Sekty i Fakty
Uwaga - Fałsz!
Tvind
Organizacja charytatywna stała się przykrywką dla prywatnych interesów,
czyli jak można zniszczyć ludzkie ideały i jak idea pomocy została wypaczona
przez pieniądz.
Przykładem takiej działalności jest prywatna międzynarodowa organizacja Tvind z
Danii, która działa poprzez swoje organizacje humanitarne i charytatywne, takie
jak: Humana People to People, Planed Aid, NCD, Campus California i wiele innych.
Zadaniem tej organizacji jest niesienie pomocy dla krajów Trzeciego Świata, a
szczególnie walka z AIDS w Afryce. Jednak jej podstawowym celem jest
pozyskiwanie funduszy na swoje cele oraz szeroko zakrojona akcja werbowania
wolontariuszy głównie w Europie i USA. W Europie Tvind jest znany również jako
organizacja komercyjna, sekretny ruch polityczny i sekta.
Działalność Tvindu jest otoczona tajemnicą, jednak informacje dziennikarzy i
policji wskazują na jej ogromne bogactwa ulokowane w posiadłościach ziemskich,
nieruchomościach, plantacjach oraz pieniądzach zdeponowanych w bankach na
Kajmanach. Jej założyciel Mogens Amdi Petersen, przez 22 lata żyjący w
ukryciu, został odnaleziony w luksusowej rezydencji w pobliżu Miami w USA i
aresztowany w 2002 roku. Wartość jego posiadłości oszacowano na 6 mln dolarów.
Petersen jest oskarżany w Danii o wyłudzanie funduszy państwowych, defraudację,
nielegalny transfer pieniędzy, oszustwa podatkowe na kwotę 25 mln euro.
Podejrzewa się go też o wspieranie przez wiele lat reżimów od Pol Pota po
Kadafiego. Majątek Tvindu jest oceniany przez duńską policję na 100 mln funtów.
Jak powstał Tvind?
Historia Tvindu to klasyczny przykład tworzenia się sekty.
W 1968 roku grupa pięciu Duńczyków postanawia podróżować po świecie. Jadą do
Indii. Bieda, którą tam widzą, tak ich przejmuje, że tworzą Travelling High
School. Chcą wozić młodych ludzi w tamte rejony, by zobaczyli, jak wygląda
„prawdziwy świat”. Mają się tam uczyć życia i pomagać w walce z ubóstwem.
Celem tej szkoły jest reforma i naprawa świata, ale też zmiana świadomości
ludzi i otwarcie na potrzeby innych. Travelling High School jest grupą
alternatywną podobnie myślących osób przeciwnych istniejącej rzeczywistości,
którą pragną zmienić. W 1975 roku budują pierwszy wiatrak produkujący czystą
energię, jako protest przeciw energii atomowej.
Przywódcą grupy jest 30-letni nauczyciel Mogens Amdi Petersen, zwolennik
maoistowskich teorii jako motoru wielkiej rewolucji. Ten długowłosy
charyzmatyczny socjalista o przenikliwym spojrzeniu szybko zbiera wokół siebie
kilkadziesiąt osób (w większości kobiet!). Powstaje wspólnota, która za wspólne
pieniądze kupuje gospodarstwo we wsi Tvind na Jutlandii (stąd nazwa
organizacji). Własnymi siłami budują pierwsze budynki szkolne.
Grupa założycielska tworzy Teachers Group. Jest to wspólnota całkowicie
podporządkowana guru i bez sprzeciwu wykonująca jego rozkazy. Akceptują
filozofię Petersena, wspólną ekonomię, wspólny czas, wspólną dystrybucję i pełną
dyspozycyjność swej osoby. Każdy członek Teachers Group musi być całkowicie
oddany grupie, która jest jego rodziną. Żąda się od niego podpisania umowy na
całe życie, zerwania kontaktów z najbliższymi, spalenia dokumentów, oddania
wszystkich swoich dochodów na fundusz grupy oraz bezpłatnej pracy dla jej dobra.
Źle widziane są związki między członkami tej wspólnoty; kobiety i mężczyźni
pozostają w stanie wolnym. Praca dla nich jest najwyższą wartością.
