Sekty i Fakty
Mesjasze XX wieku
Kierownicy sekt i nowych ruchów religijnych, pojawiających się współcześnie,
reprezentują specyficzny typ przywódcy religijnego. Występują oni pod różnymi
tytułami, jako "mistrzowie", "cesarze", "patriarchowie", "arcykapłani", "guru",
"magowie", "święci", "prorocy", "jogowie", "mesjasze", "kierownicy", "pierwsi
bracia", itp. Ponieważ przywódca posiada specjalny wiosek z Bogiem, a niekiedy
nawet sam zajmuje Jego miejsce, może decydować o doktrynie i zachowaniu członków
grupy religijnej.
Zajmuje w niej miejsce centralne i staje się symbolem jej stabilności, jedności,
żywotności i gwarantem przetrwania. Doprowadza to do całkowitego uzależnienia
członków grupy od wierzeń, zachowań i stylu życia aprobowanego przez przywódcę.
Święty mistrz" - założyciel grupy, obdarzony wysokimi tytułami, żądający boskich
hołdów i absolutnego posłuszeństwa, zwykle nie wtrąca się w sprawy przyziemne,
stwarzając aurę sakralności. Wobec szeregowych członków grupy reprezentuje go
hierarchia dysponująca bardzo szerokim zakresem władzy. Zwykle po śmierci
mistrza rolę przywódcy przejmuje najwyżej stojący w hierarchii dostojnik.
Pośród licznych przywódców i liderów nowych grup religijnych czy
pseudoreligijnych można wyróżnić kilka charakterystycznych typów. Uwzględniając
treść mandatu, na który się powołują przywódcy zakładając własną grupę
religijną, można wśród nich rozróżnić: bogów, wcielenia osób historycznych,
wybrańców powołanych przez specjalne objawienie - do spełnienia odpowiedzialnych
misji, oświeconych, uzdrowicieli, nadludzi, charyzmatycznych społeczników, a
także pospolitych "założycieli".
Wśród grupy "boskich" przywódców najliczniejszą stanowią tzw. guru (sanskr. =
ciężki, ważny, czcigodny), czyli nauczyciele duchowi, stanowiący jeden z
najważniejszych elementów hinduizmu. Wyjątkowy status guru zasadza się na
przekonaniu, że jest on równy Bogu i bywa uważany za jego wcielenie. Dla swych
uczniów guru jest niewyczerpanym rezerwuarem świętości, mądrości, wiedzy i mocy,
a jego wpływy sięgają daleko poza granice religii, dając o sobie znać w sferze
kultury, polityki i życia codziennego. Zasadnicza rola guru polega na
doprowadzeniu wyznawcy Siwy lub Wisznu do wyzwolenia (moksza, mukti.) za pomocą
świętej nauki, którą uważa się za łaskę Boga.
Jednym z powszechnie znanych, określany jako "najbardziej fenomenalny
współczesny guru", jest Sathya Sai Baba. Urodził się w 1926 r. w Puttaparthi w
Indiach i otrzymał imię Satyanarayana Raju. Krewni i mieszkańcy jego rodzinnej
wioski opowiadają o cudach, które działy się krótko po jego narodzinach;
instrumenty muzyczne same grały, a w jego łóżeczku znaleziono kobrę, która nie
zrobiła mu żadnej krzywdy.
Od urodzenia był wegetarianinem, zawsze chętnie pomagał ludziom we wsi, nigdy
nie czekał na zapłatę. Zaczął głosić, że jest bogiem, a swoją naukę oparł na
klasycznym hinduizmie. Z jego osobą związanych jest szereg nadprzyrodzonych
zjawisk, które podobne są do doświadczeń mediów. Uczniowie Sai Baby porównują
"cuda", których dokonuje, do cudów Chrystusa. Za dowód służy święty popiół (vibhutti),
który Sai Baba materializuje, oraz wytwarzany przez niego specjalny nektar (anu-ita).
