Małżeństwo
Małżeństwo - szczęście i wielki obowiązek
Cały czas możesz powiedzieć "nie", aż do momentu, gdy powiesz "TAK".
Przede wszystkim chciałbym podkreślić, że moim zamiarem nie jest zniechęcenie
Ciebie do zawarcia małżeństwa. Małżeństwo, najgłębszy związek kobiety i
mężczyzny, pogłębiony w prawdziwej miłości, jest najwspanialszym przeżyciem
jakie na ziemi może się zdarzyć.
Piszę te słowa tylko po to, abyś nie robił niczego w pośpiechu i teraz, póki
jest właściwy czas, wszystko dokładnie przemyślał, zgodnie z zasadą, że cały
czas możesz powiedzieć "nie", aż do momentu, gdy powiesz "TAK".
Czy to jest Ta / Ten?
Jeśli zadajesz sobie to pytanie, to najprawdopodobniej jeszcze nie znalazłeś
tej właściwej osoby, a Twój aktualny związek jest głęboką przyjaźnią lub
kochaniem. Jak napisał ks. Mariusz Słonina w jednym ze swoich listów: "...czy to
jest miłość, czy to jest kochanie. Kochanie przemija a miłość trwa wiecznie".
Jeśli więc masz wątpliwości, nie jesteś pewny, to dajcie sobie więcej czasu
na głębsze poznanie, nie spieszcie się z decyzjami. Na ślub zawsze jest czas, a
skutki pochopnie podjętej decyzji mogą być dramatyczne.
Nie obawiajcie się rozmawiać. Mówcie cały czas, opowiadajcie o sobie, o
rodzinie, o tym co czujecie. Nie brońcie się przed pytaniami najbardziej
prywatnymi, przecież macie stać się jednym, a jak jest jedno, to jego połowa nie
może mieć tajemnic przed dugą. Poznawajcie swoje zwyczaje a przede wszystkim
wady. Prawdziwa miłość akceptuje drugą osobę taką jaka jest, nie stara się jej
zmieniać, kocha bezinteresownie, a nie za to że umie gotować. Pokażcie się sobie
nawzajem od Waszej najgorszej strony, pokażcie jak zachowujecie się w złości i
jak potraficie się godzić.
Czas narzeczeństwa to najwspanialszy okres miłości. Zawsze będziecie go
wspominać z łezką w oku, wykorzystajcie więc go dobrze, aby karty historii
zapisywały tylko dobre wspomnienia. Okres narzeczeństwa to również najważniejszy
egzamin w Waszym życiu, ale nie musicie się go obawiać, bo wynik w każdym
przypadku będzie pomyślny. Może się okazać, że jesteście dla siebie stworzeni i
będziecie kochającą, szczęśliwą rodziną. Może również się okazać, że to jednak
nie to, że nie pasujecie do siebie. W obu przypadkach egzamin jest zdany
pomyślnie. Oblejecie go tylko wtedy, gdy mimo wątpliwości czy nawet wbrew
przekonaniu, staniecie przy Ołtarzu i powiecie "tak" myśląc "nie wiem".
Błędy narzeczonych
Najczęstszym i jednym z największych błędów, jest próbne małżeństwo, czyli
zamieszkanie ze sobą przed ślubem. Nie będę tu prawił morałów, ale powiem Wam co
tracicie i jak wiele sobie zabieracie - mieszkając ze sobą.
Sakrament małżeństwa jednoczy Was. Przysięga jaką sobie składacie przed
Bogiem umacnia Waszą miłość i daje niezwykłe siły abyście pokonywali rozmaite
próby i pułapki ziemskie. Po tej pięknej ceremonii zaślubin, czujecie
niewysłowioną wolność, radość i dopełnienie Waszej miłości. Czujecie wielką siłę
i niebywałe ciepło od siebie nawzajem. To jest efekt wiecznego zjednoczenia,
stajecie się jednym i przed Bogiem również staniecie razem, nigdy już osobno. Są
to uczucia i odczucia, które człowiek może przeżyć tylko jeden raz w życiu, to
jest coś tak wielkiego i tajemniczego, że nigdy nie zapomnicie ślubu i okresu po
nim.