Z czasem tworzy się struktura tej organizacji: charyzmatyczny założyciel na
czele oraz pierwsi członkowie, którzy wchodzą w skład Teachers Group. Reszta
tworzy wspólnotę, nie ma jednak wpływu na jej decyzje. Ciałem kolegialnym i
decyzyjnym jest Teachers Group; tam zapadają najważniejsze decyzje. Jednak
mózgiem całego przedsięwzięcia, pomysłodawcą większości projektów oraz
przepływu funduszy i transakcji jest Amdi Petersen. W związku ze swoją
orientacją polityczną nawiązuje on osobiste kontakty z ważnymi osobami o
podobnych poglądach politycznych w krajach Trzeciego Świata, między innymi
Robertem Mugabe.
W 1978 roku Tvind liczy 800 osób i zarządza kilkunastoma szkołami dla dzieci
specjalnej troski. Pieniądze na tę działalność otrzymuje od rządu duńskiego.
Nauczycielami są członkowie Tvind, często nieposiadający wymaganego
wykształcenia. Niewielki wkład w edukację dzieci specjalnej troski przyniósł
duże zyski, za które między innymi kupiono jachty. Następnym projektem jest
budowa sieci punktów zbiórek używanej odzieży, sortowni i klepów z używaną
odzieżą. Część tej odzieży i pieniędzy z ich sprzedaży miało trafić do krajów
Trzeciego Świata.
W 1979 roku Amdi Petersen znika. Przez 22 lata miejsce jego pobytu jest
nieznane, a na jego temat krążą jedynie plotki. Kontakty z grupą ograniczają
się do jednej osoby, która odpowiada za finanse. I chociaż po aresztowaniu i
przedstawieniu zarzutów Petersen i członkowie Teachers Group twierdzą, że nie
mieli kontaktu ze sobą, to Tvind pozostawał pod ścisłą kontrolą swego
założyciela. Któż bowiem jak nie on dysponował tak rozległymi kontaktami i
znajomościami z osobami wysoko postawionymi. Członkowie Teachers Group byli
tylko wykonawcami, a on mózgiem całego przedsięwzięcia.
Co świadczy o tym, że mamy do czynienia z sektą?
Po pierwsze, wzniosłe ideały naprawienia świata. Po drugie, charyzmatyczny
przywódca nieznoszący sprzeciwu, z czasem otoczony nimbem tajemnicy i kierujący
grupą przez zaufane osoby. Tvind jest ideologią, nie religią. Nie interesuje się
życiem wiecznym, lecz jak najbardziej doczesnym. Jest to ideologia bardzo
pragmatyczna, nie romantyczna. Osobiste uczucia jak i miłość do natury są
elementem przeszkadzającym w poprawnym spojrzeniu na świat.
Wątpliwości, czy mamy do czynienia z sektą, rozstrzyga raport Zgromadzenia
Narodowego Republiki Francuskiej z 1995 roku poświęcony sektom, gdzie
organizacja Humana France Tvind zaliczona została do ruchów o charakterze
sektowym.
Również w belgijskim raporcie Izby Reprezentantów z 1997 roku pojawiła się
informacja, że Humana jest sektą o charakterze międzynarodowym, wywodzącą się z
Danii i posiadającą filię w Belgii. W raporcie mówi się o niepokojących metodach
stosowanych w stosunku do jej członków: praniu mózgu, psychologicznej
manipulacji, izolacji od rodziny i przyjaciół, sprzedaży pocztówek na ulicach,
porzuconych nastolatkach, karaniu przez ograniczenie dostępu do żywności,
ograniczanie wolności i kontaktu ze światem zewnętrznym w czasie pobytu w
szkołach Humany.
Z socjologicznego punktu widzenia mamy do czynienia z klasycznym przykładem
kultu. Charyzmatyczny przywódca jednoczy wokół siebie i swoich poglądów grupę
zwolenników. Są oni całkowicie oddani grupie i swojemu guru. Wspólne cele
jednoczą ich do tego stopnia, że tracą oni sens indywidualnej tożsamości. Z
czasem pod wpływem ciągle wpajanej ideologii dochodzi do urazów psychicznych i
poczucia osamotnienia. Niewielu ma jednak odwagę odejść.