W 1972 roku miał on już 20 milionów wyznawców. Jeden z nich, Samuel H. Sandweiss,
psychiatra z San Diego, napisał w liście do żony:
"Umysł mój nie wątpi, że Sai Baba jest boski z natury. Jestem zdumiony (...) ja,
racjonalny, naukowy umysł, mówię coś podobnego. Wierzę, że Baba jest wcieleniem
Boga. Dziwne, jeszcze kilka dni temu byłem takim sceptykiem. Wczoraj
doświadczyłem jeszcze więcej cudów. Baba dał mi oglądać tę cudowną moc z
bezpośredniej bliskości. Na żywo i w kolorze jestem świadkiem sprawy milion razy
bardziej niesamowitej niż wszystkie baśnie, które zwykłem opowiadać czwórce
moich milusińskich (...) doświadczywszy wielkości Baby, mogę już w pełni
zaakceptować to, czego naucza. Wczoraj (...) przybył tu słynny fizyk nuklearny o
międzynarodowej stawie (...) widziałem, jak człowiek ten upadł na twarz u stóp
Baby".
Inny słynny guru - Bhagwan Shree Rahneesh (dosłownie: błogosławiony, który sam
siebie ogłosił bogiem) - urodził się w 1931 r. w Indiach i nosił nazwisko
Rajneesh Chandra Mohan. Od 1961 r. poświęcił się głoszeniu swego duchowego
posłannictwa. Po otwarciu aśramu w Puna, gdzie przebywały m.in. Diana Ross i
Ruth Carter Stapleton, ogłosił się "Bogiem żyjącym poza czasem w stanie wiecznej
szczęśliwości".
Jego nauka łączyła w sobie elementy jogi tantrycznej i technik medytacyjnych.
Był zwany "guru seksu", ze względu na swobodne poglądy na temat żyda
seksualnego. Od 1981 r. przebywał w Stanach Zjednoczonych, gdzie od razu popadł
w konflikt z prawem. Parlament Europejski uważa jego sektę za bardzo
niebezpieczną.
Guru Maharadża Dżi ( ur. 1958 r.) w wieku 6 lat otrzymał potrzebną "wiedzę" od
swego ojca, Jogi Radż Paramhas Satguruder Szri Hans Dżi Maharadża - założyciela
(w 1960 r.) Misji Bożego Światła. W 1966 r. na jego pogrzebie, jako ośmioletni
chłopiec, powiedział żałobnikom: "Nadszedł Maharadża Dżi, uznajcie go, bądźcie
mu posłuszni, miłujcie go".
Odtąd guru Maharadża Dżi i jego trzej bracia biorą udział w działalności Misji
Bożego Światła. Półtora miliona ludzi oddało mu hołd, gdy w 1970 r. po raz
pierwszy przyniósł światu "wiedzę" i przejeżdżał ulicami Delhi w złotym powozie,
w asyście wielbłądów, słoni i swoich wiernych. Wówczas też, przy Indyjskiej
Bramie, ogłosił tłumowi: "Oświadczam, że ustanowię na tym świecie pokój". Jego
wyznawcy nazwali tę deklarację "pokojową bombą".
Piętnastoletniego guru powitało w 1971 r. w londyńskim Alexander Pałace 20
tysięcy osób. W 1973 r. liczba jego wyznawców sięgnęła 6 milionów osób. Wierzą
oni, że poprzez guru, Doskonałego Nauczyciela, który jest wcieleniem Boga,
objawia się mądrość. Jest on następcą Buddy, Kryszny, Jezusa i Mahometa.
Przynależy mu tytuł Chrystusa, gdyż może zbawiać ludzi. "Prywatnie" guru żuje
gumę, lubi lody, sportowe auta i jachty, a swoich wyznawców zachęca do pracy,
próbowania dobrych posiłków i zarabiania pieniędzy.
Merwan Szeriar bani, zwany Meher Baba (co znaczy "miłujący ojciec"), nazywał
siebie największym i ostatnim wcieleniem Boga. Urodził się w irańskiej rodzinie
w Punie, w Indiach. Gdy miał dziewiętnaście lat, w 1913 r., jadąc na rowerze,
spotkał starą muzułmankę Hazrat Babadżan, znaną ówczesną mistyczkę, która
pocałowała go w czoło i tym gestem "rozerwała zasłonę ukrywającą wiedzę o jego
boskiej postaci".