Pozbawiacie się tego, mieszkając wcześniej razem! Sam ślub, stanie się tylko
formalnością, którą "wypada" spełnić, a w Waszym życiu nie zajdą praktycznie
większe zmiany. To strata, której nie da się naprawić.
Drugim aspektem wspólnego mieszkania narzeczonych, jest współżycie. Trzeba
mieć niezwykle silną wolę, aby uchronić się od seksu mieszkając razem. Po co
więc poddawać się pokusom szatana i marnować okazję do przyjęcia Eucharystii? Po
co tracić stan Łaski Uświęcającej? Czy warto...?
Wiem, teraz macie ochotę kochać się kilka razy dziennie. Ale przecież przed
Wami całe życie, będziecie mogli to robić bez żadnych ograniczeń, kiedy tylko
chcecie. To nie jest kwestia wstrzemięźliwości w Waszym przypadku, ale jedynie
trochę cierpliwości.
Innym błędem narzeczonych, ale także młodych małżeństw, jest "wychowywanie
partnera". Cóż to takiego. On zostawia spodnie na fotelu, Ona rozgotowuje
ziemniaki. Koniecznie i bardzo szybko chcesz to zmienić, więc mówisz i mówisz
i... ciągle powtarzasz, że Ty chcesz inaczej. Nie popieram spodni na fotelu ani
rozgotowanych ziemniaków, ale nie można stosować terapii wstrząsowych w
wieloletnich przyzwyczajeniach. Zamiast mówić "nie", naucz się mówić "tak", to
bardzo ważne. Przecież zdanie "nie kładź spodni na fotelu" wymówionego w złości,
można zastąpić "czy mógłbyś kochanie schować spodnie do szafy" powiedziane z
życzliwym uśmiechem. Oba znaczą to samo, a jakże inaczej są odbierane i jakże
inną tworzą atmosferę. Sprawa spodni nie stanie się aferą i powodem do kłótni,
ale miłym i ciepłym tematem, z którego może nawet będziecie się oboje śmiać.
Małżeństwo
...ślubuję Ci miłość, wierność i
uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci...
Jesteście już siebie pewni i podjęliście decyzję. Wobec samego Boga
złożyliście przysięgę i nałożyliście sobie obrączki. Powiedzieliście "TAK", ale
małżeństwo to nie jest jedno "TAK" ale powtarzanie tego "tak" przez całe życie.
Wasze szczęście zależy od tego, czy jesteście w stanie zawsze powtarzać "tak" i
zawsze iść na kompromis. W Waszym życiu nie ma już miejsca na "nie", bo lewa
część nie może negować prawej i odwrotnie, a Wy jesteście już jednym.
Teraz, nawet jeśli mieliście wątpliwości, musicie z nimi walczyć. To już nie
czas na zastanawianie się, na poznawanie. Teraz zaczęliście wspólne życie i bez
względu na trudy i pokusy, musicie trwać wierni przysiędze i pogłębiać Waszą
miłość. Wspólnie walczyć z przeciwnościami, zabijać pokusy i chronić się
wzajemnie. Teraz każdy gest czy nawet grymas na twarzy nie jest już Twoją
prywatną sprawą, ale Waszą. Teraz Wasze oczy mówią znacznie więcej niż usta a
przyspieszone bicie serca jest odczuwane przez Was dwojga. Teraz nie ma już "ja"
i "ty", teraz jesteście "Wy" i "lepiej zaniedbajcie cały świat niż siebie
nawzajem".
Podstawą małżeństwa jest odpowiedzialność. Od chwili, gdy powiedziałeś "tak",
nie możesz już myśleć "ja" ale "my". Nie wolno Ci myśleć "ja chcę" ale "czy my
chcemy", nie "mam problem" ale "mamy problem".