Organizacja, podobnie jak jej przywódca, ma dwa oblicza: jedno na pokaz, by
wywołać odpowiednią reakcję wśród ludzi, drugą nastawioną na zdobycie pieniędzy
najczęściej w nieuczciwy sposób.
Jak działa Humana?
Organizacja Humana w najpopularniejszych dziennikach danego kraju (w Polsce w
Gazecie Wyborczej) zamieszcza ogłoszenie: Organizacja Humana przyjmie
wolontariuszy do pracy w Afryce. Jako kontakt podany jest adres e-mailowy w
Danii. Pisząc na ten adres, otrzymuje się informację o terminie spotkania, na
które trzeba przyjechać do Danii.
Takie spotkania to infomityngi. Są one organizowane co dwa tygodnie dla
zainteresowanych z różnych stron świata.
Za ten trzydniowy infomityng trzeba zapłacić 100 koron duńskich (1 kd = 2,20
zł), to jest 220 złotych. Co dwa tygodnie wszyscy zainteresowani spotykają się
w piątek o godz. 16.00 na kopenhaskim dworcu, skąd rozwożeni są samochodami do
kilku szkół Tvindu w Danii. W trakcie tych spotkań nauczyciele z tych placówek
przedstawiają informację o organizacji Humana, jej zaangażowaniu w pomoc
Afryce, w walkę z AIDS (wyświetlane są slajdy o Afryce, uczą „afrykańskiej”
piosenki), a także o uznaniu, jakim się cieszy ta organizacja w Danii. Później
młodzi ludzie, inspirowani tymi wiadomościami i własną wyobraźnią, muszą
przygotować w grupach krótkie przedstawienie, jak wyobrażają sobie swoją pracę
w Afryce. Oprócz wykładów jest również część praktyczna, polegająca na
malowaniu, sprzątaniu, noszeniu sprzętu itp. W sobotę wieczorem, kiedy wszyscy
są zmęczeni, rozpoczyna się najważniejsza część infomityngu – rozmowa
przeprowadzana przez nauczycieli z każdym uczestnikiem indywidualnie. Można ją
określić jako „ugniatanie”, dotyczy ona bowiem możliwości finansowych każdego
uczestnika oraz ustalenia, kim jest, co robi, aby poznać i ocenić jego „wartość”
finansową.
Aby zostać wolontariuszem, trzeba mieć pieniądze. By opłacić dwa semestry, to
jest 6 miesięcy, w szkole Tvindu w Danii potrzeba 1700 koron duńskich, a za 8
miesięcy szkolenia w Afryce 20 tys. koron duńskich. Również przelot do Afryki
tam i z powrotem należy opłacić, a kosztuje to 5500 koron duńskich. Łącznie
koszt całej imprezy w przeliczeniu wynosi około 14 tys. złotych. Za opuszczenie
szkoły w połowie semestru trzeba zapłacić 7 tys. koron kary, o czym uczestnicy
nie są informowani.
Od każdego, kto chce przystąpić do organizacji, wymaga się 2500 dolarów. Przede
wszystkim każdy jest dopingowany do zdobycia tej kwoty we własnym zakresie,
odwołując się do rodziny, przyjaciół, wskazując na cel, na który mają być
pieniądze przeznaczone, a także do sponsoringu lub zaciągnięcia kredytu
bankowego. W ostateczności, gdy okazuje się to niemożliwe, wskazują na
fundraizing jako możliwość zarobienia pieniędzy. Ma on formę żebrania
ulicznego, polegającego na sprzedawaniu gazet i broszur tej organizacji.
Najczęściej wypowiada się przy tym następującą formułkę: Jestem z Humana People
to People. Jak Pani kupi ode mnie gazetę, to pojadę do Afryki pomagać innym.
Proszę kupić. Ludzie, widząc młodą i pragnącą pomagać innym, zdeterminowaną
osobę, otwierają portfele. Taka idea porusza serce. Większość ludzi nie jest
obojętna na ludzkie cierpienie, co umiejętnie wykorzystują pozbawieni uczuć
hochsztaplerzy z Tvind. Drugą formą fundraizingu jest praca przy sortowaniu
używanej odzieży i butów. Jest to praca bardzo ciężka, wymagająca noszenia
ciężkich 50-kilogramowych koszy. Wszystkie zarobione pieniądze są odbierane i
przeznaczane na szkolenie w Tvind.