Przez trzy dni leżał jak martwy, a po dziewięciu miesiącach odzyskał świadomość.
W dziewięć lat później założył w Bombaju własny aśram, pomagał biednym i głosił
swoją boskość. W wieku 31 lat przestał nagle mówić, gdyż "Bóg dał wystarczająco
dużo praw i wypowiedział dość słów". W swoim "Posłaniu do świata" napisał:
"Gdy przerwę swoje milczenie, moja miłość będzie oddziaływać na wszystkich i na
wszystko, co żyje na świecie pozna ją, odczuje i skorzysta z niej. Każdemu
pozwoli uwolnić się z własnego niewolnictwa swoim własnym sposobem. Jestem
Bogiem miłościwym, który miłuje was bardziej, niż wy sami możecie miłować siebie
samych. Gdy przerwę milczenie, pomogę wam poznać wasze prawdziwe <<ja>>". Meber
Baba zmarł 31 stycznia 1969 r. w wieku siedemdziesięciu czterech lat, albo jak
mówią jego wyznawcy: "opuścił swoje ciało". Przez 43 lata życia nie wypowiedział
ani jednego słowa.
Centrum Meher Baby znajduje się koło Myrtle Beach w Południowej Karolinie, które
rocznie odwiedza około trzech tysięcy osób. Znajdują się tam pamiątki po Bogu:
jaskrawo niebieskie auto - ford sedan, wielki pokój przyjęć, kompletnie
wyposażony sześcioizbowy dom parterowy. Wewnątrz wystawiono ubranie guru, białe
kalesony, kosmyki włosów oraz zakrwawioną poduszkę, na której spoczywała jego
głowa po jednym z wypadków samochodowych (miał ich wiele i w ten sposób, według
wyznawców, spełniły się słowa jego proroctwa, że na ziemi amerykańskiej przeleje
swoją krew).
Inną kategorię bogów na ziemi stanowią rożnego rodzaju mesjasze, którzy chcą
dopełnić zbawienie ludzkości, ogłaszają się kolejnym mesjaszem lub tworzą własne
wspólnoty mesjańskie. W XX wieku pojawiło się wielu tego typu mesjaszy. Ogłosili
się nimi np.: tkacz A.H. Hain (+1927) w Niemczech, murarz J. Weissenberg (+
1941) na Śląsku, murzyn B. Baker (zwany "Father Divine" = Boski Ojciec) (+ 1965)
w USA, kupiec O. E. Bernhardt (+1941) w Szwajcarii, urzędnik pocztowy G.
Roux(+1981) we Francji. W 1994 r. w samej Rosji znanych było pięciu
"Chrystusów": Seko Asachara (Aum Senrike). Wissarion (malarz syberyjski, który,
zanim olśniła go myśl o własnym bóstwie, próbował malarstwa cerkierwnego),
Maryna Cwigun, kijowska wizjonerka zwana "Ija" oraz Jego Boska Łaskawość
wielebny Koreańczyk Moon.
Sun Myung Moon, "doskonały ojciec", urodzony w Korei w 192 r., jest najbardziej
znanym działającym współcześnie mesjaszem Twierdzi, że w wieku 16 lat, podczas
modlitwy na górze w Kore Północnej, objawił mu się Jezus nakazując odnowę
doskonałego Królestwa Bożego na ziemi. W ciągu następnych dziesięciu lat
wyznania wiary przekazywali mu kolejno: Bóg, Jezus, Mojżesz i Budda.
W tym czasie studiował elektrotechnikę w Japonii. Działalność kaznodziejską
rozpoczął w 1945 r. jako członek nielegalnego ruchu Świętego Ducha. Został
skazany za bigamię i cudzołóstwo i posłany przez północnokoreańskie władze na
trzy lata do obozu pracy skąd został uwolniony przez wojska ONZ.