Zimny prysznic - życie
Mija miesiąc jeden, drugi. Mija czas euforii i zauważacie, że życie trwa
nadal. Znowu musicie chodzić do pracy, borykać się z problemami finansowymi.
Ucichło już echo weselnej orkiestry i zaczęła się monotonia codziennego dnia.
Jest jednak inaczej, bo we dwoje łatwiej rozwiązać kłopoty, dzielniej można
znosić przykrości, jeśli wspiera małżonek. Życie jest więc takie jak było, a
jednak ma zupełnie inny wymiar.
Zaczynasz dostrzegać, że Twój stosunek do małżonka jest rutynowy. Czujesz,
jakbyście się znali już wiele lat i zapominasz jak było wcześniej, gdy byłeś
sam. Strzeż się rutyny, pielęgnuj Wasze uczucie przy każdej okazji. Nie obawiaj
się, że zbyt często mówisz "kocham cię", mów to ciągle. Nie zapominaj nigdy
nosić obrączki, ona jest symbolem Waszego małżeństwa, a jednocześnie świętym
talizmanem, który umacnia Wasz związek i broni od pokus. Daje też wyraźny znak
innym, że Ty już nie jesteś wolny. Wspominajcie często Wasz ślub, rozmawiajcie o
okresie narzeczeństwa, opowiadajcie sobie o odczuciach związanych ze ślubem.
Róbcie to często. Nigdy nie żegnajcie się w złości wychodząc do pracy, nie
zapominajcie o pocałunku a wieczorem o słowie przepraszam, jeśli jest powód. Jak
się pokłócicie, to jak najszybciej pierwszy wyciągnij dłoń. Uśmiechajcie się do
siebie. Przynieś żonie czasem kwiaty bez okazji, daj mężowi uśmiech, nie
czekając na powód.
Małżeństwo nie jest łatwą drogą. To wielka próba dla Twojego charakteru i
wielka odpowiedzialność za drugiego człowieka. Człowiek jest jak pyłek na
wietrze, bardzo łatwo jest go skrzywdzić a często trudno naprawić krzywdę.
Musisz pamiętać, że Twojego małżonka nic i nikt nie jest w stanie skrzywdzić tak
boleśnie jak Ty! I to jest właśnie tak wielka odpowiedzialność, którą wziąłeś na
siebie mówiąc "TAK".
Szatan czeka na okazję
Strzeż się go. On chce wykorzystać każdą okazję, aby wprowadzić w Twój
związek zamęt, wątpliwości i różnice. Stój twardo na straży Świętego Sakramentu,
nie poddawaj Twojego małżeństwa żadnym próbom, nie kuś losu. Jeśli żyjecie z
Bogiem, to siła Jego błogosławieństwa zwycięży każdą pokusę i uchroni Wasz
związek od tragedii. Wspólnie módlcie się, utrzymujcie więź z Bogiem, a nic złego
Was nie spotka.
Życie jest pełne obłudy i lekceważenia wartości. Za normę przyjmuje się
rzeczy, które nie są do zaakceptowania dla wierzącego człowieka. Wszystko co nas
otacza jest pełne pokus. Nie daj się zwieść podstępom szatana.
Jak powiedział Charles Baudelaire "Przebiegłość diabła w tym się najbardziej
objawia, że przekonuje ludzi o swoim nieistnieniu". Nie zapominaj więc, że miła
dziewczyna, która nie zwraca uwagi na Twoją obrączkę lub sympatyczny mężczyzna
uśmiechający się do Ciebie mimo, że jesteś mężatką, to prowokacja wymierzona w
Twoje małżeństwo. Każde podniesienie głosu, każda złość w stosunku do małżonka,
okazanie mu chłodu - to prowokacja szatana. Jemu zależy, abyś skrzywdziła
drugiego człowieka, aby on cierpiał, a w ostatecznym rozrachunku, również, a może
przede wszystkim - Ty.