Z informacji przedstawianych przez nauczycieli młodzi ludzie dowiadują się, że
przyszli wolontariusze zdobywają kwalifikacje w szkołach Humany w Europie lub
Afryce. Nauka trwa od 4 do 6 miesięcy. Następnie przez 4-12 miesięcy pracują
jako wolontariusze w jednym z projektów Humany. Projekty to działalność, jaką
prowadzi Humana. Obejmuje ona: pracę z dziećmi, profilaktykę zdrowotną wsi,
uprawy rolne, edukację, budowę szkół, szpitali, walkę z AIDS, zbieranie
pieniędzy, ochronę środowiska. Po powrocie 1-2 miesiące są przeznaczone na
ocenę i informację. Tak wygląda teoria.
Doświadczenia wolontariuszy
Jak wygląda rzeczywistość, można się dowiedzieć z opowiadań wolontariuszy.
Wszyscy płacą zaliczkę i są zobowiązani do spędzania wielu tygodni na zbieraniu
pieniędzy na rzecz Humany. W opinii studentów szkół w Danii czas, który tam
spędzili, uważają za stracony i bezsensowny. Materiały do nauki na temat AIDS
są ściągnięte z Internetu, książki w języku duńskim, większości nie znanym.
Podkreślano niski poziom intelektualny nauczycieli i instruktorów. Nauka trwała
zaledwie miesiąc. Przez następne zajmowali się fundraizingiem i pracą w
hurtowniach z używaną odzieżą. Ci, którzy wyjechali do Afryki, znaleźli się w
sklepach z używaną odzieżą, inni budowali latryny, sadzili drzewa. Wolontariusze
podają przykłady, w jaki sposób są wyłudzane pieniądze przez Humanę od różnych
organizacji. Na przykład zakładają sierociniec, a potem szantażują, że jak nie
otrzymają pieniędzy, to go zamkną. Zorganizowano wielką akcję pomocy
powodzianom w Mozambiku, ale nie wiadomo, na czym ona polegała. Posadzono
tysiące drzew, które w krótkim czasie uschły.
Średnio 60-70% wolontariuszy rezygnuje z takiej pracy, są rozczarowani i
zawiedzeni, czują się wykorzystani i oszukani. Tych, którzy wyjeżdżają do
Afryki, jest niewielu. Większość zostaje w Danii lub Szwecji, pracując w firmach
Humany i nie otrzymując żadnego wynagrodzenia. Są oni całkowicie
ubezwłasnowolnieni, izolowani, poddani presji grupy. Sprzeciw lub chęć odejścia
są karane głodem. Humana w swej obietnicy pracy jako woluntariusza wykorzystuje
charakterystyczny dla tego wieku młodzieńczy idealizm, pragnienie przygody,
potrzebę zrobienia czegoś dobrego, a jednocześnie naiwność. Program pracy,
jakim zachęca Humana, rozbudza wyobrażenia młodych, lecz po kilku miesiącach
zwodzenia ukazuje swoje prawdziwe motywy. Młodzi ludzie są wykorzystywani do
pracy jako biali niewolnicy. Nie jest to praca, o jakiej im mówiono i o jakiej
marzyli. Nie była to Afryka czy Chiny, ale zakurzone hurtownie w Danii lub
Szwecji, zamiast pracy z dziećmi sortowanie ton starych łachów. W ten sposób
młody człowiek czuje się oszukany, wykorzystany, traci serce i zaufanie dla
wzniosłych ideałów i organizacji, które nim się posługują.
Zarzuty wobec Tvind
Tvind przede wszystkim nie działa pod własną nazwą, ale przez swoje agendy,
którymi są organizacje humanitarne i charytatywne, między innymi Humana People
to People w Europie i Afryce; Planet Aid, NCD, Campus California w USA,
Kanadzie. Są one obecne w 72 krajach świata. Służą do ściągania funduszy,
werbowania wolontariuszy, organizowania akcji, na które otrzymują dotacje od
organizacji państwowych i światowych. Zbieranie i handel używaną odzieżą jest
jedną z głównych działalności Humany. Zbiera się ją z przeznaczeniem dla
biednych, a praktycznie większość sprzedaje się w krajach Trzeciego Świata i w
Europie Wschodniej (u nas również). Uzyskane w ten sposób pieniądze zasilają
Tvind.