W 1954 r. przeniósł się do Korei Południowej, gdzie założył Towarzystwo Ducha
Świętego dla Zjednoczenia Chrześcijaństwa, nazywane dziś krótko "Kościołem
Zjednoczonym". Według Evangelical Press News Service Moon powiedział, że świat
potrzebuje znaleźć "prawdziwego rodzica", aby wyzwolił go spod panowania
szatana.
"Tą osobą jest mesjasz" - twierdzi Moon. "Aby pomóc w wypełnieniu tego właśnie
celu, zostałem powołany przez Boga (...), dlatego mogę żyć z sercem prawdziwych
rodziców, by kochać rasy wszystkich kolorów na świecie" (Pentecoslal Evangel, 9
grudnia 1990 r., str. 28).
Wyznawcy Moona uważają, że jest on mesjaszem. W jednej z propagandowych książek
czytamy: "Moon jest mesjaszem, panem drugiego adwentu (...) Gdyby tylko mogli
zrozumieć upadek człowieka, zrozumieliby, że Ojciec jest mesjaszem (...) Moon
znalazł to. Człowiek, który to znalazł, musi być bezgrzeszny. Dlatego musi on
posiadać kwalifikacje, aby być mesjaszem".
Mesjaszem był też Mirza Gulam Ahmad, urodzony w Kadijan w Pendżabie, który w
1891 r. doznał olśnienia i ogłosił się Mahdim, czyli dosłownie tym, który jest
wskazany przez Boga. Jego wyznawcy, ahmadi, twierdzą, że reprezentują prawdziwą
formę islamu i jedyną prawdziwą religię objawioną. Ahmad uznawał siebie kolejno
albo jednocześnie za wcielenie Kriszny, za Jezusa, który powrócił na ziemię -
albo za ponownie występującego Mahometa.
Twierdził, że Jezus umarł i został pochowany w miejscowości Szrinagar, w
Kaszmirze. Obecnie jest około 300 tysięcy ahmadich, głównie w Pakistanie.
Specyficzną relację między mesjaszem a sobą, jako założycielem sekty,
reprezentuje Amerykanin E.D. Savoya (ur. 1927 r. j. Ogłosił on, że jego syn,
Jamil Sean Savoy (ur. 1959 w USA i zm. w 1962 r. w peruwiańskich Andach) jest
Chrystusem i tylko on, jako jego ojciec, może przekazywać prawdziwą naukę syna.
Założył sektę o nazwie Międzynarodowa Wspólnota Jezusa Chrystusa, zwaną
Jamilianie. Według niego cuda Jezusa były skutkiem wchłaniania przez Niego
energii słonecznej.
Boskość natury i mesjanistyczne tezy głoszone przez przywódców, pozwalają im na
stworzenie bardzo silnych więzów w grupie wyznawców, której przewodzą oraz
egzekwowanie bezwzględnego posłuszeństwa. Jest to jednocześnie najbardziej
niebezpieczny typ przywódcy.
Jeżeli przywódca dysponuje jedynie własnymi naturalnymi zdolnościami, a obawia
się, że nie wystarczą one dla zyskania odpowiedniego autorytetu, wówczas chętnie
sięga po środki mające na celu wzmocnić jego znaczenie i prestiż. Do
podstawowych "opakowań" przywódców należą odpowiednie tytuły, strój i symbole
bogactwa - biżuteria, kosztowne samochody itp.
Tytuły powszechnie uznane, np. naukowe czy związane ze stanowiskiem politycznym,
są jednocześnie najtrudniejsze do zdobycia, gdyż wymagają wielu lat żmudnej
pracy i osiągnięć, a jednocześnie są najłatwiejsze - gdy używa się ich
bezprawnie. W sektach i różnych grupach wyznaniowych pojawiają się powszechnie
znane określenia: "doktor", "profesor", "ekscelencja", "mecenas", "prezes" czy
"prezydent", lecz i osobliwe: "mistrz", "Najwyższy Brat", "Pan Światła",
"Arcykapłan Nowego Obrządku".