Wielką próbą dla Ciebie są własne myśli.
Wbrew pozorom, to one stanowią poważne zagrożenie i mocne sprawdzenie Twojej
dorosłości. Przychodzą myśli o rzeczywistym uczuciu, zastanawiasz się, czy na
pewno kochasz, czy na pewno kochałaś swojego małżonka. Zamień te myśli na
modlitwę, niech ona wypełni Cię całkowicie, uwolni Cię i obroni. Nie zagłębiaj
się w takich myślach a przede wszystkim nie pielęgnuj ich. Człowiek jest taki,
że stara się doszukać złych aspektów swojego życia, nie widząc wszystkiego
dobrego co już ma. Zobacz piękno i dobro, które Cię otacza a nie myśl o tym, że
lepiej by było, gdyby...
Z całą pewnością, gdybyś kiedyś zrobił coś innego, również teraz żałowałbyś. To
co masz a przede wszystkim to Kogo masz, nie masz przez przypadek.
Nowe życie
To największy dar oraz obowiązek małżonków.
Często słychać głosy, że jeszcze nie pora na dziecko. Najpierw musimy się
"ustawić", zarobić pieniądze, kupić mieszkanie, zrobić karierę lub tp. Nic
bardziej mylnego. Zawsze będzie jakiś powód, aby jeszcze poczekać. Spróbujmy
odwrócić swój tok myślenia i zamiast dopasowywać dziecko do życia, dopasuj życie
do dziecka.
Nowe życie - Twoje własne dziecko, to nieopisana radość i poważny obowiązek.
Nie obawiaj się jednak, na pewno sprostasz mu. Będziesz matką, ojcem i będziesz
wiedział i czuł jak postępować. Nie myśl, że jeszcze nie dorosłeś, dorośniesz
bardzo szybko, jak córeczka lub synek pojawią się na świecie. Nigdy odwrotnie!
Nigdy naprawdę nie dorośniesz w małżeństwie, bez dziecka. Nie czekaj więc jak
się zestarzejesz i nagle stwierdzisz, że już za późno.
Jezu ufam Tobie
W każdym momencie życia, tak w dobrych jak i w trudnych chwilach, zwracaj się
do Niego. Rozmawiaj z Jezusem tak jak potrafisz, nie obawiaj się, że robisz to
źle - na pewno robisz dobrze. Módl się gorąco za Twoje małżeństwo i za Twojego
partnera w życiu. Zaufaj Jezusowi, to przecież On powiedział przez
sługę Bożego ks. Dolindo Ruotolo: "Dlaczego zamartwiacie się i niepokoicie?
Zostawcie mnie troskę o wasze sprawy, a wszystko się uspokoi. Zaprawdę mówię
wam, że każdy akt prawdziwego, głębokiego i całkowitego zawierzenia Mnie
wywołuje pożądany przez was efekt i rozwiązuje trudne sytuacje. Zawierzenie Mnie
nie oznacza zadręczania się, wzburzenia, rozpaczania, a później kierowania do
Mnie modlitwy pełnej niepokoju, bym nadążał za wami; zawierzenie to jest zamiana
niepokoju na modlitwę. Zawierzenie oznacza spokojne zamknięcie oczu duszy,
odwrócenie myśli od udręki i oddanie się Mnie tak, bym jedynie Ja działał,
mówiąc Mi: Ty się tym zajmij..." (pełny tekst znajdziesz
tutaj).
Petrus
Artykuł w
pdf. • małżeństwo -
strona główna •
• narzeczeństwo
• problemy małżeńskie •
• Małżeństwo -
szczęście i wielki obowiązek • zasady szczęścia
•
•
dekalog dla matek
• dekalog idealnego ojca
•
• modlitwa
o odrodzenie małżeństwa •
• Karol Wojtyła
"Miłość i odpowiedzialność" •
 |