Sklepy z używaną odzieżą, tak zwane secondhandy, dają możliwość legalnego
istnienia tej organizacji w różnych krajach, wskazując jednocześnie na jej
charytatywny charakter. To właśnie adresy tych sklepów są jedynym śladem w wielu
państwach Afryki (Gwinea-Bissau, Benin, Ghana) i Azji, wskazującym na istnienie
tej organizacji. Lecz to tylko pozory. Cała sieć secondhandów obejmuje około 50
państw na całym świecie. Jest ona tak naprawdę przykrywką i pralnią brudnych
pieniędzy, pozwalającą na międzynarodowy obrót nimi i nielegalny handel. Również
wolontariat, logo i hasła Humany służą pozyskaniu zaufania i właściwego
kojarzenia przez społeczeństwo. Ich działalność coraz baczniej jest jednak
obserwowana przez agentury finansowe i policję.
Obecnie centralne władze Humana People to People znajdują się w Shamra w
Zimbabwe. Do Zimbabwe przeniesiono się z Danii w 1998 roku, kiedy wokół
organizacji Tvind, a Humana jest jedną z jej agentur, zaczęło się robić gorąco
w związku z nielegalnym transferem pieniędzy oraz oszustwem podatkowym. Na
otwarciu siedziby tej organizacji w Zimbabwe, której gabaryty widoczne są z
księżyca, obecny był prezydent Mugabe oraz jego ministrowie i dygnitarze.
Organizacja posiada tam posiadłości ziemskie, na których prowadzi
eksperymentalne uprawy rolne. Jednak przeważającą większość dzierżawi
afrykańskim rolnikom. Oprócz upraw rolnych są tam szkoły dla wolontariuszy,
szkoły dla afrykańskich dzieci, sklepy z używaną odzieżą oraz firmy produkcyjne.
Przychylność władz Zimbabwe jest wynikiem wieloletniej znajomości prezydenta
Mugabe z charyzmatycznym przywódcą i założycielem Tvindu Amdi Petersenem, który
przez wiele lat był jego sprzymierzeńcem i doradcą. I to właśnie do Tvindu
trafiają pieniądze z Humany.
Największe inwestycje posiada Tvind w Brazylii – 88000 ha lasu tropikalnego,
plantacje bananów, trzciny cukrowej, ryżu i cytrusów. Jak ustalili szwedzcy
dziennikarze, plantacja została zakupiona przez Tvind od Shella za 9 mln
dolarów, z tego gotówką zapłacił 3,25 mln dolarów, a resztę płaci w ratach
pieniędzmi uzyskanymi z wycinki lasu tropikalnego i drzew eukaliptusowych
używanych do produkcji celulozy. W Belize posiada 5 tys. ha plantacji mango
wartości 5-6 mln dolarów oraz 160 ha plantacji bananów.
Ponadto jest właścicielem ziemi uprawnej i farm należących do Duńczyków, na
których pracuje nisko opłacana miejscowa ludność. Pozycja Tvindu w Trzecim
Świecie w związku z jego posiadłościami i wykorzystaniem miejscowej ludności
określana jest jako neokolonializm. Stosunek do środowiska, jaki prezentuje
Tvind, stoi w rażącej sprzeczności z hasłami Humany, dotyczącymi ekologii i
ochrony środowiska. Na tym gruncie są one tylko pustymi deklaracjami.
Oczywiście nie wszystko, co robi Humana, jest naganne, ale istnieje uzasadnione
podejrzenie nieszczerości jej intencji. Tym, co działa na jej plus, jest
zainteresowanie problemami krajów Trzeciego Świata. Ich nagłaśnianie uświadamia
i mobilizuje do walki z nimi samych zainteresowanych, czyli mieszkańców Afryki,
jak i całego świata.
• więcej publikacji "Sekty i Fakty"
Opublikowane za zgodą

• RAFAEL Dom Wydawniczy |