Strój, zwłaszcza wyszukany, oryginalny i bogaty, lub kojarzący się z konkretną
władzą, jest elementem, który wyzwala mechaniczną uległość. Ubranie jest bardzo
łatwe do podrobienia. W nowych ruchach religijnych bardzo często przywódcy
sięgają do sutann, mundurów, habitów, tunik, szerokich i bogato tkanych
płaszczy, wytwornych sukni itp. Strój budzi szacunek, a jednocześnie pozwala na
szybką identyfikację całej grupy ze swoim przywódcą.
O wysokim statusie społecznym świadczy także bogactwo, które ktoś posiada, a
zwłaszcza jego symbole - np. biżuteria, kosztowne samochody. Bardzo wielu
przywódców religijnych nie kryje ich przed wyznawcami, lecz nawet afiszuje się
swym bogactwem. Imponujące samochody, złote bransolety, kosztowne wisiorki,
błyszczące korony czy pierścienie budzą podziw i szacunek. Przepych lub też, w
zależności od doktryny, siermiężna prostota, podbudowuje autorytet przywódcy.
Sprawdzianem, czy przywódca jest szanowany przez swych wyznawców, jest reakcja
zwolenników na jego pojawienie się. Zwykle bywają one bardzo ekspresyjne, z
głębokim zaangażowaniem emocjonalnym i somatycznym. Opisy zachowań wyznawców
przy spotkaniu z mistrzem wydają się niekiedy wprost nieprawdopodobne.
Jeden z polskich dziennikarzy tak wspomina spotkanie z Sai Babą: "Ludzie z
pierwszych rzędów, w ekstatycznym amoku, zaczęli czołgać się w jego stronę,
inni, z dalszych miejsc, wyciągali błagalnie ręce, podawali mu kartki z prośbą o
rozmowę, płakali i śmiali się na przemian. W pewnym momencie, niedaleko mnie,
zaczął w wyciągnięte dłonie jakiegoś mężczyzny sypać <<vibhutti>> (święty
proszek), a potem spojrzał prosto na mnie...
Spojrzenie to uderzyło we mnie jak wezbrana fala, lecz nie odczułem jej na
powierzchni ciała, tylko gdzieś wewnątrz. Znalazłem się w jakimś przedziwnym
obłoczku radosnego spokoju i w tej jednej chwili zapomniałem o magnetofonie,
aparacie i o własnym ciele.
A on popłynął dalej, zbliżył się do siedzącej osobno grupy dzieci, powiedział
coś do nich, co wywołało wrzawę pomieszanych głosów, po czym podniósł nagle rękę
i zasypał ich gradem cukierków. Tak zakończyło się spotkanie" (Nie z tej ziemi,
kwiecień 1992 r., nr 4, str. 43).
W Kijowie, w czasie procesu sądowego członków sekty "Białego Bractwa", miały
miejsce liczne sceny świadczące o bezkrytycznej czci oddawanej przez wyznawców
oskarżonym przywódcom. Jak donosiła ukraińska prasa: "bracia" przychodzą
codziennie z kwiatami i zamglonymi oczami spoglądają na swe <<bóstwo>>, zaś
jedna z głównych oskarżonych, Maria Cwigun, uśmiecha się do nich i robiąc znak
krzyża <<błogosławi>> ich. Podczas przerwy w sali pozostają <<bracia>>, podsądni
i kilku milicjantowi wówczas <<bracia>> biją pokłony swej <<Marii>>".
Przywódca grupy religijnej jest zawsze centrum życia sekty, wokół niego
koncentruje się jej życie i działalność. Ponad wszelkimi funkcjami, które
podejmuje, najważniejsza wydaje się jego rola symboliczna. Jest niezmiennie
znakiem dążeń, celu, sensu i mądrości, które oferuje sekta swoim zwolennikom.
Nie poddaje się żadnemu opisowi, żadnej weryfikacji, żadnej krytyce i ocenie.
ks. Andrzej Zwoliński
Kraków
Sekty i Fakty - nr 4/99
• więcej publikacji "Sekty i Fakty"
Opublikowane za zgodą

• RAFAEL Dom Wydawniczy |