopnia wtajemniczenia, zwanego
Świętym Królewskim Lukiem (Holy Royal Arch), który ostatecznie zaakceptowano.
5. Oczywiście członkowie innych lóż konkurencyjnych niekoniecznie się z tą
opinią zgodzą i będę argumentować, że to ich tradycja jest właśnie najstarsza i
najprawdziwsza. Polegam więc tu na powszechnej opinii historyków.
6. Wszystkie cytaty dokumentów za: N. Wójtowicz. Kościół i masoni.
7. L'Osservatore Romano 7.08.1980r.
Sekty i Fakty - nr 9 (1/2001)
• więcej publikacji "Sekty i Fakty"
Opublikowane za zgodą

• RAFAEL Dom Wydawniczy |